Difference between revisions 50387699 and 52871136 on plwiki

{{Dopracować|źródła=2012-06}}
'''Legendy Grodźca''' – w historii '''[[Grodziec (Będzin)|Grodźca]]''' znane są [[legenda|legendy]]:

== Burzone miasto ==
Przed wiekami na wzgórzu, gdzie stoi dzisiaj kościółek grodziecki, stało silne zamczysko otoczone obronnym murem, uzbrojone w potężne baszty. Na zamku mieszkał jakiś pan, którego zwano kasztelanem. Wzgórze zamkowe otaczało dookoła miasto bardzo ludne i bogate z wieloma przedmieściami. Na jednym z nich, zwanym Gródkowem, w pewnych porach roku kasztelan odbywał sądy. W mieście było wiele rzemieślników i kupców, którzy prowadzili handel z kupcami wrocławskim i niemieckimi. Istniały też wielkie składy towarów, z których przyjeżdżający kupcy zaopatrywali się w to, co było im potrzebne. W tym czasie droga z Krakowa do Wrocławia prowadziła przez Grodziec do Czeladzi i dalej na Śląsk. Pewnego dnia o świcie miasto zostało napadnięte przez hordy jakiegoś dzikiego ludu, którym przewodził pewien książę kijowski. Hordy najpierw zrabowały mienie mieszkańców, potem spaliły miasto, wreszcie przystąpiły do zdobycia zamku, w którym zamknął się kasztelan z hufcem zbrojnego rycerstwa. Książę kijowski ustawił jakieś machiny na sąsiednim wzgórzu i z ich pomocą zaczął burzyć zamek. Po kilku dniach zamczysko legło w gruzach, a obrońcy jego zostali wybici. Horda odchodząc, zabrała ludność w niewolę, zaś szczątki miasta i zamku zrównano z ziemią.

== Diabelskie kamienie ==
W czasie budowy kościoła zdarzyło się, że to co murarze jednego dnia wybudowali, w nocy zostało rozburzone. Gdy ówczesny proboszcz ks. Wojciech Lipnicki zauważył psoty, postawił nocą straż przy budowie z poleceniem ujęcia sprawców. Na drugą noc, ok.oło północy, wartownicy usłyszeli jakieś szumy w powietrzu, a za chwilę spostrzegli, jak kawały skał zaczęły spadać dookoła budującego się kościoła. Przerażeni strażnicy uciekli ze swych stanowisk, a rano rozniosła się wieść, że złe duchy znoszą kamienie, aby nimi zburzyć budującą się świątynie. W najbliższą niedzielę ksiądz wyruszył z procesją z kościoła i wśród modłów poświęcił jeszcze raz szczyt góry na cztery strony świata. Gdy zbliżył się wieczór, wartownicy wyszli na swoje miejsca, by pilnować rozpoczęte(contracted; show full)worku. Zaczęła uciekać przed nim i dotarła do moczarów, które kilkaset lat temu były o wiele większe niż teraz. Biegła po kruchym lodzie – a za nią pędził na koniu szwedzki oficer. Nagle lód załamał się, wszyscy utonęli w bagnie. Szwedzi, wstrząśnięci śmiercią dowódcy, na wieść o nadciąganiu partii partyzanckich uciekli w popłochu. Jako ślad tego wydarzenia co kilka lat pokazuje się zjawa nieszczęsnej dziewczyny, którą goni prześladowca.

[[Kategoria:Legendy według miast| ]]
[[Kategoria:Grodziec (Będzin)]]