Revision 2710013 of "Dyskusja indeksu:Adolf Klęsk - Bolesne strony erotycznego życia kobiety.djvu" on plwikisourcegruczołu tarczykowego, względnie przysadki, przy nadmienieni rozwoju szyszki mózgowej.<br>
{{tab}}Naodwrót znów zawczesne dojrzewanie spotyka się przy schorzeniach przedniego płatu przysadki mózgowej, przy guzach szyszki i przy cierpieniach nadnerczy. Szyszka mózgowa działa hamująco na funkcje przysadki, która pozostaje znów w ścisłem związku ze wzrostem ciała i dojrzewaniem.<br>
{{tab}}Dojrzewanie płciowe cechuje się prócz tego występowaniem tak zwanych drugorzędnych cech płciowych w postaci uwłosienia występującego na wzgórku łonowym, rozwoju gruczołów piersiowych, tkanki tłuszczowej na biodrach i udach i t. p. Zmianom tym towarzyszy zwykle wybitne osłabienie zdolności umysłowych, ociężałość, zaburzenia uwagi, roztargnienie, podatność na suggestje, wzmożona fantazja i zmienność afektów, wybuchy wesołości, smutku i t. p. Nierzadko obserwuje się przytem skłonności homoseksualne (miłość do koleżanek, nauczycielek), ewentualnie samogwałt. Te zmiany usposobienia, jakoteż zaburzenia intelektu powinny być znane każdemu wychowawcy i pedagogowi. Wcześnie fizycznie dojrzewają nieraz idjoci a to właśnie wskutek powyżej opisanych zmian w gruczołach o wydzielaniu wewnętrznem. Ze względu, że wczesnemu dojrzeniu płciowemu, towarzyszyć mogą rozmaite zmiany, zwłaszcza w odczuwaniu popędu płciowego, nasuwa się tu nam ważna kwestja uświadamiania młodzieży. Dawniej wychowywano dzieci w zupełnej nieświadomości płciowej, gdyż twierdzono, że młody osobnik powinien pod tym względem pozostać jak najdłużej „czystym“. Prowadziło to do tego, że w końcu młodych ludzi uświadamiali w sposób najnieodpowiedniejszy właśnie ci, którzy najmniej się do tego nadawali a więc służące, histeryczne bony, a chłopców nie rzadko prostytutki.<br>
{{tab}}Dlatego też obecnie zaczynamy na te kwestje zapatrywać się z innego stanowiska i w szkołach nauczy<br>
{{tab}}7*<br>
{{tab}}99<br>
{{tab}}ciele przyrody i lekarze szkolni w sposób taktowny uświadamiają młodzież płci obojga, co zaczyna już oddawać bardzo dobre rezultaty. Młody osobnik uświadomiony, nie stawia ciągle pytań wprowadzających starszego w kłopot i nie interesuje się wieloma sprawami, uważając je za naturalne a nie tajemnicze, a przez to budzące ciekawość. Natomiast ciągłe upominanie: nie możesz tam iść, bo to nie dla ciebie, lub bo jesteś za młody, lub za młoda, wyjdź teraz z pokoju i t. p., nie jest niczem innem, jak tylko wzbudzaniem w dziecku właściwej mu ciekawości.<br>
{{tab}}A już zupełnie niemal karygodnem było dawniej to, że matki nie uświadamiały zupełnie córek, nie raczyły im odpowiadać na ich naturalne i szczere zapytania, a później rozpaczały, gdy wskutek nieświadomości i nieznajomości życia córkę ich kto uwiódł. Ba, nawet wychodziły zamąż ( i wychodzą jeszcze) kobiety, nie mając zepełnie pojęcia o zapłodnieniu, ciąży, porodzie i pielęgnowaniu niemowlęcia, co nieraz zgubnie się odbić może na pożyciu młodych małżonków.<br>
{{tab}}Jeszcze chłopcy pod tym względem są w szczęśliwszem położeniu, bo wskutek swobodniejszego wychowania mają sposobność zapoznać się z temi tak ważnemi życiowo kwestjami, niestety nie jest tak jeszcze u wszystkich dziewcząt i czas najwyższy temu zaradzić.<br>
{{tab}}TEMPERAMENT KOBIECY W OŚWIETLENIU KOBIETY.<br>
{{tab}}(Opowiadanie pacjentki.)<br>
{{tab}}— Tak, panie doktorze, jestem histeryczką, a raczej ośmiu lekarzy za taką mnie uznało — cóż robić, trzeba się z tem pogodzić! Zostawszy tedy histeryczką, postanowiłam wyciągnąć z tego przynajmniej pewną ko<br>
{{tab}}100<br>
{{tab}}rzyść naukową i studjuję wszystkie możebne teorje przyczyn powstania histerji, analizując równocześnie siebie i znajome mi kobiety. Absolutnie nie mogę pogodzić się ze zdaniem tych, którzy twierdzą, że histerja ma za podkład zawsze tylko niezaspokojoną sferę zmysłową.<br>
{{tab}}Weźmy naprzykład takiego Weiningera. Czyż zdanie: „im gwałtowniej jakaś kobieta mówi o swym wstręcie do seksualności, tem silniej widać odzywa się w niej natura zmysłowa“ — nie jest wprost oburzające?<br>
{{tab}}I kto mówi o tem — wy mężczyźni — którzy nie znacie zupełnie temperamentu kobiety! Gdy kobieta jest pozornie zimną, to u was zaraz jest już nienormalną, podobnie mówicie, gdy jest zbyt gorącą, albowiem chcecie, aby była szematem, który ma się zawsze przystosowywać do partnera, a to przecież jest wprost niemożebne.<br>
{{tab}}Tę samą kobietę uznaje też pan X za histeryczkę, pan Y konstatuje, że jest zupełnie zimną, natomiast pan Z z zapałem twierdzi, że jest zupełnie normalną, a nawet pełną temperamentu kobietą. Pochodzi to stąd, że na kwestje temperamentu kobiety zapatrują się ludzie najczęściej mylnie. Zapatrywania te podzielićby sobie można na dwie grupy: jedni twierdzą, że kobiety tylko wyjątkowo mają temperament, drudzy są znów zdania, że sfera płciowa kobiety zajmuje przeważną część jej życia, lecz w stanie utajonym, wybuchając żywiołowo co pewien czas.<br>
{{tab}}A tymczasem w kwestji tej popełnia się zawsze stale ten zasadniczy błąd, że porównuje się i przyrównuje temperament kobiety do temperamentu mężczyzny, a są to przecież dwie zupełnie różne jakości. Mężczyzna w pojęciu samca jest przeciętnie zawsze zdolny do aktu płciowego, nieomal z każdą nie brzydką kobietą.<br>
{{tab}}Zupełnie natomiast inaczej przedstawia się sprawa ta u kobiety, gdyż u niej, za wyjątkiem patologicznego<br>
{{tab}}101<br>
{{tab}}wprost temperamentu, kwestja zmysłowa stoi na drugim planie i kobieta uczciwa wyjątkowo tylko odczuje pociąg zmysłowy odrazu po poznaniu mężczyzny. Ponadto na kobietę nie działa zmysłowo z zasady każdy przystojny mężczyzna ( tak jak na was każda przystojna kobieta), owszem, często wywołać może w kobiecie zmysłowość mężczyzna fizycznie nawet brzydki, albowiem sfera zmysłowa kobiety ma swoje specjalne cechy, których męzka sfera płciowa nie posiada.<br>
{{tab}}Przedewszystkiem w odróżnieniu od sfery męzkiej, cechuje żeńską wielka powściągliwość jako wypływ różnych czynników fizjologicznych i wychowania, robiąca wrażenie chłodu zmysłowego. Przyrównaćby tu można temperament kobiety do ognia, tlejącego pod grubą warstwą popiołu, stworzonego z zasad, konwenansów, obaw, wstydliwości lub marzeń. Gdy mężczyzna znajdzie się w tem szczęśliwem położeniu, że popiół ten potrafi usunąć, a gorącem uczuciem ogień rozdmuchać, wtedy i temperament kobiety wybuchnie, jeżeli zaś tego uczynić nie umie, to ta iskra tlić będzie latami ukryta.<br>
{{tab}}Jestem też absolutnie zdania, że zimna płciowo, czy obojętna kobieta należy do rzadkości, natomiast spotyka się tylko nieszczęśliwe, chore lub tak zwane „niezrozumiane“ kobiety.<br>
{{tab}}Ogień temperamentu kobiety można czasem bardzo łatwo wzniecić, lecz i łatwo tlejący zagasić. Gdy mężczyzna dopuści do tego, że ogień ten przy nim zagaśnie, niech się już nie trudzi rozpalić go na nowo, praca to daremna, zrobi on wtedy z kobiety histeryczkę, jak wy panowie doktorzy się wyrażacie.<br>
{{tab}}A teraz dalsza różnica. Silne uczucie do kobiety mężczyzna łączy zwykle zarazem z silnym do niej pociągiem płciowym, podczas gdy u kobiety często istnieć może bardzo głębokie uczucie a nawet i miłość do mężczyzny, pozbawiona zupełnie pierwiastku zmysłowego. Ten ostatni może ewentualnie mężczyzna<br>
{{tab}}102<br>
{{tab}}z czasem wzbudzić, lecz co smutniej, istniejący stłumić, a mimo to kobieta kochać będzie dalej. Dlatego też czasem w życiu spotykamy pozornie paradoksalne wypadki, naprzykład żona kocha męża, lecz nie czuje do niego żadnego pociągu płciowego, który jednak wzbudzić w niej może nagle mężczyzna uczuciowo dla niej obojętny, lecz który potrafił trafić przypadkiem we właściwy ton jej sfery zmysłowej, przekonań i marzeń, czego dotąd mąż uczynić nie umiał i nie potrafił.<br>
{{tab}}Trzecią wreszcie zasadniczą różnicą pomiędzy temperamentem mężczyzny a kobiety jest to, że ta ostatnia częściej obojętnieje względem mężczyzny zmysłowo i to pozornie nieraz z błachych powodów. Pochodzi to stąd, że temperament kobiety jest rzeczą bardzo subtelną i wymaga dlatego subtelności. Nieraz brutalny gest, powiedzenie nie na czasie lub też podrażniona ambicja i duma kobiety gasi nagle ogień jej temperamentu. A ileż jeszcze jest innych po temu przyczyn, jak choroby kobiece, zmartwienia i t. p., stwarzające obraz tak zwanej psychicznej impotencji.<br>
{{tab}}To znowu histerja — powie pan, panie doktorze? O nie — histeryczkami bywają także kobiety nawet zanadto zaspakajające swoje potrzeby zmysłowe, nie liczące się z opinją, z nikim i z niczem.<br>
{{tab}}Wy mężczyźni nie znacie kobiet zupełnie!<br>
{{tab}}Porywają was za sobą damy półświatka, posiadające kunszt działania na zmysły w sposób wyrafinowany, wprost naturze kobiety przeciwny. Te dla was nie są histeryczkami, bo sami przy nich stajecie się nimi. Znosicie wtedy wszelkie ich kaprysy, ulegacie tym kobietom niewolniczo, błagacie o jedno spojrzenie, ale w żonie zato widzicie histeryczkę — a to dlatego, że jest uczciwą i brak jej fałszu i wyrafinowania.<br>
{{tab}}Przy boku wesołych kobiet marzycie o uczciwości i chcecie koniecznie tych dobrych stron dopatrzyć się w tych kobietach a na odwrót w kobiecie uczciwej brakuje wam tego „pieprzyka“, który mają tamte,<br>
{{tab}}103<br>
{{tab}}a który wy najfaszywiej w świecie uważacie za temperament.<br>
{{tab}}Kobieta wymaga we wszystkiem pewnych, ze się tak wyrażę, akcesorji, a wymaga ich tembardziej w miłości. Rycerski gest mężczyzny potrafi ją nieraz porwać w jednej chwili, jak naodwrót ciągłe kazania o moralności i obowiązkach odstręczyć. Dlatego też kobieta może łatwo się zapalić, lecz i łatwo ostudzić.<br>
{{tab}}Jeżeli więc sfera zmysłowa jest u nas tak subtelną, tak wątłą i tak kapryśną, to przyzna pan, ze trudno jest chyba przyjąć, by była głównym podkładem duszy kobiecej i by każda kobieta nerwowa była li tylko chorą na tem tle, bo albo musimy przyjąć, że tych przyczyn musi być więcej, albo też gdybyśmy przyjęli, że tylko jedna istnieje, niemal wszystkie kobiety musiałyby być w obecnych warunkach życia histeryczkami.<br>
{{tab}}Pan ironicznie się uśmiecha i zapewne myśli: jeżeli już od godziny ciągle mówisz o temperamencie kobiety, czyż nie zdradzasz się sama?<br>
{{tab}}Przedewszystkiem odpowiem panu na to, że co do siebie zupełnie nie twierdzę aby cierpienie moje nie miało pewnego podkładu zmysłowego, ale obserwowałam inne kobiety, uznane przez was za histeryczki i nabrałam przekonania, że u nich inne, ważniejsze powody wywołały histerję.<br>
{{tab}}Wiele kobiet nie zdaje sobie z tego sprawy czy mają temperament czy nie, a zapytane o to odpowiadają: „Sama naprawdę nie wiem.“<br>
{{tab}}Popełnia się tu więc ciągle ten błąd, że raz się twierdzi, że kobieta nie ma żadnego popędu płciowego, a drugi raz, że sfera erotyczna odgrywa w jej życiu dominującą rolę i dlatego często nie może znaleźć należytego odpływu. A jednak kobieta tych odpływów ma może więcej jak mężczyzna. Jej subtelna dusza może znaleźć zupełną pociechę i radość życia, gdy jest przyjaciółką, opiekunką, pielęgniarką a przedewszystkiem<br>
{{tab}}104<br>
{{tab}}kiedy jest matką. Ja niestety nią nigdy nie byłam, a jednak pragnę tego całą duszą, marzę o tem w snach i na jawie, a dziecko byłoby dla mnie wszystkiem, wypełniłoby moje szare życie i byłoby dla mnie lepszem i skuteczniejszem lekarstwem jak wasze bromy i walerjany.<br>
{{tab}}— Przepraszam — rzekłem w końcu — pozwoli i mnie pani przyjść do słowa. Poglądy pani na temperament kobiety są bardzo trafne, ale muszę też stanąć nieco i w obronie mężczyzn.<br>
{{tab}}Nie przeczę, że często źle rozumiemy i odczuwamy kobiety, ale też często one właśnie są temu winne. Czyż nie mylą one nas ciągle swoją kokieterją, swą mięszaniną skromności i bezwstydu, swą naturą naiwnego dziecka, okraszoną nieraz wyrafinowaniem? Żądacie od nas byśmy was zawsze rozumieli, byśmy trafiali w odpowiednie chwile, a same nam to utrudniacie, zmieniając się ciągle jak kameleon...<br>
{{tab}}— O pozwól pan, że mu przerwę, więc chcielibyście, byśmy zawsze były jednakie?<br>
{{tab}}Zaraz nazwalibyście nas nudnemi jak lukrecja lub głupiemi kurami domowemi. Przecież pociągają was kobiety najwięcej zmienne, kapryśne i zmienne. Gdy która z nas zrzuci tę maskę, to przestaje was zaraz interesować, przestaje być dla was zagadką, zaczyna was nudzić i szukacie innej, więcej interesującej. Wy sami stwarzacie w nas histerję, stwarzacie ją na każdem kroku — nie lubicie gdy jesteśmy zbyt szczere, otwarte i wam oddane, tak, jak was znowu gniewa, gdy zamykamy się w sobie, złości was to, że nie bawią nas wasze tłuste dowcipy lub anegdoty, jesteście zagniewani gdy wydajemy dużo pieniędzy na stroje, lecz pogardzacie nami gdy się skromnie ubieramy. Mimo ciągłych zapewnień o tem, jakże macie mało dla nas szacunku! Wszakże sam Kant powiedział, że tezą kobiet jest: „Chociaż nas mężczyźni wewnętrznie nie szanują, to zato zmuszamy ich aby nas kochali.“<br>
{{tab}}105<br>
{{tab}}Powstałem, by pacjentkę mą pożegnać, a ona rzekła:<br>
{{tab}}— Idź pan już, bo mnie zaczynasz złościć!<br>
{{tab}}— Ja panią złoszczę? Czem, jeżeli wolno zapytać, byłem chyba cały czas cierpliwym słuchaczem?<br>
{{tab}}Właśnie ta cierpliwość pana mnie zirytowała, słucha pan, słucha, czasem coś bąknie, a jabym właśnie chciała, żeby mi pan oponował i kłócił się ze mną.<br>
{{tab}}Ukłoniłem się sztywno, a ona podając mi rękę, uśmiechnęła się do mnie czarująco i rzekła:<br>
{{tab}}— Nie gniewać się tylko, doktorze, to nie ładnie, mnie trzeba przecież wszystko przebaczyć, bo jak pan najlepiej sam wie, jestem histeryczką...<br>
{{tab}}KOKIETERJA.<br>
{{tab}}Sumę sposobów, któremi kobieta z rozmysłem lub bezwiednie pragnie ściągnąć na siebie uwagę mężczyzny, zowiemy kokieterją.<br>
{{tab}}Kokieterja bezwiedna, często jest wrodzoną i spotykamy ją już u małych dziewczynek, co często ma podłoże w naśladowaniu matki, albo też wprost przez matkę bywa dziecku wpajane, a ta potem się cieszy, że dziecko stroi już minki i umie zawracać oczkami.<br>
{{tab}}Kokieterja, tak bezwiedna jak i rozmyślna, ujawnia się głównie spojrzeniami, mimiką, przybieraniem działających na zmysły mężczyzn póz ciała, wyrachowanym chodem, przy którym uwydatniają się wdzięki kobiety, przyczem w pomoc przychodzi odpowiedni strój.<br>
{{tab}}Zbyt daleko posunięta kokieterja staje się wyzywającą i wtedy zaczyna zatracać swój urok i z niewinnej i cichej gry, staje się brutalnem ofiarowaniem się mężczyźnie.<br>
{{tab}}Do koketerji trzeba mieć pewien talent i pewną ku temu skłonność, co tłumaczy nam, dlaczego nieraz zu--<br>
{{tab}}106<br>
{{tab}}pełnie uczciwe zresztą kobiety „bezczelnie kokietują, a damy półświatka lub prostytutki, którym ta kokieterja jest przecież koniecznie potrzebną, mimo prób, nauki i usiłowań, absolutnie kokietować nie potrafią i czynią to śmiesznie i niezgrabnie.<br>
{{tab}}Kokieterja przybierająca pozy więcej duchowego zbliżania się kobiety do mężczyzny zowie się flirtem. Tak kokieterja jak flirt, dla wielu kobiet są poprostu niezbędnie do życia potrzebne. Są one niejako szczytem górskim, z którego roztacza się przecudny widok daleko, ale jeden krok fałszywy, a spaść można przytem w głęboką przepaść.<br>
{{tab}}Przy kokietowaniu kobieta stara się wyzyskać swoje naturalne lub sztuczne powaby. Kokietuje więc oczyma gdy ma ładne, włosami, ręką, nóżką i t. p.<br>
{{tab}}Prócz tego, ściągnąć może na siebie kobieta uwagę różnymi sposobami, które są zależne od mody i sposobu życia danego społeczeństwa, a raczej polegają na pewnem wyłamywaniu się od ogólnie przyjętego szablonu lub przesadzaniu w warunkach mody. Tak naprzykład u ludów dzikich, które chodzą często nago, kobieta ściąga uwagę mężczyny przez nałożenie na siebie jakichś części stroju, bo dowiedzioną jest rzeczą, że zmysły drażni więcej coś półzakrytego, jak sama nagość ciała, o czem świadczą najlepiej przejżyste pończoszki i sukienki naszych pań.<br>
{{tab}}Kobiety dzikie używają do kokieterji innych sposobów, a więc malowań ciała, tatuowań, fryzur z piórami, wprawiania sobie w nos, wargi lub uszy rozmaitych przedmiotów i t. d.<br>
{{tab}}Papuasi przekłuwają sobie naprzykład przegrodę nosową i wsadzają sobie w ten otwór różne sztabki, obrączki i pazury.<br>
{{tab}}Na wyspach malajskich piłują znowu sobie kobiety i czernią zęby, a Australkom wybijają dwa zęby z przodu.<br>
{{tab}}107<br>
{{tab}}U nas również panie, nawet niepotrzebujące tego, malują sobie twarz, zapominając, że do niedawna wytykały to z oburzeniem damom z półświadka. Usta smaruje się co chwila pomadką, by wargi wyglądały ładnie i świeżo, w naturalnym kolorze, natomiast w Nowej Zelandji za piękne uchodzą wargi, na błękitno pomalowane, czego nawiasem mówiąc i w Paryżu próbowano. Na Wyspach Edmonta za piękne uchodzą włosy białe,, co również i u nas w dawniejszych czasach było w modzie, u innych znów ludów elegantka stara się przybrać kolor włosów czerwony. Również i tu nasze panie nie pozostały zatem w tyle i co pewien czas jakiś kolor włosów staje się modny. Do niedawna wyjaśniały sobie kobiety włosy, utleniając takowe, obecnie znów przyciemniają je sobie henną.<br>
{{tab}}Ciekawą jest rzeczą, że tam, gdzie z powodu mniejszej ilości kobiet trudno jest mężczyźnie zdobyć towarzyszkę życia, naodwrót mężczyniźni starają się strojem lub malowaniem działać na kobietę.<br>
{{tab}}Hellenbach dzieli kokieterję na trzy rodzaje: 1. usiłowanie zwrócenia uwagi na siebie swem ciałem, 2. rzekomymi przymiotami duszy, 3. umiejętnem dostosowaniem się do danej sytuacji i życzeń mężczyzny. Tenże autor twierdzi, że w kokieterji kobieta jest najbardziej szczerą, tak, że nawet wygłosił zdanie: „Powiedzcie mi jak dana kobieta kokietuje, a powiem co ona jest warta...“<br>
{{tab}}Kokieterja liczyć się musi z różnemi gustami mężczyzn, a chcąc je wszystkie zadawalniać, musi wyszukiwać coraz to więcej oryginalnych form, czyli rafinować się. Tak naprzykład na mężczyzn w miarę ich zepsucia działają coraz to pikantniejsze stroje. Wyszukuje więc tu moda krótkie fasony sukien, uwydatniające piersi, biodra, rozcięte z boku, przejrzyste tkaniny i cienkie jak pajęczyna pończoszki i t. p.<br>
{{tab}}108<br>
{{tab}}Pamiętam doskonale, jak uśmiałem się serdecznie raz z jednego mojego znajomego, który szalał poprostu za jedną panną, a zwłaszcza zachwycał się jej cudnemi, ak się wyrażał, nóżkami.<br>
{{tab}}Nagle w Zakopanem ujrzał swą boginię podczas przechodzenia przez rzeczkę bez bucików i pończoch i oblał się przytem zimnym potem. Bo cóż zobaczył? Oto wcale nie piękne, czerwone, chropowate i pokryte włosem golenie, jakoteż wykrzywione i sterczące kostki palcy. Zadziałało to na niego w ten sposób, że nietylko zachwyty jego nad nóżkami ustały, ale ostudził się w zapałach i do samej osoby!<br>
{{tab}}Ta rafinada w stroju bywa też dla kobiet często fatalną, bo wywołuje u mężczyzn potem rozczarowanie, a nierzadko i wstręt fizyczny.<br>
{{tab}}Rafinowanie stroju kobiety, wywołać może u pewnych mężczyzn jeszcze fatalniejszy skutek, bo odłączenie pożądania od ciała kobiety, a przeniesienie go wprost na część ubrania, co zowiemy fetyszyzmem. Osobnik taki doznaje potem pobudzenia na sam widok pięknego bucika, włosów lub części garderoby, zwłaszcza bielizny kobiety, podczas gdy ona sama na niego nie działa. Fetyszyzm występuje niejako fizjologicznie, często u młodych chłopców, kochających się idealnie, którzy z pietyzmem całują, zbierają i przechowują różne części garderoby swoich najdroższych i loki włosów, za nic w świecie by się z niemi nie rozstali, są o nie poprostu zazdrośni, nawet wobec ukochanej osoby.<br>
{{tab}}Kokieterja bardzo często jest zarazem dowodem braku temperamentu kobiety, jakoteż niepewności siebie, bo jasną jest rzeczą, że kobieta piękna sama sobą zwraca uwagę i z tego jest właśnie dumną, a znowu kobieta z temperamentem nie ma nawet czasu na kokieterję, wie, bowiem, że cały jej organizm, jako taki, może działać na mężczyznę, nie potrzebuje więc dopiero szukać sztucznych półśrodków.<br>
{{tab}}109<br>
{{tab}}Kokieterja wymaga pewnej odległości, działa zachęcająco, z równoczesną jednak świadomością niemożebności zbliżenia się mężczyzny, lecz liczy się bardzo ze względami towarzyskiemi. Z tego też powodu kobieta jest znacznie śmielszą w spojrzeniach i kokietowaniu, gdy czyni swe próby na nieznajomym mężczynie, a poznanie go wpływa zaraz ujemnie na kokieterję, gdyż względy towarzyskie występują tutaj zaraz na plan pierwszy.<br>
{{tab}}Również kokieterja jest śmielszą, gdy kobieta jest pewną niemożebności zbliżenia się odrazu do niej kokietowanego mężczyzny, z tego też powodu, gdy kobieta porządna siedzi sama w lokalu publicznym, to nigdy nie ośmieli się kokietować, ale zaraz to zacznie, gdy ktoś znajomy się do niej przysiądzie, wtedy jest śmiałą i nie boi się zaczepki.<br>
{{tab}}Wspominaliśmy poprzednio, że zwracać może na siebie kobieta uwagę, przesadą w modzie, naprzykład zbyt krótką lub wydekoltowaną sukienką, ruchami zbyt swobodnemi, a wreszcie swobodnem zupełnie zachowaniem się, dozwalając mężczyźnie co chwila na pewne zbliżenie się i zaraz go odtrącając, co typowo ma miejsce w tak zwanym flircie.<br>
{{tab}}U nas panuje obecnie moda, że kobieta powinna być szczupła, co powoduje, że panie tęgie poddają się nieraz bardzo ciężkim i przykrym kuracjom.<br>
{{tab}}Inaczej jest w krajach mahometańskich, gdzie kobieta ma tem większe powodzenie im jest tęższa.<br>
{{tab}}W Afryce tuczy się celem piękności dziewczęta, a zwłaszcza przed ślubem odbyć musi każda forsowną kurację tuczącą.<br>
{{tab}}Jedna pieśń u Somalów powiada:<br>
{{tab}}„Jesteś piękna, a członki twoje są tłuste — gdybyś jednak piła mleko wielbłądzie byłabyś jeszcze piękniejszą.“<br>
{{tab}}Również u Hindusów ceni się bardzo kobiety kor<br>
{{tab}}110<br>
{{tab}}pulentne, a w księdze praw Manu powiedzianem jest między innemi następująco:<br>
{{tab}}„Uważajcie, ażeby dziewczyna mająca wyjść zamąż, miała tak wspaniały chód jak młody słoń!“<br>
{{tab}}Jasną wobec tego jest rzeczą, że kobiety chcąc się stosować do panujących upodobań, muszą nieraz wbrew naturze znosić rozmaite cierpienia, a więc deformować sobie czaszkę, jakto w Ameryce do niedawna u dzikich ludów miało miejsce, skracać stopy, jak u Chinek, ściskać się gorsetami i pasami, jak obecnie u nas, albo też naodwrót tuczyć się lub wypychać, jeżeli dobra tusza w danej chwili jest modną.<br>
{{tab}}Tutaj więc stoimy na pograniczu kokieterji i mody.<br>
{{tab}}Moda każę kobiecie stosować się do pewnego w danej chwili przyjętego szablonu, przyczem rola jej niejako się kończy. Kokieterja zaś tem się nie zadawalnia, lecz zmusza kobietę do wyszukiwania sposobów zręcznego operowania wynalazkami mody, a to w celu jak najlepszego wyzyskania ich do działania na mężczyznę. Osiąga się to zwykle w ten sposób, że albo celem odróżnienia się od innych, kokietka przesadza w modzie lub też wprowadza w niej pewne poprawki podkreślające, poprawiające lub też imitujące jej wdzięki.<br>
{{tab}}MĘCZENNICE ZAZDROŚCI.<br>
{{tab}}Kobieta nie rzadko cierpi z powodu zazdrości rzekomo kochającego ją mężczyzny i dlatego musimy poświęcić kilka słów temu uczuciu.<br>
{{tab}}Zazdrosnym można być o osobę i jej właściwości lub też o jakąś rzecz martwą, a uczucie to polega na obawie utraty posiadania. Zazdrość jest uczuciem nizkiem i egoistycznem, nie liczy się zupełnie z podmiotem czy przedmiotem miłości, lecz skierowana jest li tylko<br>
{{tab}}111<br>
{{tab}}ku celom osobistym i z tego powodu nieraz może obrażać drugą osobę, rzucając na nią zupełnie nieuzasadnione podejrzenie. Może więc mają rację ci co mówią, że kto jest bez powodu zazdrosny, ten nie kocha prawdziwie drugiej osoby, lecz kocha tylko siebie, jako właściciela tej osoby, uważając ją niejako za przedmiot. Zazdrosny często nie widzi tego co jest, lecz coby być mogło i często sam zmusza okoliczności, by się tak składały jak on przypuszcza, lub nawet je stwarza, suggestjonując potem siebie i drugą nieszczęśliwą osobę. Drugim rodzajem zazdrości jest niemiłe uczucie wywołane tem, że nie posiadamy tego i posiąść nie możemy co inny posiada. Uczucie to jest już trochę wyższe, a odczuwane bez krzywdy dla drugiego, stać się może nawet źródłem szlachetnego współzawodnictwa. Jeżeli jednak zazdrościmy komuś tego, czego absolutnie sami nigdy osiągnąć nie możemy i działamy przytem na jego szkodę, wtedy zazdrość taka jest uczuciem złem i graniczy z nienawiścią.<br>
{{tab}}Zadajmy sobie pytanie, kiedy i z jakich powodów wystąpić może zazdrość mężczyzny o kobietę i odwrotnie?<br>
{{tab}}Zazdrość może być przedewszystkiem uzasadnioną lub zupełnie niezasadnioną, a są nawet ludzie chorobliwie o wszystko i o wszystkich zazdrośni. Zazdrość uzasadniona może mieć uzasadnienie tylko dla danego osobnika, będąc pozatem właściwie zupełnie nieuzasadnioną. Nierzadko naprzykład zazdrośni są małżonkowie o siebie z tego powodu, że istnieje między nimi duża różnica wieku. Starszy mężczyzna, żeniąc się z młodą panienką będzie o nią ciągle zazdrosny, bo obawia się, że może spotkać ona w życiu młodego człowieka, który zadziała na nią w ten sposób jak on już działać nie może. Zazdrosną jest też brzydka żona o pięknego lub sławnego męża, widząc, że tenże ma naokoło duże powodzenie u kobiet. Taksamo zazdrosny będzie mężczyzna niepewny uczucia kobiety<br>
{{tab}}112<br>
{{tab}}lub też gdy ta jest kokietką, albo też, zupełnie nawet niewinnie, lubi flirtować z innymi mężczyznami. Zazdrosnym wreszcie będzie jedno z małżonków, które jest chore i nie może dać drugiej połowie pełnego szczęścia.<br>
{{tab}}W wypadkach zupełnie analogicznych co do ewentualnych przyczyn powstania, występuje zazdrość częściej u mężczyzn jak u kobiet, a to z powodu, że każdy mężczyzna jako więcej zbrukany życiowo, widzieć będzie o wiele częściej nieraz to złe, o którem kobieta niema nieraz nawet pojęcia. Zazdrość jest uczuciem, które zaślepia, jest przytem nielogiczną i opiera się częste na pozorach i domysłach poniżając człowieka i zmuszając go do szpiegowania drugiej osoby. Że jest nielogiczną, dowodzi choćby tego nie rzadki fakt, że zazdrosny odczuwa to uczucie nieraz tylko w razie obecności swojej. Tak naprzykład nieraz mąż zazdrosny jest o to, gdy ktoś na żonę jego rzuci kilka razy spojrzenie w publicznym lokalu, natomiast ze spokojnem sumieniem wysyła ją na kilka tygodni do kąpiel, zupełnie nie troszcząc się o to, że tam ewentualnie miałaby ona sposobność dopiero zdradzać go i flirtować zupełnie bez skupułów.<br>
{{tab}}Zazdrość jest uczuciem, z którego nieraz żadnym sposobem ani dowodami otrząsnąć się nie można i choć przychodzą chwile jasności umysłu i sam zazdrosny z siebie się śmieje, to za chwilę popada znowu w to zaślepiające uczucie i dlatego zazdrość często jest nieuleczalną.<br>
{{tab}}Człowiek zazdrosny, mający bardzo silną wolę, zdaje sobie naprzykład dokładnie sprawę z niesłuszności lub podejrzeń, wstydzi się przed sobą, zmienia co chwila przedmiot działania zazdrości na ukochaną osobę, a mimo to oprzeć się temu uczuciu nie może, ba, nawet są tacy, którzy bez zazdrości byliby nieszczęśliwi! Zazdrość potrafi nieraz tłumić miłość a nawet przejść w pewien rodzaj sadyzmu, tak, że zazdrosny lubuje się<br>
{{tab}}Klęsk: Bolesne strony. 8<br>
{{tab}}113<br>
{{tab}}poprostu w znęcaniu się nad drugą osobą, a dopiero nieraz, zgnębiwszy ją zupełnie i widząc ją nieszczęśliwą, pragnie czułościami nagrodzić jej tę krzywdę. Zazdrość wreszcie może zaślepić do tego stopnia świadomość, że na wzór Ottela każe osobnikowi zabić drogą osobę, by potem z przerażeniem opamiętać się zapóźno i wić się w bólach i męce zbolałej duszy u zimnych zwłok kochanej a niewinnej istoty!<br>
{{tab}}KOBIETA NIEWOLNICA.<br>
{{tab}}Niektórzy uczeni są zdania, że najpierwotniejszą formą pożycia społecznego był matryjarchat, a dopiero potem zjawił się patryjarchat.<br>
{{tab}}Historyczne jednak wzmianki mówią nam jedynie o patryjarchacie, to jest władzy ojca rodziny, któremu podlegli byli wszyscy członkowie rodziny, a więc i kobiety.<br>
{{tab}}Jeżeli zapytamy się znowu, jak sprawa przewagi płci przedstawia się u zwierząt, to zobaczymy, że wszędzie tutaj spotykamy przewagę samców, którzy bronią swej rodziny i dostarczają jej pożywienia. Również i u ludów dzikich zwykle mężczyzna jest panem, któremu ślepo podlegać musi żona, względnie żony, gdy ma ich kilka. W sferach proletarjatu w obecnych czasach jeszcze również mężczyzna jest panem domu, o ile naturalnie posiada odpowiednią energję, dba o rodzinę i nie da się żonie zawojować. Wobec nowego ruchu kobiecego zaczynają kobiety żądać i na tem polu równouprawnienia, twierdząc, że czas już ostatni zrzucić ze siebie tyranję mężczyzny. Chcą więc kobiety być niezależne finansowo od męża, mieć swój własny kawałek chleba i sposób zarobkowania. Prąd ten jest bardzo pochwały godnym o ile rzeczywiście kobieta potrafi sobie sama jedna dać w życiu rady i gospodar<br>
{{tab}}114<br>
{{tab}}stwo domowe, jakoteż wychowanie dzieci na tem nie ucierpi. Żaden inteligentny mężczyzna nie będzie obecnie chyba żądał, by żona jego była niewolnicą, spełniającą tylko mechanicznie obowiązki domowe, lecz będzie chciał w niej widzieć człowieka i współtowarzysza w życiu. Jednak tutaj z drugiej strony poruszyć musimy kilka kwestji.<br>
{{tab}}Przedewszystkiem kobieta musi być inaczej jak dotąd wychowana, ażeby dorosła swemu zadaniu. Ponadto trzeba tu także wziąść pod uwagę, że w wielu wypadkach jednak i nadal mężczyzna będzie musiał decydować, gdyż są pewne kwestje czysto męzkiej natury, tak jak z drugiej strony mężczyzna w kwestjach macierzyńskich musi pozostawić kobiecie wolną rękę.<br>
{{tab}}Liczyć się także należy z tem, że natura kobiety ma to w sobie, że jednak mężczyzna musi jej czemś imponować, a gdy tego niema, kobieta traci dla mężczyzny zupełnie szacunek i staje się on w domu czemś podrzędnem, co w pospolitem tego słowa znaczeniu zowiemy pantoflarstwem, a co na każdym obserwującym, tak mężczyźnie jak i kobiecie, robi przykre wrażenie. Maks Nordau twierdzi, że niektórzy mężczyźni żenią się z tego powodu z kobietami prostemi, nawet z ludu, popełniając tak zwane mezalianse i czują się potem bardzo szczęśliwi.<br>
{{tab}}„Precz z tyranami“ wołają natomiast kobiety, których albo nikt nie chce, albo też mają tak nieznośną naturę, że nie potrafiłyby nigdy się do kogoś przystosować.<br>
{{tab}}Jak wspominaliśmy, kobiety proste uznają tę supremację mężczyzn, ba nawet nieraz kochają mężczyzn, którze je tyranizują, a nawet biją, a nieraz po śmierci takiego męża kobieta płacząc, zwierza się znajomym: „wprawdzie mnie często bił, ale był bardzo dobrym mężem!“ Niestety jednak i obecnie nieraz w małżeństwach wydarza się, że mężczyźni rzeczywiście tyranizują swoje bardzo dobre, łagodne i uległe żony.<br>
{{tab}}8*<br>
{{tab}}115<br>
{{tab}}Nie żałując sobie niczego i bawiąc się swobodnie poza domem, pragną, by żona była białą niewolnicą, nie myślą nigdy o uprzyjemnieniu jej życia, a na ich skromne prośby odpowiadają brutalnie.<br>
{{tab}}I dziwią się potem, gdy w kobiecie takiej z czasem odezwie się bunt i niewolnica zrzuca swoje jarzmo i ucieka od męża brutala.<br>
{{tab}}Niestety świat bierze zwykle wtedy w obronę męża, twierdząc, że kobieta nie powinna nigdy porzucić ogniska rodzinnego, chociażby w niem bardzo cierpiała i czuła się nieszczęśliwą.<br>
{{tab}}Ciekawą jest jednak rzeczą, że statystyki rozwodów i separacji dowodzą, że właśnie takie żony-niewolnice rozchodzą się z mężem znacznie rzadziej, jak żony, które miały w domu stosunkowo dużo swobody, a nie brak i takich, które opuszczają swoich mężów może właśnie dlatego, że byli dla nich za dobrymi i nie potrafili im zaimponować!<br>
{{tab}}Często niewolnicą staje się kobieta bardzo młoda, która wyjdzie zamąż za mężczyznę podeszłego wieku. Wtedy starzec obawia się na każdem kroku, ażeby jakiś młodszy mężczyzna nie uwiódł mu żony, a egoistyczna zazdrość zmusza go do tego, że gnębi on ją, nie dozwala jej nigdzie chodzić, nie urozmaica jej życia, strzegąc jej pilnie jak jakiej drogocennej rzeczy z obawy przed złodziejem.<br>
{{tab}}U ludzi prostych panują pod tym względem dziwne nawet zapatrywania, a bicie żony uważane jest za atrybut mężowski, przeciwko czemu nie może nikt obcy protestować. Dla ilustracji przytaczamy poniżej przykład:<br>
{{tab}}Pewien proboszcz, jadąc przez wieś swojej parafji, posłyszał jęki i wołanie o ratunek koło jednej chałupy. Zatrzymawszy konie, udał się na miejsce, gdzie spostrzegł wieśniaka, bijącego z całych sił swoją żonę.<br>
{{tab}}116<br>
{{tab}}Poruszony tym, zwrócił mu w ostrym tonie uwagę, że tak postępować nie można i na to, ku zdumieniu księdza, odezwała się żona podniesionym głosem: „Co Jegomościa to obchodzi, proszę się do nas nie wtrącać, to jest nasza rzecz, mężowi wolno robić co mu się podoba!“<br>
{{tab}}A chłopskie przysłowie mówi:<br>
{{tab}}„Gdy chłop baby nie bije,<br>
{{tab}}To w niej wątroba gnije.“<br>
{{tab}}Nie rzadko bywa kobieta niewolnicą męża, gdy tenże oddaje się jakiemuś nałogowi a zwłaszcza pijaństwu. Pijak zatraca zupełnie wszelkie uczucia rodzinne, a na wódkę gotów jest wydać cały zarobek i grosz ostatni. Nieraz potem upiwszy się, nie jest w stanie nawet sam powrócić do domu i nieszczęśliwa żona czyni za nim nieraz po nocy poszukiwania, by go wynaleźć, nie rzadko podnieść z rynsztoka ulicznego i odprowadzić do domu, gdzie potem odpłaca jej się za to tem, że robi awantury, bije ją i dzieci, tłucze wszystko naokoło siebie i niszczy. Byłem niedawno świadkiem w jednej kawiarni następującej sceny:<br>
{{tab}}Pewien pan, podpiwszy sobie, zaczął robić awantury i zachowywać się tak niemożliwie, że gospodarz zmuszony był zawezwać pomocy policji. Równoczaśnie zjawiła się żona i starała się męża zabrać do domu. Ten jednakże odepchnął ją od siebie i zaczął obrzucać brutalnemi wyzwiskami. Nadeszła policja i dwaj posterunkowi wobec oporu, musieli przemocą wyciągnąć go z kawiarni, przyczem nie obeszło się naturalnie, wobec energicznego oporu pijanego, od pewnych potrącań tegoż. I wtedy żona rzuciła się jak lwica w obronie męża, krzycząc: proszę go nie trącać i obchodzić się z nim delikatnie, on jest przecież bardzo porządnym człowiekiem, a że się upił, to nie jest jeszcze przy<br>
{{tab}}117<br>
{{tab}}czyną, żeby z nim postępować jak z pierwszym lepszym...<br>
{{tab}}Wypadek ten ilustruje nam dosadnie, jak nieraz dużo serca i wyrozumiałości posiada kobieta, która mimo tego, że mąż wtedy obchodzi się z nią źle i czyni jej krzywdę, w razie potrzeby zapomina o wszystkiem i staje energicznie w jego obronie!<br>
{{tab}}Bywają przecież wypadki, że mąż, nie mając pieniędzy na wódkę, przychodzi do domu i chce wydrzeć żonie pieniądze, potrzebne jej na konieczne wydatki domowe, że nieraz musi ona je chować przed nim, a gdy mu ich nie wyda, mąż bije ją, wiedząc, że jednak te pieniądze gdzieś się znajdować muszą. Broni też nieraz taka nieszczęśliwa kobieta dzieci przed brutalnością męża, przyczem naraża się bardzo sama. Jasną jest rzeczą, że najwięcej zawsze w tym wypadku cierpi kobieta, bo z jednej strony musi ona bronić dzieci, a z drugiej starać się przecież o to, by te dzieci nie straciły szacunku dla własnego ojca. Nieraz, jak wspominamy o tem na innem miejscu, rodzą się z takiego ojca-pijaka dzieci nienormalne, chore a nieraz idjotyczne, nad którymi mąż pastwi się jeszcze więcej, zupełnie zapominając, że on właśnie jest tego wszystkiego przyczyną.<br>
{{tab}}Rzadziej już oddają się ludzie innemu nałogowi, mianowicie morfinizmowi, a obecnie kokainizmowi. Bywają też wypadki, że mąż nakłania żonę do nałogu, chcąc mieć w niej przytem towarzyszkę. Sytuacja wtedy naturalnie jest bardzo tragiczna, a życie rodzinne i porządek domowy przedstawiają się wtedy beznadziejnie. Na szczęście pobieta normalna, nie zdegerowana, jest bardzo odporną na alkoholizm, w razie jednak, gdy się odda temu nałogowi, sprawa ta u niej przedstawia się znacznie gorzej jak u mężczyzny...<br>
{{tab}}118<br>
{{tab}}MIŁOŚĆ PROGIEM ŚMIERCI.<br>
{{tab}}Czyż to nie paradoks... miłość progiem śmierci, miłość — do której wzdychają wszyscy, od której nie byli wolni nawet bogowie nieśmiertelni, to wielkie, dziwne i płomienne uczucie, które budzi się w nas nieraz nagle, barwiąc zaraz świat czarownemi kolorami, wywołując w duszy cudne dźwięki tęsknoty i poezji, a nie rzadko dodając nam w życiu zapału, polotu i energji!<br>
{{tab}}Czyż może być zatem miłość zarazem progiem śmierci?<br>
{{tab}}Tak, niestety jest ona progiem śmierci i to bez względu na to, czy pojmować ją będziemy idealnie czy zmysłowo.<br>
{{tab}}Kurtzjusz w swych studjach socjologicznych słusznie przyrównuje miłość do mylnego instynktu ćmy, która, nie mogąc się oprzeć jakiejś magnetycznej sile, wabiącej ją do światła, leci ku niemu, by znaleźć w niem śmierć niechybną.<br>
{{tab}}Już świat zwierzęcy daje nam liczne dowody na to, że często stosunek miłosny jest zarazem wyrokiem śmierci dla kochanków.<br>
{{tab}}Podczas aktu miłosnego giną naprzykład trutnie, liczne widłonogi, wrotki, philoxsera, a samice jentek zdychają zaraz po złożeniu jajek, podobnie pasikoniki i samice wielu motyli, a nawet węgorzy.1) Samica koszenili meksykańskiej, pozbawiona jest skrzydeł i nóg, po złożeniu jaj ginie sama a ciało jej służy potem jako ochrona dla potomstwa. Również giną w pewien czas po złożeniu jaj samice chrząszcza majowego i turkucia podjadaka. Zapewne odruchowo z tego powodu wiele samic broni się wprost rozpaczliwie przed zbliżeniem<br>
{{tab}}*) Również nieraz ginie przy porodzie kobieta chora na serce, o czem mówimy na innem miejscu.<br>
{{tab}}119<br>
{{tab}}się samca, a niektóre nawet popadają przytem we wściekłość, ba, nawet zabijają lub zjadają żywcem małżonka w czasie stosunku, co nieraz u pająków i pasikoników ma miejsce. Podobnie zagryza samca modliszka i świerszcz, jakoteż samica węgorza morskiego. Nierzadkim u zwierząt jest sadyzm, to jest znęcanie się nad partnerem w czasie stosunku, co obserwujemy zwłaszcza u zwierząt drapieżnych z rodziny kotów a nawet u ptaków naprzykład u kór.<br>
{{tab}}Świetne upierzenie samców uważał Darwin za środek pozyskania sobie swą pięknością samic, tymczasem inni twierdzą, że chodzi tu może raczej o przestraszenie samicy i wzbudzenie w niej szacunku i uległości, co zwłaszcza potwierdza fakt, że wiele samców, naprzykład indyk i paw, roztaczają swe pióra taksamo przed samicami jak i przed nieprzyjacielem, chcąc go przez to nastraszyć.<br>
{{tab}}Lecz powie ktoś: to przecież z idealną miłością u ludzi niema nic wspólnego?<br>
{{tab}}A jednak tak jest, bo czyż często i w miłości ludzi nie spotykamy tych samych zgubnych pierwiastków?<br>
{{tab}}I kobiety cechuje w miłości ciekawość i lęk zarazem, a mężczyzn wojowniczość względem współzawodników i chęć zdobycia kobiety nieraz wprost brutalna. Nawet rzecz pozornie tak idealną, jak pocałunek, uważa wielu za zanikłe kąsanie i w niektórych wypadkach namiętny pocałunek nawet w nie przechodzi. Piękne upierzenie, czy ładny kolor futra u zwierząt zmienili ludzie w piękne suknie, a futra zabierają wprost ze zwierząt, a mając rozum, starają się oszołomić drugą osobę pięknemi słówkami i działaniem na zmysły z pomocą śpiewu i sztuk pięknych.<br>
{{tab}}Że miłość często jest antytezą zdrowia i życia, nie trudno udowodnić.<br>
{{tab}}Ludzie pozbawieni gruczołów płciowych przybierają na tuszy, a naodwrót osoby namiętne są szczupłe,<br>
{{tab}}120<br>
{{tab}}a tęsknota i miłość beznadziejna wywołuje nieraz opiewane przez poetów „usychanie z tęsknoty“:<br>
{{tab}}Odkąd zniknęłaś jak sen jakiś złoty,<br>
{{tab}}Omdlewam z żalu — usycham z tęsknoty.<br>
{{tab}}Słowacki w Szwajcarji.)<br>
{{tab}}Sama rozkosz miłosna polega na afekcie wyczerpującym nadzwyczaj silnie organizm przez wydalanie najlepszych soków tegoż, co w następstwie wywołuje opisywane często potem uczucie przygnębienia, smutku, które uważają niektórzy jako instynktowne odczuwanie śmierci.<br>
{{tab}}Idealna miłość nietylko ze nie jest wolna od cierpień, ale często właśnie z nich się składa. Młodzieniec wzdychający do swej ukochanej, pragnie nieraz tylko jednego jej spojrzenia i uśmiechu, gotów potem zaraz umrzeć, a w przysięgach naszych twierdzimy, że „kochamy nad życie“...<br>
{{tab}}W razie gdy dwoje kochających się ludzi z powodu przeszkód nie może się połączyć, postanawiają nieraz odebrać sobie życie, uważając samobójstwo za jedyną możność połączenia się na wieki.<br>
{{tab}}Tak więc miłość, ten dar bogów, ta cudna lecz straszna idylla, która słodzi nam smutki i wypogadza szare dni życia, jest zarazem strasznem misterjum, które wprowadza nas wprawdzie w cudną krainę czarów, lecz wzamian bierze krew naszą serdeczną a rwąc duszę w niebiańskich drganiach rozkoszy, rzuca potem zgnębione i niezdolne do życia ciało pod swe stopy.<br>
{{tab}}I ciągle widzimy całe zastępy ludzi, którym miłość złamała życie, zniechęciła do świata, a niema gazety, w której by się nie czytało: przyczyną samobójstwa była zawiedziona miłość.<br>
{{tab}}Człowiek upojony miłością zapomina, jak upojony narkotykiem, o wszystkiem, często miłość zaślepia, a dla osoby ukochanej każdy gotów jest poświęcić<br>
{{tab}}121<br>
{{tab}}całe swe dotychczasowe nabytki, zasługi, pracę i poważanie u innych.<br>
{{tab}}Miłość nieraz każe człowiekowi popełnić zbrodnię i zabić rywala, czego by bezwarunkowo w innych warunkach nigdy nie uczynił. Nieraz też po śmierci najdroższej istoty, życie dla pozostałej niema już żadnej wartości i dlatego odbiera ona je sobie.<br>
{{tab}}Nierzadko wydarza się znowu, że gdy życie zaczyna gasnąć (co nieraz u suchotników spostrzegamy), równocześnie z tem miłość, jakby dla ironji, coraz więcej się zwiększa i łudzi biedną istotę stojącą nad grobem, osładzając jednak nieraz przez to, te straszne i gorzkie jej chwile.<br>
{{tab}}Wielcy myśliciele i poeci, odczuwali intuicyjnie tę bezbrzeżną głębię miłości i twierdzili, że wątłe serce ludzkie nie jest w stanie na dłuższy czas pomieścić jej w sobie, bo miłość jest uczuciem nadziemskiem, unosi nas w światy nieznane i uszlachetnia, lecz ukazując w tęczowej dali cudne miraże, podrywa zarazem te nikłe struny, które łączą nas ze światem, każąc nam za te rozkoszne chwile płacić cierpieniem, lub nieraz w zamian biorąc życie. Prawdziwa i głęboka miłość, często na świecie z tego powodu, kończy się rychło, przechodząc w spokojnie uczucie przywiązania, lub co też bywa, zmieniając się w nienawiść.<br>
{{tab}}Miłość jest antytezą egoizmu, bo ten dba tylko o własne dobro, własne cele i korzyści. A miłość jest altruistyczną i dlatego każe matkom walczyć w obronie swych dzieci, wzbudza zapał w żołnierzu bohaterze, karząc mu ginąć na polu walki z miłości dla ojczyzny, bo najszczytniejszym dowodem prawdziwej miłości, jest poświęcanie się dla drogiej osoby, choćby to poświęcenie życiem przypłacić było trzeba...<br>
{{tab}}Z tych też powodów, nazwano słusznie, miłość progiem śmierci, trwa ona czasem u osoby nawet mimo to, że druga już nie żyje, rozciągając się niejako, jeszcze poza grób.<br>
{{tab}}122<br>
{{tab}}MORDERCA<br>
{{tab}}(Urywek z pamiętnika wdowca)<br>
{{tab}}Umarła..., moja najdroższa Janka, umarła, a ja ją zabiłem — ach, to straszne, bo zabiłem ją, pragnąc gorąco jej życia i kochając ją z całej duszy! Żyliśmy ze sobą tak pogodnie i szczęśliwie, aż tu nagle zaczęła mi słabować. Poszliśmy do lekarza, on rozpoznał u niej poważne cierpienie, zakazał wszelkich wzruszeń i znacząco przytem na mnie popatrzył. Wróciliśmy do domu, a ja siadłszy przy niej, zacząłem głaskać jej cudne złote włosy, nie zbliżałem się do niej i nie całowałem jej, znając siebie dobrze. Lecz ona sama przysunęła się blisko do mnie i, całując mnie gorąco, zapytała:<br>
{{tab}}— Czy mnie już nie kochasz, Olu? Może dlatego, że jestem chora?<br>
{{tab}}— Ależ nie, dziecino.<br>
{{tab}}— No więc całuj mnie tak jak dawniej!<br>
{{tab}}— Ja na to wpiłem się z jakąś dziwną żarłocznością w jej rozchylone blade usteczka i ssałem z nich rozkosz wraz z jej życiem!<br>
{{tab}}I ciągle potem było to samo — na jej widok ogarniała mnie zawsze z początku rzewność i czułość, brałem ją w ramiona i wtedy wybuchała we mnie jakaś dziwna żywiołowa namiętność i jak wampir wysysałem z niej siły!<br>
{{tab}}Stawałem się z dnia na dzień coraz więcej namiętnym, a ona coraz więcej słabła. Aż raz, gdy miałem ją w swych rękach, rzekła cichym głosem:<br>
{{tab}}— Olu, nie męcz mnie dziś, taka jestem jakaś słaba... — a ja na to rzekłem szeptem:<br>
{{tab}}— Janko, tylko dzisiaj...<br>
{{tab}}Westchnęła i oddała mi się całą duszą. Potem znowu było to samo, ona nigdy już nie protestowała, a tylko ciche westchnienia były jej obroną. A ja tego wtedy nic nie czułem, nie widziałem jej spojrzeń błagalnych,<br>
{{tab}}123<br>
{{tab}}zdawało mi się, że ją przez to kocham coraz więcej, że gwałtowna miłość moja uzdrowić ją musi!<br>
{{tab}}Nagle zmieniła się, sama zaczęła domagać się pieszczot, a ja głupi cieszyłem się, że to jest objawem jej powrotu do zdrowia.<br>
{{tab}}Spostrzegłem się dopiero zapóźno... zacząłem unikać bliższej z nią styczności, lecz ona stała się natarczywa, aż raz...<br>
{{tab}}— Boże! pamiętam to doskonale... po kolacji kazała podać likier i mimo mych protestów piła jeden kieliszek po drugim...<br>
{{tab}}— Janko, nie pij błagałem... lecz ona podniecona — rzuciła kieliszkiem o ziemię, siadła mi na kolanach, a zarzucając mi ręce na szyję, krzyknęła jakimś dziwnym nie swoim głosem:<br>
{{tab}}— Wszystko furda, Olu, było nie było, popieśćmy się!<br>
{{tab}}Jakoś dziwnie ukłuły mnie te cyniczne słowa, wypowiadziane poraz pierwszy przez nią, zawsze tak skromną, tak subtelną...<br>
{{tab}}— Janko, co mówisz?<br>
{{tab}}— Co mówię, no furda, było nie było, wszystko mi jedno, wiem, że muszę umrzeć, wiem, że życie moje wisi na włosku, więc poco sobie mam żałować, poco odmawać cudnych chwil? Będziemy dziś szaleć — Olu, pij — upijmy się, ja tak chcę, ja tak każę!<br>
{{tab}}Błagałem ją napróżno na klęczkach! Zacząłem nawet płakać, a ona ciągle mnie kusiła, dysząc poprostu z namiętności, tańczyła, śpiewała, stała się rozpasaną, aż wkońcu uległem i odezwał się we mnie dziki człek jaskiniowy, który siedzi w każdym z nas! Rzuciłem się na nią, gryzłem ją, wpijałem się poprostu w jej biedne ciałko, a ona oddawała mi pieszczoty z jakąś dziwną szaloną namiętnością!<br>
{{tab}}Nagle obwisła w mych ramionach...<br>
{{tab}}— Janko... — krzyknąłem — co ci jest?<br>
{{tab}}— Olu, kochasz mnie? — zapytała szeptem.<br>
{{tab}}— Dziecino, wiesz, że kocham cię i jesteś mi wszystkiem.<br>
{{tab}}— I ja cię kocham nad życie — szeptała — więcej jak me życie... ucałuj mnie... umieram... daruj, że zabieram ci siebie ze świata, ale nie mam już sił żyć, bądź zdrów...<br>
{{tab}}Skonała!<br>
{{tab}}Siedziałem przy niej całą noc, trzymając jej małą biedną, zimną rączkę w swych dłoniach, płakać nie mogłem...<br>
{{tab}}Umarła... Moja najdroższa, najukochańsza, Janka, moje całe szczęście, umarła, a ja ją, zabiłem — a zabiłem ją, pragnąc gorąco jej życia i kochając ją z całej duszy...<br>
{{tab}}DZIWNY WPŁYW PEWNYCH KOBIET NA ROŚLINY<br>
{{tab}}Rośliny są taksamo żyjącym i czującym organizmem jak zwierzę, a nawet odczuwają one sympatje i antypatje. Wiemy naprzykład, że pewni ludzie nie mają szczęścia do sadzenia i pielęgnowania roślin, podczas gdy innym znakomicie się to udaje.<br>
{{tab}}Najciekawszy jednak może jest zgubny wpływ, jaki wywierają pewne kobiety na rośliny, zwłaszcza w okresie miesiączkowania, naco zwrócił uwagi dr. Schick na posiedzeniu Towarzystwa Lekarskiego w Wiedniu. Obserwował on mianowicie kobietę, która w czasie perjodu nie mogła żadnego kwiatu wziąść do ręki, gdyż tenże sechł potem bardzo szybko, mimo tego, że był włożony zaraz do wody. I ja również obserwowałem jedną panią, żonę adwokata ze Lwowa, która opowiedziała mi, że jako narzeczona była poprostu nieszczęśliwą, gdy w czasie słabości narzeczony ofiarowywał jej kwiaty,<br>
{{tab}}125<br>
{{tab}}albowiem gdy je wzięła do ręki zaraz potem więdły, czemu się narzeczony dziwił, a przyczyny mu przecież powiedzieć nie mogła. Działanie u niej było tak silne, że gdy w czasie słabości pociągnęła palcem po jakimś liściu, naprzykład napisała datę, to w kilka godzin data ta stała się widoczną wskutek usychania tkanki liściowej w tem miejscu.<br>
{{tab}}Znanem to zdaje się było i dawniej, gdyż w wielu miejscowościach na wsi istnieje zabobon, że skoro kobieta podczas menstruacji wejdzie do winnicy lub ogrodu owocowego i dotknie się roślin, to takowe więdną.<br>
{{tab}}W dużych hodowlach roślin naprzykład w Harlemie istnieją nawet pod tym względem przepisy, zakazujące kobietom pracować w okresie menstruacji. Obserwowano też fermentowanie wina, konfitur, ciasta i t. d., które było w styczności z pewnemi kobietami. W wiekach średnich nazywano nawet kobietę w czasie menstruacji, „animal venenosum“. Kobiety karmiące nie mają zwykle regularności. Natomiast obserwowano nieraz ciężkie zaburzenia u osesków w razie, gdy karmiąca dostała perjodu.<br>
{{tab}}Najsilniejsze działanie jest w pierwszym dniu regularności. Profesor Jager zwraca uwagę, że woń niektórych kobiet wtedy jest bardzo przykra i przypomina gnijące śledzie. Niewierny jeszcze dokładnie, na czem to trujące działanie polega, niektórzy odnoszą go do jakiegoś ciała przypominającego arszenik.<br>
{{tab}}ZASTĘPCZE CHOROBY<br>
{{tab}}Jeżeli mówimy o erotycznem życiu kobiety, to nie możemy pominąć pewnego bardzo ciekawego objawu wydarzającego się zwłaszcza nieraz u kobiet zawiedzionych w miłości lub też mających mężów, którzy je zaniedbują, w postaci tak zwanych zastępczych cho-<br>
{{tab}}126<br>
{{tab}}rób, przez które rozumiemy nic innego jak tylko zastępowanie, czego dany osobnik niema, czemś innem.<br>
{{tab}}Odnosi się to zwłaszcza do wielu cierpień noszących miano nerwic, powodujących jednak objawy w pewnych organach, a występujących u osobników z przeczulonym systemem nerwowym, obarczonych dziedzicznie, o słabej woli, a nieraz z objawami histerji lub neurastenji.<br>
{{tab}}Choroba nieraz jest dla danego osobnika wtedy jedynym ratunkiem, do którego się ucieka, bo nic innego mu nie zostało na świecie i zapełnia nim swoje puste życie. Freud zwrócił uwagę, że często pewne przypady chorobowe powodowane są tak zwaną konwersją, to jest przemianą pewnych załamań duchowych w jakieś cierpienie inne, ewentualnie organiczne. Załamania te pacjent ma głęboko na dnie duszy, a choć zdaje mu się, że ich w sobie niema, gdyż skryły się one w podświadomość, to jednak one właśnie są przyczyną jego obecnego cierpienia i projekcją na zewnątrz głęboko ukrytych cierpień.<br>
{{tab}}Objaśnimy to najlepiej przykładem z życia wziętym.<br>
{{tab}}Jedna z moich chorych kocha się bez nadziejnie w narzeczonym swojej siostry. Naturalnie kryć musi to uczucie, będąc uczciwą, stara się nawet taić to sama przed sobą, cierpiąc bardzo z zazdrości. W podświadomości swojej łączy owe przykre uczucie z cierpieniem wątroby i żółci, gdyż nieraz słyszała, że zgryzliwość jest objawem cierpienia wątroby. I zjawia się też u niej rzeczywiście cierpienie wątrobowe, jako konwersja depresyjnego stanu psychicznego.<br>
{{tab}}Zrozumiałą jest rzeczą, że tutaj leczenie samej wątroby nie wiele wskóra, trzeba leczyć główną przyczynę, a więc wykluczywszy organiczne cierpienie, dojść drogą psychoanalizy do źródła cierpienia i takowe najpierw usunąć.<br>
{{tab}}Nierzadko ucieka się do choroby zaniedbywana<br>
{{tab}}127<br>
{{tab}}żona, której mąż spędza czas poza domem. Naprzykład uporczywe bóle głowy, bezsenność i t. d. występujące tu nieraz stają się poprostu koniecznością dla owej kobiety, bo z jednej strony usprawiedliwiają jej ciągłe siedzenie w domu przed znajomemi, z drugiej mogą wzbudzić litość u męża i pobudzić go, by żoną się więcej zajął.<br>
{{tab}}Prócz tego choroba taka jest dla danej osoby wygodną, a nie mając nic innego do roboty, zabiją nią czas, ciągle się lecząc. I tu znowu każdy zrozumie, że chcąc wyleczyć taką chorobę, musimy albo usunąć główną jej przyczynę, to jest poprawić pożycie małżeńskie, albo też gdy nie da się tego uczynić, trzeba tej biednej kobiecie wzamian za tę chorobę dać co innego i powstałą stąd pustkę wypełnić. Radzą też lekarze wtedy koniecznie kobiecie nie mającej lub nie mogącej mieć dzieci, by wzięła na wychowanie jakąś małą istotkę, a gdy to jest nie możebne, lub osoba nie posiada wyraźnych uczuć macierzyńskich, zachęca się ją, by zajęła się jakąś pracą, w razie zdolności poświęciła się sztuce, oddała filantropi i t. p. Taki „kompleks“ psychiczny spotykamy nieraz u młodych bezdzietnych mężatek mających nie dobre pożycie domowe.<br>
{{tab}}Chore na zastępcze choroby kobiety uznaje się za historyczki, nie można jednak twierdzić, że one zawsze chorobę udają. Chore są one rzeczywiście, bo cierpienie duszy jest też poważnem cierpieniem, a wskutek ścisłego związku ducha z ciałem, może wywoływać prawdziwe przypadłości fizyczne. Z drugiej jednak strony zadziwia nas wtedy zmienność i niestałość przypadów chorobowych.<br>
{{tab}}Oto kobieta leżąca „bez duszy“ godzinami na kanapie, nie mogąca niczem w domu się zająć, nagle wieczorem przed balem zyskuje siły i energję, potrafi godzinami stać przed lustrem przy ubieraniu się, idzie na bal i tańczy tam bez ustanku do białego rana, czując się wtedy zupełnie zdrową i silną.<br>
{{tab}}128<br>
{{tab}}Nic też dziwnego, że treścią życia niektórych kobiet jest wobec tego choroba, a ktoś złośliwy wypowiedział zdanie:<br>
{{tab}}„Kobieta może być tylko matką, kochanką lub histeryczką.“<br>
{{tab}}Zapewne na to zdanie oburzą się może kobiety, które znalazły jakiś cel w życiu, mają swoje stanowisko i ulubioną pracę!<br>
{{tab}}O tych tutaj nie mówimy, lecz mówimy o kobietach wychowanych według dawnych zasad, które od dziecka „tresowane“ były na panny na wydaniu, nie umiały nic innego, jak tylko ciągle pracować nad tem i myśleć, by być pięknemi lub pięknemi się wydawać, a marzeniem ich i ostatecznym celem życia było małżeństwo, które miało być dla nich tym, niejako portem, do którego ich łódź życia w końcu przybić musiała, by potem kołysać się bezczynnie na falach spokojnego i pozbawionego wszelkich burz życiowych oceanu.<br>
{{tab}}Niestety smutna rzeczywistość przekonała je, że w życiu bywa często inaczej. Nie znalazły one w mężu czego szukały (a mąż też tego nie znalazł), nie zaznały słodyczy macierzyństwa, nie umią się niczem zająć, nie mają żadnego celu w życiu, została wtedy pustka, którą, nie mogąc wypełnić czemś innem, wypełniają chorobą.<br>
{{tab}}CHOROBY KOBIECE A ŻYCIE EROTYCZNE.<br>
{{tab}}Jeżeli kobiety uważa się często za męczennice miłości, w znaczeniu moralnem, to ja jako lekarz, muszę im ten sam tytuł przyznać w znaczeniu fizycznem. Niema żadnego porównania, o ile pod względem płciowym muszą kobiety znacznie więcej cierpieć od mężczyzn. Tak naprzykład w tym wieku, kiedy młody osobnik niema jeszcze pojęcia o życiu płciowem, młoda<br>
{{tab}}Klęsk: Bolesne strony. 9<br>
{{tab}}129<br>
{{tab}}dziewczyna musi już nieraz co miesiąc znosić wielkie dolegliwości podczas regularności. I potem także wyszedłszy zamąż bardzo często słabuje tak, że nawet utarło się zapatrywanie, że kobieta lepszej sfery, zupełnie zdrowa płciowo, należy do wyjątków!<br>
{{tab}}Co chwila grożą kobiecie rozmaite cierpienia, a nawet ciążą która powinna być aktem fizjologicznym, wywołuje nieraz u naszych pań komplikacje wymagające interwencji lekarskiej. A cóż dopiero mówić o porodzie? Pomijam tu kwestję złej budowy kobiety, która może spowodować bardzo ciężkie powikłania porodowe a nawet wymagać operacji. Są jednak i inne przyczyny, z powodu których ciąża i poród może dla kobiety przedstawiać wielkie niebezpieczeństwo.<br>
{{tab}}Przedewszystkiem odnosi się to do chorób serca. Poród i bóle porodowe, jakoteż potrzebne przytem parcie, celem wydalenia płodu, są nawet dla zdrowego serca kobiety wielkim wysiłkiem i nie rzadko spotykamy potem chwilowe rozszerzenie tego organu. Cóż dopiero mówić o sercu chorem, a zwłaszcza wadach serca nie wyrównanych. Tutaj poród może być wprost groźnym dla życia!<br>
{{tab}}Plesch w dużej swojej statystyce wykazał, że mężatki i kobiety odbywające poród a cierpiące na nie wyrównane wady serca, prawie nigdy nie przekraczają 40 roku życia, a 65% z nich zaledwo znosi jako tako pierwszy poród.<br>
{{tab}}Cóż wobec tego dziwnego, że lekarze wprost odradzają kobietom poważnie chorym na serce wychodzenie zamąż. Czyż jednak kobiety się do tego stosują?<br>
{{tab}}Nie! Twierdzą one, że uczucie i miłość są pierwsze i dlatego nazywam je męczennicami miłości.<br>
{{tab}}Jedna z moich kuzynek bardzo poważnie chora na serce zakochała się. Raz w rozmowie zwróciłem jej uwagę na to, że ryzykuje bardzo wiele chcąc wyjść zamąż z tak słabem sercem. Na to dostałem odpowiedź: wy lekarze bierzecie wszystko na zimno i nie możecie<br>
{{tab}}130<br>
{{tab}}zrozumieć, że istnieć mogą uczucia tak głębokie i gorące, że się z niczem liczyć nie mogą. Wobec tego prosiłem ją, by choć uważała trochę na siebie i nie zachodziła w ciążę. Wyszła za mąż i po roku urodził jej się szczęśliwie synek. Pokazując mi go powiedziała: patrz na to śliczne maleństwo, gdybym była ciebie posłuchała, nigdy nie zaznałabym tego szczęścia, jakie dziś zaznaję. Cóż mogłem na to odpowiedzieć? Nic — chyba przyznać w duchu, że czasem my jako lekarze się mylimy. W dwa lata potem, żyjąc przez ten czas idealnie ze swoim mężem, zaszła znowu w ciążę i w czasie porodu nagle skończyła życie, zostawiając oszalałego z rozpaczy męża z dwojgiem maleńkich sierot!<br>
{{tab}}Wobec tego, że ciągle słyszymy o dziedziczności gruźlicy, a zarazem, że choroba ta jest bardzo częstą, nasunąć się nam musi też pytanie, czy osobnik chory na piersi, może wstępować w związki małżeńskie?<br>
{{tab}}Odpowiedź na to dać nam może jedynie doświadczenie lekarskie i statystyka.<br>
{{tab}}A co one nam powiadają?<br>
{{tab}}Powiadają one, że dzieci zrodzone z rodziców gruźliczych w 20% przypadków umierają (na szczęście) zaraz po urodzeniu, a z pozostałych przy życiu co trzeci cierpi na niedokrwistość, zołzy czyli skrofuły, choroby kiszek i t. p.<br>
{{tab}}Kwestja dziedziczności gruźlicy jest sporną jako taka. Jedni twierdzą, że dziedziczy się wprost gruźlicę a inni są zdania, że dziedziczy się skłonność do tej choroby, a dziecko będąc skłonne, zaraża się dopiero po urodzeniu od matki lub ojca, którzy rozsiewają w około siebie prątki. Nie jest obojętnem czy chorym na gruźlicę, jest ojciec lub matka. Gdy chorym jest ojciec, rodzi się dwa razy więcej chorych, jak gdy cierpiącą jest matka, natomiast w razie choroby matki jest więcej zakażeń późniejszych.<br>
{{tab}}Jeżeli co do syfilisa i pijaństwa istnieją w społe<br>
{{tab}}9*<br>
{{tab}}131<br>
{{tab}}czeństwie pewne skrupuły i zastrzeżenia przy zawieraniu związków małżeńskich, to niestety co do gruźlicy nikt nie robi tu sobie żadnych skrupułów i niemal codzień zawierają związki małżeńskie chorzy na piersi ze zdrowymi, a co gorzej chorzy z chorymi i to w stadium ostrem! A jednak przecież gruźlicę da się często wyleczyć lub choćby podleczyć, trzeba jednak do tego dobrej woli i dużej dozy cierpliwości. Bardzo często żenią się ludzie doskonale wiedząc, że są chorzy i zdając sobie sprawę ze swego stanu zdrowia, wstępują w związki małżeńskie nawet gorączkujący twierdząc, że ciągnie ich nieprzeparcie miłość i że drugi osobnik wie o stanie ich zdrowia i zgadza sę dzielić dolę i nie dolę z chorym!<br>
{{tab}}Znaną jest rzeczą, że chorzy na piersi w ciężkiem stadjum są zwykle erotycznie do tego podnieceni, ale zapominają ci ludzie, że chodzi tu nie tylko o nich lecz o przyszłe potomstwo!<br>
{{tab}}Wobec tych smutnych faktów koniecznem jest, jak to wspominamy na innem miejscu, by ludzie pragnący wstępować w związki małżeńskie musieli się wykazać świadectwem lekarskiem, że stan ich zdrowia pozwala na zawarcie związku tak ze względu na siebie jak partnera i na ewentualne potomstwo, a dalej by ludzie chorzy na cięższe formy gruźlicy najpierw sumiennie się leczyli, a dopiero potem myśleli o zawieraniu małżeństwa.<br>
{{tab}}Prócz tego ciąża pogarsza nieraz bardzo stan płuc kobiety cierpiącej na gruźlicę, a cierpienie to, jak wiadomo, jest bardzo częstem i najgroźniejszem właśnie w tym wieku, kiedy kobieta dojrzewa. To samo odnosi się do cierpienia nerek, które również może podczas ciąży lub porodu tak się pogorszyć, że wywołuje zupełne ustanie funkcji nerek i zatrucie organizmu, cechujące się utratą przytomności i drgawkami czyli chorobą zwaną: rzucawką porodową (Eclampsia).<br>
{{tab}}Wobec tych wszystkich niebezpieczeństw grożących<br>
{{tab}}132<br>
{{tab}}kobiecie lekarze walczą o to, aby tak ze względu na samą kobietę i jej szczęście małżeńskie, jakoteż zdrowie przyszłego potomstwa, wychodziły zamąż tylko te kobiety, których stan zdrowia pozwala na to, by zostały matkami.<br>
{{tab}}W niektórych krajach, a zwłaszcza w Ameryce, przed zawarciem małżeństwa wymaga się, by tak narzeczony jak i narzeczona, dali się zbadać przez lekarzy i przedłożyli świadectwo zdrowia i wtedy dopiero związek może być zawarty.<br>
{{tab}}Prawdziwą zaś męczennicą bywa nieraz kobieta przez to, że mężczyzna zaraża ją wenerycznie, a chodzi tu przedewszystkiem o dwie choroby mianowicie: zakaźny katar dróg moczy-płciowych zwany tryprem (rzeżączka) i ogólną chorobę bardzo ciężką syfilis. Niestety młodzi ludzie bardzo często chorują na te choroby, a nieraz nie mając pieniędzy na leczenie, lub też powodowani fałszywym wstydem, nie leczą się gruntownie i potem zarażają dalej kobiety, ewentualnie swoje żony.<br>
{{tab}}Tryper wywołać może u kobiety bardzo ciężkie komplikacje, a nawet być śmiertelnym. Kobieta taka kwęka potem nieraz całe życie, jest często bezpłodną lub dziecko przy porodzie nabawić się może cierpienia oczu prowadzącego czasem nawet do ślepoty. Z tego też powodu arkuszerki mają obecnie polecenie, by każdemu dziecku po urodzeniu zapobiegawczo zakraplać oczy.<br>
{{tab}}Również i syfilis jest chorobą bardzo ciężką, a co smutne, przenoszącą się na potomstwo, przyczem kobieta może sama nie wykazywać śladu zakażenia. Wspominamy na innem miejscu, że na szczęście mamy obecnie pod tym względem bardzo cenną próbę krwi dr. Wassermanna, której bezwarunkowo powinien<br>
{{tab}}133<br>
{{tab}}poddać się każdy, który przebył te chorobę, a chce wstąpić w związki małżeńskie.<br>
{{tab}}Syfilis nie leczony, lub leczony wadliwie, może wywołać bardzo ciężkie powikłania chorobowe i później mężczyzna taki będąc już nieraz ojcem rodziny staje się nie uleczalnym kaleką, którego potem musi pielęgnować żona i dbać o cały dom.<br>
{{tab}}Bezwarunkowo więc każdy mężczyzna, który przebył jakąkolwiek chorobę weneryczną powinien przed wstąpieniem w związki małżeńskie poddać się sumiennemu badaniu lekarskiemu.<br>
{{tab}}Kwestją nieraz dla lekarza bardzo przykrą jest sprawa tak zwanej tajemnicy lekarskiej.<br>
{{tab}}Zgłasza się naprzykład do lekarza mąż, który pozamałżeńsko nabawił się jakiejś choroby wenerycznej i zarazem powołuje się na dochowanie tajemnicy lekarskiej, to jest, by go lekarz przed żoną nie zdradził. Lekarz wtedy jest rzeczywiście w wielkim kłopocie, z jednej bowiem strony obowiązuje go ta tajemnica lekarska, a z drugiej wie dobrze, jakie niebezpieczeństwo grozi żonie, musi więc tutaj dopiero użyć całej swojej dyplomacji, by pogodzić ze sobą obie te sprawy. Gorzej przedstawia się sprawa przy pozamałżeńskiem zakażeniu się syfilisem, tu bowiem zachodzi nawet obawa przeniesienia choroby drogą poza płciową, naprzykład przez pocałunek, przyrządy do jedzenia i t. p. Lekarz w tym wypadku postąpi najlepiej umieszczając chorego w szpitalu, nie zdradzając jednak ewentualnie przed żoną (bez zezwolenia męża) właściwej istoty choroby.<br>
{{tab}}Również lekarz jest nieraz w wielkim kłopocie, gdy przychodzi na świat dziecko z wybitnemi objawami syfilisa dziedzicznego, a żona nic zupełnie nie wie o chorobie męża, albo też na odwrót mąż nie wie o tem, że żona, czy to w poprzedniem małżeństwie, czy też poza małżeńsko, nabawiła się tej choroby.<br>
{{tab}}Widzimy z tego, jak ważną jest ta sprawa, jak nie<br>
{{tab}}134<br>
{{tab}}raz w rękach lekarza leży poprostu całe dalsze szczęście rodzinne pacjentów, jak lekkomyślnymi, jeżeli już nie zbrodniczymi są ci, którzy nie leczą się przedtem, tają swą chorobę nie namyśliwszy się, że nieraz jednak w końcu zgubne jej skutki wyjdą na jaw!<br>
{{tab}}Czy są na to jakie środki zaradcze?<br>
{{tab}}Są i nawet obecnie zaczynają znajdować szerokie zastosowanie. Lekarze szkolni w swoich pogawędkach higjenicznych powinni bezwarunkowo (w wyższych klasach) poruszać sprawę chorób wenerycznych i zgubnego ich wpływu w razie nie leczenia na spółeczeństwo. Prócz tego od czasu do czasu odbywać się powinny wykłady publiczne dla starszych z obrazami świetlnemi lub kinomatograficznemi z zakresu chorób wenerycznych. Wykłady te powinny być dostępne dla każdego, a więc bezpłatne, albo za minimalną zapłatą i urządzane osobno dla mężczyzn, a osobno dla kobiet. Prócz wykładów dobre usługi oddają też popularne rozprawki i broszury pisane jednak przez fachowych lekarzy, a nie przez jakichś partaczy. Gazety codzienne powinny bezwarunkowo nie umieszczać na łamach pisma rozmaitych reklamowanych środków i sposobów leczenia, podawanych bardzo często przez ludzi nie mających o medycynie żadnego pojęcia, a które mają potem ten skutek, że pacjent ufając im nie idzie do lekarza, leczy się sam, wydaje dużo pieniędzy, a choroba rozwija się w nim coraz dalej. Obowiązkiem wreszcie każdego uczciwego mężczyzny, choćby nawet był wyleczony, jest przyznać się do przebytej choroby przed kobietą, która, jeżeli go prawdziwie kocha i jest w tej sprawie uświadomiona, z pewnością przebaczy mu, wiedząc, że nieraz nie był on temu winien. Przez takie szczere postępowanie z jednej strony mężczyzna uspokoji swoje sumienie, będzie mógł spokojnie w razie potrzeby leczyć się ewentualnie zapobiegać możliwemu zakażeniu, uniknie się wielu przykrych niespodzianek, a wreszcie, co najważniejsze, wpłynie to korzystnie<br>
{{tab}}135<br>
{{tab}}na zdrowie przyszłych pokoleń, które cierpią, nieraz za lekkomyślny krok ich ojca w młodym wieku.<br>
{{tab}}W każdym mieście powinny wreszcie istnieć poradnie dla chorób wenerycznych, w których by młodzi ludzie a nawet i starsi, znajdowali bezpłatną, a dyskretną poradę, jakoteż pouczenie w postępowaniu na przyszłość.<br>
{{tab}}Zdarzają się wypadki, że dany osobnik nawet niewie o tem, że przebył chorobę weneryczną, naprzykład syfilis, gdyż z jednej strony przebiegała ona lekko, a z drugiej niema on pojęcia o objawach tej choroby. Syfilis powoduje też bardzo często poronienia u kobiet, otóż w wypadkach takich, gdy kobieta często roni, powinno się bezwarunkowo myśleć o utajonym syfilisie, iść do lekarza, dać sobie zbadać krew i ewentualnie leczyć się, zwłaszcza, gdy próba wypadnie dodatnio.<br>
{{tab}}Wreszcie wspomnieć tu musimy o nie rzadkiej chorobie u kobiet, występującej nieraz zamiast nagrody za jej liczne porody i karmienia, a jest nią rak, który z lubością usadawia się często u kobiet w dwóch organach stojących w związku z macierzyństwem: to jest w piersi i macicy. Ponieważ cierpienie to jest jak wspominamy częste, a nie leczone na czas, staje się nieuleczalnem i powoduje często śmierć w wielkich męczarniach, przeto podam tu dla przestrogi kobiet kilka szczegółów.<br>
{{tab}}Rak piersi rozwija się u kobiet, które często karmiły, zwykle koło 40 roku życia. Wystąpić on może jednak i u kobiet młodszych, które nigdy nie karmiły. Rozpoczyna się małem niewinnym guzikiem, który następnie rośnie, raz szybko to znowu powoli, zajmując w końcu całą pierś i wywołując charakterystyczne wciągnięcie brodawki. W piersi wydarzyć się mogą jednak także i inne niewinne guzy, kobieta niepowinna jednak czekać, aż guz okaże się rakiem, lecz trzymać się zasady, że: każdy guz w piersi,<br>
{{tab}}136<br>
{{tab}}który nie ustępuje pod wpływem leczenia powinien być operacyjnie jak najszybciej usunięty!<br>
{{tab}}Gorzej przedstawia się sprawa z rakiem macicy, gdyż tenże przebiega bardzo często skrycie nie dając z początku wyraźnych objawów i nie sprawiając wybitniejszych dolegliwości. Z tego też powodu każda kobieta, zwłaszcza ta, która przechodziła porody, cierpi na jakieś upławy, nieregularne krwawienie, ma cuchnące odchody, albo też bez wybitnej przyczyny zaczyna mizernieć, powinna udać się do lekarza, by tenże ją zbadał, wykluczył jakąś poważniejszą chorobę, ewentualnie, w razie podejrzenia, nakłonił do operacji. Niestety kobiety zgłaszają się do lekarzy często późno i choć wtedy daje się jeszcze technicznie usunąć nowotwór, to jednak i tak w pewien czas potem tworzą się gdzieś w organiźmie, albo też istnieją już tak zwane przerzuty lub recydywy i kobieta kończy w jeden do dwóch lat życie.<br>
{{tab}}Obecnie mamy w leczeniu radem i promieniami Röntgena jeszcze ostatnią deskę ratunku dla tych nieszczęśliwych istot i chociaż w wypadkach rozpaczliwych lub też przy nawrotach pooperacyjnych, nie udaje się tych chorych uratować od śmierci, to jednak przynajmniej łagodzi się im cierpienia, powoduje podgajanie się owrzodzeń, jakoteż chwilową poprawę stanu ogólnego.<br>
{{tab}}Rak obecnie, zwłaszcza u kobiet, staje się coraz to częstszym i co gorzej występuje u osób coraz to młodszych.<br>
{{tab}}Jeżeli mówiliśmy, że rak występuje często u osób, które kilkakrotnie karmiły i odbywały porody, to nie piszemy to w myśli, by przez to kobiety od tych czynności odstraszać, gdyż jak wspominaliśmy, rak wystąpić może taksamo dobrze u panien lub kobiet, które nigdy nie rodziły i nie karmiły, a z drugiej strony nieraz osoby, które miały po kilkanaście dzieci, są<br>
{{tab}}137.<br>
{{tab}}najzdrowsze. Rak jest cierpieniem bardzo często dziedzicznem, i dlatego pewne ostrożności zachować powinna kobieta pochodząca z takiej rakowatej rodziny, zwłaszcza naprzykład gdy wiadomą jest rzeczą, że jej matka, babka lub siostry i ciotki chorowały lub zmarły na raka piersi lub macicy. Wtedy naturalnie, zwłaszcza gdy kobieta nie jest zdrową, powinno się zachować ostrożność i powściągliwość co do ilości dzieci i karmienia, ewentualnie zrzec się potomstwa, by z jednej strony nie narażać kobiety samej, a z drugiej nie płodzić dzieci rakowato dziedzicznie obciążonych. Pozatem jednak tak karmienie jak ciąża i poród u kobiety zdrowej i szanującej się nie tylko, że nie pociągają za sobą żadnych — zgubnych skutków, ale owszem nieraz dobroczynnie wpłynąć mogą na jej rozwój i zdrowie.<br>
{{tab}}Sprawę zakażeń wenerycznych w małżeństwie zorusza bardzo umiejętnie i rzeczowo Prof. Lenartowicz w swojej cennej broszurze, a łaskawie mi przez autora przesłanej: „Czem są i czem grożą choroby weneryczne“.<br>
{{tab}}Pozwolę sobie tu przytoczyć parę wyjątków z tej pracy:<br>
{{tab}}Nieświadomość, niezachwiana wiara w męża lub mężczyznę wogóle, a bardzo często i wstyd kobiecy są przyczyną, że kobiety zgłaszają się do lekarza ze swem cierpieniem bardzo późno, kiedy już wyleczenie i to zupełnie jest trudne, a dałoby się je uzyskać mniejszem nakładem czasu i mniejszemi ofiarami wcześniej.<br>
{{tab}}Przypatrzcie się na te kobiety niegdyś młode, wesołe, zdrowe i pełnią życia tchnące, które wkrótce po wyjściu za mąż tracą swą krasę i chęć do życia, popłakują wieczorami i rankami, więdną przedwcześnie i nikną w oczach. Przypatrzcie się na nie, jak przy<br>
{{tab}}138<br>
{{tab}}kute do łoża boleści wiecznie postękujące i z bolesnym wyrazem na twarzy, dźwigają się z trudem po kilka-kroć dziennie, aby dziecko zabawić lub mężowi strawę ugotować!<br>
{{tab}}I patrzcie się na nie i policznie trupy tych, które zaraz po pierwszym porodzie giną na uogólnienie się zakażenia rzeżączkowego!<br>
{{tab}}Policzcie wreszcie te setki i tysiące kobiet bezdzietnych, wyczekujących z utęsknieniem jedynego celu ich życia, jedynego pragnienia — macierzyństwa.<br>
{{tab}}O bo rzeżączka wniesiona w łoże małżeńskie przez męża zdolną jest pozbawić je wszystkiego: i spokoju rodzinnego i wiary w ludzi i w życie i zdrowia i sił i urody i macierzyństwa.<br>
{{tab}}Policzcie! A dowiecie się, że jedna czwarta chorób kobiecych z takim trudem i mozołem leczonych przez ginekologów, a przynajmniej cztery piąte małżeństw bezdzietnych, to wina mężów, to skutki lekceważonej, a przez to zaniedbywanej i nie leczonej należycie choroby, nabytej jeszcze za czasów kawalerskich lub niestety już po zawarciu małżeństwa!<br>
{{tab}}A nieco dalej mówi:<br>
{{tab}}300.000 ślepców liczyła do niedawna Europa, ślepców od urodzenia z winy tylko samej rzeżączki i to dlatego, że dzieci te zrodzone z matek rzeżączką dotkniętych przechodząc przez drogi porodowe zakażały sobie oczy, te oczy, które miały oglądać świat Boży, a w rzeczywistości nigdy go nie oglądały!<br>
{{tab}}Zaprawdę, gdy się policzy ten ogrom szkód, strat i nieszczęść to z głośnym wyrzutem i zgrozą pytać się godzi: kto dał jednostce, kto dał mężczyźnie prawo rozporządzania zdrowiem i życiem kobiety, kto dał im prawo skazywania jej na nędzę i niedolę, na ból i niedomagania, kto dał mu prawo pozbywania jej najcenniejszego jej dobra, bo ziszczajnej nadzieji macierzyństwa, kto śmie ją zmuszać do wydawania na świat<br>
{{tab}}139<br>
{{tab}}dzieci ślepych lub zaraz w początkach zagrożonych ślepotą?<br>
{{tab}}Przytoczyłem tu kilka ustępów, które dosadnie kreślą ten straszny nieraz stan biednej młodej, i niewinnej kobiety, która w zupełnem zaufaniu wierzy w mężczyznę, oddaje się takowemu i poświęca mu swoje życie i zdrowie. A nieraz potem mimo tego, że jest świadomą, iż wszystkie swoje cierpienia i nieszczęścia zawdzięcza temu mężczyźnie, to nawet nie czyni mu gorzkich wyrzutów, kocha go nadal i mimo wątłego zdrowia poświęca się nieraz ponad swe siły ciężkiej pracy domowej i wychowaniu dzieci!<br>
{{tab}}Dr. Piotr Vachet w pracy swej: Niepokój płciowy (tłómaczenie polskie) powiada słusznie, że pod tym względem lekarze pokładają i położyć mogę wielkie dla społeczeństwa zasługi uświadamiając społeczeństwo w wykładach popularnych i pogadankach hygjenicznych o niebezpieczeństwie chorób wenerycznych, badając kandydatów do małżeństwa, działając pocieszająco w sensie psychoterapeutycznym w razie upadku na duchu. i neurastenji płciowej osobnika.<br>
{{tab}}HISTERJA.<br>
{{tab}}Może o żadnej chorobie nie mówi się ciągle tak dużo, a zarazem tak mylnie jak o histerji. Przeciętny człowiek ma też dlatego o tej chorobie zupełnie mylne zapatrywanie, a miano histeryczki równa się omal obeldze dla kobiety. Pochodzi to stąd, że histerję miesza się z najrozmaitszemi chorobami, jakoteż twierdzi, że właściwie nie jest ona chorobą, ile raczej jakimś rozkapryszeniem, czy udawaniem. A tymczasem sprawa przedstawia się zupełnie inaczej i prawdziwa histerja nie jest wcale żadnem udawaniem ale ciężką, poważną, choć bardzo często uleczalną chorobą. Również błędne<br>
{{tab}}140<br>
{{tab}}są zapatrywania co do przyczyny powstawania tej choroby. Sama nazwa histerji pochodzi od greckiego wyrazu „hystera“, co oznacza na polskie macicę, gdyż dawniej przypuszczano, że jest to choroba występująca tylko u kobiet i stojąca w ścisłym związku z organami płciowemi, zwłaszcza z macicą. Temu zapatrywaniu hołduje jeszcze obecnie wielu lekarzy, gdy słynny Freud wyraził się, że histerja ma zawsze za tło seksualizm w postaci jakiegoś urazu psychicznego z lat dziecinnych, który siedzi niejako uwięzgnięty w psyche kobiety, a nie mogąc się wyswobodzić, przeradza się (konwersja) w inne objawy chorobowe, które są jakby symbolami tej właściwej przyczyny. Chcąc więc taką chorą uleczyć, trzeba przedewszystkiem dojść do właściwego punktu bolesnego duszy, a więc owego urazu psychicznego, drogą rozmaitych dociekań, co zowiemy psychoanalyzą. Tymczasem zapatrywanie to (to znaczy, że histerja ma zawsze tło seksualne) jest mylne. Tło to bez wątpienia w wielu wypadkach daje się wykazać, ale nie jest wcale jedynem i zawsze obowiązującem. Przedewszystkiem przeciwko temu przemawia fakt, że histerja (wprawdzie rzadziej) występuje u mężczyzn, a nawet i dzieci. Ponadto w wielu wypadkach histerja zjawia się dopiero u kobiety (przedtem zupełnie zdrowej) w późniejszym wieku a w wielu wypadkach przyczyna powstania choroby leży w obciążeniu dziedzicznem, naśladownictwie, gnuśnem życiu, a nie rzadko po nagłym afekcie naprzykład strachu.<br>
{{tab}}Natomiast wszyscy zgadzają się obecnie na tym punkcie, że istota histerji polega na oderwaniu się pewnej grupy psychicznej od całokształtu umysłowego, co zowiemy dissocjacją. Ta oderwana grupa może niejako pędzić potem samoistny żywot, a więc mieć swoją odrębną pamięć, uczucia, a nawet świadomość, co w ciężkich przypadkach prowadzi do tak zwanego rozdwojenia osobowości, występującego nieraz ata<br>
{{tab}}141<br>
{{tab}}kami. Atak taki może przypominać żywo zwykłą epilepsję, przyczem jednak chora wykonuje pewne ruchy czy czynności i przybiera pozy, które są niczem innem jak symbolem owego uwięzgniętego urazu psychicznego, ale często tak zmienionego, że wyrobić sobie o nim właściwego zdania bez dłuższego badania nie można.<br>
{{tab}}W ciężkich wypadkach przychodzi do rozdwojenia osobowości, chora traci na chwilę przytomność, a potem staje się jak gdyby zupełnie inną osobą. Nie rzadko charakter i usposobienie są wręcz przeciwne jak w stanie normalnym. Pamięta ona doskonale wszystkie przeżycia z poprzedniego ataku, natomiast absolutnie nic nie wie o właściwej swej istocie, o której często twierdzi, że jej nie zna. W hypnozie udaje się nieraz połączyć te dwie osobowości ze sobą, co zarazem działa znakomicie leczniczo. Wspominaliśmy, że często twierdzi się w życiu, że histeryczka nie jest chorą, ale udaje chorobę, pochodzi to stąd, że objawy histeryczne są najrozmaitsze, łudzą nieraz wszystkie niemal inne cierpienia, zjawiać się mogą na zawołanie i nagle i również nagle ustępować, czem tłumaczymy sobie cudowne czasem wyleczenie ciężkich chorób, opierających się dotąd wszelkiemu leczeniu. Niektóre objawy w histerji są tak częste i typowe, że znane są nawet laikom; należy tutaj naprzykład ból uciskowy głowy przypominający wbijanie gwoździa (clavus hystericus), uczucie kuli w przełyku (globus hystericus), zaburzenia smaku, powonienia, czucia dotyku i bólu, porażenia (abasia), kończyn dolnych, nagłe zaniewidzenia i t. p. Typowe są również objawy w sferze duchowej. Najczęściej występuje kapryśność, ciągła zmiana usposobienia, płacz, to znowu śmiech, obawy, zwidywania, oskarżania siebie lub innych (naprzykład o niemoralne prowadzenie się, zgwałcenie), chorobliwe bujanie fantazji, prowadzące nieraz do kłamstw,<br>
{{tab}}142<br>
{{tab}}w które chora sama święcie wierzy (pseudologia phantastica). Doprowadziło to już nieraz do bardzo przykrych spraw sądowych.<br>
{{tab}}Histeryczki są bardzo podatne na suggestję obcą czy też własną, czyli autosuggestję i z tego też powodu u osobników takich na widok jakiegoś cierpienia wystąpić ono może w tej chwili i u niego, czem tłumaczymy sobie tak zwane epidemje duchowe, naprzykład po klasztorach, pensjonatach żeńskich, wsiach i t. d. Tak naprzykład nierzadkie w średnich wiekach opętania przez czarta, nawiedzania w nocy kobiet przez wilkołaków (succubi) nie były niczem innem, jak tylko ciężkiemi atakami histerji, występującemi epidemicznie.<br>
{{tab}}Nieraz lekarz przez nieostrożne zapytania o dany objaw, ze zdziwieniem zauważa, że na drugi dzień u chorej jest on już wyraźnym. Osoba cierpiąca na ciężką histerję, może przez autosuggestję wywołać u siebie nawet zmiany anatomiczne, naprzykład pęcherze i wynaczynienia skóry, obrzęki i krwawienia, co nieraz spotyka się pod postacią tak zwanej stygmatyzacji.<br>
{{tab}}WYGASANIE MIŁOŚCI.<br>
{{tab}}Jakkolwiek czytamy ciągle u poetów o dozgonnej miłości i chociaż młode zakochane pary ślubują sobie nieraz „miłość aż do śmierci“, to jednak w życiu codziennem sprawa ma się zwykle inaczej. Są wprawdzie wypadki, że ta gorąca miłość trwa rzeczywiście dozgonnie, niestety są to wyjątki, natomiast częściej po pewnym czasie miłość wygasa lub też zmienia się w szlachetne uczucie przywiązania.<br>
{{tab}}Zadajmy więc sobie pytanie, jakie mogą być przyczyny wygasania miłości?<br>
{{tab}}143<br>
{{tab}}Natężenie uczucia miłości, jakie zjawia się z początku, nie może być przytem zupełnie miarodajnem, owszem, nieraz widzimy rzecz wprost przeciwną i miłaść gwałtowna nieraz tem rychlej wygasa, albo nawet co gorzej, zmienia się w nienawiść lub wstręt. Tłumaczyć sobie możemy to tem, że przy gorącej miłości wchodzi w grę nieraz pierwiastek zmysłowy i piękno fizyczne, w razie więc jakiejkolwiek zmiany pod tym względem musi nastąpić rychło pewne otrzeźwienie, a ponieważ podkład duchowy był tu tylko nieznaczny, więc i miłość wygasa.<br>
{{tab}}Bardzo też często jeden z partnerów kochający rzekomo „nad życie“ drugiego osobnika, w razie, gdy tenże ulegnie oszpeceniu lub stanie się kaleką, stygnie do niego nieraz bardzo szybko.<br>
{{tab}}Przytoczę tu przykład z moich wspomnień wojennych:<br>
{{tab}}Na oddziele moim w czasie wojny leżał młody przystojny legjonista z ciężkim postrzałem prawej nogi. Odwiedzała go jego narzeczona, okazując mu wiele serca i czułości, a gdy tenże zapytał się jej, czy nie ostudzi się jej uczucie, gdyby pozostał kaleką, oburzyła się nawet na to zapytanie. Niestety stan chorego pogarszał się stale i celem ratowania życia przystąpić musiałem do wysokiej amputacji uda. Gdy po kilkudniowej nieobecności narzeczona zjawiła się i dowiedziała się o fakcie, zaczęła okropnie płakać i współczuć z biedakiem. Od tego jednak czasu wizyty jej zaczęły się stawać coraz to rzadsze, aż w końcu przestała przychodzić do niego i napisała mu list następującej treści:<br>
{{tab}}„Mój drogi Stachu!<br>
{{tab}}Starałam się walczyć ze sobą, zdawało mi się, że fakt, który zaszedł, nie osłabi mego uczucia, niestety przekonałam się, że tak nie jest, a nie chcąc Cię łudzić i będąc szczerą, wolę ci odrazu napisać,<br>
{{tab}}144<br>
{{tab}}że jakkolwiek mam dla Ciebie wiele serca, wiele współczucia, cenię Cię jako bohatera — to jednak żoną Twoją być nie mogę. Daruj mi i przebacz!<br>
{{tab}}Twoja Janka.“<br>
{{tab}}Trzeba więc prócz miłości wielkiej szlachetności, ażeby w podobnych wypadkach nadal kochać, a są nawet wyjątkowo osoby, które wtedy, mimo wszystko, tem większe okazują uczucie nieszczęśliwemu człowiekowi lub kalece.<br>
{{tab}}Nie rzadko naprzykład mąż zupełnie zdrowy i silny latami całemi tkliwie opiekuje się swoją chorą żoną, mimo tego, że takowa, rozżalona do świata jest dla niego nawet przykrą i zgryźliwą w pożyciu.<br>
{{tab}}Dalszemi przyczynami wygaśnięcia miłości jest zawód, zrażenie się i pomyłka życiowa. Nie rzadko naprzykład młody osobnik zakochuje się „bez pamięci“, ale rychło przekonuje się, że się pomylił, względnie trafia potem na swój właściwy typ, który „leczy go“ z nierozważnego uczucia. Naturalnie miłość wygasnąć może, gdy osobnik, którego kochamy zdradzi nas, źle się obchodzi lub też niestety okaże się przy bliższem poznaniu zupełnie innym niż przypuszczaliśmy. Nieraz miłość znowu wygasa (co zwłaszcza u mężczyzn ma często miejsce) w razie długiej rozłąki. Z początku podtrzymuje uczucie częsta i czuła korespondencja, która jednak staje się coraz rzadszą i zimniejszą, aż w końcu ustaje zupełnie.<br>
{{tab}}Naodwrót nieraz pozornie zagasła miłość może wybuchnąć na nowo, co znowu również częściej wydarza się u mężczyzn. Prowadzi nas to do dalszej kwestji, mianowicie pytania, czy można się szczerze i prawdziwie kochać kilka razy?<br>
{{tab}}Wobec tego że niejednokrotnie wspominaliśmy, że kochamy właściwie swój ideał w sobie a nie drugą osobę, odpowiedzieć możemy na to w sensie dodatnim. Nie wyklucza to jednak tego iż są ludzie, którzy mogą<br>
{{tab}}Klęsk: Bolesne strony. 10<br>
{{tab}}145<br>
{{tab}}tylko raz w życiu szczerze i prawdziwie kochać, a gdy stracą drogą osobę na zawsze, wtedy żadna inna już jej zastąpić nie może (może być, że chodzi tu właśnie o utratę owej platońskiej drugiej połowy duszy). Często natomiast w życiu łudzimy się tylko miłością i zdaje się nam, że na swój typ natrafiliśmy; nic też dziwnego, że miłość taka łatwo może wygasnąć, gdy natrafimy na typ więcej nam odpowiadający. Są wreszcie ludzie zwani erotomanami, którzy stale w kimś się kochać muszą i bez miłości niema dla nich życia, są to jednak wszystko tylko złudzenia miłosne i dogadzanie sobie samemu, a nie prawdziwa i głęboka miłość.<br>
{{tab}}Ogółem jednak wziąwszy, kobiety w miłości są wierniejsze i stalsze jak mężczyźni i dlatego częściej spotyka je rozczarowanie.<br>
{{tab}}PSYCHOLOGJA KOBIETY WDOWY.<br>
{{tab}}Przypominam sobie, że gdy przed kilku laty w kole dobrych moich znajomych i przyjaciół mówiliśmy o tem, który typ kobiet jest najciekawszy i dla mężczyzn zarazem bardzo pożądany, jeden z obecnych, który ożenił się z wdową, odpowiedział bez namysłu: najciekawszym typem jest bezwarunkowo wdowa!<br>
{{tab}}Zaczęliśmy więc rozmawiać na ten temat i podaję tu poniżej główne punkta tej ciekawej naszej rozmowy.<br>
{{tab}}Bardzo często wdowami pozostają kobiety młode, których mąż umarł nagle, lub też wskutek tego, że cierpiąc na jakąś ciężką chorobę, naprzykład serca, nerek, syfilis, cukrzycę i t. p. lekcewaył sobie to cierpienie, nie poradził się przed ślubem lekarza w przypuszczeniu, że jest zdrów bezwzględnie, lub że jego choroba jest chroniczną i nie przeszkadza zawarciu małżeństwa. Wspominaliśmy na innem miejscu, że w takich wypadkach człowiek nie powinien wstępować w związki małżeńskie bez wyraźnego zezwolenia leka<br>
{{tab}}146<br>
{{tab}}rza. Niestety jednak ludzie zasłaniają się tutaj uczuciem gorącej miłości, a nawet twierdzą, że druga osoba wie o tej chorobie, lecz mimo to chce zawrzeć związek małżeński, bo bez ukochanej istoty już żyćby nie mogła!<br>
{{tab}}I tu nagle, jak grom z jasnego nieba, śmierć zabiera tej młodej kobiecie męża, który nieraz wprawdzie był w bardzo dobrych stosunkach finansowych, lecz nie miał jeszcze czasu zebrać majątku, a nawet przez głowę mu nie przeszło myśleć o przyszłości i zaopatrzeniu żony, zwłaszcza, że będąc chorym, bał się asekurować, wględnie poddać badaniu lekarskiemu.<br>
{{tab}}Zostaje więc taka młoda istota nieraz z dziećmi zupełnie nie zaopatrzona i bezradna, gdyż często mąż, kochając ją i pieszcząc, nie pozwalał jej się niczem zajmować, ani też nie wtajemniczał ją w swoje interesa. Dla kobiety takiej, zwłaszcza jeżeli ma dzieci, nie pozostaje nic innego, jak powtórne wyjście zamąż. Tu jednak zaczynają się wysuwać rozmaite ciekawe problemy. Gdy kobieta miała pierwszego męża dobrego, to bać się będzie, czy drugi nie będzie gorszy, a gdy miała męża złego, to znowu będzie może się wahała wyjść zamąż w obawie, czy to złe pożycie się nie powtórzy, lub co gorzej, czy ten drugi mąż nie będzie jeszcze gorszy! Z tego też powodu młode wdowy są zwykle na punkcie mężczyzn bardzo nieufne i powściągliwe, serce ich jest trudno zdobyć i z tych też powodów mają one wielki urok dla mężczyzn przyzwyczajonych w życiu do łatwych podbojów.<br>
{{tab}}Równocześnie i rola mężczyzny żeniącego się z wdową bywa nieraz później trudną. Bardzo wielu z mężczyzn, choć kochają potem swoje żony, to są nieraz o pierwszego męża zazdrośni, bojąc się, że porównanie z nieboszczykiem wyjdzie na ich niekorzyść, zwłaszcza, że objawia się tutaj nieraz bardzo ciekawa strona natury kobiecej. Nie rzadką bowiem jest rzeczą, że kobieta, która w pożyciu z mężem czuła się bardzo nieszczęśliwą, ciągle na męża tego narzekała, twierdząc<br>
{{tab}}10*<br>
{{tab}}147<br>
{{tab}}nawet, że ją gębi lub katuje, po śmierci tegoż zapomina o tem wszystkiem i pamięć nieboszczyka zachowuje w jakiemś świętem poszanowaniu, przyczem nieraz zbyt go apoteozuje, przez co drugi mąż, nawet taki, który jest lepszy, wydaje się jej bez porównania gorszym od pierwszego.<br>
{{tab}}Nie rzadko wdowa, która w pożyciu nie była szczęśliwą, szuka potem mężczyzny z przeciwnym charakterem i usposobieniem jak jej zmarły małżonek, znajduje takowego, a tymczasem ku swemu przerażeniu spostrzega, że tenże jest dla niej jeszcze mniej odpowiedni jak tamten!<br>
{{tab}}Stosunkowo jeszcze może najlepiej żyje wdowa z takim człowiekiem, który starał się o nią gdy była panną, kochał się w niej szalenie i nie przestał jej kochać mimo tego, że wyszła za kogo innego. Jest mu za to wdzięczną i człowiek taki zwykle szanuje to uczucie kobiety, nie jest o nieboszczyka zazdrosny, bo czuje, że była to ze strony kobiety pomyłka życiowa i że marzenia jego w końcu się spełniły.<br>
{{tab}}Niestety jednak czasem bardzo młodo owdowiałe kobiety są tak oszołomione i przygniecione strasznym ciosem, który je spotkał, że bojąc się walki życiowej, zwłaszcza gdy mają dzieci, wychodzą rychło zamąż, korzystając z pierwszej nadarzającej się sposobności, popełniając przez to nieraz omyłkę życiową, której się już naprawić potem nie da.<br>
{{tab}}Wychodzą też zamąż i starsze wdowy bez względu na to, czy były z pierwszym mężem szczęśliwe lub nie, a chodzi tu zwykle o byt materjalny, wychowanie dzieci, przyzwyczajenie do ogniska domowego, ewentualnie nawet o miłość i to nie rzadko do młodych bardzo mężczyzn, przez co kobieta chce niejako we własnych oczach się odmłodzić. W takich wypadkach potrafi starsza już nieraz wdowa zapomnieć o swoich obowiązkach i dzieciach, a nawet wprost rywalizować ze swoją dorastającą córką.<br>
{{tab}}148<br>
{{tab}}Dodać tu jednak musimy, że spotyka się kobiety, które tak kochały mężów, że po stracie ich, życie miłosne dla nich przestaje istnieć, czczą one ciągle pamięć nieboszczyka, odwiedzają stale latami jego grób, zachowują w poszanowaniu jego rzeczy, poświęcają się z całem zaparciem dla dzieci, mimo tego, że są ciągle, będąc przystojnemi, otaczane przez wielbicieli i starających. Nie zwracają na nich wcale uwagi, są bowiem ciągle pod tak silną suggestją niewygasłej swojej miłości, że żaden z mężczyzn nie może iść z nieboszczykiem w porównanie, a co najwyżej wyszukują sobie one tylko jakiegoś wiernego i dobrego przyjaciela, z którym łączą je stosunki czysto idealnej natury.<br>
{{tab}}Kobiety takie są wzorami wszelkich cnót, wychowują dzieci tak pięknie, że zwykle z nich wyrastają później dzielni ludzie, wychowali się oni bowiem od dziecka w atmosferze szlachetności i kultu dla zmarłego ojca, którego może nawet zupełnie nie pamiętają.<br>
{{tab}}Jakżesz wobec tego wygląda znowu wychowanie dzieci rodziców, którzy źle żyją ze sobą, ciągle się kłócą, wyzywają albo co gorzej rozchodzą!<br>
{{tab}}Dzieci takie nie mają żadnego wzoru i drogowskazu w życiu, tracą szybko szacunek do rodziców, nie umiejąc cenić tego świętego słowa, jakim jest ojciec lub matka!<br>
{{tab}}Jakżesz mogą oni potem mieć szacunek dla instytucji małżeńskiej, kiedy wychowali się w czemś całkiem przeciwnem, w czemś co zadaje kłam pojęciu szczęścia rodzinnego i urąga wszelkim najszlachetniejszym uczuciom!<br>
{{tab}}PRZEJŚCIOWE LATA KOBIETY.<br>
{{tab}}Przez przejściowe lata kobiety rozumiemy okres życia, w którym ustaje działalność gruczołów płciowych, co jednak nie jest równoznacznem zupełnie ze starzeniem się organizmu, bo choć wprawdzie często<br>
{{tab}}149<br>
{{tab}}okresowi przejściowemu towarzyszyć zaczyna starzenie się, to nie brak na odwrót wypadków, że właśnie kobieta potem niejako rozkwita na nowo. Zwłaszcza spostrzegamy to w przypadkach, w których kobieta wyniszczaną była dotąd przez częste krwotoki i bóle i obecnie po ustaniu tychże czuje się w okresie przejściowym jakby odrodzoną.<br>
{{tab}}Początek lat przejściowych cechuje się w pierwszym rzędzie ustaniem regularności co zwykle ma miejsce u kobiet pomiędzy 45 — 50 rokiem życia.<br>
{{tab}}Kobiety zaczynają wtedy doznawać dość typowych przypadłości. Przedewszystkiem niepokoi je nienormalne tycie mimo tego, że nawet jedzą teraz mniej. Zjawiają się dalej przypadłości ze strony serca i naczyń krwionośnych w postaci napadowych uderzeń do głowy, potów, bicia serca i ogólnego podrażnienia. Po takich potach doznaje kobieta naodwrót uczucia chłodu. Nic też dziwnego, że nieraz w wagonie kolejowym starsze panie raz każą okno otwierać, to znów zamykać, co według powyższego tłumaczenia nie jest wcale ich grymasem.<br>
{{tab}}Najwięcej jednak obchodzą nas tutaj objawy ze strony nerwowej i psychicznej. Kobiety takie są wtedy bardzo drażliwe, niecierpliwe, kapryśne, często same nie wiedzą właściwie, czego chcą.<br>
{{tab}}Co do odczuwania popędu seksualnego, to sprawa przedstawia się bardzo rozmaicie i nieraz zupełnie niezależnie od tego, jaki przedtem temperament posiadała kobieta. I tak kobiety przedtem namiętne stać się mogą zimnemi, te, które nie miały temperamentu i nadal mogą go niemieć, lecz nie brak przypadków, że właśnie wtedy kobieta staje się najnamiętniejszą i dlatego wiek ten nazwano niebezpiecznym.<br>
{{tab}}Każda kobieta pragnie jak najdłużej być młodą, a przynajmniej za takową uchodzić, a gdy przychodzi chwila, że niejako „wychodzi już z obiegu towarzyskiego“, nie chce tego nawet w myśli przypuścić<br>
{{tab}}150<br>
{{tab}}i owszem, naodwrót zaczyna wtedy kokietować mężczyzn, zachęcać ich, co bywa nieraz powodem rozmaitych romantycznych przygód pań w wieku przejściowym.<br>
{{tab}}Ta zmiana odbić się jednak musi w formie reakcji na całej konstrukcji duchowej kobiety. Po okresie chwilowego podniecenia, przychodzi zwykle depresja, łatwa skłonność do nużenia się, zniechęcenie, a nieraz wprost stan graniczący niemal z melancholją. Zwłaszcza spotykamy to wybitnie zaznaczone u kobiet, które dawniej były nerwowe.<br>
{{tab}}Nierzadko też w tym okresie życia popełniają kobiety samobójstwa. Na szczęście przypadłości te z czasem przechodzą, trwając przeciętnie jeden do dwóch lat.<br>
{{tab}}Kobieta przyzwyczaja się powoli do myśli, że jednak musi ustąpić już miejsca innym, młodszym, zaczyna odpowiednio się ubierać, a do mężczyzn, zwłaszcza młodszych, zwraca się już z więcej macierzyńskiem uczuciem, przechodząc powoli w okres czcigodnej matrony.<br>
{{tab}}Ciekawą jest rzeczą, że są jednak kobiety, które właściwie się nie starzeją, a najczęściej wydarza się to nie u kobiet, które żyły spokojnie i pilnowały ciągle ogniska domowego, ale naodwrót u wielu artystek, słynnych dam półświatka i kochanek, które nieraz w późnym jeszcze wieku olśniewają swoją pięknością, żywością i ciągle jeszcze mają wielbicieli.<br>
{{tab}}Mimo woli zadać sobie musimy pytanie, jaka tegoż może być przyczyna?<br>
{{tab}}Przecież wydałoby się, że kobiety takie, nie szanując się, często nadużywając alkoholu i nie śpiąc po nocach, powinny się prędzej starzeć od tych, które żyły ciągle higjenicznie?<br>
{{tab}}Odpowiedź na to może być tylko ta, że główną rolę u człowieka w starzeniu się jego, względnie w zachowaniu młodości, odgrywa jednak duch, a względnie ożywczy wpływ tegoż na ciało. Wiemy naprzykład,<br>
{{tab}}151<br>
{{tab}}że ludzie o usposobieniu zgryźliwem i pesymiści starzeją się o wiele prędzej, jak weseli i pełni życia, mimo tego, że prowadzą bardzo higjeniczny tryb życia, a drudzy ciągle się bawią i nie liczą się ze swem zdrowiem.<br>
{{tab}}Dlatego też kobiety żyjące ciągle pod wpływem uroku nowych wrażeń, bawiące się, pozbawione trosk życiowych i zgryzot, zachowują dłużej świeżość i młodość i jak się wyraziła jedna ze słynnych naszych artystek „nie mają czasu na to, by się zestarzeć“.<br>
{{tab}}CIELESNE A DUCHOWE STARZENIE SIĘ.<br>
{{tab}}Kwestja starzenia się jest dla każdego człowieka bardzo ważną, a tembardziej dla kobiety, nic też dziwnego, że poruszaną jest ona ciągle i zajmuje umysły najtęższych badaczy, którzy starają się wynaleźć sposoby zapobiegania temu, względnie odmładzania. Starzenie się, jakkolwiek często występuje wspólnie z ustawaniem funkcji płciowej kobiety (o czem mówimy w rozdziale o wieku przejściowym kobiety) nie jest z nią identyczną i bardzo często spotykamy kobiety pod względem seksualnym zupełnie normalne a przedwczśnie zestarzałe, jak i naodwrót fizycznie młode, lecz okazujące wybitny zanik funkcji płciowych.<br>
{{tab}}Uderzyć niejednego musiał już fakt, że czasem poznając jakiegoś człowieka nie możemy określić dokładnie jego wieku, bo jeden wydaje się nam za stary na swe lata, względnie stanowisko, a o innych znów sądzimy, że są znacznie młodsi.<br>
{{tab}}Dowodzi to jasno, że wygląd nie stanowi o wieku, tak, że nawet utarło się przysłowie: każdy ma tyle lat — na ile wygląda!<br>
{{tab}}Wprawdzie mamy pewne cechy właściwe dla każ<br>
{{tab}}152<br>
{{tab}}dego wieku i przy ocenie kierujemy się niemi, lecz właśnie dlatego nieraz mylimy się, bo cechy te wystąpić mogą zbyt wcześnie lub też zbyt późno.<br>
{{tab}}Natomiast w kwestji starzenia się mniej uwagi zwraca się na bardzo ważny moment, a jest nim nie tyle fizyczne ile duchowe starzenie się, które nieraz decyduje właśnie o stanie organizmu.<br>
{{tab}}Iluż naprzykład znamy ludzi młodych wiekiem, którzy jednak właściwie są już starcami i mimo młodego wieku okazują już wybitne cechy starości, co odbija się na ich wyglądzie, ruchach, chodzie, stanie naczyń krwionośnych i serca, a przedewszystkiem usposobieniu i upodobaniach. Ludzie ci wprawdzie są młodzi, lecz duchowo już się zestarzeli, bo duch wpływa bardzo na ciało.<br>
{{tab}}Naodwrót znowu nieraz podziwiać musimy w starym człowieku żywotność, energję, ochotę do życia i wszelkie cechy właściwe młodości. Ludzie ci starzeją się zwykle wolno i zachowują długo odporność na tak zwany ząb czasu.<br>
{{tab}}Są znowu wreszcie ludzie, którzy właściwie nigdy nie są ani młodymi, ani starymi. Z wyglądu nie można absolutnie, ocenić ich wieku, konserwują się oni, jak mówimy, doskonale i wyglądają zawsze jednakowo nawet nieraz do śmierci.<br>
{{tab}}Przy starzeniu się, jak mówiłem, odgrywa duch przedewszystkiem decydującą rolę. Kto duchowo czuje się już starym, temu nie pomogą żadne lekarstwa, żadne zabiegi i operacje, co najwyżej chwilowo może stan cielesny się poprawić, rychło jednak proces starzenia się zacznie nieubłagalnie posuwać się naprzód.<br>
{{tab}}Cóż z tego wynika?<br>
{{tab}}Wynika z tego prosty wniosek, że prócz szanowania zdrowia i zachowywania higjeny, powinno się dbać przedewszystkiem o świeżość i młodość ducha i nie dopuszczać się do starzenia się tegoż, zwłaszcza przedwczesnego.<br>
{{tab}}153<br>
{{tab}}Trudno naturalnie powiedzieć komuś: bądź ciągle wesołym, nie martw się niczem, nie przejmuj się i t. p., zwłaszcza do tego, gdy ma z natury usposobienie melancholijne lub pesymistyczne, ale przecież postępować tak mogą choć ci, którzy nie mają smutnego usposobienie, a tylko sobie sami z czasem je wyrabiają.<br>
{{tab}}Cechą ludzi pogodnych i wesołych jest między innemi to, że chcą w około siebie widzieć również pogodnych i wesołych, a względnie wpływać dodatnio i pocieszająco na smutnych. Natomiast nie brak ludzi, którzy nietylko że sami nigdy nie mają pogody ducha, ale wzięli sobie niejako za zadanie innych jadem swego pesymizmu zatruwać, co czynią nawet wtedy i w takich miejscach, gdzie ludzie zwykli się schodzić celem rozrywki, wypoczynku i zabawy. Ludzi takich należy unikać o ile możności jak ognia!<br>
{{tab}}Jestem lekarzem i przeważnie z tego powodu stykać się muszę z ludźmi smutnymi, nieszczęśliwymi i z powodu swej choroby pesymistycznie nastrojonymi. Lecz mimo to staram się im przyjść zawsze nietylko z lekarską ale i duchową pomocą, pocieszając ich i dodając im otuchy i wiary w przyszłość. Jestem też głęboko przekonany, że gdybyśmy wszyscy starali się względem siebie postępować w ten dodatni sposób, nie zatruwali się wzajemnie, a smutki swoje zostawiali w domu i dla siebie, a od życia żądali radosnych i miłych chwil, byłoby znacznie lepiej na świecie!<br>
{{tab}}Na nie rzadkie obecnie zbyt szybkie starzenie się na tle przedwczesnej starzyzny ducha, nie pomoże jod, nie pomoże żaden preparat gruczołowy, ani operacja Steinacha czy Woronoffa!<br>
{{tab}}Unikać powinniśmy wszystkiego, co zionie nienawiścią do radości życia, choćby to było dzieło sztuki lub książka wybitnego autora, tem bardziej, że nie brak przecież jasnych, słonecznych, pogodnych a mimo to wielkich i potężnych dzieł sztuki!<br>
{{tab}}Niestety nasze obecne czasy lubują się dziwnie w ta<br>
{{tab}}154<br>
{{tab}}kich ponurych tematach, a ma to teraz propagatora swego w kinie ze swojemi „wstrząsającemi do głębi“ dramatami i ponuremi powikłaniami życiowemi! Mało ludziom tragedji życia i smutku codziennego, szukają jeszcze coraz to silniejszych wrażeń, lubując się w rozmaitych teatrach okropności, opisywaniu dramatów i obserwowaniu patologicznych typów!<br>
{{tab}}A tuż koło nich roztacza swe cudne spokojne blaski natura, tuż koło nich ciągną ku sobie swoją spokojną naturalnością i beztroską zwierzęta i kwiaty, tego ludzie nie widzą i widzieć nie chcą, a zamiast w chwilach wolnych przebywać na łonie natury, starają się wypoczywać w ten sposób, że niszczą zdrowie, używają sztucznych podniet, napinają ciągle nerwy i zajmują ciągle umysł patrzeniem lub słuchaniem rzeczy przykrych i denerwujących!<br>
{{tab}}Cóż więc dziwnego, że starzejemy się obecnie szybko mimo komfortu, postępów techniki i higjeny!<br>
{{tab}}Ta kwestja starzenia się a tembardziej naturalnie przedwczesnego, jest bardzo ważną zwłaszcza dla kobiety, bo mężczyzna nawet stary, bywa inaczej towarzysko traktowany i dłużej uchodzić może za młodego jak starsza kobieta, co jest również wielką niesprawiedliwością. Gdy na jakiejś zabawie tańczy ochoczo starszy pan, to podziwia się jeszcze jego żywotność i energję. Niechby to uczyniła jednak jakaś starsza lub na starszą wyglądająca kobieta, a z pewnością wywoła w około śmiech łub złośliwe uwagi!<br>
{{tab}}Dlatego też każda kobieta starać się powinna (a pomagać jej powinien w tem mężczyzna i społeczeństwo) jak najdłużej zachować młodość. Nie pomogą tutaj żadne kuracje ani sztuczne środki lecznicze czy upiększające, trzeba przedewszystkiem nie dopuszczać do starzenia się ducha! Żyć więc o ile możności w pogodzie i spokoju, kontentować się tem, co się ma, nie żądać od życia i innych za wiele, a przedewszystkiem nie wynajdywać sobie samemu coraz to nowych zmart<br>
{{tab}}155<br>
{{tab}}wień i przykrości i to nieraz na tle zwykłych i błachych drobnostek i przykrości życiowych.<br>
{{tab}}Kiedy niestety jednak przyjdzie chwila, gdy starość w nieubłaganym pochodzie zagarnie ciało pod swoje skrzydła, powinna kobieta zrozumieć to, pogodzić się z tą myślą i dostosować tak swe życie jak ubiór i postępowanie do swego rzeczywistego wieku. Wtedy nie będzie śmieszną i narażaną na rozmaite złośliwe przycienki, lecz każdy będzie się odnosił do niej z należytym dla jej wieku szacunkiem i poważeniem, zwłaszcza gdy spełniła swoje najwyższe zadanie, to jest wychowała dobrze dzieci.<br>
{{tab}}Niestety obecnie kobiety ogarnął jakiś szał „wiecznej młodości“. Żadna nie chce być starą! Poważne nawet panie ubierają się jak podlotki, malują i chcą koniecznie konkurować we wdzięku i świeżości ze swojemi córkami! Prowadzi to do rozmaitych czasem wesołych lecz częściej bardzo smutnych konfliktów życiowych, które również wyzyskuje sztuka będąca refleksem życia codziennego.<br>
{{tab}}KOBIETA BEZPŁODNA<br>
{{tab}}Jak to już niejednokrotnie wspominaliśmy najszczytniejszem zadaniem kobiet jest macierzyństwo i stanowi ono jeden z najważniejszych kompleksów duszy kobiecej. Nic też dziwnego, że bardzo często u kobiety niepłodność jest przyczyną nietylko niesnasek małżeńskich, ale wywołuje zarazem rozmaite przypadłości nerwowe, a nawet umysłowe. U pewnych ludów, naprzykład izraelitów, niepłodność jest powodem rozwodu.<br>
{{tab}}W każdym wypadku niepłodności powinna kobieta zwrócić się do lekarza, gdyż bardzo często da się to<br>
{{tab}}156<br>
{{tab}}wyleczyć choćby nawet chodziło o jakieś wady organiczne.<br>
{{tab}}Niestety w obecnych czasach bardzo często kobiety same nie pragną mieć dzieci zwłaszcza w początkach małżeństwa, nie chcąc się odrazu wiązać domem i chcąc użyć jeszcze życia. O wskazaniach lekarskich usuwania płodu mówiliśmy na innem miejscu.<br>
{{tab}}Do wskazań wyjaławiania kobiety przybyły jeszcze obecnie dwa nowe, mianowicie eugeniczne i socjalne.<br>
{{tab}}Wskazania eugeniczne mają na celu uchronienie społeczeństwa od przyszłych kalek, idjotów i niedołęgów, a więc przedewszystkiem w wypadkach, gdy albo kobieta sama jest nienormalną lub chorą, albo też zdrowa kobieta została zapłodnioną przez chorego lub nienormalnego mężczyznę.<br>
{{tab}}Socjalne wskazania występują znowu wtedy, gdy złe stosunki majątkowe i nędza, jakoteż wielka już ilość dzieci, każą przypuszczać, że dalsze potomstwo nie będzie mogło być dobrze wychodowane.<br>
{{tab}}Zastanowimy się tutaj jakie cierpienia są dziedziczne, to jest przenoszone z rodziców na potomstwo, powodując potem rodzenie się osobników będących dla społeczeństwa i rodziców ciężarem?<br>
{{tab}}Należy tu przedewszystkiem kretynizm, padaczka (epilepsja) chroniczny alkoholizm, ciężkie cierpienia układu nerwowego, głuchoniemota, rozmaite poważne cierpienia oczu, wrodzona ślepota, wybitne zniekształcenia, ciężkie choroby umysłowe i t. p.<br>
{{tab}}Wskazanie eugeniczne wystąpi jednak dopiero wtedy, gdy z jednego lub obu chorych rodziców dotąd urodzone dzieci lub przeważna ich ilość rodzi się stale nie normalna. Kretynizm dziedziczy się naprzykład w 75% przypadków, zmiany degeneracyjne u dzieci alkoholików w 20%, a padaczka w 33%.<br>
{{tab}}Wskazanie socjalne bardzo często łączy się zarazem z lekarskiem. O ile naprzykład przy gruźlicy lub chorobie serca osoby zamożnej można liczyć na poprawę zdro<br>
{{tab}}157<br>
{{tab}}wia przez leczenie i dobre warunki życiowe, a przez to możność dalszych normalnych ciąży i porodów, o tyle u biednej wyrobnicy cierpiącej na wspomniane choroby i nieraz ciężko pracującej, widoki na poprawę są prawie wykluczone wobec czego socjalne wskazanie łączy się tu ściśle z lekarskiem.<br>
{{tab}}Miłość macierzyńska objawia się w całej pełni dopiero u kobiety, która mimo tego, że ma dziecko nienormalne, zniekształcone lub idjotyczne, kocha jednak je gorąco, stara się o nie, leczy, otaczając je nieraz większą tkliwością jak swe inne dzieci, normalne.<br>
{{tab}}Jednym z wielkich postępów na polu wychowania jest zakładanie obecnie po większych miastach tak zwanych szkół specjalnych dla chorych, niedorozwiniętych lub upośledzonych dzieci. Nauka odbywa się tu, zupełnie inaczej jak w szkołach powszechnych, a prowadzona jest przez specjalistów psychopedagogów. Inteligencję dzieci oblicza się w procentach za pomocą tak zwanych testów. Liczbę 100 uważa się za normalną, do 50 są jeszcze widoki wykształcenia, a raczej poprawy stanu umysłowego, takiego dziecka, poniżej zaś 50, dziecko jako kretynowate lub idjotyczne nie nadaje się do żadnej nauki.<br>
{{tab}}Wobec tego, że brak dzieci w małżeństwie jest często przyczyną wielkiego rozdźwięku, przyjmują ludzie dzieci obce za swoje czyli adoptują.<br>
{{tab}}Ponieważ wydarzyć się jednak może iż po adoptacji rodzice mogą spłodzić własne dziecko, nie należy z tem się nigdy zbyt spieszyć, gdyż zachodziły już wypadki, że albo potem własne dziecko było lepiej traktowane jak przyjęte, albo co gorzej, pierwsze dorastając, dowiedziało się, że jest prawdziwem dzieckiem swoich rodziców i wyrzucało to potem adoptowanemu nazywając go znajdą, przybłędą i t. p.<br>
{{tab}}Przy adoptacji powinni jednak rodzice dokładnie przedtem się poinformować z jakiej rodziny biorą<br>
{{tab}}158<br>
{{tab}}dziecko i mieć na uwadze wyżej wspomniane fakta i dlatego nie powinno się nigdy tego czynić bez porady i pomocy lekarza.<br>
{{tab}}ODMŁADZANIE<br>
{{tab}}Być zawsze młodym i nie zestarzeć się, względnie starzejąc się odmłodzić jest pragnieniem każdego człowieka, a nawet marzy o tem uczony Faust w swojej ponurej pracowni.<br>
{{tab}}Czyż dziwić się więc należy, że tembardziej pragnie pozostać młodą przekwitającą kobieta, której nieraz jedynym celem życia było to, by być świeżą, młodą i czarującą!<br>
{{tab}}Już w starożytności próbowano rozmaitych kuracji odmładzających. W Indjach naprzykład kuracji takiej trzeba było poświęcić aż sześć miesięcy życia, a przez ten czas odżywiał się osobnik tylko mlekiem, ryżem i cukrem, rano i wieczór brał zimne kąpiele i zażywał rozmaite lekarstwa drogą nosa lub zapomocą lewatyw. Egipcjanie starali się odmładzać przez wywoływanie ciągłych wymiotów i pocenie się. Król Dawid (o czem wspominamy na innem miejscu) odmładzał się za poradą kapłanów przez przebywanie z młodą dziewczyną Abisak Sunem (stąd nazwa sunamityzm) twierdzono bowiem, że ciągłe przebywanie w atmosferze młodych ludzi lub zwierząt, wpływa odmładzająco na starego człowieka. Kurację taką stosował też Barbarossa i Rudolf Habsburgski.<br>
{{tab}}Z chwilą, gdy przekonano się, że krew jest najżywotniejszym sokiem w organizmie, zaczęto próby odmładzania przez puszczanie tejże i wlewanie w jej miejsce krwi młodych osobników. Ludwikowi XIII. królowi Francji, w ostatnim roku życia puszczano dlatego dlatego 47 razy krew. Papież Innocenty VIII. polecił sobie<br>
{{tab}}159<br>
{{tab}}zrobić celem odmłodzenia, przelanie krwi z trzech małych dzieci.<br>
{{tab}}W podobny sposób stara się odmładzać ludzi w Paryżu nasz rodak Jaworski. Zupełnie w innym kierunku poszły badania nowszych czasów. Wspominamy niejednokrotnie w naszej pracy, że gruczoły płciowe w czasie dojrzałości wydzielają ze siebie pewne substancje zwane hormonami. Natomiast z chwilą zaniku funkcji owych gruczołów, prawdopodobnie znika także działalność hormonów i organizm zaczyna się starzeć. Profesor Steinach w Wiedniu po przeprowadzeniu doświadczeń na zwierzętach, zaproponował odmładzanie starego organizmu przez odpowiednią operację na gruczole płciowym i w kilku wypadkach osiągnął pomyślne rezultaty. Dalej poszedł jeszcze profesor Woronoff, który wszczepia gruczoły płciowe z małpy człowiekowi celem odmładzania. Wyniki osiągnięte, przez tego ostatniego są bardzo zachęcające, niestety jednak skutek operacji trwa do dwóch lat, poczem trzeba operację powtórzyć.<br>
{{tab}}Zachodzi pytanie, czy takie chwilowe odmłodzenie starszej osoby ma rację bytu?<br>
{{tab}}Podług naszego zdania nie, gdyż wywołuje ono tylko chwilowe podniecenie organizmu, nie rzadko tylko pod względem seksualnym, osobnik taki wyniszcza się więc znowu niepotrzebnie, korzystając z chwilowej poprawy, by potem popaść jeszcze w gorszy stan.<br>
{{tab}}O wiele większą rację bytu miało by takie odmładzanie u ludzi przedwcześnie zestarzałych. Do takiego przedwczesnego zestarzenia się usposabia zwłaszcza nadmierne palenie, nadużywanie alkoholu, rozmaite choroby, zwłaszcza zakaźne, a przedewszystkiem ciężka praca i troski życiowe.<br>
{{tab}}O młodości człowieka, a względnie starzeniu się decyduje bardzo często stan ducha, o czem także wspominamy na innem miejscu. Jeżeli ktoś jest młody duchem, to zwykle i ciało u niego się nie starzeje, przy-<br>
{{tab}}160<br>
{{tab}}najmniej tak prędko. Natomiast pesymiści, zgryźliwi, jakoteż ludzie żyjący w trudnych i ciężkich warunkach życiowych, a niemający silnej energji, starzeją się znacznie szybciej jak ich rówieśnicy o wesołem usposobieniu lub dobrze sytuowani. Jasną jest rzeczą, że odmłodzenie starego ciała u człowieka ze starym duchem niewiele pomoże, co najwyżej chodzić tu może o chwilowe suggestywne działanie. Z tego też powodu jestem także przeciwnikiem wszelkich prób odmładzania zestarzałych kobiet, zwłaszcza gdy takowe pod względem psychicznym są również stare, a właśnie takie potrzebowałyby odmłodzenia, bo młode duchem nawet w podeszłym wieku konserwują się znakomicie.<br>
{{tab}}Przysłowie mówi: „Tajemnica długiego życia i długiej młodości polega na tem, by życia nie skracać i pogodą ducha nie dopuścić do starzenia się.“<br>
{{tab}}Na posiedzeniu Towarzystwa Lekarskiego lekarze wiedeńscy, którzy odbyli studja u profesora Woronoffa, wyrazili się o operacjach odmładzających bardzo sceptycznie. Dr. Schleyher, główny referent tej sprawy, operował pięć osób lecz wybitnych, a zwłaszcza trwałych skutków nie zauważył. Również cztery wypadki operowane w klinice profesora Eiselsberga, nie dały wybitnych wyników zwłaszcza pod względem odmłodzenia. Dr. Schwarz przytoczył klasyczny przypadek operowany przez dr. Harmsa. Otóż dr. H. 17letniemu staremu zgrzybiałemu psu, wszczepił czterokrotnie gruczoły z młodego psa. Wprawdzie za każdym razem był pewien chwilowy wynik, niestety jednak po czwartej operacji „omłodzony“ pies zdechł. Wyniki operacji obserwuje się głównie w początkach, to jest wtedy, gdy soki wszczepionych gruczołów dostają się do krwi operowanego osobnika. Obserwuje się wtedy podniesienie ogólnego stanu, poprawę oddechu, sprężystszy chód, a przedewszystkiem podniesienie na duchu pacjentów, co jednak wiele autorów odnosi do autosuggestji. Niestety wszczepione gruczoły po pewnym<br>
{{tab}}Klęsk: Bolesne strony. 11<br>
{{tab}}161<br>
{{tab}}czasie ulegają wessaniu i zanikowi, zwłaszcza dlatego, że wszczepia się człowiekowi gruczoły zwierzęce a nie ludzkie. U zwierząt wyniki są o tyle lepsze, że rozporządzać tu możemy tkankami wyciętymi z tego samego gatunku zwierzęcia.<br>
{{tab}}RYWALIZACJA KOBIET<br>
{{tab}}W świecie zwierzęcym spotykamy przeważnie tylko rywalizację i walki samców o samice, podobnie i u ludów dzikich, natomiast cechą więcej ludzką jest rywalizacja płci żeńskiej o mężczynę tak, że nawet niektórzy uważają to za pewien objaw kultury, a raczej może degeneracji. Rywalizacja kobiet o mężczyznę ma zwykle tło miłosne, chociaż przytem mężczyzna może zupełnie nie żywić do żadnej z rywalek uczucia, a nawet może im być osobiście nie znanym.<br>
{{tab}}Rywalizacja kobiet może je tak zaślepiać, że tracą one przytem wszelkie uczucia szlachetniejsze i celem dopięcia swego używają najrozmaitszych, nieraz podłych sposobów, które mogą zaszkodzić przytem także i mężczyźnie, o którego się walka toczy. Rywalizują też nieraz matka z córką o mężczyznę, rywalizują dwie siostry lub serdeczne przyjaciółki, rywalizuje żona z kochanką męża, a nawet ze swą służącą!<br>
{{tab}}Bardzo rzadko natomiast kobiety, na wzór mężczyzn, załatwiają takie sprawy w drodze honorowej.<br>
{{tab}}Nie dawno odbył się w Budapeszcie pojedynek na szable pomiędzy pewną córką bankiera a baletnicą o mężczyznę, przyczem baletnica została przez przeciwniczkę silnie zraniona w ramię, co wywołało w następstwie dla niej trwałe zeszpecenie dekoltu.<br>
{{tab}}Historja notuje również kilka wypadków pojedynków pomiędzy kobietami. Mimo emancypacji kobiet stają się one jednak coraz to rzadsze, a to z powodu,<br>
{{tab}}162<br>
{{tab}}że i między mężczyznami pojedynki obecnie należą już do rzadkości.<br>
{{tab}}Za czasów Richelieu’a odbył się pojedynek na pistolety pomiędzy markizą Nesle a hrabiną Polignac o ukochanego mężczyznę. Pierwsza strzeliła markiza i trafiła w drzewo, następnie strzeliła hrabina i trafiła swoją rywalkę w ucho. W epoce Ludwika XIV. pojedynki między kobietami były nawet w modzie, a wielką sławę zyskała sobie na tem polu pewna artystka, która pojedynkowała się zaciekle nietylko z kobietami ale i z mężczyznami.<br>
{{tab}}Znany z historji jest też pojedynek w wieku XVII dwóch dam z towarzystwa z powodu hrabiego de Riome, który później został opatem. Hrabia dowiedziawszy się o pojedynku udał się na miejsce spotkania i rzucił się pomiędzy strzelające do siebie rywalki i uległ zranieniu, wskutek czego rywalki pogodziły się natychmiast i z całem poświęceniem pielęgnowały potem chorego.<br>
{{tab}}W roku 1867 odbył się znów pojedynek pomiędzy dwoma artystkami teatru Variete Silly i sławną Schnejderką. Silly chybiła, a Schnejderka wobec tego strzeliła w powietrze. W następnym roku pojedynkowały się znów w Nicei dwie paryżanki, z których jedna strzaskała drugiej rękę. W rok potem w Waszyngtonie odbył się pojedynek dwóch pań, z których jedna, córka znanego przemysłowca, została zraniona w ramię. Rzadko przychodzi do kilkakrotnego spotkania. W roku 1870 w okolicach Wallencji odbył się pojedynek pomiędzy dwoma kuzynkami pannami Gonzalez. Warunki były bardzo ciężkie, bo pierwsze cztery strzały miały być wymienione z odległości dwudziestu kroków, następne cztery z odległości piętnastu, a ostatnie cztery z odległości dziesięciu kroków. Po piątym strzale padła jedna z kuzynek trupem, wobec czego przeciwniczka i dwie sekundantki zemdlały z przerażenia!<br>
{{tab}}n*<br>
{{tab}}163<br>
{{tab}}I u nas w roku 1907 odbył się we Lwowie pojedynek między dwoma żonami oficerów austrjackich. W roku 1919 pojedynkowały się na szable dwie Meksykanki Marta Durand i Żaneta Luna, z których pierwsza przepłaciła to życiem na placu boju.<br>
{{tab}}Częściej, jak wspominaliśmy, natomiast używają kobiety do zwalczenia przeciwniczki innych sposobów, które mają na celu usunięcie rywalki przez ośmieszenie jej, zniesławienie lub co gorzej oszpecenie, pod postacią oblania twarzy jakimś płynem żrącym. Nieraz ma to właśnie miejsce w kościele podczas ślubu ukochanego mężczyzny z inną kobietą. Ciekawą jest rzeczą, że nie rzadko kobieta, usunąwszy rywalkę, nawet mimo tego, że mężczyzna stanie potem po jej stronne, traci jednak dla niego uczucie, a nawet robi mu wyrzuty, że całkiem bez potrzeby o niego walczyła, gdyż on nie jest wart tego. Nie rzadko żal jej się robi skrzywdzonej rywalki, a nawet stara się ona potem jej tę wyrządzoną krzywdę nagrodzić sercem i przyjaźnią. Wydarza się to zwłaszcza u kobiet bardzo ambitnych, które nie mogą tego przeboleć, że zamiast tego, żeby same wybrały mężczyznę lub tenże się o nią starał, musiały o niego walczyć.<br>
{{tab}}MIŁOŚĆ KOBIETY W LITERATURZE.<br>
{{tab}}Miłość jako jedno z najważniejszych uczuć ludzkich jest zarazem przez to najczęstszym tematem w literaturze, zajmując w niej nawet specjalny dział w postaci romansu. Zajmiemy się tu jednak kwestją znowu czysto kobiecą, a mianowicie jak miłość traktują i przed stawiają kobiety jako autorki.<br>
{{tab}}Otóż uderza nas przedewszystkiem fakt, że kobieta autorka pisząc o miłości, przedstawia najczęściej samą siebie. Gdy jest piękną to pyszni się swojemi sukcesami<br>
{{tab}}164<br>
{{tab}}miłosnemi, albo też, gdy spotkają ją zawody miłosne wylewa swoje gorzkie żale i łzy goryczy. Z tego też powodu najulubieńszą formą kobiet są pamiętniki, liryka, listy i romanse. Zapewne też z tego powodu zwykle pierwsze dzieło autorki, w którem nie rzadko opisuje samą siebie, jest najlepsze, a następne są zwykle jak gdyby przeróbkami i dalszym ciągiem lub też coraz mierniejszemi tworami. Wiele słynnych autorek zerwało z konwencjonalizmem towarzyskim, kierowało się tylko sercem i nie krępowało się opinją; dość wspomnieć taką George Elliot i George Sand, której to ostatniej słynna Indiana przedstawia wspaniale dzieje walki serca kobiety. Obie te autorki żyły w dzikiem małżeństwie. Ciekawie zapatrują się autorki na mężczyzn w swoich dziełach, bo albo ich zbyt idealizują opisując, jak by jakich książąt z bajki, lub też co częściej, szkalują, wyszukając w nich najgorsze strony. Ulubionym tematem kobiet jest też opisywanie losów życia upadłej i zawiedzionej w miłości kobiety, przyczem zawsze przedstawiają je one ze strony bardzo idealnej. Natomiast kobieta bardzo rzadko jest dobrym dramaturgiem, a postaci przedstawiane przez nią są zwykle mdłe, pozbawione życie i energji, nieraz sztuczne. Wspaniale nieraz potrafią kobiety pisać listy zwłaszcza miłosne, przyczem zwykle zajmuje je tylko miłość idealna. Nawet wielkie władczynie, jak Katarzyna Rosyjska, lubowały się w podobnej korespondencji do słynnych ludzi swojej epoki, chcąc zarazem przytem zadowolnić swoją pychę i próżność. Świetnie też opisują kobiety autorki wszelkie sprawy pozostające w związku z macierzyństwem i miłością do dziecka. Na szczęście kobiety zwłaszcza dawniejsze autorki, rzadko poruszają tematy perwersyjne, psychopatologiczne i wyjątkowo tylko piszą powieści kryminalne. Co do tej ostatniej kwestji, to jedynie kobieta porusza te sprawy wtedy, gdy będąc sama ich bohaterką, jako demon pisze swoje wspomnienia.<br>
{{tab}}165<br>
{{tab}}Literatura jest zwykle dokładnem odbiciem i charakterystyką danej epoki nic też dziwnego, że sprawy miłosne w obecnej literaturze przedstawiane są inaczej jak dawniej.<br>
{{tab}}Idealną naprzykład miłość małżeńską, trwającą długo, spotyka się obecnie w literaturze bardzo rzadko i to co najwyżej przedstawioną u dwojga staruszków-małżonków, żyjących ciągle jak para gołąbków i niemogących zupełnie zrozumieć rozmaitych obecnych powikłań życiowych. Natomiast aż do znudzenia opisuje się w powieściach i przedstawia w sztukach teatralnych trójkąt małżeński, przyczem zwykle mąż zaniedbuje żonę, ta wyszukuje sobie przyjaciela domu lub kochanka, w końcu jednak zraża się do niego i wraca skruszona do męża, widząc dopiero teraz jego szlachetność i dobre strony! Rzadziej już przyjaciel domu przedstawiony jest jako zacny i poczciwy charakter żywiący do pani domu platoniczne uczucia, cześć i szacunek. Prócz tego uderza w obecnej literaturze niezdrowy prąd apoteozowania wolnej miłości, przyczem nieraz kochanki czy kokoty przedstawione są z bardzo dobrej idealnej i szlachetnej strony tak, że nikt właściwie się nie dziwi, że mąż dla nich opuszcza żonę. Rzadko natomiast spotyka się obecnie w literaturze „wierne Penelopy“ lub mężów tyranów, częściej natomiast oboje małżonkowie są lekkomyślni, nieraz nie tają się przed sobą ze swojemi miłostkami i każde swobodnie idzie swoją drogą. Nie rzadko matka chcą wyrwać synów „ze szponów“ jakiejś kobiety, udaje się do niej i tutaj przekonywuje się dopiero, że kobieta ta jest szlachetną, kocha prawdziwie jej syna i właściwie on uczynił jej wielką krzywdę w życiu. Prócz tego obecna literatura lubuje się w rozmaitych perwersjach i typach patologicznych, nie wachając się nawet przedstawiać na scenie homoseksualizm, sadyzm i inne zboczenia płciowe.<br>
{{tab}}Są to wszystko jak wspomnieliśmy echa tego, co w życiu się dzieje. Idealna miłość sielankowa nietylko<br>
{{tab}}166<br>
{{tab}}nie znajduje nigdy uznania w obecnej literaturze, ale owszem, jeżeli przepadkowo z powodów jakiegoś jubileuszu dawnego autora dla uczczenia jego wznowi się taką sztukę, to wszyscy na niej się nudzą, patrzą na bohaterów z pewnego rodzaju politowaniem i nietylko że zupełnie nie przejmują się idealnemi uczuciami, ale uważają poprostu takowe za coś śmiesznego i przestarzałego.<br>
{{tab}}PRZYCZYNY NIEWIERNOŚCI MAŁŻEŃSKIEJ<br>
{{tab}}Jakkolwiek zapatrywania na niewierność małżeńską u rozmaitych ludów były odmienne traktowane, a niewierność karana różnie, to jednak przyczyny niewierności były i pozostaną te same.<br>
{{tab}}U niektórych naprzykład ludów mąż oddaje swoją żonę do dyspozycji gościowi, a gdy tenże z tego nie skorzysta, uważa się to za wzgardę i obrazę. U innych znowu ludów, o czem wspominaliśmy na innem miejscu, wiarołomstwo, względnie uwiedzenie komuś żony, karane było śmiercią.<br>
{{tab}}Jeżeli zaś zapytamy się jak na tę sprawę zapatruje się obecne społeczeństwo, to niestety dojść musimy do przekonania, że wobec ciągłych ataków na instytucję małżeństwa, jakoteż tendencję do wprowadzenia rozwodów, kwestja niewierności małżeńskiej zeszła na plan drugi i nie jest już tak surowo potępianą, a w wielu wypadkach znajduje ona nawet oficjalne usprawiedliwienie.<br>
{{tab}}Zadajmy sobie pytanie, jakie są najczęstsze przyczyny niewierności małżeńskiej?<br>
{{tab}}Inne są one u mężczyzn, a inne u kobiet.<br>
{{tab}}Co do mężczyzn, to niestety panuje ogólnie zdanie, że mężczyzna, któryby ani razu żony nie zdradził, należy do wyjątków, a społeczeństwo usprawiedliwia nawet zupełnie mężczyznę, który posiadając chorą lub<br>
{{tab}}167<br>
{{tab}}zimną żonę, szuka gdzieindziej zaspokojenia swoich zmysłów!<br>
{{tab}}Bardzo znów często mężczyzna żeniąc się przy puszcza, że się w końcu ustatkuje i mając swoje ognisko domowe i ukochaną żonę nie będzie już szukał innych rozrywek. Tymczasem rychło przekonywuje się, że dom mu nie daje wszystkiego i po pewnym czasie zaczyna jego zepsuta natura wychodzić znowu na wierzch i dom mu już nie wystarcza. Naturalnie tembardziej szukać będzie mężczyzna pocieszenie poza domem, gdy ożenił się bez miłości lub też żona zawiodła jego oczekiwania. Nierzadko wreszcie przyczyną niewierności u mężczyzn jest złe towarzystwo, podniecenie alkoholem, kuszenie przez kobiety lekkich obyczajów i długa rozłąka (słomiani wdowcy).<br>
{{tab}}Natomiast u kobiet przyczyny bywają nieco inne i jest ich znacznie więcej.<br>
{{tab}}Naturalnie w pierwszym rzędzie niewierną stanie się mężowi żona, która będąc młodą i mając temperament, nie znajduje u męża żadnego zrozumienia ani też zaspokojenia, a natomiast naokoło siebie znajduje licznych adoratorów.<br>
{{tab}}Ciekawą jednak jest rzeczą, że rzadko zdradzają mężów żony przez nich bardzo brutalnie traktowane a nawet bite, co tłumaczyć sobie należy strachem i obawą przed mężem.<br>
{{tab}}Nierzadką przyczyną niewierności małżeńskiej (a właściwie nie można tego nazwać niewiernością) jest ciekawość kobiety, nieostrożność, chęć ryzyka i przypadek. Kobieta naprzykład namówiona przez przyjaciółkę lub znajomą znajdzie się nagle w sytuacji takiej, że już zapóźno jest się cofnąć, popełnia więc fałszywy krok, nieraz żałując tego odrazu i nie może sobie potem darować, że na coś podobnego się naraziła. Często w powieściach i sztukach teatralnych czytamy lub widzimy, że kobieta wyszedłszy bez miłości lub z konieczności zamąż, spotyka potem swego<br>
{{tab}}168<br>
{{tab}}wielbiciela z czasów panieńskich i wtedy oddaje się mu, chcąc mu niejako wynagrodzić krzywdę, którą mu dawniej wyrządziła. Skłonnemi do niewierności są także kobiety obdarzone temperamentem, mające chorych lub niedołężnych mężów, lub takich, którzy na długi czas od nich oddalać się muszą, przyczem nieraz przyjaciel męża, któremu tenże polecił opiekę nad żoną, odgrywa rolę sumiennego pocieszyciela. Do rzadszych już wypadków należy niewierność powodowana zemstą i odwzajemnieniem się za niewierność męża, litowanie się nad nieszczęśliwym kochającym kobietę bez pamięci przyjacielem lub znajomym, nagłe zaślepienie lub też zasuggestjonowanie przez mężczyznę, wdzięczność lub też oddanie się obcemu mężczyźnie celem uzyskania dla męża jakiegoś stanowiska lub poprawy bytu.<br>
{{tab}}Już na granicy prostytucji stoi oddawanie się kobiety obcemu mężczyźnie w celach materjalnych lub wprost za pieniądze, bez względu na to, czy kobieta czyni to dla siebie samej, czy nawet w celach rzekomo idealnych, naprzykład nędzy by kupić zato kawałek chleba dla głodujących dzieci. Smutną jest rzeczą, że nieraz nawet mąż dobrze wie o tem, ba nawet nieraz żonie w tem jest pomocny, spełniając niejako rolę alfonsa.<br>
{{tab}}Dodać tu musimy, że istnieją małżeństwa, zwłaszcza w sferach artystycznych, żyjące pozatem bardzo dobrze i zgodnie ze sobą, gdzie mąż i żona pod tym względem zupełnie się nie krępują i wiedzą o swoich miłostkach i nawet je sobie potem z humorem opowiadają.<br>
{{tab}}W innych znowu smutnych wypadkach mąż patrzy przez palce na wybryki żony, przestrzega ją tylko, by go nie ośmieszyła w opinji publicznej i nie uczyniła z niego rogacza.<br>
{{tab}}Jeszcze więcej toleranckie są kobiety, które nietylko że mężom pod tym względem zostawiają wolną rękę, ale nawet ułatwiają im sytuacje, a nawet żyją w przyjaźni z kochankami mężów, twierdząc cynicznie, że<br>
{{tab}}169<br>
{{tab}}wolą przynajmniej wiedzieć o tem i być pewnemi, że mąż dostał się w „dobre“, pod tym względem, ręce.<br>
{{tab}}Zadajmy sobie teraz pytanie, czy w obecnych czasach zdrady mężczyzn są znacznie częstsze jak kobiet?<br>
{{tab}}Wydawało by się pozornie, że nie może ulegać żadnej wątpliwości, że zdrady mężczyzn są 100 procent częstsze, choćby z tego powodu, że mężczyźni są wogóle więcej zepsuci i wstępują w związku małżeńskie już zbrukani życiowo.<br>
{{tab}}A jednak pod tym względem nasuwają się pewne wątpliwości.<br>
{{tab}}Naturalną jest rzeczą, że mężczyźnie łatwiej jest zdradzić żonę, choćby z tego powodu, że ma po temu łatwiejsze i liczniejsze sposobności, a przedewszystkiem nie potrzebuje się tak bardzo obawiać skutków swego kroku. Jeżeli statystyka zdrad małżeńskich wykazuje wielką przewagę mężczyzn, to należy znowu brać w rachubę to, że kobiety czynią to bardzo umiejętnie i skrycie, umią się potem doskonale maskować, podczas gdy mężczyźni pod tym względem takich skrupułów nie mają, czynią to nie ostrożnie, nieraz wprost usprawiedliwiają się przed innymi i własnem sumieniem że czynić to muszą, gdyż w domu są zupełnie pozbawieni zaspokojenia.<br>
{{tab}}Kwestja zdrad małżeńskich i tak zwanego trójkąta małżeńskiego jest aż do znudzenia ciągle omawiana w powieściach i sztukach teatralnych, przyczem nie rzadko znajduje ona tam albo usprawiedliwienie albo też traktowana jest humorystycznie, co z pewnością nie może wpływać umoralniająco, zwłaszcza na młode i nie doświadczone osoby.<br>
{{tab}}Zadajmy tu sobie wreszcie pytanie jaki efekt ma lub mieć może w małżeństwie zdrada?<br>
{{tab}}Naturalnie w pierwszym rzędzie zależy to od stopnia miłości obu małżonków. Co ciekawe, to fakt, że nieraz im miłość jest większa, tem przebaczenie jest łatwiejsze, bo i skrucha większą. A najtrudniej przebaczają<br>
{{tab}}170<br>
{{tab}}i zapominają o zdradzie zwłaszcza ci mężowie lub żony, którzy nie tyle kochają swojego partnera, ile raczej uważają go za swoją niejako własność.<br>
{{tab}}Zdradzony mąż według naszych pojęć musi żądać od kochanka żony satysfakcji honorowej przyczem nierzadko się wydarza, że traci przytem życie w pojedynku, albo też potem za pojedynek bywa karany. Człowiek ambitny wypędza nieraz żonę, uważając, że jest już nie godną, by splamiona przebywała nadal w jego domu. Człowiek słaby po chwilowej gwałtownej reakcji łamie się i godzi się z faktem, a nie rzadko nawet potem w bezsilności swojej patrzy przez palce na dalsze bezkarne jej wybryki.<br>
{{tab}}Co do żon, to te najczęściej mężom przebaczają, a w razie coraz częstszych wybryków godzą się z faktami. Od męża odchodzi żona tylko wtedy, gdy spotka człowieka, który porwie ją jak huragan za sobą i zaślepi swoją miłością. Wtedy rzucić ona potrafi wszystko męża, dom a nawet ukochane dzieci.<br>
{{tab}}Niestety jednak często potem kobieta się rozczarowuje i chce wracać do męża, a gdy ten ją z powrotem przyjmie i widząc jej prawdziwą skruchę przebaczy, bywa potem najprzykładniejszą żoną.<br>
{{tab}}Graniczy z prostytucją fakt odejścia żony od męża dla celów czysto materjalnych i poprawy egzystencji. Bywają jednak wypadki, że żona potem pamięta jednak nadal o swoim mężu, wspomina go zawsze mile, a nawet chce mu materjalnie pomagać, na co żaden uczciwy mężczyzna zgodzić się nie może.<br>
{{tab}}W wypadkach takich wreszcie, w których pomiędzy mołżonkami niema żadnego gorętszego uczucia, albo też co gorzej, istnieje rozłam a nawet nienawiść, zdrada małżeńska traktowana jest zupełnie zimno, a nieraz bywa wyzwoleniem z kajdan, na które jedno z małżonków z upragnieniem czekało.<br>
{{tab}}Wykwitem wreszcie naszych czasów są fakta współżycia towarzyskiego, a nawet nie towarzyskiego, roz<br>
{{tab}}171<br>
{{tab}}maitych rozwiedzionych i wzajemnie ze sobą pomieszanych par, które potem bywają u siebie, bardzo czule się witają, całują, troskliwie dopytują o pożycie, a nawet dają rady drugiemu małżonkowi czy małżonce, jak najlepiej jest z eks-żoną czy eks-mężem postępować!<br>
{{tab}}Są to wszystko bardzo smutne ale zarazem bardzo ciekawe pola do studjów socjologiczno-psychologicznych. Takie smutne eksperymenta życiowe może jednak z czasem doprowadzą do skonstruowania jakichś nowych form współżycia ludzi ze sobą, zwłaszcza najściślejszego, jakim jest pożycie jednego mężczyzny z jedną kobietą, to jest małżeństwa!<br>
{{tab}}ZDANIE JEDNEGO MĘŻA O ŻONACH.<br>
{{tab}}(List skierowany do mnie przez słuchacza po jednym z moich odczytów wygłoszonych w Kollegium Wykładów Naukowych w Krakowie)<br>
{{tab}}Wielmożny Panie Doktorze!<br>
{{tab}}Posyłam garść uwag, które nasunęły mi się po Pańskim ostatnim odczycie w nadzieji, że może przydadzą się one Panu w przyszłości.<br>
{{tab}}Nasze żony narzekają bardzo często na mężów — nie przeczę, że nieraz może i mają rację, ale niech mi będzie wolno w imieniu mężów zabrać głos w tej sprawie:<br>
{{tab}}Iluż to z nas, żeniąc się, nie marzy o tem, by mieć nareszcie własne ognisko domowe ciche, miłe i spokojne, a w nim anioła w postaci kochającej i dbającej o męża żony! Marzą o tem nietylko ci mężczyźni, którzy się już w życiu dość wybawili, ale kto wie czy nie częściej właśnie ci, którzy dotąd żyli jak się to mówi zupełnie „correkt“. Mężczyzna ożenił się — wraca po ciężkiej pracy do domu nieraz zgryziony, zmęczony<br>
{{tab}}172<br>
{{tab}}i spracowany, a po drodze cieszy się, że dozna w domu ukojenia swych strapień i spokój, a tu cóż zastaje? Oto skwaszoną minkę żony i wyrzuty zamiast pociechy rozweselenia i podzielenia się z jego kłopotami!<br>
{{tab}}Marnuję najładniejsze lata życia przy tobie — mówi mu często żona ze łzami w oczach — w domu miałam wszystko towarzystwo, wesołość, zabawy, a tu sama zanudzam się na śmierć!<br>
{{tab}}Czyż jednak taka żona nie zada sobie pytania: dla kogo ten mąż pracuje? Czyż nie poto, żeby jej ciężkie życie jako tako lepszem uczynić?<br>
{{tab}}Czyż może zmęczony mąż, nieodpocząwszy, zaraz po pracy przebrać się i biegnąć z żoną z wesołą miną próżniaka na koncert, dancing lub bal?<br>
{{tab}}Udowodnioną jest rzeczą, że najgorszemi, najwięcej zgrymaszonemi są z zasady żony najlepszych, najpracowitszych i najuczciwszych mężów i to nieraz właśnie te, które wyciągnął on z biednego domu i wprowadził w dobrobyt a nawet komfort!<br>
{{tab}}Takiej żonie imponuje potem nieraz próżniak, ptak niebieski lub człowiek ograniczony, ale z pięknemi formami towarzyskiemi, elegancki, mający od rana do wieczora czas na zabawy i myślący tylko o tychże. Działa on na taką pustą kobietę poprostu przez kontrast męża. Opisane żony są nietylko ciągle znudzone i zgryźliwe, ale twierdzą, że nie są zupełnie przez mężów „zrozumiane“. Natomiast nie obchodzi takich kobiet, mimo nudzenia się ani dom, ani dzieci, ciągle myśli każda tylko o sobie narzekając, że los ją tak ukarał, nie dając tego, co jej się zupełnie słusznie w życiu należy. Takich myśli niema natomiast kobieta, która dzieli z mężem jego los, jego dolę i niedolę, która ma cel życia, która pracuje i kocha męża prawdziwie!<br>
{{tab}}Kobietę skromną ucieszy więcej jedna, sukienka lub kapelusz jak strojnisie całe szafy pełne toalet<br>
{{tab}}173<br>
{{tab}}i stosy kapeluszy. Ta zawsze powie: nawet niemam się w co ubrać!<br>
{{tab}}Kobieta, która przed ślubem pracowała, lub pracuje jako mężatka, zna wartość ciężko zapracowanych pieniędzy. Dziwną jest rzeczą, że dobrobyt wywiera zupełnie inny skutek na mężczyznę a na kobietę. Mężczyzna doszedłszy własną pracą do jakiegoś grosza, umie i nadal ten grosz cenić i szanować, kobieta zaś żyjąca w coraz to większym dobrobycie, zatraca zwykle poczucie wartości pieniędzy, pragnienia jej rosną nie proporcjonalnie szybko, staje się nienasyconą i nigdy niczem zadowolić się nie może. Pragnie ona ciągle czegoś, lecz najczęściej sama niewie czego!<br>
{{tab}}Żony takie rekrutują się przeważnie albo z biednych panienek, którym się po ślubie przewróciło w głowie“ lub z tak zwanych „panien na wydaniu“, które doskonale Pan Doktor w swoim odczycie scharekteryzował. Panna taka bywa wychowywaną niejako na pokaz i tylko w tym celu by bezczynnie czekała na męża. Chowa się ją sztucznie, seksualnie przewrotnie, wpaja w nią ciągle fałsz, kokierterję i nienaturalność, nic nie umie ona właściwie dobrze lecz pretensje ma wygórowane. I to mają być nasze żony i matki naszych dzieci!<br>
{{tab}}Wierzcie mi panie, że szczęście małżeńskie od Was w pierwszym rzędzie zależy, a dobra, mądra i pracowita żona, mieć będzie zawsze dobrego męża o ile naturalnie nie jest on z gruntu zły, bo nami w miłości bardzo łatwo kierować. Małżeństwo to zbiór obustronnych ustępstw, to epizod dalszy życia mężczyzny, a treść życia kobiety, ale zato też dlatego w jej przedewszystkiem rękach spoczywa przyszłe szczęście i pożycie małżeńskie.<br>
{{tab}}Z wyrazami poważania wdzięczny słuchacz.<br>
{{tab}}174<br>
{{tab}}ROZWODY<br>
{{tab}}Wobec tego, że na świecie jest tyle obecnie nieszczęśliwych małżeństw, odzywały się i odzywają głosy za wprowadzeniem rozwodów. Zwolennicy tego zapatrywania twierdzą, że zaraz byłoby na świecie lepiej, gdyż jest to straszną niejako niesprawiedliwością i krępowaniem wolności osobistej, by dwoje ludzi, którzy się pomylili, co do swego w życiu i absolutnie żyć ze sobą nie mogą, skazani byli na dożywotnie dźwiganie kajdanów małżeńskich. Są też oni zdania, że przez to nie tylko mogliby rozwiedzeni małżonkowie być szczęśliwi, dobrawszy sobie każde potem nową odpowiednią im połowę, ale zarazem wpłynęło by to dodatnio na moralność.<br>
{{tab}}Obecnie zaś źle żyjący ze sobą małżonkowie zachowują nieraz pozory dla świata, a w gruncie rzeczy mąż ma jakąś kochankę, a nierzadko żona pociesza się z przyjacielem domu, a wszystko to jest pokryte niejako płaszczykiem małżeństwa. Gorzej jest jeszcze, gdy małżeństwo jest separowane. Mąż wtedy zupełnie się już nie krępuje, żona zaś musi nadal nosić jego nazwisko, cierpiąc przez to nieraz moralnie za męża. Ponadto rozwódka jest w naszem społeczeństwie typem kobiety, który ma jak gdyby jakieś dwuznaczne miano, ludzie odnoszą się do niej nawet z pewnem lekceważeniem i często towarzyska jej pozycja na tem cierpi.<br>
{{tab}}Zastanówmy się teraz znowu nad tem, co mówią przeciwnicy rozwodu.<br>
{{tab}}Przeciwnicy ci twierdzą: jeżeli chcemy uznać małżeństwo za poważną instytucją społeczną, na której opierać się musi rodzina, to nie możemy wyobrazić jej sobie zarazem z rozwodami i to łatwo z błachych powodów osiągalnemi. Co do skucia ludzi ze sobą do końca życia, to przeciw temu jest separacja. W razie oficjalnego prawnego wprowadzenia rozwodów ucierpiały by na tem w pierwszym rzędzie kobiety i ich<br>
{{tab}}175<br>
{{tab}}dzieci. Mężczyźni wiedząc o tem, że będą się mogli lada chwila rozejść, zawierali by lekkomyślnie małżeństwa i jeszcze częściej uwodzili kobiety olśniewając je propozycjami żenienia się.<br>
{{tab}}Co do sprawy rzekomego umoralniającego niejako działania rozwodów to i tutaj sprawa przedstawia się zupełnie inaczej. W krajach, w których wprowadzono rozwody nie tylko, że moralność małżeńska się nie podniosła, ale owszem bardzo obniżyła, a rozwody stały się szkołą występstw, liczba zaś rozwodzących stale się zwiększa i jest dziesięć razy większą aniżeli liczba przedtem separowanych. Widzimy to doskonale w statystykach francuskich. Francja wprowadziła w roku 1792 nieograniczoną możność rozchodzenia się, wkrótce jednak tę ustawę zawieszono i zniesiono rozwody co trwało do roku 1884.<br>
{{tab}}Fatalne skutki lekkomyślnych rozwodów obserwujemy obecnie w Rosji, gdzie poprostu z małżeństwa uczyniono komedję i czczą formę. Dzieci wychowywane bez rodziców w przytułkach i zakładach publicznych, stają się jakieś dzikie i pozbawione uczuć moralnych, bo brakuje im najszczytniejszego uczucia na świecie, bo macierzyńskiego ciepła rodzinnego, którego zastąpić nie może nawet najlepszy i najtroskliwszy wychowawca, ale poza tem obcy dla dziecka człowiek.<br>
{{tab}}Widzimy więc z tego, że wprowadzenie rozwodów, aczkolwiek w wielu wypadkach miało by rację bytu, nie można jednak uważać za jedyne, a raczej najskuteczniejsze lekarstwo przeciw złym pożyciom małżeńskim.<br>
{{tab}}Nie przeczymy, że obecne małżeństwa nie odpowiadają nieraz swemu zadaniu wiążąc ludzi zupełnie do siebie niestosownych do końca życia, niestety jednak z powodów wyżej wspomnianych, powinniśmy raczej myśleć już nie o istniejącej „chorobie“, lecz mówiąc po lekarsku, o prophylaksji to jest zapobieganiu tejże, przez wychowywanie młodych osobników i kandydatów<br>
{{tab}}176<br>
{{tab}}na małżonków w myśl zasad i poglądów wyrażanych niejednokrotnie w nieniejszym szkicu.<br>
{{tab}}Również uledz muszą radykalnej zmianie zapatrywania się ludzi na kwestję separacji, a przedewszystkiem pod tym względem, by osoba separowana, zwłaszcza kobieta, była tak samo traktowana prawnie towarzysko i społecznie, jak każda inna i by ludzie doszli do przekonania, że wina opuszczenia ogniska domowego nie spada zawsze na kobietę, często nie spada też na mężczyznę, lecz jest ona nieraz koniecznym odruchem obu stron i obroną, a ta nie może być karygodną.<br>
{{tab}}* *<br>
{{tab}}*<br>
{{tab}}Pewien popularny niemiecki miesięcznik ogłosił niedawno ankietę na temat szczęśliwych i nieszczęśliwych małżeństw. Czytelnicy nadesłali około pięć tysięcy odpowiedzi na podane pytania.<br>
{{tab}}Pierwsze pytanie dotyczyło zawodu małżonków. Najwięcej odpowiedzi nadesłali lekarze, dalej inżynierowie, nauczyciele i adwokaci, a więc wolne przeważnie zawody, potem dopiero kupcy, rzemieślnicy, rolnicy, wreszcie robotnicy. Pięćdziesiąt pięć odpowiedzi pochodziło od studentów uniwersytetu, względnie młodych osób niemających jeszcze żadnego stanowiska. Otóż co do zawodu, to ciekawą jest rzeczą, że najwięcej nieszczęśliwych małżeństw rekrutowało się ze sfer kupieckich, a najmniej, gdy jedno z małżonków lub oboje byli lekarzami.<br>
{{tab}}Jakaż tego może być przyczyna?<br>
{{tab}}Na sto małżonków ze sfer kupieckich tylko sześćdziesiąt dwoje było szczęśliwych, czternaście nieszczęśliwych, a dwadzieścia cztery niezdecydowanych. Z kobiet tylko pięćdziesiąt uważało się za szczęśliwe w małżeństwie, dziesięć było nieszczęśliwych, a czterdzieści niebyło się w stanie zdecydować na odpowiedź stanowczą. Wynika z tego wniosek, że<br>
{{tab}}Klęsk: Bolesne strony. 12<br>
{{tab}}177<br>
{{tab}}w zawodzie kupieckim, gdzie więcej absorbowany jest w zajęciu mężczyzna, tenże niemogąc poświęcić większej części dnia życia rodzinnemu i będąc przeciążony pracą, gdy wróci do domu, znajduje tam niejako wytchnienie po pracy i jest z tego powodu zadowolony z małżeństwa, natomiast żony, które muszą cały czas same siedzieć w domu należą do kategorji kobiet „niezrozumianych“, są niezadowolone, zwłaszcza że nieraz mężowie powróciwszy do domu nie mają ochoty wskutek zmęczenia pójść gdzieś z niemi, aby się rozerwały.<br>
{{tab}}Najkorzystniejszy wynik dały odpowiedzi ze sfer lekarskich, gdyż na sto małżonków lekarzy, szczęśliwymi czuje się ośmdziesiąt czterech mężczyzn, a ośmdziesiąt kobiet, co znowu tłumaczymy sobie u mężczyzn również intenzywną pracą, u kobiet zaś tem, iż lekarze jako ludzie bardzo inteligentni, a mający w życiu ciągle do czynienia z przykremi wypadkami i nieszczęściem ludzkiem, z jednej strony mają dużo serca i wyrozumiałości na błędy ludzkie, a z drugiej pragną dla kontrastu po swej pracy rozerwać się w teatrach, na koncertach, zabawach i t. p. w czem naturalnie ich żony biorą udział i nie czują się wobec tego osamotnionemi i pokrzywdzonemi.<br>
{{tab}}Drugie pytanie dotyczyło pracy zawodowej kobiety w stosunku do szczęścia w małżeństwie. Obecne warunki zmuszają dzisiaj często kobietę do pracy zarobkowej mimo tego, że wyszła za mąż. Przeciwnicy ruchu kobiecego i samodzielności kobiety twierdzili, że praca kobiety w małżeństwie poza domem wpłynie ujemnie na życie rodzinne i szczęście w małżeństwie. Tymczasem ankieta wykazuje coś wręcz przeciwnego. Na sto kobiet pracujących zawodowo w małżeństwie mimo to czuje się szczęśliwemi siedmdziesiąt pięć, dziewięć zaledwo uznaje się za nieszczęśliwe, a reszta jest niezdecydowana. Te same mniej więcej liczby podały kobiety niepracujące zawodowo, z czego więc<br>
{{tab}}178<br>
{{tab}}wynika, że praca kobiety nie wpłynęła zupełnie w sensie ujemnym na szczęśliwe pożycie małżeńskie. Ciekawą jest rzeczą, że również wbrew temu, co się powszechnie twierdzi, małżeństwa młodych osobników, którzy oboje jeszcze nie mają stanowiska, niemal wszystkie uważają się za bardzo szczęśliwe tak, że tu nasuwa się znów myśl, że nie dobrobyt ani pozycja odgrywała tu główną rolę.<br>
{{tab}}Za szczęśliwe uważały się też małżeństwa, w których na odwrót oboje małżonkowie pracują wspólnie w jakimś zawodzie lub interesie, a same kobiety w odpowiedziach swoich twierdzą, że uważają wspólną pracę z mężem za jakiś czynnik wiążący ich jeszcze silniej z małżonkiem i utrzymający harmonję w ich małżeństwie.<br>
{{tab}}Łącznie z zawodem omówić trzeba kwestję zawartą w dalszem pytaniu: czy pieniądz daje w małżeństwie szczęście?<br>
{{tab}}Wydawało by się pozornie, że ludzie zamożniejsi powinni czuć się w małżeństwie szczęśliwsi, bo mogą sobie pozwalać na rozmaite rzeczy i zadawalniać wszystkie swe pragnienia, a z drugiej strony wiemy, że wiele nieporozumień małżeńskich wypływa z kłopotów materjalnych. Tymczasem wynik ankiety powiedział coś innego. Najwięcej szczęśliwych małżeństw spotyka się u ludzi średnio zamożnych. Tak naprzykład w małżeństwach, w których dochód miesięczny wynosił więcej jak 6000 złotych, było tylko sześćdziesiąt siedm kobiet szczęśliwych, zaś w rodzinach, w których dochód był bardzo mały 50% kobiet uważa się za nieszczęśliwe. Tłumaczymy sobie to u majętnych kobiet znudzeniem i tem, że właściwie już same nie wiedzą, czego pragną, zaś u kobiet biednych, przeciążeniem pracą domową i brakiem wszelkich przyjemności, jakoteż możności strojenia się. Co do mężczyzn to również najwięcej nie zadowoleni z małżeństwa byli mężczyźni bogaci.<br>
{{tab}}12*<br>
{{tab}}179<br>
{{tab}}Na pytanie, co do środowiska w jakim małżeństwa żyją, odpowiedzi były dość zgodne, mianowicie najszczęśliwszemi, czuły się małżeństwa w dużych miastach, mniej szczęśliwemi w średnich, a najnieszczęśliwszemi czuły się małżeństwa w małych miasteczkach, a zwłaszcza kobiety skarżyły się pod tym względem.<br>
{{tab}}Wydawałoby się, że na stan szczęścia małżeńskiego wielki wpływ musi mieć dziecko. Na to pytanie wynik ankiety dał następującą odpowiedź:<br>
{{tab}}Na sto szczęśliwych małżeństw miało dzieci sześćdziesiąt, a na sto nieszczęśliwych siedmdziesiąt, co również przemawiało by przeciw twierdzeniu, że obecność dziecka ma wielki wpływ na pożycie i szczęście małżeńskie. Natomiast bardzo wiele odpowiedzi było w tym sensie, że dopiero przyjście na świat dziecka poprawiło złe dotąd stosunki, wyjątkowo zaś, bo w 1% twierdzono, że przez przyjście na świat dziecka dobre dotąd pożycie, uległo zepsuciu.<br>
{{tab}}Ciekawe są odpowiedzi na temat dalszy, to jest: jaki powód skojarzył dane małżeństwo?<br>
{{tab}}Otóż w odpowiedzi na powyższe pytanie większość odpowiedziała, że miłość, a nawet 52% z kategorji nieszczęśliwych małżeństw oświadczyło, że pobrało się z miłości, a zaledwo 10% podało za powód zawarcia małżeństwa „rozsądek“. Natomiast małżeństwa zawarte na życzenie lub rozkaz rodziców, po największej części podały się za nieszczęśliwe. Podano też pytanie bardzo drażliwej natury:<br>
{{tab}}— Gdyby pan czy pani przyszedł drugi raz na świat i spotkał swoją obecną żonę czy męża, czy wstąpił by pan czy pani w związku małżeńskie z tą osobą?<br>
{{tab}}Przeważnie na to pytanie odpowiadano wymijająco, a bardzo często stawiano pewne warunki w rodzaju: to zależałoby i t. d. Głównie jednak przecząco odpowiedzieli mężczyźni, którzy za nic w świecie wtedy „po raz drugi“, by się nie ożenili z tą samą osobą. Znalazło się jednak siedmiu takich, którzy z dziwnym<br>
{{tab}}180<br>
{{tab}}uporem i fatalizmem gotowi by byli poraz drugi wstąpić w te same związki małżeńskie, choć cierpią przytem i nie czują się zupełnie szczęśliwymi, co już chyba brać należy za zboczenie seksualne. Wśród kobiet nieszczęśliwych w małżeństwie dziesięć zgodziłoby się na powtórny związek małżeński ze swoim mężem.<br>
{{tab}}Kwestja sypialni odgrywa też ważną rolę. Małżeństwa szczęśliwe (może jednak właśnie z tego powodu) posiadają nadal wspólną sypialnię, 25 % zaś małżeństw nieszczęśliwych posiada osobne sypialnie, wziąść tu jednak należy pod uwagę i to, że w wielu wypadkach odpowiedziano: mamy wspólną sypialnię, gdyż nas nie stać na to byśmy mieli osobne!<br>
{{tab}}Jakie są przyczyny występowania różnic między małżonkami i niesnasek małżeńskich?<br>
{{tab}}W pierwszym rzędzie chodzi tu o kwestję materjalnej natury i tutaj więcej niezadowolenia spotykamy po stronie kobiet, podobpie jak i w kwestjach na tle wychowania dzieci. Nieporozumienia na tle mieszania się obcych osób do małżeństwa odgrywają też poważną rolę, a dominujące stanowisko zajmuje tu tradycyjna teściowa, zwłaszcza po stronie mężczyzn. Co do niezgodności usposobień, to skarżą się na nią przedewszystkiem mężczyźni, a trzy razy rzadziej kobiety. Zazdrość częstszą jest u mężczyzn zwłaszcza w małżeństwach podających się za szczęśliwe. Nieporozumienia na tle życia płciowego występują mniej więcej jednakowo u obu płci, to jest mniej więcej w 8 do 9% bardzo być jednak może, że kobiety ze względów dyskrecji, o tem nie wspominały. Jeżeli rzucimy okiem na wynik tej ankiety, to uderzyć nas musi kilka faktów, choć ankieta taka, podobnie jak i inne, nie może być w całem tego słowa znaczeniu miarodajną, gdyż na pytania podobne ludzie albo często nie odpowiadają szczerze, albo też piszą pod pewnym nastrojem w danej chwili, lub co gorzej niezdają sobie nawet ze siebie sami dokładnie sprawy. Mimo to jednak pewne fakty<br>
{{tab}}181<br>
{{tab}}stale się tu powtarzają tak, że nie możemy im odmówić wiarygodności.<br>
{{tab}}Otóż niejako cementem spajającym pary małżeńskie są: miłość, dzieci, a zwłaszcza przyzwyczajenie. Natomiast mniejszą już rolę odgrywa zabezpieczeniu bytu, a u mężczyzn, przyzwyczajenie bodaj czy nie odgrywa większej roli jak miłość. Małżeństwa nieszczęśliwe nie dbają o dzieci i niema tam nieporozumień na tle wychowania, bo nikt o dzieci nie dba. Do małżeństw nieszczęśliwych, mniej wtrącają się kochani krewni i znajomi, gdyż zapewne wolą oni mącić spokojną wodę w małżeństwach szczęśliwych. Na niezgodność charakterów w małżeństwach nieszczęśliwych narzekają głównie kobiety.<br>
{{tab}}W Ameryce starano się prócz ankiet, zbadać kwestję pożycia małżeńskiego niejako eksperymentalnie, przez proponowanie tak zwanego próbnego małżeństwa to Jest zawieranego na pewien określony czas, lecz dotychczasowe wyniki nie dały żadnych wybitnych rezultatów. Niektórzy twierdzą, że w podobnych wypadkach nie można by nigdy nawet dojść do żadnych pewnych wyników, albowiem inaczej postępuje człowiek w małżeństwie gdy wie, że jest skuty kajdanami małżeńskiemi na całe życie, a inaczej gdy wie doskonale, że każdej chwili, ewentualnie po pewnym określonym czasie, może się z tego związku uwolnić. Zwolennicy rozwodów twierdzą nawet, że to przeświadczenie możności zwolnienia się z małżeństwa, wpłynęłoby bardzo dodatnio na szczęśliwość pożycia, gdyż każdy byłby przez to więcej wyrozumiałym dla drugiego osobnika, nie przejmował by się tak tą sprawą i nie brał jej do serca, a nawet wobce tego, zwolna do wad partnera by się przyzwyczaił.<br>
{{tab}}Twierdzą też oni, że zwłaszcza ta możność rozwiązywania związków małżeńskich wpłynęła by bardzo dodatnio na żony, które widząc i czując, że każdej chwili mąż je opuścić może, starały by się lepiej o dom,<br>
{{tab}}182<br>
{{tab}}miały mniejsze wymagania i grymasy, zwłaszcza naturalnie gdy pochodzą ze sfery biednej i wszystko mężowi zawdzięczają i jak się to potocznie mówi, którym „przewróciło się w głowie“.<br>
{{tab}}Ostatnia statystyka rozwodów w Stanach Zjednoczonych wykazuje, że liczba ich dosięga 175.000, czyli jest jedną szóstą zawartych małżeństw. W pewnych Stanach rozwody stają się obecnie tak częste, że niemal co drugie małżeństwo się rozwodzi!<br>
{{tab}}PRZYCZYNY UPADKU KOBIET W RÓŻNYCH SFERACH<br>
{{tab}}Pojęcia moralne na świecie są rzeczą bardzo względną, a przysłowie „co kraj to obyczaj“ znaleźć tu może najlepsze zastosowanie. Prócz tego tak zwana moralność w społeczeństwie zależy od tego, czy coś robi się otwarcie względnie tak, że dany czyn wyjdzie na jaw, lub też ktoś umie się dobrze kryć i maskować. Odnosi się to taksamo do upadku kobiety. Jeżeli kobieta straci niewinność lecz nikt o tem się nie dowie, to często (jeżeli nie pozostały jakieś trwałe skutki w postaci potomstwa) sprawa ta przejdzie dla niej bez większego echa. Jeżeli jednak miała nieszczęście, że ktoś się dowiedział i dalej o tem doniósł, lub też będąc z gruntu moralną, nie postarała się na czas o usunięcie skutków swego fałszywego kroku, to nazwie się zaraz tę kobietą upadłą, a piętno to pozostać może jej później na całe życie. Prócz tego wchodzi tu w grę jeszcze jeden ważny czynnik.<br>
{{tab}}U wielu ludów, naprzykład Żydów, Chińczyków, Arabów, Persów, Szczepów Indyjskich i t. d., zwyczaj domaga się udowodnienia niewinności u panny młodej, w przeciwnym razie pan młody może ją zaraz opuścić.<br>
{{tab}}183<br>
{{tab}}Tacyt wspomina, że również w starych Germanów tylko dziewice mogły wychodzić za mąż. Jasną jest rzeczą, że skoro wykryje się, że panna młoda już nie jest dziewicą, będzie to dla niej taksamo piętnem upadku.<br>
{{tab}}Gdyby ktoś zastanowił się nad statystyką przyczyn upadku u kobiet różnych sfer, to przekonałby się, że niektóre z nich są dla wszystkich sfer wspólne, a inne znów dla każdej sfery odrębne.<br>
{{tab}}Taką naprzykład wspólną a najczęstszą przyczyną upadku kobiet we wszystkich sferach, jest naiwna wiara kobiety w szczerość uczucia uwodzącego ją mężczyzny. Ulega jej tak dobrze biedna robotnica jak panna z najlepszego towarzystwa, z tą może tylko różnicą, że pierwsza mimo tego zawodu ufać będzie nadal innym uwodzicielom w przyszłości, a panna z towarzystwa, doznawszy zawodu, będzie w przyszłości ostrożną i nie ufną, chyba że temperament znowu ją zadaleko poniesie.<br>
{{tab}}Naturalnie wspólną przyczyną bywa też gwałt, ubezwładnienie, wykorzystywanie sposobności, naiwność i nieświadomość. Natomiast odmienne przyczyny upadku kobiet z różnych sfer są następujące:<br>
{{tab}}W sferze najniższej najczęstszą przyczyną upadku kobiety jest chęć poprawienia bytu materjalnego w razie ubóstwa albo też lenistwo młodej kobiety, przyczem odgrywają ważną, a usposabiającą do tego rolę i inne czynniki jak złe wychowanie, zaniedbanie moralne, zły przykład rodziców, mniejsze zwracanie uwagi na niewinność, wspólne spanie w izbach z mężczyznami, blizkie stykanie się z nimi przy pracy, a nierzadko alkohol i złe towarzystwo, naprzykład upadłych koleżanek.<br>
{{tab}}W sferach wyższych wiele z tych przyczyn z natury<br>
{{tab}}184<br>
{{tab}}rzeczy odpada, natomiast na miejsce ich występuje nie mniej groźna, ochrzczona w obecnych czasach mianem flirtu. Naturalnie wielką rolę odgrywa też miłość i temperament kobiety.<br>
{{tab}}W wyjątkowych wypadkach przyczynami upadku kobiety mogą być pewne czynniki natury więcej duchowej. Tak naprzykład mężczyzna może posiąść kobietę olśniwszy ją swoją sławą, a czasem kobieta oddać się musi mężczyźnie spłacając mu niejako w ten sposób dług wdzięczności. Najrzadziej stosunkowo (o czem mówić będziemy jeszcze później) kobieta oddaje się mężczyźnie, chcąc przez to zemścić się na drugim, który ją w jej marzeniach zawiódł.<br>
{{tab}}Obecny prąd równouprawnienia kobiet, jakoteż kładzenie nacisku na wychowanie fizyczne i sporty ma wiele stron dodatnich, ale ma też pewną wadę. Wprawdzie młode dziewczęta przez swobodne towarzyskie obcowanie z kolegami, jakoteż sporty, mogą się lepiej wzajemnie poznawać, a pierwiastek erotyczny schodzi tu wobec sportu na plan drugi, to nie brak jednak i tu smutnych doświadczeń, że jednak pod maską koleżeństwa wyzyskuje mężczyźna swoje skłonności uwodzicielskie, zwłaszcza że wobec swobodniejszego zachowania się kobiet ma on lepszą do tego sposobność.<br>
{{tab}}Wspominaliśmy już na innem miejscu, że czasem kobieta ma w życiu chwile słabości i może oddać się mężczyźnie, a potem sama nie zdaje sobie sprawy, dlaczego to uczyniła i gorzko tego żałuje.<br>
{{tab}}Przyczyny tutaj szukać należy w osobliwościach usposobienia kobiety, która żyje tylko uczuciem, a nieraz chwilą, a rozwaga i rozum milczą, gdy serce powie inaczej.<br>
{{tab}}185<br>
{{tab}}ZEMSTA KOBIETY<br>
{{tab}}(Nowelka wzięta z życia)<br>
{{tab}}Pewnego dnia odwiedził mnie jeden dobry znajomy. Usiedliśmy w moim gabinecie, a on spostrzegł leżący na biurku rękopis mej pracy „Bolesne strony erotycznego życia kobiety“, który właśnie zacząłem opracowywać.<br>
{{tab}}O to bardzo ciekawy temat, nad którym pracujesz! Jeżeli chcesz, to mogę dorzucić ci bardzo ciekawy przyczynek do twej pracy.<br>
{{tab}}— Ależ i owszem — będę ci bardzo wdzięczny — odrzekłem.<br>
{{tab}}Wstał i paląc, zaczął nerwowo chodzić po pokoju. Obserwowałem go z pod oka, bo miło było patrzeć na tego prawdziwie pięknego mężczyznę z postawą Herkulesa, a dziecinnie pięknemi oczami. Nareszcie usiadł i zaczął swe opowiadanie:<br>
{{tab}}— Może pamiętasz, że na uniwersytecie uważano mnie powszechnie za łobuza. Kobiety ciągnęły mnie zawsze do siebie, ale z drugiej strony interesowała mnie przedewszystkiem psychologja upadłej kobiety i dlatego zawsze starałem się dowiedzieć się w jaki sposób i dlaczego która z nich upadła. Niestety zdarzył mi się wypadek, że dowiedziałem się rzeczy dla mnie wprost strasznej i właśnie mam zamiar ją tu opowiedzieć.<br>
{{tab}}Otworzyłem właśnie kancelarję adwokacką i zacząłem praktykę. Pewnego popołudnia zaanonsowała mi moja stenotypistka jakąś panią. Kazałem ją poprosić. Gdy weszła, odrazu poznałem, że to jest moja droga dawna znajoma, panna Jadwiga S., w której swego czasu bardzo się kochałem. Weszła z jakąś nieśmiałością, ale w nerwowych ruchach jej, siadaniu, zakładaniu nogi na nogę, coś mnie dziwnie uderzyło. Przywitaliśmy się w milczeniu, poczem zapytałem ją:<br>
{{tab}}— Czem mogę Pani służyć?<br>
{{tab}}186<br>
{{tab}}— Pan mecenas pozwoli, że opowiem mu swoją sprawę odrazu by mu tyle czasu nie zajmować.<br>
{{tab}}— Ależ niech pani nie krępuje się czasem, dla pani mam go zawsze, niech pani przedtem opowie o sobie, co pani porabia i co pani robiła od czasu, kiedyśmy się ostatni raz widzieli? Poznałem ją bowiem przed kilku laty u mojego wuja i odrazu poczułem do niej sympatję, a nawet gorętsze uczucie, lecz potem mi jakoś nagle zginęła z oczu. Na zapytanie moje twarzyczka jej, która wydała mi się teraz dopiero dziwnie smutną i zmęczoną, powlekła się chmurą, lecz zaraz przybrała swój poprzedni, jakiś dziwny dla mnie wyraz.<br>
{{tab}}Sądzę, że mecenasa nie będzie zajmować moja przeszłość skoro mu powiem czem obecnie jestem. Tu zawachała się trochę... a ja bezwiednie niemal powtórzyłem za nią:<br>
{{tab}}— Czem pani obecnie jest?<br>
{{tab}}Ona wzięła to za pytanie i odpowiedziała spokojnie:<br>
{{tab}}— Jestem obecnie zwykłą utrzymanką.<br>
{{tab}}Niemal porwałem się z krzesła. Nie mogłem wierzyć mym uszom! Jakto — ta elegancka panna z dobrego domu, tak wykształcona i obyta w świecie, jest damą z półświatka? To chyba nie możebne! Lecz zaraz zaczęły przelatywać mi przez głowę dawne moje badania i przyczyny upadku kobiety, a więc uwiedzenie, nieszczęśliwa miłość, nieprawe dziecko, wygnanie z domu i t. d.<br>
{{tab}}Ona patrzyła na mnie, jakby czytając w moich myślach, a na moje pytanie: pani Jadwigo, jakim sposobem to się stało, może to tylko omyłka życiowa, może da się jeszcze coś zmienić? Spokojnie odrzekła:<br>
{{tab}}— Drogi mecenasie, zmienić się już nic nie da, lecz przyszłam właśnie prosić go o pomoc prawną, naprzód jednak muszę opowiedzieć, dlaczego upadłam. Wiem, że pana zawsze interesowały te tematy i że pan doskonale wie, że pospolicie przyczyną upadku kobiety<br>
{{tab}}187<br>
{{tab}}jest uwiedzenie, bieda, czasem temperament, ja zaś upadłam zupełnie z innych powodów.<br>
{{tab}}Widząc moją twarz, która musiała wyrażać zdumienie, zaczęła się śmiać, lecz śmiech ten był jakiś dziwny i nieprzyjemny, drażnił mnie i wywołał jakieś nie miłe uczucie.<br>
{{tab}}Ona zapaliła papierosa i całkiem spokojnie zaczęła mówić:<br>
{{tab}}Aby kobieta oddała się mężczyźnie, zwłaszcza po raz pierwszy, musi go albo kochać, albo też mężczyzna używa gwałtu, wykorzystuje chwile słabości, ubezwładnia kobietę i t. p. Ale zajść może inny wypadek i taki właśnie zaszedł u mnie.<br>
{{tab}}Spotkałam w życiu mężczyznę, który uczynił na mnie odrazu nie miłe wrażenie mimo to, że był bardzo przystojny, pewny siebie i kobiety za nim szalały. Ja odrazu okazałam mu jednak pogardę, lecz niewiem dlaczego postanowiłam sobie, że muszę go zobaczyć zdeptanego i kopnąć go jak psa moralnie. Zapewne i w nim wzbudziło się podobne jakieś uczucie, bo rozpoczęliśmy jakąś dziwną walkę nienawiści z miłością. Lecz on zaczął się zmieniać, ustatkował się, kobiety zaczęły go zupełnie nie interesować, a względem mnie był bardzo grzeczny, powiem nawet nieśmiały, zupełnie inny jak dawniej. Zaczął mi się zwierzać, że to dotychczasowe życie Don Żuana już mu zbrzydło, jest męką dla niego, że pragnąłby jakiejś bratniej duszy, która by go odczuła, zrozumiała i dała tak od dawna upragniony i pożądany spokój. Zaczęłam mu wierzyć, współczuć z nim, a nawet byłam dumną, że pod wpływem moim mógł się tak zmienić.<br>
{{tab}}Wyszłam za niego zamąż! I co pan powie, drogi mecenasie?<br>
{{tab}}Zaraz po ślubie odezwał się w nim ten dziki zwierz, co dawniej. Był dla mnie brutalny, niemożebny w pożyciu. Z początku znosiłam to cierpliwie, a gdy raz zareagowałam silniej, rzucił mi bezczelnie w oczy:<br>
{{tab}}188<br>
{{tab}}— Co ty myślisz, że ja ożeniłem się z tobą z miłości? Nie, ożeniłem się, bo inaczej dostać cię nie mogłem, a postanowiłem sobie, że i ciebie mieć muszę, lecz teraz przedstawiasz dla mnie taksamo małą wartość jak i wszystkie inne kobiety, które przedtem miałem.<br>
{{tab}}Powiedział to z wielkiem uniesieniem, ale zarazem z pewnym wyrazem dumy! Na chwilę ogarnął mój umysł jakiś zamęt myśli — jak ten człowiek może mówić tak do własnej swojej żony? Nagle jednak, gdzieś z dna duszy mojej, zerwała się szalona burza i znowu poczułam to uczucie, które dawniej miałam do niego to jest nienawiści i chęci zdeptania tego człowieka pod każdym względem. Postanowiłam się zemścić i to zemścić strasznie!<br>
{{tab}}Tu oczy jej przybrały nagle jakiś błysk złowrogi i nie mogłem wtedy poznać w niej mojej miłej dawnej Jadwigi.<br>
{{tab}}— Więc mówisz, że obecnie przedstawiam dla ciebie tę samą wartość, co i inne twoje poprzednie zdobycze?<br>
{{tab}}— Już ci powiedziałem.<br>
{{tab}}— Dobrze — przekonasz się jednak, że mam dla ciebie zupełnie inną wartość i to tak wielką, że nigdy-byś ponownie nabyć mnie już nie mógł!<br>
{{tab}}Spakowałam rzeczy i wyjechałam do Warszawy. Rzuciłam się w wir życia, szalałam, nie dbając o opinję świata, wszędzie używając jego nazwiska i nie tając się przed nikim, że jestem wesołą kobietą i damą półświatka. W końcu znudzona, zaczęłam żyć z pewnym człowiekiem, lecz tenże pokochał mnie i pragnie się ze mną żenić. Dlatego też przyszłam prosić mecenasa o wszczęcie kroków rozwodowych, gdyż żal mi obecnego mojego przyjaciela a zresztą zemsta moja już się dopełniła. Z początku groził mi w rozmaity sposób, z jednej strony widząc, że plamię jego nazwisko, a z drugiej działając pod wpływem urażonej i głęboko dotkniętej ambicji, że w ten sposób zadałam mu bolesny cios. Gdy to nie pomogło zaczął mnie prosić<br>
{{tab}}189<br>
{{tab}}listownie i błagać, a w końcu nawet tak się poniżył, że przyszedł do mnie, rzucił się do nóg i ze łzami w oczach zaczął żebrać litości, obiecując mi, że będzie to nawet jego największem szczęściem gdy wrócę do niego i gdzieś daleko wyjedziemy. Lecz ja wtedy spokojnie i zimno mu powiedziałam:<br>
{{tab}}Pamiętasz jak powiedziałeś do mnie, że przedstawiam dla ciebie tę samą wartość co i inne twoje poprzednie zdobycze, to znaczy żadną? A ja ci odpowiedziałam, że zupełnie inną, tak wielką, że nigdy ponownie już nabyć byś mnie nie mógł! Powiedziałam to wtedy i powtarzam to teraz, muszę jeszcze dodać, że od pierwszego wejrzenia wzbudziło się we mnie jakieś dziwne uczucie i postanowiłam już wtedy i niejako przeczułam, że obowiązkiem moim jest zdeptać cię moralnie i kopnąć jak psa za wszystkie krzywdy wyrządzone kobietom, które miały to nieszczęście, że dostały się w twe ręce...<br>
{{tab}}Zerwał się, wybiegł i więcej go już nigdy nie widziałam. Tak drogi mecenasie, może pan o mnie myśleć co się panu podoba, widzę, że pan sobie o mnie sądu jeszcze nie wyrobił, bo walczy jeszcze w panu zakorzeniona w was ambicja męzka i prawo pięści nad kobietą. Może być, że z czasem nastaną inne stosunki i krok podobny jak mój, choć jest samosądem narazie przez społeczeństwo nie legalizowanym, będzie jednak znajdywał usprawiedliwienie, bo jest niczem innem jak reakcją zbolałej duszy, spotęgowanym krzykiem /rozpaczy wszystkich niewolnic miłości i zemstą za tyle krzywd i złamanych żyć czystych i niewinnych kobiet, za które ja postanowiłam się ofiarować...<br>
{{tab}}Bezwiednie wstałem i ucałowałem jej rękę, a wtedy zaczęła strasznie płakać, a gdy ją uspokoiłem i spojrzałem jej w oczy, ujrzałem w nich znowu moją drogą i słodką Jadwinię!<br>
{{tab}}190<br>
{{tab}}— Może ci się przyda ten mały przyczynek do twej pracy.<br>
{{tab}}— Dziękuję ci — rzekłem — nietylko się przyda, ale będzie może nieco wprawdzie bolesną, ale zato wierną ilustracją do mej pracy, której tytuł: „Bolesne strony erotycznego życia kobiety“ zupełnie słusznie, widać, dobrałem.<br>
{{tab}}UTRZYMANKA.<br>
{{tab}}Osobnym typem kobiety, niejako przejściem od porządnej do niemoralnej w znaczeniu światowem, jest kobieta żyjąca z mężczyzną w stosunku wolnym, jak się to wyraża brutalnie „na wiarę“, bez względu na to, czy czyni to bezinteresownie z miłości (świat bowiem w to nie wierzy), czy zadawalnia się byle czem, czy też korzysta w całej pełni z kieszeni mężczyzny, nic nie robiąc. Właściwie ten ostatni typ nazwaćby można „utrzymanką“, bez względu na to, czy rolę główną odgrywa tu miłość czy interes, podczas gdy na pierwszy właściwym terminem jest kochanka. Świat w surowych poglądach swoich piętnuje te kobiety, jako nieuczciwe, a tymczasem nieraz bywa przeciwnie i utrzymanka nietylko, że jest uczciwą i wierną, ale bywa nawet zacną osobą, kieruje ona często mężczyzną, a nie brak wypadków u ludzi żonatych, że lepiej to czyni jak własna żona, do której nietylko że nie czuje ona żadnej nienawiści, ale owszem stara się zawsze swą namową męża do niej zbliżyć, a gdy jej się to uda, z pełnym szlachetności gestem znika z widowni. Dodać tu trzeba, że bardzo często kobietą taką kieruje prawdziwe uczucie, wie ona dobrze, że przecież mężczyzna ten może każdej chwili od niej odejść i ją porzucić, że nie może jej dać pełnej satysfakcji towarzyskiej, bo nieraz spotyka się z nią chyłkiem, nie<br>
{{tab}}191<br>
{{tab}}pokazuje się z nią nigdzie, a nieraz udaje na ulicy, że jej nie widzi. A mimo to (a może właśnie dlatego) kobiety te często są wierne i bardzo przywiązane, a gdy mężczyzna bez powodu nagle je porzuci lub zdradzi z inną, życie traci dla nich urok, popełniają samobójstwo, a rzadko tylko zaraz potem zmieniają kochanka albo rzucają się w ramiona prostytucji.<br>
{{tab}}KOBIETA PÓŁŚWIATKA.<br>
{{tab}}Nie wiem kto użył poraz pierwszy tego wyrażenia i w jakim celu to uczynił, zrobił to jednak trafnie. Chodziło mu może o to, żeby właśnie zaznaczyć, że są kobiety, które właściwie tylko połową zaliczyć możemy do świata, natomiast brakuje im tej drugiej połowy, to jest oficjalnej sankcji towarzyskiej.<br>
{{tab}}W półświatku spotykamy różne sfery i rozmaite kategorje. Mamy damy z półświatka, artystki z półświatka i niższe stopnie, jako proletarjat półświatkowy. Półświatek ma podobną „organizację“, jak świat oficjalny.<br>
{{tab}}Ma rodziny, rzekome żony czy towarzyszki życia, ma swoje „teściowe“ w postaci różnych „mam“. Ma zazdrosnych pseudo-mężów (alfonsów), ba, nawet ma zdrady i przyjaciół domu!<br>
{{tab}}Półświatek ma też swoją tradycję i poważną historję, a słynne starożytne kurtyzany i hetery, a następnie kochanki panujących, przeszły do kart historji i były nieraz punktem, około którego zbierał się ówczesny świat artystyczny, a wielu poetów zawdzięczało im swoje wybicie się i uważało poprostu za zaszczyt, gdy która z tych kobiet przyjęła ich u siebie w domu i pochwaliła.<br>
{{tab}}I obecnie nieraz ma to miejsce, bo często do półświatka zaliczają ludzie nawet zupełnie moralne i czyste kobiety, odznaczające się nawet wysoką kul-<br>
{{tab}}192<br>
{{tab}}turą duchową, które jednak z powodu tego, że nie robią sobie nic z nikogo, wyłamały się z utartych szablonów i form towarzyskich, piętnuje się tem mianem. A jednak kobiety takie, jak naprzykład wielkie artystki, malarki, powieściopisarki są na ustach wszystkich, dość wspomnieć taką znaną powieściopisarkę jak George Sand.<br>
{{tab}}Półświatkiem zajmują się ludzie taksamo, a może nawet więcej jak światem oficjalnym, a literatura i sztuka bierze sobie nieraz te kobiety za bohaterki, przyczem nierzadko właśnie autorzy przedstawiają te postacie w bardzo korzystnem świetle, jakby niejako chcieli nagrodzić je za to, że są one parjasami w życiu towarzyskiem, choć urodą, elegancją, a nieraz i wykształceniem a nawet moralnością stoją wyżej od niejednych rzekomych pań z towarzystwa.<br>
{{tab}}Jakkolwiek kobiety te wyrzucone są poza nawias towarzyski, to dla wielu kobiet „ze świata“ mają jednak jakiś dziwny fascynujący urok. Gdy kobieta taka siądzie koło nich niedaleko w lokalu publicznym lub teatrze, to niespuszczają z niej oka, studjują jej ruchy, spojrzenia, zachowanie się, sposób mówienia, nieraz biorą z niej wzór mody i nierzadko bezwiednie ją potem w wielu szczegółach naśladują. Wiele szczegółów mody nosi nawet historyczną nazwę właśnie od takich kobiet, które często dają jej nowy kierunek. Iluż to ludzi nie zdaje sobie sprawy z tego, że w tym półświatku nie istnieją tylko same rozkosze i uciechy! Zycie takich kobiet często jest drogą cierniową, pełną zawodów, goryczy, cierpienia, upokorzeń i kończy się nie rzadko tragedją. Jest tam też miłość prawdziwa, bezinteresowna i idealna — kto wie czy nieraz nie idealniejsza jak na świecie, gdzie kobieta nieraz tę miłość udaje dla świata, który tego od niej wymaga. Jest tam w tym półświatku także wiele innych szlachetnych uczuć, jak poświęcenie bez granic, miłość macierzyńska i zaparcie się siebie.<br>
{{tab}}Klęsk: Bolesne strony. 13<br>
{{tab}}193<br>
{{tab}}PŁATNA MIŁOŚĆ.<br>
{{tab}}Właściwie rzecz biorąc, termin „płatna miłość“ o tyle może niema sensu, że jest pewnego rodzaju contra-dictio in adjecto, gdyż z chwilą, gdy za uczucie się płaci, budzi się podejrzenie, że u osoby biorącej niema miłości lecz interes.<br>
{{tab}}Zresztą na świecie bywa też odwrotnie i naprzykład osoba pobierająca od mężczyzn pieniądze za udzielenie im chwili rozkoszy, z chwilą gdy się zakocha, uważa sobie za hańbę lub ujmę, by brała od ukochanego osobnika pieniądze, naodwrót sama chce mu je wręczać, jak o tem wspominamy gdzieindziej.<br>
{{tab}}Są wypadki, gdzie za miłość płaci się w formie delikatnej pod postacią tak zwanych upominków.<br>
{{tab}}Kobieta z towarzystwa obraziłaby się, gdyby ubiegający się o jej względy mężczyzna chciał jej przyjść z pomocą pieniężną, co jednak nie przeszkadza jej, że pozwala mu wydawać na siebie nieraz znacznie więcej pieniędzy na „skromne“ upominki, zabawy, teatry, kolacje i t. p.<br>
{{tab}}Są pewne formy upominków, które mężczyzna może ofiarować każdej kobiecie, naprzykład w postaci cukrów, kwiatów i t. p., wydają nieraz na to mężczyźni masę pieniędzy podczas gdy ofiarowanie czegoś pożytecznego, naprzykład rękawiczek, pończoszek i t. d. poczytywane byłoby za ciężką obrazę. Kobieta wtedy wyobraża sobie, że mężczyzna uważając ją za biedną, ofiarowuje jej to z litości jak gdyby jałmużnę.<br>
{{tab}}Widzimy więc, że właściwie pomiędzy płatną miłością a upominkami trudno jest postawić jakieś ścisłe granice.<br>
{{tab}}Jasną jest rzeczą, że mężczyzna pragnie drogiej kobiecie w jakiś sposób umilić życie, a wiedząc, że czegoś potrzebuje, lub o czemś marzy, chciałby tem się jej przysłużyć i podarunek sprawia mu wielką przyjem<br>
{{tab}}194<br>
{{tab}}ność. Kobieta przeczulona zrozumie jednak i przyjmie to inaczej i uważać to będzie nieraz za obrazę i chęć płacenia za miłość.<br>
{{tab}}Natomiast w małżeństwie tych skrupułów niema i często mąż musi niemal za każdy całus czy gorętszy uścisk płacić pod formą sprawienia żonie nowych kapeluszy, sukni, kostjumów lub kosztowności i wtedy żona z wdzięczności rzuca mu się na szyję.<br>
{{tab}}Jest to niestety smutne, a jednak prawdziwe.<br>
{{tab}}A jednak wszystko zależy od tego, kto, komu, w jaki sposób i w jakiej formie coś ofiaruje. Tą samą rzecz można komuś dać pod formą obraźliwą, jakby jałmużnę, a inną znów razą sprawić niespodziankę i uciechę. Wielkim nietaktem i nie szlachetnością ze strony mężczyzny jest, gdy później kobiecie podarunek wypomina na każdym kroku, wprost żąda za to gorętszego uczucia, nie zdając sobie sprawy, że zmusza przez to kobietę do udawania.<br>
{{tab}}Nie brak wreszcie mężczyzn, którzy przekonawszy się, że podarunki nic nie wskórały, lub też w razie gdy stosunki się oziębią, żądają potem od kobiet zwrotu tychże, dołączając nieraz dokładny spis ofiarowanych przedmiotów!<br>
{{tab}}W niektórych wypadkach kobieta odwdzięczyć się musi mężczyźnie za jakąś wielką wyrządzoną jej przysługę, co również nie jest niczem innem jak płatną miłością za zaliczką.<br>
{{tab}}Niektórzy mężczyźni pod tym względem nie robią sobie pod tym względem żadnych skrupułów i nawet zaznaczają, a raczej dają do zrozumienia, że uczynią coś pod pewnym tylko warunkiem. Są to przeważnie mężczyźni zmysłowi, którzy nie zastanawiają się nad duszą kobiecą i nad tem, że wtedy przecież kobieta nie może im się oddać z gorącem uczuciem, lecz naodwrót tylko z uczuciem odrazy, a nieraz i wstrętu.<br>
{{tab}}13*<br>
{{tab}}195<br>
{{tab}}PSYCHOLOGJA PROSTYTUCJI.<br>
{{tab}}Omówiliśmy przyczyny upadku u kobiet, obecnie zajmiemy się najboleśniejszą stroną erotycznego życia kobiety, bo prostytucją. Uwagi, które przytaczam poniżej, oparte są na poważnych dziełach badaczy, którzy znów swoje zdania wygłosili nie osobiście, ani też z powierzchownej obserwacji, lecz oparli je na zeznaniach tych nieszczęśliwych dziewcząt.<br>
{{tab}}Przedewszystkiem u prostytutek odróżnić trzeba dwa zasadnicze typy. Jedne z nich, mimo tego, że upadły, pozostają jednak nadal w duszy czystemi i mają, tak samo jak dawniej, nieraz nawet skromność i wstyd kobiecy, bardzo często wiarę, religijność i uczucia rodzinne.<br>
{{tab}}Drugie zaś pozbyły się prócz swej uczciwości płciowej także i swego uczciwego charakteru, są cyniczne, bezwstydne, skłonne do alkoholu a nierzadko bywają wspólniczkami zbrodniarzy.<br>
{{tab}}Jeżeli Lombroso twierdzi, że są urodzone prostytutki, to właśnie kobiety tej kategorji do nich należą.<br>
{{tab}}Tamte pierwsze oddały prostytucji tylko ciało, te drugie ciało i duszę. O ile u pierwszych zmiana otoczenia i dobry wpływ moralny odnieść może nieraz znakomity i szybki skutek, i nierzadko dźwigają się one same z upadku, o tyle u drugich praca umoralniająca jest zwykle bezcelową, a nawet domy poprawcze nic tu nie pomogą. Łatwy zarobek, bezczynność i atmosfera, w której dziewczyna ciągle żyje, sprawia, że prawie każda prostytutka musi z czasem nabrać pewnych cech, które nietylko odbijają się na jej wyglądzie zewnętrznym, ale nadają jej pewne znamienne piętno intelektualne.<br>
{{tab}}Prostytutka uważa swe postępowanie jako zawód, który z uczuciem niema nic wspólnego. Dlatego też z chwilą kiedy w dziewczynie takiej zacznie się rozwijać jakieś gorętsze uczucie do mężczyzny, to w swo-<br>
{{tab}}196<br>
{{tab}}jem pojęciu przestaje być dla niego prostytutką i marzeniem jej jest, by ją mężczyzna w stosunku do siebie za takową nie uważał i miał dla niej choć odrobinę jakiegoś szacunku.<br>
{{tab}}O ile więc dla innych mężczyzn jest opryskliwą, fałszywą, kapryśną a nawet brutalną, to dla swego kochanka stara się być dobrą, tkliwą, szlachetną i uległą, a oddając się kilku mężczyznom po kolei bez uczucia, tęskni równocześnie cały czas za jednym gorętszym pocałunkiem swego ulubieńca.<br>
{{tab}}Od innych mężczyzn wyłudza pieniądze, lecz odda je zaraz z radością ukochanemu, gdy ten ich potrzebuje. Niestety kochankowie ich rekrutują się zwykle z najgorszych mętów i szumowin społeczeństwa, wykorzystują te słabe dziewczyny, katują je, żyjąc nieraz poprostu ich kosztem, jako typowi alfonsi. Wielu z nich demoralizuje nieraz dobrą z gruntu dziewczynę i ciągnie ją za sobą w ramiona zbrodni.<br>
{{tab}}Wspominaliśmy, że z czasem prostytutka nabrać musi pewnych znamiennych cech i upodobań.<br>
{{tab}}Dziewczyny takie lubią się stroić jaskrawo, by przez to odbijać od innych kobiet i przez to zwracać na siebie uwagę. Mając łatwe zarobki, nie umieją szanować grosza, wydając go nieraz na głupstwa. Nie myślą nigdy o przyszłości i zwykle na starość kończą w nędzy. Natomiast lubią „pokazać“ się w świecie i wywoływać naokoło siebie podziw, zdumienie lub sensację, biorąc nieraz oburzenie, które wywołały, za korzystny efekt swą osobą wywołany.<br>
{{tab}}Będąc ciągle wyrzucane poza nawias społeczeństwa, czują do niego żal ukryty, który starają się pokryć na zewnątrz cynizmem, pogardą dla innych kobiet i nienawiścią dla mężczyzn z lepszych sfer, ciągnąc natomiast do mężczyzn prostych, którzy je lepiej traktują i rozumią. Pędząc życie leniwe i bezczynne przez dzień, starają się swoje nerwy podrażnić lekturą kryminalnych romansów, wstrząsającymi widowiskami<br>
{{tab}}197<br>
{{tab}}teatralnemi lub kinowemi, lubią bardzo widowiska cyrkowe, wyścigi i inne ryzykowne sporty. Na widowiskach przejmują się bardzo, płacząc i śmiejąc się na przemian serdecznie. Dla biedniejszych od siebie mają zwykle bardzo dobre serce, dają chętnie jałmużnę żebrakom, opiekują się tkliwie choremi koleżankami, marząc o tem, by być pielęgniarkami na wojnie i kochają bardzo zwierzęta.<br>
{{tab}}Imponują im zwłaszcza zawody mężczyzn, w których człowiek ryzykuje ciągle życie i zmienia miejsce pobytu i dlatego najwięszym powodzeniem cieszą się u nich wojskowi, artyści cyrkowi, lotnicy, komiwojażerowie, a także pełni młodzieńczego zapału i werwy studenci.<br>
{{tab}}W pokarmach pokazują specjalne gusta: lubią potrawy ostre, pikantne, nie gardzą alkoholem, namiętnie palą, upaja je muzyka, taniec i śpiew.<br>
{{tab}}Bardzo często popadają w apatję, z której budzą się na chwilę, by szaleć, a potem znowu popaść w dawną obojętność.<br>
{{tab}}Niestety społeczeństwo nie zapomina łatwo o tem, że kobieta była „publiczną“, kto raz wypadł poza nawias społeczeństwa, to bardzo mu trudno dostać się tam z powrotem. A jednak kwestję tę omawia wielu pisarzy w swoich utworach, opisując nieraz trafnie tę straszną walkę upadłej kobiety ze społeczeństwem, tę niemą prośbę biednej zbolałej duszy ludzkiej, pragnącej wrócić na prawą drogę do której się garnie, mimo że społeczeństwo ją ciągle z niej spycha, mając tylko dla niej gest pogardy i wstrętu! Podać rękę takiej kobiecie niewolno, bo możnaby się zbrudzić, a rzadko kto posiada tę cywilną odwagę, by mimo to tę upadłą kobietę podnieść.<br>
{{tab}}I z tego też powodu wiele istnień kobiecych, właściwie w zasadzie moralnie zdrowych i tylko chwilowo<br>
{{tab}}198<br>
{{tab}}przez burze życia nadłamanych, ginie bezpowrotnie w bagnie rozpusty, które łamie je zupełnie brutalną ręką szablonowego rygorozu źle zrozumianej moralności.<br>
{{tab}}Profesor Lenartowicz w swoim odczycie we Lwowie w Lidze Kobiet na temat: „Jak może społeczeństwo współdziałać w walce zwalczania chorób wene-rycznych?“ bardzo pięknie się wyraził:<br>
{{tab}}„Wy kobiety żądać powinnyście, by i w prostytutce uznać człowieka, by i jej los poprawić. Ten głos do społeczeństwa zrywa się wielokrotnie i w duszy samotnej prostytutki. Chlubiąc się przepiękną nauką Chrystusa, jakżeż łatwo zapominamy o słowach Jego: „Kto z was jest bez grzechu, niech rzuci na nią kamieniem!“...<br>
{{tab}}A my tylko kamienie mamy w rękach ale nikt nie chce z pomocą swej dłoni wyciągnąć.<br>
{{tab}}Jako środki zaradcze podaje Lenartowicz zwracanie bacznej uwagi na wychowanie domowe zwłaszcza w sferach biedniejszych, gdzie nieraz młode dziewczęta śpią razem z mężczyznami, dalej zakładanie przy szpitalach domów pracy i warsztatów, do którychby kierować można prostytutki, dawać im tam uczciwą pracę i zarobek, a wreszcie biura przy stowarzyszeniach kobiet, któreby zajmowały się szczerze i bez wstrętu, dziewczyną, która chce zawrócić się z fałszywej drogi życia i dawać jej zaraz odpowiednią pracę. Wiele prostytutek wie, że czeka je zaraza, a na starość nędza i kij żebraczy, więc szaleje i pragnie o tem zapomnieć, jednak gdyby wiedziały one, że ktoś się nimi szczerze zajmuje, może niejedna opamiętałaby się jeszcze!<br>
{{tab}}Na szczęście zaczynają jednak przebłyskiwać tu i ówdzie zrozumienia tej strasznej bolączki ludzkości i tworzą się stowarzyszenia, które idą do tych biednych stworzeń nietylko z umoralniającemi odczytami, ale z gorącem sercem, wierząc, że upadłe jednostki,<br>
{{tab}}199<br>
{{tab}}a zwłaszcza kobiety, łatwo nieraz i chętnie się poprawiają, zwłaszcza gdy będzie się w nich widziało człowieka i bratnią duszę i da się im sposobność swojem dobrem późniejszem postępowaniem wymazać plamę z życia, którą zwykle na nich wywołała brutalna i bezkarna żądza mężczyzny. Jakżeż zato strasznem jest, gdy dowiadujemy się, że prostytutki odpychane od świata tworzą własne stowarzyszenia, a nawet wydają własną gazetę w Hamburgu pod tytułem: „Pręgierz“<br>
{{tab}}Również i alfonsi organizują się a nawet mają swoje kluby!<br>
{{tab}}Wspomniane wyżej cechy prostytutek są też przyczyną nierzadkich u nich samobójstw. Zwykle odbierają sobie życie te kobiety przez otrucie, mając pod ręką lyzol, karbol, jodynę i t. p. Również wspomniane wyżej cechy charakteru prostytutki powodują to, że odbiera ona sobie życie nieraz z błachego powodu, a nawet kaprysu. Nie rzadko zamach samobójczy poprzedza nienaturalna wesołość lub orgja. Zostawiają po sobie prostytutki albo lakoniczne zdanie o przyczynie odebrania sobie życia, albo też dłuższe listy, adresowane do kochanka, ewentualnie rodziny, jeżeli ją posiadają, wywnętrzając się nieraz tam ze wszystkich swoich bólów, zmartwień i poniżeń. Ten ostatni krzyk zbolałej duszy spotykamy u prostytutek pochodzących ze sfer inteligentnych i te też najczęściej odbierają sobie życie, nie mogąc znosić dłużej swego hańbiącego żywota.<br>
{{tab}}Gdy dziewczyna publiczna porzuci swój zawód z własnej woli, albo też ktoś, zwłaszcza kochający mężczyzna wyciągnie ją z tego bagna, to staje się zwykle potem bardzo dobrą, pracowitą i moralną kobietą, nieraz wzorową żoną i matką.<br>
{{tab}}Jeżeli trafi do tego na szlachetnego mężczyznę, to<br>
{{tab}}200<br>
{{tab}}stara się wszelkimi siłami zatrzeć ślady swej ciemnej przeszłości, jest wierną mężczyźnie, a jeżeli przypadkiem wspomni ktoś o jej przeszłości, to otrząsa się z obrzydzeniem na to i nieraz zalewa łzami. A jednak nie brak ludzi, którzy są zdania, że taka kobieta nigdy nie może potem pozostać uczciwą i z tego powodu podejrzywają ją na każdym kroku i czynią przykre przytyki.<br>
{{tab}}Wobec tego trzeba wielkiej siły charakteru, szlachetności a przedewszystkiem miłości u mężczyzny, by potrafił potem zwalczać te przesądy i nie słabnął w swych uczuciach przy ciągłych wspomnieniach tej przeszłości. Niestety czasem mężczyźni idą za pierwszym popędem chwili, nie zdając sobie sprawy, że potem często trzeba będzie ciągle jeszcze z tą przeszłością się liczyć. Potem poddają się jednak suggestji otoczenia i zaczynają owej biednej kobiecie czynić ciężkie wyrzuty, twierdząc, że złamała im życie. Inni znów boją się, by ta „zła krew“ matki nie przeszła na dzieci, odsuwają ją też od nich, a zwłaszcza od córek, nie pozwalając im zająć się ich wychowaniem. Czują to dobrze rozumne i inteligentne prostytutki, a zdając sobie dokładnie z tego sprawę, odrzucają nieraz propozycje małżeńskie, mimo to, że kochają nad życie owego mężczyznę i dusza ich rwie się z całych sił ku niemu. Nie chcą one dlatego ukochanego mężczyzny unieszczęśliwiać i wolą się zadawalniać dzikiem małżeństwem, nie wiążąc przez to towarzysko do siebie mężczyzny. A gdy taka kobieta zobaczy, że łamie przez to życie mężczyzny i mimo miłości, którą mu dała czyni go nieszczęśliwym, usuwa mu się sama z drogi, dając tem nowy dowód swej szlachetności. Również eks-prostytutki spełniają nieraz potem bardzo sumiennie powierzone sobie obowiązki, naprzykład opieki nad chorymi, rannymi i t. p.<br>
{{tab}}Kobiecie, która zeszła z prawej drogi wrócić na nią jest jeszcze dlatego trudniej, że jak wiadomo, prawie<br>
{{tab}}201<br>
{{tab}}we wszystkich państwach istnieje rejestrowanie osób trudniących się zawodowo nierządem, czyli reglementacja prostytucji. Kobieta, której udowodni się, że zawodowo lub za pieniądze ofiaruje się mężczyźnie, zostaje bardzo często podczas tak zwanej obławy policyjnej na ulicy zatrzymaną, następnie dostawioną do urzędu sanitarno-policyjnego, gdzie zostaje poddana badaniu lekarskiemu, a następnie dostaje odpowiednią książeczkę i zostaje potem pod dozorem policji lub też urzędu sanitarno-obyczajowego. Polega to na tem, że prostytutka obowiązana jest w pewnych terminach (zwykle dwa lub trzy razy tygodniowo) poddać się ścisłemu badaniu lekarskiemu. W razie gdy prostytutka przez lekarza zostaje uznana za wenerycznie chorą, oddaje się ją natychmiast do szpitala celem leczenia. Uchylanie się od tych obowiązków bywa surowo karane.<br>
{{tab}}Jasną jest rzeczą, że kobiety oddające się zawodowo mężczyznom, boją się tego wszystkiego, wobec czego rozwija się coraz to silniej prostytucja tajna. Od dawna, zwłaszcza w krajach zagranicznych, zrozumiano te braki reglementacji prostytucji i żądano jej zmiany albo uchylenia. Około roku 1870 w Anglji, a następnie w innych krajach, zrodził się też nowy kierunek postępowania z prostytucją, tak zwany abolicjonizm. Abolicjoniści twierdzą, że skoro reglementacja prostytucji nie może w zupełności uchylić zła i nie zabezpiecza bezwzględnie i w zupełności przed zarażeniem się mężczyzn a nawet przeciwnie, nadając jej pozory rzeczy zupełnie pewnej i bezpiecznej, działa wprost szkodliwie, poręczając niejako nieszkodliwość prostytucji, zachęca do życia płciowego pozamałżeńskiego i propaguje przez to zgorszenie, jest zatem społecznie szkodliwą i należy ją znieść.<br>
{{tab}}Abolicjoniści twierdzą dalej, że niema podwójnej moralności osobnej dla mężczyzn, a osobnej dla kobiet,<br>
{{tab}}202<br>
{{tab}}i że jest hańbą obecnej cywilizacji ograniczać swobodę i wolność kobiety i poddawać ją w rodzaj niewolnictwa tylko poto, by mężczyzna mógł swobodnie i bezpiecznie korzystać z uciech płciowych. Mężczyzna obcujący z publiczną dziewką prostytuuje się tak samo jak ona, nie jest od niej lepszy i właściwie jemu przysługiwałoby takie same miano jak jej.<br>
{{tab}}Gerling w swej pracy: „Miłosne i płciowe życie człowieka“ pisze:<br>
{{tab}}Zwalczanie prostytucji jest koniecznością, lecz walczyć z nią nie może skutecznie ani przepis policyjny ani suchy paragraf prawa, lecz tylko poprawa stosunków socjalnych i inne wychowanie nowych pokoleń. A tymczasem przeszkadza tej walce podwójna moralność. Tylko od kobiety, a więc słabszej płci, wymaga się czystości, a mężczyźnie wolno natomiast nurzać się swobodnie w błocie rozpusty i prostytucji, by w końcu poślubić młodą i czystą kobietę, żądać od niej wierności, a wzamian wnosić w ognisko domowe swe zrujnowane nieraz ciało i resztki świeżości młodzieńczej.<br>
{{tab}}Jak długo mężczyźni obcować będą z dziewczynami publicznemi, tak długo choroby weneryczne będą się ciągle zwiększać, bo badanie prostytucji nie na wiele się przydaje, gdyż nie jest codzienne, a najważniejsza rzecz, że nie obejmuje mężczyzn odwiedzających publiczną dziewczynę, a wreszcie, że badaniu nie podlegają prostytutki tajne, a zwłaszcza personal żeński lokali publicznych, jak kasjerki, kelnerki, pokojówki w hotelach i t. p., które są głównemi rozsadnikami chorób wenerycznych. Gerling dodaje, że żywić należy nadzieję, że w zwalczaniu prostytucji i chorób wenerycznych w przyszłości wielką rolę odegra wczesne uświadamianie młodych dziewcząt i chłopców, poprawa stosunków socjalnych, a wreszcie surowce karanie uwodzicieli.<br>
{{tab}}203<br>
{{tab}}KOBIETY DEMONY.<br>
{{tab}}Jakby jakaś zawistna zemsta za wszystkie krzywdy, które mężczyźni wyrządzają kobietom, zjawia się co pewien czas na świecie kobieta-demon. O ile, prócz takich zaledwo kilku mężczyzn, jak Don Żuana i Casanowy, nazwiska nie są nam znane, to kobiety-demony przechodzą bardzo często nawet do histo-rji, dość wspomnieć Piękną Helenę, Kleopatrę, Agrippinę, Mesalinę, Lukrecję Borgia, Marję Stuart, Panią Pompadour, Lole Mondes. Du Barry, Tarnowską i wiele wiele innych. Nieraz kobiety te są przyczyną sensacyjnych procesów, a dla illustracji przytaczamy dwa poniżej. Kobiety te mają pewien charakterystczny typ. Pochodzą nie rzadko z rodzin średnio zamożnych lub biednych, zwykle są piękne, a nieraz twarz ich przeczy zupełnie szatańskiemu charakterowi, ma bowiem wyraz niewinny niemal anielski. Niektóre z nich znów nawet nie są wcale przystojne. Natomiast wszystkie odznaczają się wielką zmysłowością, stanowczością, nieraz okrucieństwem lub sadyzmem, okazując przytem wiele cech męzkich. Na mocy prawa kontrastu, o którem wspominaliśmy, ciągną też do nich przeważnie mężczyźni o usposobieniu miękiem, delikatnem idealnem, niemal kobiecem, rzadko natomiast ofiarą ich pada mężczyżna stanowczy i silny, co najwyżej bywa ich przyjacielem lub wspólnikiem. Kobiety demony niepotrafią kochać długo i stale, lecz podobnie jak mężczyźni zmysłowi, zapalają się prędko, łudzą się same miłością, by potem złamanego moralnie mężczyznę, odrzucić od siebie i zmieniają kochanków równie często jak rękawiczki.<br>
{{tab}}Kobieta prawdziwie kochająca mężczyżnę dbać będzie o to, by tenże nietylko niepotrzebnie nie wydawał na nią pieniędzy, ale owszem cieszy ją, gdy naprzykład rozrzutnego mężczyźnę skłoni do oszczędności. Kobieta demon postępuje przeciwnie, z zimną<br>
{{tab}}204<br>
{{tab}}krwią wysysa jak wampir materjalnie swego kochanka, a każdy z nich po koleji traci dla niej majątek, rzucając nieraz dom, rodzinę i swą pracę, by potem, gdy straci wszystko, zostać jak niepotrzebny sprzęt odepchniętym i wyrzuconym na ulicę. Kobiety takie mają w sobie coś z natury tygrysa i węża. Potrafią oddawać się mężczyźnie w największej ekstazie rozkoszy, a równocześnie snuć jakieś straszne plany na przyszłość. Nierzadko są one sadystkami, katują swoją służbę, by za chwilę obsypać je prezentami i czułościami. Są one kapryśne, zmieniają ciągle nastrój i usposobieniem tylko chwilami przebija w nich jakaś lepsza, głębsza struna, naprzykład miłosierdzie, miłość do zwierząt i t. p. Kobiety takie stale się nudzą, dlatego też szukają nowych, coraz to silniejszych wrażeń i rozrywek, nie umią się do niczego i nikogo przyzwyczaić, nie umią nic cenić, z tego też powodu wszystko im się prędko znudzi, znajdują pasje w niszczeniu pięknych rzeczy, w bezcelowem szastaniu pieniądzmi i ciągłem szukaniu czegoś, z czego same sobie sprawy zdać nie mogą.<br>
{{tab}}Każda z tych kobiet zapytana, czy wobec przepychu jaki ją otacza i zadawalniania wszystkich marzeń jest szczęśliwą odpowiada stanowczo: nie! Mężczyzno żaden nie może jej zaimponować, chyba że wyjątkowo trafi ona na jakąś nadzwyczajnie mocarną, czy brutalną naturę, która potrafi ugiąć dumny kark tej lwicy, a nawet ją złamać i wtedy jedynie może ona znaleźć szczęście i być niewolnicą tego tyrana, jak gdyby na dowód, że dotychczasowe jej życie było wbrew naturze kobiecej.<br>
{{tab}}Kobiety takie nie mają zwykle w sobie najszlachetniejszego uczucia kobiety, to jest macierzyńskiego i choć nieraz mają dzieci, to nigdy się do nich zbytnio nie przywiązują, a nawet nieraz oddają je gdzieś na wychowanie.<br>
{{tab}}Nie lubią też życia rodzinnego, a nieraz najkorzyst<br>
{{tab}}205<br>
{{tab}}niejsze nawet propozycje małżeńskie odrzucają. Nie liczą się z niczem i z nikim, nie obchodzi ich opinja ani ludzki sąd i potrafią dlatego dokonać najekscentryczniejszych i najdziwaczniejszych nieraz czynów.<br>
{{tab}}Umią przytem bardzo trafnie oceniać zaraz zbliżających się do nich mężczyzn, a wyczuwszy ich naturę dostosowują się w jednej chwili do tejże, grając przytem znakomicie odpowiednią rolę. Potrafią więc być subtelnemi, delikatnemi, czułemi, idealnemi, łagodnemi, pozornie uległemi, umią wzbudzać współczucie, udając nieszczęśliwe i przez los prześladowane, a z drugiej strony wśród tych łez i rozpaczy, potrafią nieraz w szlachetnym i spokojnym mężczyźnie rozniecić ogień nienawiści, zazdrości i chęć zemsty na rzekomym prześladowcy wtrącając im nieraz wprost morderczą broń do ręki.<br>
{{tab}}Co smutne to fakt, że w kobietach takich mężczyźni zakochowują się zwykle do szaleństwa, nieraz znacznie silniej, jakby to względem uczciwej kobiety uczynić mogli, a gdy im smutna rzeczywistość za późno otworzy oczy, albo nie chcą w nią wierzyć, albo mimo wszystko usprawiedliwiają nadal i ubóstwiają te kobiety lub nie rzadko z nadmiaru boleści odbierają sobie, a czasem i owej kobiecie życie. W wyjątkowych wypadkach mężczyzna odrzucony i pogardzony przez taką kobietę pozostaje mimo to nadal przy niej w postaci, że się tak wyrażę „emerytowanego kochanka“ tolerowanego nadal w domu jak jakiś sprzęt mniej potrzebny, lub też zestarzałe już i brzydkie zwierzę domowe.<br>
{{tab}}Stracił on dla tej kobiety nieraz całą fortunę, swoje stanowisko społeczne i pozycję, teraz jest niemal w nędzy, żyjąc nadal na łaskawym chlebie owej kobiety, znosząc od niej ciągłe upokorzenia i spełniając funkcje pośrednie pomiędzy służącym, faktorem a impressarjo. Kobieta taka nie zwraca na niego nieraz przy innym<br>
{{tab}}206<br>
{{tab}}mężczyźnie uwagi tak jak by nie istniał, a gdy drugi mężczyzna tem jest trochę krępowany, wypowiada wprost zdanie, że poprzedni kochanek nie wchodzi zupełnie w rachubę. Poprostu lubuje się w poniżaniu tego człowieka i mieszaniu go z błotem, wyszukują dla niego śmieszne przezwiska tytułując go z przesadną pogardą tem czem był dawniej. Od czasu do czasu ten nieszczęśliwy mężczyzna buntuje się, lecz zwykle bunt jego kończy się upadaniem do stóp owego demona, błaganiem, by go nie odepchnął od siebie, a nieraz spazmatycznym płaczem. Służba nie ma dla niego żadnego szacunku, jest z nim za pan brat, nieraz szydzi z niego jako z darmozjada i dokucza mu. Bywają jednak wypadki, że w tym złamanym człowieku budzi się jednak pogardzona i zdeptana duma męska, rzuca się wtedy na swą gnębicielkę, zabija ją w straszny sposób, a nieraz potem mści się jeszcze na jej zwłokach.<br>
{{tab}}Kobiety-demony mimo swego wyuzdanego nieraz życia, może być wskutek ciągłych nowych wrażeń i odmiany, zachowują nieraz bardzo długo (o ile nie skończą tragicznie życia) swą świeżość i wdzięk tak, że jeszcze w bardzo późnym wieku znajdują gorących wielbicieli zwłaszcza pomiędzy młodymi i niedoświadczonymi ludźmi. I wtedy nawet budzi się w nich ku takiemu młodzieńcowi prawdziwa miłość, mająca w sobie dużo idealizmu, a nieraz macierzyństwa. Kobieta taka nawet zmienia się z gruntu, a mając potemu środki, poświęca się albo pracy społecznej albo filantropji tak, jakby chciała przez to zmazać wszystkie poprzednie swoje winy.<br>
{{tab}}Piękność kobiety opiewana przez poetów, może więc czasem być przyczyną nieszczęścia i zguby dla mężczyzn i dlatego zapewnie przedstawiali starożytni Fatum w postaci przepięknej kobiety.<br>
{{tab}}207<br>
{{tab}}Genialną poprostu w oszukiwaniu mężczyzn i wyłudzaniu od nich pieniędzy była pewna córka budnika kolejowego A. K., przeciwko której prokuratrja państwa wszczęła dochodzenia o krzywoprzysięstwo, zbrodnie, oszustwa w licznych przypadkach, bigamję, namawianie świadków do fałszywych zeznań, wymuszania i wyłudzenia. Była ona właścicielką dwóch kamienic w Katowicach, jednej w Bydgoszczy i zarazem właścicielką ziemską na Wołyniu. Sensacyjna ta afera brzmi wprost niewiarygodnie. Bohaterka jej jak wspominaliśmy, była córką ubogiego budnika kolejowego, poczem pracowała jako nauczycielka przez trzy lata w małem miasteczku i tam ofiarą jej padł pewien wyższy urzędnik kolejowy, którego zniszczyła zupełnie materjalnie. W parę lat potem, w jakiś dziwny sposób, otrzymała emeryturę i legitymację kolejową, poczem wyszła zamąż za pewnego ślusarza. Wkrótce jednak wzięła seperację i ukazała się na widowni nagle jako rzekoma wdowa po kapitanie sztabu armji polskiej wobec czego otrzymała bufet kolejowy na Śląsku Cieszyńskim.<br>
{{tab}}Od tego czasu rozpoczęła swoją działalność na szeroką skalę grasując po wszystkich niemal większych miastach Polski, nawiązując znajomości z bankierami przemysłowcami, wyższemi urzędnikami i t. p. przyczem zaręczała się z nimi naciągając ich na grube sumy i kosztowności, jakoteż puszczając ich bony i weksle. Kwoty sięgały nieraz do wysokości kilku dziesięciu tysięcy złotych.<br>
{{tab}}Dwóch z jej adoratorów pozbawiło się życia, a na liście jej ofiar nie brakło ludzi na najwyższych stanowiskach jak generała, prokuratora, adwokatów, wielkich przemysłowców, a nawet urzędników policji. Zapewne liczba jej ofiar była jeszcze znacznie większa, ale wielu poszkodowanych, zwłaszcza żonatych, nie chciało się ze wstydu przyznać, na jakie sumy i w jaki<br>
{{tab}}208<br>
{{tab}}wyrafinowany sposób ta bezczelna kobieta ich naciągnęła.<br>
{{tab}}W końcu zaręczyła się z pewnym przemysłowcem w Poznaniu, a nawet data ślubu była już wyznaczona. Tymczasem K. zabrała od niego gotówkę, brylanty i wyprawę ślubną i uciekła na Wołyń, gdzie wzięła znów nielegalny ślub z pewnym prawosławnym handlarzem węgla i drzewa.<br>
{{tab}}Gdy sprawki jej zaczęły wychodzić na jaw, a kilku najbardziej poszkodowanych zawiadomiło prokuratorję, rozpoczął się za nią pościg na razie bezskuteczny, gdyż zręczna oszustka zmienia ciągle miejsce pobytu i kryje się przed władzami w dziwnie zręczny sposób.<br>
{{tab}}SPRAWA MARJI TARNAWSKIEJ<br>
{{tab}}Swego czasu, wielkiego rozgłosu wszechświatowego nabrała sprawa słynnej hrabiny Marji Tarnawskiej.<br>
{{tab}}Marja pochodziła ze starej rodziny rosyjskiej Rurków i była córką generała. Rudawa blondyna nie robiła na pierwszy rzut oka wybitnego wrażenia, tak, że niktby nie przypuszczał, że stanie się potem demonem kobietą.<br>
{{tab}}Wyszła zamąż za bardzo bogatego magnata hr. Tarnawskiego, który wkrótce stał się jej zupełnym niewolnikiem, spełniając wszystkie jej zachcianki i kaprysy. Z początku małżeństwo żyło przykładnie i urodził się im synek. Wkrótce jednak stosunki się zmieniły.<br>
{{tab}}Marja rozpoczęła romans z młodym oficerem gwardji w Petersburgu, a zdradzony mąż zabił go w pojedynku. Przerażona tem, uciekła ze synkiem do Kijowa i oddała sprawę rozwodową znanemu adwokatowi Priłukowowi, który odrazu zakochowuje się w niej bez pamięci i poświęca jej nietylko swój majątek, lecz i po-<br>
{{tab}}Klęsk: Bolesne strony. 14<br>
{{tab}}209<br>
{{tab}}wierzone mu pieniądze swoich klientów, wobec czego zmuszony jest uciec potem zagranicę.<br>
{{tab}}Poznaje się wtedy Marja z 63cioletnim hr. Komarowskim,, który również kładzie u jej stóp swój majątek i serce. Marja przyjmuje te oświadczyny, twierdząc, że zostanie jego żoną, skoro się rozwiedzie. Tymczasem wyjeżdża zagranicę i spotyka się z Priłukowem, który nadal płonie ku niej ślepą namiętnością. Powstaje wówczas u nich plan usunięcia ze świata w jakikolwiek sposób Komarowskiego, celem zawładnięcia jego majątkiem.<br>
{{tab}}W tej myśli wraca Tarnawska do Rosji i tutaj zaraz wpada w jej szpony młody, pełen entuzjazmu student Naumow. Priłukow wobec tego układa plan działania, Tarnawska przedstawia siebie jako ofiarę, pobudza zazdrość Naumowa do tego stonia, że tenże w końcu pod jej wpływem postanawia hr. Komarowskiego zgładzić ze świata.<br>
{{tab}}I właśnie w chwili, gdy Tarnawska z Priłukowem najspokojniej siedzą w loży Opery we Wiedniu, nieszczęśliwy Naumow strzela w hotelu do oczekującego z tęsknotą swej narzeczonej Komarowskiego i zabija go.<br>
{{tab}}Rozprawa sądowa rozgrywała się potem przed sądem przysięgłych w Wenecji. Naumowa aresztowano w ja-kiemś miasteczku włoskiem, a hrabinę i Priłukowa we Wiedniu, śledztwo trwało przeszło dwa lata, nim przyszło do tego sensacyjnego procesu.<br>
{{tab}}Złamany zupełnie duchowo Naumow zeznał, że żył w przekonaniu, że jest również kochanym, nie przypuszczając ani chwili, że jest tylko ślepem narzędziem w ręku hrabiny i nieznanego mu nawet rywala. Toteż zaślepienie popchnęło go do zbrodni.<br>
{{tab}}Priłukow chcąc bronić hrabinę wziął całą winę na siebie, natomiast ta ostatnia z zimną krwią obciążyła swemi zeznaniami obu.<br>
{{tab}}Kobieta ta wywierała ciągle jakiś dziwny urok na<br>
{{tab}}210<br>
{{tab}}ludzi. W czasie procesu naprzykład usiłowało kilku młodzieńców uwolnić ją przemocą z więzienia, a sędziowie przysięgli skazawszy ją na kilka lat więzienia podpisali jednak równocześnie prośbę o ułaskawienie jej. Umieszczono ją w więzieniu kobiecem na wyspie Giudecca, gdzie udawała męczennicę i grała swą rolę tak doskonale, że wszyscy z nią współczuli i ubóstwiali ją, nie wyłączając nawet zakonnic, którym powierzono nad nią opiekę.<br>
{{tab}}Po dwuch latach została ułaskawioną, lecz skończyła tragicznie, bo znaleziono ją powieszoną w nocy w pociągu pośpiesznym idącym z Kijowa do Petersburga.<br>
{{tab}}Priłukow dostał dziesięć lat więzienia, natomiast Naumow przy uwzględnieniu okoliczności łagodzących, tylko trzy.<br>
{{tab}}SPRAWA LINDY MURRI BONMARTINI<br>
{{tab}}Mniej więcej na pięć lat przed sprawą Tarnawskiej rozegrał się we Włoszech niemniej sensacyjny i ponury dramat, którego bohaterką była bardzo piękna, młoda hrabina Linda Bonmartini, żona młodego, wykwintnego, lombardzkiego arystokraty, a zarazem córka jednego z najsłynniejszych włoskich uczonych i lekarzy, profesora uniwersytetu w Bolonji Augusta Murri.<br>
{{tab}}Dnia 2-go września r. 1902 znaleziono w sypialni zasztyletowane zwłoki hr. Bonmartini. Zona jego z dziećmi znajdowała się wtedy w Wenecji.<br>
{{tab}}Dochodzenia wzbudziły podejrzenia, że nieszczęśliwa ofiara została pozbawioną życia i obrabowaną przez jakąś kobietę i jej wspólników.<br>
{{tab}}Po pogrzebie hrabina Linda z ojcem i swoim bratem, znanym politycznym pisarzem Tullio Murri, wyjechała do Szwajcarji, podczas gdy władze napróżno szukały sprawców.<br>
{{tab}}14*<br>
{{tab}}211<br>
{{tab}}Tymczasem zaczęły się rozchodzić głuche pogłoski, że żona zamordowanego przyłożyła do zbrodni rękę, a w końcu opinja publiczna zażądała aresztowania hrabiny. Wtem znalazł się nagle w Bolonji ojciec, Profesor Murri i zeznał przed sądem, że syn jego Tullio w owym dniu udał się do hrabiego, aby mu zwrócić uwagę, że się źle obchodzi z jego siostrą. Ten w odpowiedzi zaczął się o Lindzie wyrażać w obraźliwy sposób co doprawadziło szwagra do tego, że w szale zasztyletował hrabiego. Dalsze badania policyjne wykazały, że hrabina utrzymywała równocześnie stosunek miłosny z Dr. Secci, asystentem jej ojca, a nawet była z nim w Darmsztacie, gdzie chcieli nabyć bardzo silną truciznę kurarę (której Indjanie używają do zatruwania strzał). Tullio schronił się tymczasem do Serbji.<br>
{{tab}}Wobec tego aresztowano hrabinę Lindę i d-ra Secci, który znajdował się wtedy na studjach w Wiedniu, jakoteż pokojówkę Lindy, Rozinę Bosetti, kochankę Tullia. Na wiadomość o tem Tullio wrócił do kraju i zgłosił się do sądu. Sensacyjny ten proces trwał kilka tygodni, przyczem wykryto nowego sprawcę i wspólnika Tullia, w osobie jego przyjaciela dr. Naldi. Sąd przysięgły skazał za morderstwo Tullia Murri i dr. Naldi na 30 lat więzienia, hrabinę Lindę i dr. Secci na 10 lat, a pokojówkę Bosetti na 7 lat.<br>
{{tab}}Jednak kobiety takie mają dziwne jakieś szczęście, bo po skazaniu jej w prasie całego świata rozpoczęła się dyskusja w jej obronie, a słynni pisarze jak poeta Björnstjerne — Björnson, Tomasz i Henryk Mann, a zwłaszcza Karol Federn, dowodzić chcieli ciągle jej niewinności. Wobec tego w końcu wypuszczono z więzienia hrabinę tak, że ostatnie trzy lata swej kary spędziła ona w dobrach swego ojca w Rapaggnano. Tutaj uwiodła ona znowu, a następnie zaślubiła wychowawcę swych dzieci, profesora gimnazjalnego Egidi.<br>
{{tab}}212<br>
{{tab}}Dowiedziawszy się o tem dr. Secci (również ułaskawiony za wstawiennictwem włoskiego towarzystwa lekarskiego) zmarł w rozpaczy w kilka dni potem. Natomiast Tullio Murri i dr. Naldi odsiedzieli 17 lat w więzieniu.<br>
{{tab}}Przytoczyliśmy tu dwa typowe przykłady z życia słynnych demonów kobiet. Widzimy z nich przedewszystkiem to, że z jednej strony kobiety takie wywierają jakiś dziwny magnetyczny wpływ na otoczenie któremu oprzeć się nie mogą nietylko mężczyźni młodzi i starszy, ale nawet kobiety. Kobiety demony odznaczają się nieraz okrucieństwem i mają skłonności sadystyczne. Ulubionem naprzykład zajęciem Tarnowskiej było używanie dłoni swoich kochanków zamiast popielniczki do gaszenia papierosów. Drugim znowu faktem, prawie zawsze towarzyszącym tym wypadkom, jest to, że kobiety te prawie bez wyjątku przynoszą nieszczęście, a nieraz śmierć wszystkim mężczyznom, którzy wejdą w orbitę ich życia.<br>
{{tab}}W związku z tem pozostaje zapewne sprawa tak zwanego szczęścia do mężczyzn i łatwości wstępowania w związki małżeńskie. Otóż doświadczenie życiowe jakoteż statystyki dowodzą, że u mężczyzn największem powodzeniem cieszą się właśnie te kobiety, o które ubiega się równocześnie dużo mężczyzn. Mają one przez to taki urok, że mężczyzna musi przy zdobyciu takiej kobiety łamać rozmaite przeszkody aby pokonać rywali, przyczem napawa on się dumą, że kobieta ta wyróżniła go z pomiędzy wielu innych. Tem więc tłumaczymy sobie częste wstępowanie w związki małżeńskie rozmaitych artystek dramatycznych, śpiewaczek, diw operetkowych, a nawet kabaretowych. Również cieszą się powodzeniem kobiety, które mężczyźni mogą publicznie podziwiać<br>
{{tab}}213<br>
{{tab}}z powodu ich pięknych kształtów, a należą tutaj tancerki, jakoteż manekiny w wielkich magazynach mód. Naodwrót znów dla wielu mężczyzn ma urok kobieta, której pozornie zdobyć nie można, a to albo z powodu jej zawodu, albo też zimnego traktowania mężczyzn. Szaleją więc nieraz mężczyźni za zakonnicami, dozorczyniami chorych, a wreszcie za takiemi, które należą już do innego mężczyzny, względnie są mężatkami.<br>
{{tab}}Zato nie mają szczęścia do mężczyzn, kobiety nieraz bardzo piękne i o wielkich zaletach duchowych, które nie mając majątku ani sposobności błyszczenia i nie umiejące kokietować, żyją ze skromnej pracy własnych rąk, choć są one najlepszym materjałem na żony.<br>
{{tab}}PRZESTĘPCZOŚĆ KOBIETY<br>
{{tab}}Podług statystyki kryminalnej przestępczość u kobiet jest cztery razy mniejszą jak u mężczyzn, a co ciekawe, główną przyczyną zbrodni kobiecych jest niemal zawsze jakiś punkt erotyczny. Pierwszą niejako taką zbrodnią, której dopuszcza się młoda jeszcze i stosunkowo nawet moralna dziewczyna, jest dzieciobójstwo.<br>
{{tab}}W wielu wypadkach czyni to kobieta z obawy przed opinją świata, jakoteż z rozpaczy, by nie została usuniętą z domu, posady i t. p. Niektórzy kryminaliści twierdzą, że kobieta pozbawiona opieki przy porodzie cierpiąc przytem bardzo, może popaść w pewne zamroczenie umysłowe zwłaszcza, że nie może pozwolić sobie potem na wypoczynek, bo poród odbywa gdzieś ukradkiem i potem musi zaraz iść do pracy. Korzystają z tego obrońcy sądowi przytaczając to jako<br>
{{tab}}214<br>
{{tab}}okoliczność łagodzącą i z tego też powodu sędziowie przysięgli nieraz taką nieszczęśliwą ofiarę lekkomyślności i żądzy mężczyzny uwalniają. Dzieciobójstwo ma zwykle miejsce w sferach proletarjatu, gdzie kobieta niema sposobności na czas pozbyć się płodu.<br>
{{tab}}To ostatnie wydaża się w sferach lepszych niestety obecnie bardzo często, a nawet w niektórych krajach jest ono poprostu tolerowane.<br>
{{tab}}Medycyna natomiast tylko w wyjątkowych wypadkach musi to czynić, mianowicie jeżeli zachodzi obawa, że dalszy rozwój ciąży może grozić kobiecie utratę życia.<br>
{{tab}}Nierzadko dopuszczają się kobiety zawiedzione w miłości zbrodni uszkodzenia ciała oblewając żrącym kwasem swego kochanka lub jego oblubienicę, nieraz nawet podczas aktu ślubu. Zabija też czasem żona męża, niemogąc znieść dłużej jego tyranji i to zwykle w bestjalski sposób, nieraz wśród snu, gdy jest bezbronny lub ubezwladniwszy go przedtem jakimś narkotykiem. Często niewykonuje ona tego sama lecz nakłania do zbrodni swego kochanka. Naodwrót znów kochanek, co zwłaszcza u prostytutek ma miejsce, nakłania i zmusza dziewczynę do zbrodni, każąc jej nieprzytomnego lub upojonego alkoholem mężczyznę okraść albo też wciągając go do podejrzanych miejsc, gdzie alfons z nim się rozprawia. Również pod wpływem miłości, a nieraz jak nazywamy trywialnie „psiego przywiązania“, dopuszczają się strasznych zbrodni lub są wspólniczkami kobiety należące do band zbójeckich. Nierzadko dojrzałe lub starsze kobiety nie mające sposobności zadawalniania płciowego, uwodzą młodych chłopców, a nawet dzieci, jak to często u służących i bon ma miejsce.<br>
{{tab}}215<br>
{{tab}}SZKOŁY WIEDZY MAŁŻEŃSKIEJ I PORADNIE SEKSUALNE<br>
{{tab}}Na szczęście rozwija się obecnie w społeczeństwach nowy zdrowy prąd, polegający na tem, że o sprawach seksualnych mówi się zupełnie szczerze i otwarcie, młodzież uświadamia się, wygłasza się w tej sprawie ciągłe odczyty i wydaje dzieła, a co najważniejsze, stwarza poradnie dla spraw seksualnych. W Berlinie istnieje oddawna instytut dla spraw seksualnych, prowadzony przez znanych i wybitnych badaczy, a ostatnio otwarto przy nim publiczną bezpłatną poradnię dla spraw życia płciowego. Do poradni tej może się zgłaszać każdy mężczyzna lub kobieta osobiście lub też listownie. Każdego pierwszego poniedziałku w miesiącu, o godzinie 8-mej wieczorem, odbywa się tam publiczne zebranie, na którem prelegenci odpowiadają na nadesłane im listy (naturalnie bez przytaczania nazwisk), przyczem wygłaszają odpowiednie odczyty. Poradnia ta cieszy się wielkiem uznaniem, tak, że nawet kierownik tejże, dr. Hodann, na mocy swego bogatego doświadczenia wydał dzieło pod tytułem: „Płeć i miłość“, w którem omawia rozmaite żywotne kwestje, odpowiedzi na nie, jakoteż porady udzielone zgłaszającym się do Poradni.<br>
{{tab}}W Ameryce posunięto się jeszcze dalej i obok uniwersytetu w Bostonie otwarto fachową Szkołę wiedzy Małżeńskiej, w której każda dziewczyna, pragnąca wejść w związki małżeńskie i założyć ognisko domowe, może studjować. Nauka trwa 6 semestrów, a wykłada tam 12-tu wybitnych profesorów. W wykładach omawia się przedewszystkiem wybór partnera małżeńskiego, sztukę poznania wzajemnego, jakoteż sposoby zainteresowania i przywiązania do siebie mężczyzny.<br>
{{tab}}Słuchaczki muszą rozwiązywać rozmaite temata i problemy im zadane, prócz tego uczą się gospodarstwa domowego, higjeny i pielęgnowania niemowląt,<br>
{{tab}}216<br>
{{tab}}a na najwyższym kursie studjują nawet prawo małżeńskie. Po ukończeniu studjum odbywa się egzamin, po którym egzaminowana dostaje dyplom uznający ją za zdolną do wstąpienia w związki małżeńskie.<br>
{{tab}}Za przykładem Bostonu poszły już i inne miasta, zakładając szkoły pod nazwą: „Szkół Szczęśliwych Małżeństw“. W Nowym Yorku zaś założono „Klub pierwszego roku“, w którym świeżo pobrane pary znajdują fachową poradę i pomoc w razie zjawiających się już wtedy drobnych nieraz nieporozumień, które z czasem prowadzić mogą do poważnego rozdźwięku. U nas niestety jeszcze takich instytucji niema, są jednak pewne zaczątki w postaci zakładania Przychodni i Poradni dla cierpień płciowych, gdzie prócz bezpłatnego leczenia udziela się też fachowych porad zgłaszającym się w sprawach seksualnych.<br>
{{tab}}AFORYZMY O MIŁOŚCI<br>
{{tab}}MANTEGAZZA: Mężczyzna chce być kochanym — kobieta chce zaś kochać.<br>
{{tab}}Mężczyzna w miłości swej jest więcej zwierzęciem jak człowiekiem, kobieta zaś więcej aniołem jak człowiekiem (Fizjologja miłości).<br>
{{tab}}MONTESQUIEU: Kobieta jest całe życie przyjemnem dzieckiem.<br>
{{tab}}ROUSSEAU: Kobieta jest przedmiotem zachwytu mężczyzn.<br>
{{tab}}LAMENAIS: Kobieta jest maszyną do uśmiechania się. Małżeństwo jest zbiorem obopólnych ustępstw.<br>
{{tab}}Kobiety cenią u mężczyzn dyskrecję, bo dobrze wiedzą, jak trudno im samem przychodzi milczeć.<br>
{{tab}}BOURGET: Miłość u ludzi bogatych jest nieraz tylko jednym zbytkiem więcej<br>
{{tab}}217<br>
{{tab}}Ludzie lubią, gdy się nienawidzi tych osób, których i oni nie lubią, zato są mniej zadowoleni, gdy podobają się nam ich ideały.<br>
{{tab}}GYP: Kobieta zapytana dokąd idzie, odpowiada nieraz skąd wróciła.<br>
{{tab}}SOKRATES: Czy się kto ożeni, czy nie ożeni, to i tak tego potem żałować będzie.<br>
{{tab}}WEININGER: Im gwałtowniej jakaś kobieta mówi o swym wstręcie do seksualizmu, tem bardziej jest w głębi o nim przekonana, tem silniej odzywa się w niej natura zmysłowa, którą chce przez puste słowa zagłuszyć.<br>
{{tab}}Mężczyźni dzielą się na dwie kategorje: jedni gardzą kobietą, a drudzy nigdy głębiej się nad nią nie zastanowili (Płeć i charakter).<br>
{{tab}}NIETZSCHE: Dobroć w kobiecie jest pewną formą zwyrodnienia!<br>
{{tab}}PERSKIE przysłowie mówi: Dusza ma dwie trucizny: wino i piękną kobietę.<br>
{{tab}}MANTEGAZZA: Kobieta kocha więcej sercem, mężczyzna więcej zmysłami.<br>
{{tab}}Kobieta nie wierzy często w miłość mężczyzny i mówi: ty mnie kochasz mniej jak ja ciebie, żebyś mnie choć połowę tak kochał, jak ja kocham ciebie!<br>
{{tab}}Wielu mężczyzn zawdzięcza swe szczęście do kobiet temu, że gardzą niemi.<br>
{{tab}}Kobieta mająca ładne zęby ciągle się śmieje, a mająca ładne ręce, ciągle gestykuluje.<br>
{{tab}}LA ROCHEFOUCAULT, który miał wielkie szczęście w miłości, powiedział jednak w końcu: Niestety, miłość spotykałem w życiu tylko w romansach i literaturze.<br>
{{tab}}218<br>
{{tab}}GEORGE SAND: Pieszczoty bez miłości mają w sobie coś ordynarnego.<br>
{{tab}}Trzeba kochać, albo całą duszą, albo ze wszystkiego zrezygnować.<br>
{{tab}}MANTEGAZZA: Na sto młodych kobiet złodziejek dziewięćdziesiąt pięć kradnie dlatego, by móc zrobić z tego prezent dla kochanka.<br>
{{tab}}Dr. ŚWITALSKA: Bardzo często przyczyną rozdźwięku seksualnego w małżeństwie jest fakt, że mężczyźnie wystarcza sam akt bez podkładu uczuciowego, podczas gdy kobieta wkłada w stosunek swój do mężczyzny dużą ilość sentymentu.<br>
{{tab}}U naszych prababek udawanie obojętności uchodziło za dobrą manierę i za jedną z metod kokieterji.<br>
{{tab}}Zdrady kobiet bardzo często wynikają z pogoni ich uczuciowej organizacji za objawami tkliwości i czułości, którą dać im może łatwiej „przyjaciel“ odgrodzony od prozy życia codziennego w przeciwieństwie do męża.<br>
{{tab}}W każdem nowoczesnem małżeństwie kobieta powinna starać się być człowiekiem indywidualnym, reprezentować jednocześnie matkę i kochankę.<br>
{{tab}}Powodem, łamiącym często urok życia małżeńskiego jest brak pogody u żony w stosunku do codziennych drobnych życiowych przykrości i kłopotów. Robienie awantur staje się u wielu nałogiem.<br>
{{tab}}Kobieta w okresie menstruacji często bez żadnego powodu ma żal lub pretensje do osób najbardziej je kochających.<br>
{{tab}}Każda kulturalna kobieta powinna zawsze dbać o swe zdrowie i swój estetyczny wygląd zewnętrzny.<br>
{{tab}}219<br>
{{tab}}Niestety często kobiety po wydaniu na świat dzieci stają się, jak się to mówi, „bez pretensji“, zasklepiając się tylko w swej miłości do dzieci i nie widząc poza niemi nawet swego męża.<br>
{{tab}}BYRON: Kobieta powinna być o tyle inteligentna, by zrozumiała mężczyznę, ale nie tak inteligentna, żeby go ciągle krytykowała.<br>
{{tab}}ROUSSEAU: Kobieta śmieje się, kiedy może, a płacze, kiedy chce.<br>
{{tab}}MANTEGAZZA: W swojej fizjologji kobiety przytacza zdanie pewnego Don Juana:<br>
{{tab}}Na matkę i córkę wybrałbym angielkę<br>
{{tab}}Na siostrę tylko niemkę,<br>
{{tab}}Na kochankę francuskę lub rosjankę,<br>
{{tab}}Na małżonkę włoszkę łub hiszpankę.<br>
{{tab}}Na pochwałę trzeba dodać, że sam był włochem.<br>
{{tab}}KLĘSK: Kobiety pragną widzieć w mężczyźnie wytworną elegancję, dobre ułożenie, ale gdy zobaczą że zwraca on zbyt wielką uwagę na siebie, przestaje on im się podobać.<br>
{{tab}}Piękność mężczyzny nie jest zupełnie konieczna dla kobiet. Owszem w mężczyźnie pięknym wyradza się nieraz próżność i dbanie o swój wygląd, przez co zatraca męzkość i przestaje działać na kobiety.<br>
{{tab}}KARIN MICHAELIS: Jeżeli dwoje ludzi tak fizycznie jak moralnie nic już nie łączy ze sobą, to powinni choćby dla przyzwoitości się rozejść.<br>
{{tab}}Jedynie miłość kobiety zdolna jest podnieść mężczyznę duchowo i natchnąć go do twórczej pracy.<br>
{{tab}}Do małżeństwa trzeba mieć talent.<br>
{{tab}}Należałoby wprowadzić małżeństwa na próbę, naturalnie przytem o zapłodnieniu mowy by być nie mogło.<br>
{{tab}}220<br>
{{tab}}Gdyby ludzie w małżeństwie mieli ciągle być ze sobą jak dwa rękawy sukni, byłby Pan Bóg stwarzał ich parami.<br>
{{tab}}Małżeństwa, które widywałam, składały się zawsze albo z dwojga ludzi zawzięcie ze sobą walczących, albo ze zwycięzcy i pokonanego.<br>
{{tab}}JUNG: Miłość nie uświęcona prawnie jest w naszych pojęciach niemoralna bez względu na to, czy zachodzi między ludźmi dobrej opinji czy łotrami!<br>
{{tab}}Obecna moralność płciowa jest bardzo jeszcze barbarzyńska i nie postępowa, gdyż zwraca tylko uwagę na sam fakt seksualny, a nie na duszę ludzi i motywy ich działania.<br>
{{tab}}Wielu ludzi twierdzi, że żaden erotyczny konflikt w nich nie istnieje, bo nie mają zupełnie w sobie seksualności, a tymczasem istnieje ona w nich ale pod zmienioną postacią, naprzykład jakichś nerwic.<br>
{{tab}}POLA NEGRI: Kobieta nie powinna być głupią samiczką, ale człowiekiem, z którym mężczyzna mógłby obcować jak z przyjacielem. Jeżeli walczyłyśmy o równouprawnienie, to nie na to, by być hurysami z haremu. Samiczka-kobieta podobać się może godzinę, noc, ewentualnie kilka nocy, zato kobieta-człowiek podobać się będzie zawsze godnemu siebie mężczyźnie.<br>
{{tab}}221<br>
{{tab}}ZAKOŃCZENIE<br>
{{tab}}W uwagach naszych staraliśmy się o ile możności, bezstronnie poruszyć najważniejsze zagadnienia życia erotycznego kobiety. Może być, że ktoś z mężczyzn weźmie mi za złe, że częściej stawałem po stronie kobiet, uczynić to jednak musiałem, choćby z tego powodu, że na tem polu panuje dotąd wielka niesprawiedliwość i kobiety ponoszą zawsze konsekwencje swego, nieraz szlachetnego kroku, podczas gdy wina leży nieraz po stronie lekkomyślnego mężczyzny. Staraliśmy się również wykazać, że kobieta jest tak samo z krwi i kości jak mężczyzna i ma też popęd płciowy, niestety jednak wskutek wadliwego wychowania, rozmaitych przesądów, jakoteż krępowania kobiety na każdym kroku, nie może on w większości przypadków przebiegać naturalnie, zmuszą kobietę do krycia się, udawania, a nieraz fałszu i podstępu. Zapewne jednak, gdy obecny zdrowy prąd wychowania wyda w przyszłych pokoleniach dobre owoce i ta sprawa zmieni się na lepsze.<br>
{{tab}}Kobieta wychowywana racjonalnie, mająca sposobność pracowania na siebie bez ciągłego oglądania się na męża, będzie też więcej szczerą, naturalną, mniej nerwową, a przedewszystkiem zdrową. Mogąc spokojnie żyć i zarabiać na siebie, będzie mogła dobrać sobie najodpowiedniejszego dla niej męża, nie spieszyć się z wyborem, a, co najważniejsze, nie być do tego zmuszaną.<br>
{{tab}}Bezwarunkowo twierdzę, że zmniejszy się przez to bardzo szybko przerażająca obecnie ilość kobiet chorych, nerwowych, histeryczek, niezrozumianych i nieszczęśliwych żon, a z chwilą kiedy mężczyzna będzie taksamo odpowiadał prawnie za uwiedzienie kobiety jak ona i ponosić będzie musiał konsekwencje swego kroku, zmniejszy się także gwałtownie liczba nieszczęśliwych ofiar samowoli męzkiej.<br>
{{tab}}222<br>
{{tab}}Jeżeli dodamy do tego, że może w przyszłości społeczeństwo zmieni swoje zapatrywania na tak zwane upadłe kobiety, poda im rękę i zajmie się niemi, a kobietę, która w najszlachetniejszych zamiarach poświęciła wszystko mężczyźnie, nie będzie obrzucało błotem i wyrzucało ją poza nawias społeczeństwa, to z pewnością będzie to zarazem najradykalniejszym środkiem zwalczania prostytucji, która, nie mając racji bytu, sama przez się powoli zacznie zanikać, ograniczając się chyba tylko do jednostek chorych, zdegenerowanych i wyzutych ze wszystkich pojęć uczciwości i moralności. Może jeszcze do tego daleko, obowiązkiem jednak naszym jako lekarzy, psychologów i hygienistów jest szerzyć pomiędzy społeczeństwem ten nowy zdrowy prąd.<br>
{{tab}}O sprawach seksualnych i życiu płciowem mówić należy otwarcie i szczerze, gdyż obecny prąd, chowający jeszcze wszystko pod korcem, jest sztucznem wyrafinowaniem, które nietylko że nie prowadzi do celu, ale często ma skutek wręcz odwrotny.<br>
{{tab}}Przypominam sobie, że gdy przed kilku laty, zaproszony przez związek artystów i literatów, rozpocząłem cykl wykładów na ten temat (które cieszyły się ogromną zawsze frekwencją), to z początku spotykałem nieraz u moich znajomych złośliwe uwagi, jakoteż zapytania: jak mogę publicznie „o takich rzeczach“ mówić! Naodwrót znowu nieraz po odczycie spotykał mnie zarzut, że ten lub ów słuchacz czy słuchaczka spodziewali się, że na wykładzie usłyszą coś pikantnego, ciekawego, tajemniczego lub podniecającego, a tymczasem mówiłem zupełnie poważnie, serjo i naukowo, a nieraz tu i ówdzie wycisnąłem w oku słuchacza łzę współczucia.<br>
{{tab}}Dowodzi to chyba jasno, że o sprawach seksualnych myślimy często wychodząc z zupełnie mylnego założenia, tak, jak gdyby były to rzeczy złe i zdrożne.<br>
{{tab}}223<br>
{{tab}}Zapominamy o tem, że są to rzeczy bardzo ważne i podstawowe, a jakkolwiek może Freud przesadza, mówiąc, że erotyzm tkwi w człowieku od dziecka, buduje nieraz cały kompleks psychiczny człowieka i decyduje potem o jego przyszłem życiu, zdrowiu, szczęściu i zdolności do pracy, to jednak zaprzeczyć się nie da, że jest on jedną z najważniejszych podstaw naszego życia.<br>
{{tab}}Wprawdzie obecne stosunki każą nam o tem nie myśleć i spychają wszystkie sprawy erotyczne w naszą podświadomość, lecz tkwią one w niej ciągle i stale i nieraz, jakkolwiek pod inną postacią, są przyczyną rozmaitych cierpień, nieszczęść i zawodów w życiu.<br>
{{tab}}W tej też tylko myśli postanowiłem ogłosić tych kilka moich uwag. Wiem, że znajdą one może tu i ówdzie przeciwników, zdaję sobie dokładnie sprawę, że wiele zdań, wobec obecnych poglądów, może się wydać pozornie za śmiałemi, z drugiej jednak strony żywię nadzieję, że książka moja, jeżeli już nie sama, to przynajmniej kiedyś w przyszłości pobudzi kogoś do lepszego omówienia, czy przedstawienia tej tak ważnej sprawy, która interesować musi każdego człowieka, tak młodego jak dojrzałego i starego, tak mężczyznę jak i kobietę, tak uczonego jak i prostaka, bo miłość jest taksamo niezbędnie i każdemu potrzebną jak powietrze do oddychania i życia!<br>
{{tab}}KONIEC.<br>
{{tab}}242<br>
{{tab}}SPIS RZECZY<br>
{{tab}}Strona<br>
{{tab}}Wstęp...................................................... 5<br>
{{tab}}Geneza zwyczaji towarzyskich.............................. 13<br>
{{tab}}Pierwsze wrażenie......................................... 15<br>
{{tab}}Prawo kontrastu........................................... 18<br>
{{tab}}Mąż jako lekarz........................................... 23<br>
{{tab}}Geneza sympatji i antypatji........................ 28<br>
{{tab}}Pocałunek................................................. 31<br>
{{tab}}Czem kobieta działa na mężczyznę.......................... 34<br>
{{tab}}Moda chudnięcia........................................... 37<br>
{{tab}}Miłość a nienawiść........................................ 39<br>
{{tab}}Pogromca serc niewieścich................................. 41<br>
{{tab}}Zapachy a sfera płciowa kobiety........................... 49<br>
{{tab}}Sztuczne pobudzenia miłosne............................... 54<br>
{{tab}}Złudzenia miłości......................................... 57<br>
{{tab}}Dziwna przygoda w życiu................................... 61<br>
{{tab}}Panna na wydaniu.......................................... 67<br>
{{tab}}Stara panna............................................... 70<br>
{{tab}}Wczesne wstępowanie w związki małżeńskie.................. 72<br>
{{tab}}Wychowanie dziewcząt a kwestja seksualna.................. 75<br>
{{tab}}<br>
{{tab}}Strona<br>
{{tab}}Braterski stosunek płci do siebie............................ 78<br>
{{tab}}Nowe zapatrywania na płeć człowieka........................ 80<br>
{{tab}}Różnice w odczuwaniu miłości u mężczyzn a kobiet.... 83<br>
{{tab}}Pielęgniarka................................................ 86<br>
{{tab}}Popęd płciowy a temperament kobiety......................... 89<br>
{{tab}}Zmiany popędu płciowego u kobiety........................... 93<br>
{{tab}}Wstrzemięźliwość płciowa.................................... 95<br>
{{tab}}Zboczenia dojrzewania..................................... 98<br>
{{tab}}Temperament kobiecy w oświetleniu kobiety.................100<br>
{{tab}}Kokieterja.................................................106<br>
{{tab}}Męczennice zazdrości.........................................111<br>
{{tab}}Kobieta-niewolnica.........................................114<br>
{{tab}}Miłość progiem śmierci....................................119<br>
{{tab}}Dziwny wpływ pewnych kobiet na rośliny......................125<br>
{{tab}}Zastępcze choroby..........................................126<br>
{{tab}}Choroby kobiece a życie erotyczne...........................129<br>
{{tab}}Histerja....................................................140<br>
{{tab}}Wygasanie miłości...........................................143<br>
{{tab}}Psychologja kobiety-wdowy...................................146<br>
{{tab}}Przejściowe lata kobiety.................................... 149<br>
{{tab}}Cielesne a duchowe starzenie się...........................152<br>
{{tab}}Kobieta-bezpłodna..........................................156<br>
{{tab}}Odmładzanie.................................................159<br>
{{tab}}Rywalizacja kobiet..........................................162<br>
{{tab}}Miłość kobiety w literaturze................................164<br>
{{tab}}226<br>
{{tab}}Strona<br>
{{tab}}Przyczyny niewierności małżeńskiej........................167<br>
{{tab}}Zdanie jednego męża o żonach...........................172<br>
{{tab}}Rozwody..................................................175<br>
{{tab}}Przyczyny upadku kobiet w różnych sferach................183<br>
{{tab}}Zemsta kobiety...........................................186<br>
{{tab}}Utrzymanka................................................191<br>
{{tab}}Kobieta-półświatka........................................192<br>
{{tab}}Płatna miłość.............................................194<br>
{{tab}}Psychologja prostytucji...................................196<br>
{{tab}}Kobiety-demony............................................204<br>
{{tab}}Sprawa Marji Tarnowskiej..................................209<br>
{{tab}}Sprawa Lindy Murri Bonmartini.............................211<br>
{{tab}}Przestępczość kobiety.....................................214<br>
{{tab}}Szkoły wiedzy małżeńskiej.................................216<br>
{{tab}}Aforyzmy o miłości..................................... 217<br>
{{tab}}Zakończenie............................................. 222<br>
{{tab}}227<br>
{{tab}}ARS MEDICA<br>
{{tab}}Prof. Dr. A. Hoche:<br>
{{tab}}Niebezpieczny wiek mężczyzny<br>
{{tab}}Dr. Magnus Hirschfeld:<br>
{{tab}}Seksualizm i kryminalistyka<br>
{{tab}}Reinhold Gerling:<br>
{{tab}}Życie miłosne i płciowe człowieka<br>
{{tab}}Dr. Maks Hodann:<br>
{{tab}}Idealne małżeństwo<br>
{{tab}}Fizjologja i technika małżeństwa<br>
{{tab}}w druku<br>
{{tab}}Dr. Alfred Adler:<br>
{{tab}}Charakter<br>
{{tab}}Dr. Alfred Adler:<br>
{{tab}}Rzeczywistość i teorja indywidualnej psychologji<br>
{{tab}}Karol Ludwig Schleich:<br>
{{tab}}Każdy człowiek może być zdrowym<br>
{{tab}}<br>
{{tab}}DR. M. HODANN<br>
{{tab}}IDEALNE MAŁŻEŃSTWO<br>
{{tab}}Fizjologja i technika<br>
{{tab}}przełożył Dr. Adolf Klęsk<br>
{{tab}}ARS MEDICA<br>All content in the above text box is licensed under the Creative Commons Attribution-ShareAlike license Version 4 and was originally sourced from https://pl.wikisource.org/w/index.php?oldid=2710013.
![]() ![]() This site is not affiliated with or endorsed in any way by the Wikimedia Foundation or any of its affiliates. In fact, we fucking despise them.
|