Difference between revisions 2710013 and 2716248 on plwikisource

gruczołu tarczykowego, względnie przysadki, przy nadmienieni rozwoju szyszki mózgowej.<br>
{{tab}}Naodwrót znów zawczesne dojrzewanie spotyka się przy schorzeniach przedniego płatu przysadki mózgowej, przy guzach szyszki i przy cierpieniach nadnerczy. Szyszka mózgowa działa hamująco na funkcje przysadki, która pozostaje znów w ścisłem związku ze wzrostem ciała i dojrzewaniem.<br>
{{tab}}Dojrzewanie płciowe cechuje się prócz tego występowaniem tak zwanych drugorzędnych cech płciowych w postaci uwłosienia występującego na wzgórku łonowym, rozwoju gruczołów piersiowych, tkanki tłuszczowej na biodrach i udach i&nbsp;t.&nbsp;p. Zmianom tym towarzyszy zwykle wybitne osłabienie zdolności umysłowych, ociężałość, zaburzenia uwagi, roztargnienie, podatność na suggestje, wzmożona fantazja i zmienność afektów, wybuchy wesołości, smutku i&nbsp;t.&nbsp;p. Nierzadko obserwuje się przytem skłonności homoseksualne (miłość do koleżanek, nauczycielek), ewentualnie samogwałt. Te zmiany usposobienia, jakoteż zaburzenia intelektu powinny być znane każdemu wychowawcy i pedagogowi. Wcześnie fizycznie dojrzewają nieraz idjoci a to właśnie wskutek powyżej opisanych zmian w gruczołach o wydzielaniu wewnętrznem. Ze względu, że wczesnemu dojrzeniu płciowemu, towarzyszyć mogą rozmaite zmiany, zwłaszcza w odczuwaniu popędu płciowego, nasuwa się tu nam ważna kwestja uświadamiania młodzieży. Dawniej wychowywano dzieci w zupełnej nieświadomości płciowej, gdyż twierdzono, że młody osobnik powinien pod tym względem pozostać jak najdłużej „czystym“. Prowadziło to do tego, że w końcu młodych ludzi uświadamiali w sposób najnieodpowiedniejszy właśnie ci, którzy najmniej się do tego nadawali a więc służące, histeryczne bony, a chłopców nie rzadko prostytutki.<br>
{{tab}}Dlatego też obecnie zaczynamy na te kwestje zapatrywać się z innego stanowiska i w szkołach nauczy<br>
{{tab}}7*<br>
{{tab}}99<br>
{{tab}}ciele przyrody i lekarze szkolni w sposób taktowny uświadamiają młodzież płci obojga, co zaczyna już oddawać bardzo dobre rezultaty. Młody osobnik uświadomiony, nie stawia ciągle pytań wprowadzających starszego w kłopot i nie interesuje się wieloma sprawami, uważając je za naturalne a nie tajemnicze, a przez to budzące ciekawość. Natomiast ciągłe upominanie: nie możesz tam iść, bo to nie dla ciebie, lub bo jesteś za młody, lub za młoda, wyjdź teraz z pokoju i&nbsp;t.&nbsp;p., nie jest niczem innem, jak tylko wzbudzaniem w dziecku właściwej mu ciekawości.<br>
{{tab}}A już zupełnie niemal karygodnem było dawniej to, że matki nie uświadamiały zupełnie córek, nie raczyły im odpowiadać na ich naturalne i szczere zapytania, a później rozpaczały, gdy wskutek nieświadomości i nieznajomości życia córkę ich kto uwiódł. Ba, nawet wychodziły zamąż ( i wychodzą jeszcze) kobiety, nie mając zepełnie pojęcia o zapłodnieniu, ciąży, porodzie i pielęgnowaniu niemowlęcia, co nieraz zgubnie się odbić może na pożyciu młodych małżonków.<br>
{{tab}}Jeszcze chłopcy pod tym względem są w szczęśliwszem położeniu, bo wskutek swobodniejszego wychowania mają sposobność zapoznać się z temi tak ważnemi życiowo kwestjami, niestety nie jest tak jeszcze u wszystkich dziewcząt i czas najwyższy temu zaradzić.<br>
{{tab}}TEMPERAMENT KOBIECY W OŚWIETLENIU KOBIETY.<br>
{{tab}}(Opowiadanie pacjentki.)<br>
{{tab}}— Tak, panie doktorze, jestem histeryczką, a raczej ośmiu lekarzy za taką mnie uznało — cóż robić, trzeba się z tem pogodzić! Zostawszy tedy histeryczką, postanowiłam wyciągnąć z tego przynajmniej pewną ko<br>
{{tab}}100<br>
{{tab}}rzyść naukową i studjuję wszystkie możebne teorje przyczyn powstania histerji, analizując równocześnie siebie i znajome mi kobiety. Absolutnie nie mogę pogodzić się ze zdaniem tych, którzy twierdzą, że histerja ma za podkład zawsze tylko niezaspokojoną sferę zmysłową.<br>
{{tab}}Weźmy naprzykład takiego Weiningera. Czyż zdanie: „im gwałtowniej jakaś kobieta mówi o swym wstręcie do seksualności, tem silniej widać odzywa się w niej natura zmysłowa“ — nie jest wprost oburzające?<br>
{{tab}}I kto mówi o tem — wy mężczyźni — którzy nie znacie zupełnie temperamentu kobiety! Gdy kobieta jest pozornie zimną, to u was zaraz jest już nienormalną, podobnie mówicie, gdy jest zbyt gorącą, albowiem chcecie, aby była szematem, który ma się zawsze przystosowywać do partnera, a to przecież jest wprost niemożebne.<br>
{{tab}}Tę samą kobietę uznaje też pan X za histeryczkę, pan Y konstatuje, że jest zupełnie zimną, natomiast pan Z z zapałem twierdzi, że jest zupełnie normalną, a nawet pełną temperamentu kobietą. Pochodzi to stąd, że na kwestje temperamentu kobiety zapatrują się ludzie najczęściej mylnie. Zapatrywania te podzielićby sobie można na dwie grupy: jedni twierdzą, że kobiety tylko wyjątkowo mają temperament, drudzy są znów zdania, że sfera płciowa kobiety zajmuje przeważną część jej życia, lecz w stanie utajonym, wybuchając żywiołowo co pewien czas.<br>
{{tab}}A tymczasem w kwestji tej popełnia się zawsze stale ten zasadniczy błąd, że porównuje się i przyrównuje temperament kobiety do temperamentu mężczyzny, a są to przecież dwie zupełnie różne jakości. Mężczyzna w pojęciu samca jest przeciętnie zawsze zdolny do aktu płciowego, nieomal z każdą nie brzydką kobietą.<br>
{{tab}}Zupełnie natomiast inaczej przedstawia się sprawa ta u kobiety, gdyż u niej, za wyjątkiem patologicznego<br>
{{tab}}101<br>
{{tab}}wprost temperamentu, kwestja zmysłowa stoi na drugim planie i kobieta uczciwa wyjątkowo tylko odczuje pociąg zmysłowy odrazu po poznaniu mężczyzny. Ponadto na kobietę nie działa zmysłowo z zasady każdy przystojny mężczyzna ( tak jak na was każda przystojna kobieta), owszem, często wywołać może w kobiecie zmysłowość mężczyzna fizycznie nawet brzydki, albowiem sfera zmysłowa kobiety ma swoje specjalne cechy, których męzka sfera płciowa nie posiada.<br>
{{tab}}Przedewszystkiem w odróżnieniu od sfery męzkiej, cechuje żeńską wielka powściągliwość jako wypływ różnych czynników fizjologicznych i wychowania, robiąca wrażenie chłodu zmysłowego. Przyrównaćby tu można temperament kobiety do ognia, tlejącego pod grubą warstwą popiołu, stworzonego z zasad, konwenansów, obaw, wstydliwości lub marzeń. Gdy mężczyzna znajdzie się w tem szczęśliwem położeniu, że popiół ten potrafi usunąć, a gorącem uczuciem ogień rozdmuchać, wtedy i temperament kobiety wybuchnie, jeżeli zaś tego uczynić nie umie, to ta iskra tlić będzie latami ukryta.<br>
{{tab}}Jestem też absolutnie zdania, że zimna płciowo, czy obojętna kobieta należy do rzadkości, natomiast spotyka się tylko nieszczęśliwe, chore lub tak zwane „niezrozumiane“ kobiety.<br>
{{tab}}Ogień temperamentu kobiety można czasem bardzo łatwo wzniecić, lecz i łatwo tlejący zagasić. Gdy mężczyzna dopuści do tego, że ogień ten przy nim zagaśnie, niech się już nie trudzi rozpalić go na nowo, praca to daremna, zrobi on wtedy z kobiety histeryczkę, jak wy panowie doktorzy się wyrażacie.<br>
{{tab}}A teraz dalsza różnica. Silne uczucie do kobiety mężczyzna łączy zwykle zarazem z silnym do niej pociągiem płciowym, podczas gdy u kobiety często istnieć może bardzo głębokie uczucie a nawet i miłość do mężczyzny, pozbawiona zupełnie pierwiastku zmysłowego. Ten ostatni może ewentualnie mężczyzna<br>
{{tab}}102<br>
{{tab}}z czasem wzbudzić, lecz co smutniej, istniejący stłumić, a mimo to kobieta kochać będzie dalej. Dlatego też czasem w życiu spotykamy pozornie paradoksalne wypadki, naprzykład żona kocha męża, lecz nie czuje do niego żadnego pociągu płciowego, który jednak wzbudzić w niej może nagle mężczyzna uczuciowo dla niej obojętny, lecz który potrafił trafić przypadkiem we właściwy ton jej sfery zmysłowej, przekonań i marzeń, czego dotąd mąż uczynić nie umiał i nie potrafił.<br>
{{tab}}Trzecią wreszcie zasadniczą różnicą pomiędzy temperamentem mężczyzny a kobiety jest to, że ta ostatnia częściej obojętnieje względem mężczyzny zmysłowo i to pozornie nieraz z błachych powodów. Pochodzi to stąd, że temperament kobiety jest rzeczą bardzo subtelną i wymaga dlatego subtelności. Nieraz brutalny gest, powiedzenie nie na czasie lub też podrażniona ambicja i duma kobiety gasi nagle ogień jej temperamentu. A ileż jeszcze jest innych po temu przyczyn, jak choroby kobiece, zmartwienia i&nbsp;t.&nbsp;p., stwarzające obraz tak zwanej psychicznej impotencji.<br>
{{tab}}To znowu histerja — powie pan, panie doktorze? O nie — histeryczkami bywają także kobiety nawet zanadto zaspakajające swoje potrzeby zmysłowe, nie liczące się z opinją, z nikim i z niczem.<br>
{{tab}}Wy mężczyźni nie znacie kobiet zupełnie!<br>
{{tab}}Porywają was za sobą damy półświatka, posiadające kunszt działania na zmysły w sposób wyrafinowany, wprost naturze kobiety przeciwny. Te dla was nie są histeryczkami, bo sami przy nich stajecie się nimi. Znosicie wtedy wszelkie ich kaprysy, ulegacie tym kobietom niewolniczo, błagacie o jedno spojrzenie, ale w żonie zato widzicie histeryczkę — a to dlatego, że jest uczciwą i brak jej fałszu i wyrafinowania.<br>
{{tab}}Przy boku wesołych kobiet marzycie o uczciwości i chcecie koniecznie tych dobrych stron dopatrzyć się w tych kobietach a na odwrót w kobiecie uczciwej brakuje wam tego „pieprzyka“, który mają tamte,<br>
{{tab}}103<br>
{{tab}}a który wy najfaszywiej w świecie uważacie za temperament.<br>
{{tab}}Kobieta wymaga we wszystkiem pewnych, ze się tak wyrażę, akcesorji, a wymaga ich tembardziej w miłości. Rycerski gest mężczyzny potrafi ją nieraz porwać w jednej chwili, jak naodwrót ciągłe kazania o moralności i obowiązkach odstręczyć. Dlatego też kobieta może łatwo się zapalić, lecz i łatwo ostudzić.<br>
{{tab}}Jeżeli więc sfera zmysłowa jest u nas tak subtelną, tak wątłą i tak kapryśną, to przyzna pan, ze trudno jest chyba przyjąć, by była głównym podkładem duszy kobiecej i by każda kobieta nerwowa była li tylko chorą na tem tle, bo albo musimy przyjąć, że tych przyczyn musi być więcej, albo też gdybyśmy przyjęli, że tylko jedna istnieje, niemal wszystkie kobiety musiałyby być w obecnych warunkach życia histeryczkami.<br>
{{tab}}Pan ironicznie się uśmiecha i zapewne myśli: jeżeli już od godziny ciągle mówisz o temperamencie kobiety, czyż nie zdradzasz się sama?<br>
{{tab}}Przedewszystkiem odpowiem panu na to, że co do siebie zupełnie nie twierdzę aby cierpienie moje nie miało pewnego podkładu zmysłowego, ale obserwowałam inne kobiety, uznane przez was za histeryczki i nabrałam przekonania, że u nich inne, ważniejsze powody wywołały histerję.<br>
{{tab}}Wiele kobiet nie zdaje sobie z tego sprawy czy mają temperament czy nie, a zapytane o to odpowiadają: „Sama naprawdę nie wiem.“<br>
{{tab}}Popełnia się tu więc ciągle ten błąd, że raz się twierdzi, że kobieta nie ma żadnego popędu płciowego, a drugi raz, że sfera erotyczna odgrywa w jej życiu dominującą rolę i dlatego często nie może znaleźć należytego odpływu. A jednak kobieta tych odpływów ma może więcej jak mężczyzna. Jej subtelna dusza może znaleźć zupełną pociechę i radość życia, gdy jest przyjaciółką, opiekunką, pielęgniarką a przedewszystkiem<br>
{{tab}}104<br>
{{tab}}kiedy jest matką. Ja niestety nią nigdy nie byłam, a jednak pragnę tego całą duszą, marzę o tem w snach i na jawie, a dziecko byłoby dla mnie wszystkiem, wypełniłoby moje szare życie i byłoby dla mnie lepszem i skuteczniejszem lekarstwem jak wasze bromy i walerjany.<br>
{{tab}}— Przepraszam — rzekłem w końcu — pozwoli i mnie pani przyjść do słowa. Poglądy pani na temperament kobiety są bardzo trafne, ale muszę też stanąć nieco i w obronie mężczyzn.<br>
{{tab}}Nie przeczę, że często źle rozumiemy i odczuwamy kobiety, ale też często one właśnie są temu winne. Czyż nie mylą one nas ciągle swoją kokieterją, swą mięszaniną skromności i bezwstydu, swą naturą naiwnego dziecka, okraszoną nieraz wyrafinowaniem? Żądacie od nas byśmy was zawsze rozumieli, byśmy trafiali w odpowiednie chwile, a same nam to utrudniacie, zmieniając się ciągle jak kameleon...<br>
{{tab}}— O pozwól pan, że mu przerwę, więc chcielibyście, byśmy zawsze były jednakie?<br>
{{tab}}Zaraz nazwalibyście nas nudnemi jak lukrecja lub głupiemi kurami domowemi. Przecież pociągają was kobiety najwięcej zmienne, kapryśne i zmienne. Gdy która z nas zrzuci tę maskę, to przestaje was zaraz interesować, przestaje być dla was zagadką, zaczyna was nudzić i szukacie innej, więcej interesującej. Wy sami stwarzacie w nas histerję, stwarzacie ją na każdem kroku — nie lubicie gdy jesteśmy zbyt szczere, otwarte i wam oddane, tak, jak was znowu gniewa, gdy zamykamy się w sobie, złości was to, że nie bawią nas wasze tłuste dowcipy lub anegdoty, jesteście zagniewani gdy wydajemy dużo pieniędzy na stroje, lecz pogardzacie nami gdy się skromnie ubieramy. Mimo ciągłych zapewnień o tem, jakże macie mało dla nas szacunku! Wszakże sam Kant powiedział, że tezą kobiet jest: „Chociaż nas mężczyźni wewnętrznie nie szanują, to zato zmuszamy ich aby nas kochali.“<br>
{{tab}}105<br>
{{tab}}Powstałem, by pacjentkę mą pożegnać, a ona rzekła:<br>
{{tab}}— Idź pan już, bo mnie zaczynasz złościć!<br>
{{tab}}— Ja panią złoszczę? Czem, jeżeli wolno zapytać, byłem chyba cały czas cierpliwym słuchaczem?<br>
{{tab}}Właśnie ta cierpliwość pana mnie zirytowała, słucha pan, słucha, czasem coś bąknie, a jabym właśnie chciała, żeby mi pan oponował i kłócił się ze mną.<br>
{{tab}}Ukłoniłem się sztywno, a ona podając mi rękę, uśmiechnęła się do mnie czarująco i rzekła:<br>
{{tab}}— Nie gniewać się tylko, doktorze, to nie ładnie, mnie trzeba przecież wszystko przebaczyć, bo jak pan najlepiej sam wie, jestem histeryczką...<br>
{{tab}}KOKIETERJA.<br>
{{tab}}Sumę sposobów, któremi kobieta z rozmysłem lub bezwiednie pragnie ściągnąć na siebie uwagę mężczyzny, zowiemy kokieterją.<br>
{{tab}}Kokieterja bezwiedna, często jest wrodzoną i spotykamy ją już u małych dziewczynek, co często ma podłoże w naśladowaniu matki, albo też wprost przez matkę bywa dziecku wpajane, a ta potem się cieszy, że dziecko stroi już minki i umie zawracać oczkami.<br>
{{tab}}Kokieterja, tak bezwiedna jak i rozmyślna, ujawnia się głównie spojrzeniami, mimiką, przybieraniem działających na zmysły mężczyzn póz ciała, wyrachowanym chodem, przy którym uwydatniają się wdzięki kobiety, przyczem w pomoc przychodzi odpowiedni strój.<br>
{{tab}}Zbyt daleko posunięta kokieterja staje się wyzywającą i wtedy zaczyna zatracać swój urok i z niewinnej i cichej gry, staje się brutalnem ofiarowaniem się mężczyźnie.<br>
{{tab}}Do koketerji trzeba mieć pewien talent i pewną ku temu skłonność, co tłumaczy nam, dlaczego nieraz zu--<br>
{{tab}}106<br>
{{tab}}pełnie uczciwe zresztą kobiety „bezczelnie kokietują, a damy półświatka lub prostytutki, którym ta kokieterja jest przecież koniecznie potrzebną, mimo prób, nauki i usiłowań, absolutnie kokietować nie potrafią i czynią to śmiesznie i niezgrabnie.<br>
{{tab}}Kokieterja przybierająca pozy więcej duchowego zbliżania się kobiety do mężczyzny zowie się flirtem. Tak kokieterja jak flirt, dla wielu kobiet są poprostu niezbędnie do życia potrzebne. Są one niejako szczytem górskim, z którego roztacza się przecudny widok daleko, ale jeden krok fałszywy, a spaść można przytem w głęboką przepaść.<br>
{{tab}}Przy kokietowaniu kobieta stara się wyzyskać swoje naturalne lub sztuczne powaby. Kokietuje więc oczyma gdy ma ładne, włosami, ręką, nóżką i&nbsp;t.&nbsp;p.<br>
{{tab}}Prócz tego, ściągnąć może na siebie kobieta uwagę różnymi sposobami, które są zależne od mody i sposobu życia danego społeczeństwa, a raczej polegają na pewnem wyłamywaniu się od ogólnie przyjętego szablonu lub przesadzaniu w warunkach mody. Tak naprzykład u ludów dzikich, które chodzą często nago, kobieta ściąga uwagę mężczyny przez nałożenie na siebie jakichś części stroju, bo dowiedzioną jest rzeczą, że zmysły drażni więcej coś półzakrytego, jak sama nagość ciała, o czem świadczą najlepiej przejżyste pończoszki i sukienki naszych pań.<br>
{{tab}}Kobiety dzikie używają do kokieterji innych sposobów, a więc malowań ciała, tatuowań, fryzur z piórami, wprawiania sobie w nos, wargi lub uszy rozmaitych przedmiotów i&nbsp;t.&nbsp;d.<br>
{{tab}}Papuasi przekłuwają sobie naprzykład przegrodę nosową i wsadzają sobie w ten otwór różne sztabki, obrączki i pazury.<br>
{{tab}}Na wyspach malajskich piłują znowu sobie kobiety i czernią zęby, a Australkom wybijają dwa zęby z przodu.<br>
{{tab}}107<br>
{{tab}}U nas również panie, nawet niepotrzebujące tego, malują sobie twarz, zapominając, że do niedawna wytykały to z oburzeniem damom z półświadka. Usta smaruje się co chwila pomadką, by wargi wyglądały ładnie i świeżo, w naturalnym kolorze, natomiast w Nowej Zelandji za piękne uchodzą wargi, na błękitno pomalowane, czego nawiasem mówiąc i w Paryżu próbowano. Na Wyspach Edmonta za piękne uchodzą włosy białe,, co również i u nas w dawniejszych czasach było w modzie, u innych znów ludów elegantka stara się przybrać kolor włosów czerwony. Również i tu nasze panie nie pozostały zatem w tyle i co pewien czas jakiś kolor włosów staje się modny. Do niedawna wyjaśniały sobie kobiety włosy, utleniając takowe, obecnie znów przyciemniają je sobie henną.<br>
{{tab}}Ciekawą jest rzeczą, że tam, gdzie z powodu mniejszej ilości kobiet trudno jest mężczyźnie zdobyć towarzyszkę życia, naodwrót mężczyniźni starają się strojem lub malowaniem działać na kobietę.<br>
{{tab}}Hellenbach dzieli kokieterję na trzy rodzaje: 1. usiłowanie zwrócenia uwagi na siebie swem ciałem, 2. rzekomymi przymiotami duszy, 3. umiejętnem dostosowaniem się do danej sytuacji i życzeń mężczyzny. Tenże autor twierdzi, że w kokieterji kobieta jest najbardziej szczerą, tak, że nawet wygłosił zdanie: „Powiedzcie mi jak dana kobieta kokietuje, a powiem co ona jest warta...“<br>
{{tab}}Kokieterja liczyć się musi z różnemi gustami mężczyzn, a chcąc je wszystkie zadawalniać, musi wyszukiwać coraz to więcej oryginalnych form, czyli rafinować się. Tak naprzykład na mężczyzn w miarę ich zepsucia działają coraz to pikantniejsze stroje. Wyszukuje więc tu moda krótkie fasony sukien, uwydatniające piersi, biodra, rozcięte z boku, przejrzyste tkaniny i cienkie jak pajęczyna pończoszki i&nbsp;t.&nbsp;p.<br>
{{tab}}108<br>
{{tab}}Pamiętam doskonale, jak uśmiałem się serdecznie raz z jednego mojego znajomego, który szalał poprostu za jedną panną, a zwłaszcza zachwycał się jej cudnemi, ak się wyrażał, nóżkami.<br>
{{tab}}Nagle w Zakopanem ujrzał swą boginię podczas przechodzenia przez rzeczkę bez bucików i pończoch i oblał się przytem zimnym potem. Bo cóż zobaczył? Oto wcale nie piękne, czerwone, chropowate i pokryte włosem golenie, jakoteż wykrzywione i sterczące kostki palcy. Zadziałało to na niego w ten sposób, że nietylko zachwyty jego nad nóżkami ustały, ale ostudził się w zapałach i do samej osoby!<br>
{{tab}}Ta rafinada w stroju bywa też dla kobiet często fatalną, bo wywołuje u mężczyzn potem rozczarowanie, a nierzadko i wstręt fizyczny.<br>
{{tab}}Rafinowanie stroju kobiety, wywołać może u pewnych mężczyzn jeszcze fatalniejszy skutek, bo odłączenie pożądania od ciała kobiety, a przeniesienie go wprost na część ubrania, co zowiemy fetyszyzmem. Osobnik taki doznaje potem pobudzenia na sam widok pięknego bucika, włosów lub części garderoby, zwłaszcza bielizny kobiety, podczas gdy ona sama na niego nie działa. Fetyszyzm występuje niejako fizjologicznie, często u młodych chłopców, kochających się idealnie, którzy z pietyzmem całują, zbierają i przechowują różne części garderoby swoich najdroższych i loki włosów, za nic w świecie by się z niemi nie rozstali, są o nie poprostu zazdrośni, nawet wobec ukochanej osoby.<br>
{{tab}}Kokieterja bardzo często jest zarazem dowodem braku temperamentu kobiety, jakoteż niepewności siebie, bo jasną jest rzeczą, że kobieta piękna sama sobą zwraca uwagę i z tego jest właśnie dumną, a znowu kobieta z temperamentem nie ma nawet czasu na kokieterję, wie, bowiem, że cały jej organizm, jako taki, może działać na mężczyznę, nie potrzebuje więc dopiero szukać sztucznych półśrodków.<br>
{{tab}}109<br>
{{tab}}Kokieterja wymaga pewnej odległości, działa zachęcająco, z równoczesną jednak świadomością niemożebności zbliżenia się mężczyzny, lecz liczy się bardzo ze względami towarzyskiemi. Z tego też powodu kobieta jest znacznie śmielszą w spojrzeniach i kokietowaniu, gdy czyni swe próby na nieznajomym mężczynie, a poznanie go wpływa zaraz ujemnie na kokieterję, gdyż względy towarzyskie występują tutaj zaraz na plan pierwszy.<br>
{{tab}}Również kokieterja jest śmielszą, gdy kobieta jest pewną niemożebności zbliżenia się odrazu do niej kokietowanego mężczyzny, z tego też powodu, gdy kobieta porządna siedzi sama w lokalu publicznym, to nigdy nie ośmieli się kokietować, ale zaraz to zacznie, gdy ktoś znajomy się do niej przysiądzie, wtedy jest śmiałą i nie boi się zaczepki.<br>
{{tab}}Wspominaliśmy poprzednio, że zwracać może na siebie kobieta uwagę, przesadą w modzie, naprzykład zbyt krótką lub wydekoltowaną sukienką, ruchami zbyt swobodnemi, a wreszcie swobodnem zupełnie zachowaniem się, dozwalając mężczyźnie co chwila na pewne zbliżenie się i zaraz go odtrącając, co typowo ma miejsce w tak zwanym flircie.<br>
{{tab}}U nas panuje obecnie moda, że kobieta powinna być szczupła, co powoduje, że panie tęgie poddają się nieraz bardzo ciężkim i przykrym kuracjom.<br>
{{tab}}Inaczej jest w krajach mahometańskich, gdzie kobieta ma tem większe powodzenie im jest tęższa.<br>
{{tab}}W Afryce tuczy się celem piękności dziewczęta, a zwłaszcza przed ślubem odbyć musi każda forsowną kurację tuczącą.<br>
{{tab}}Jedna pieśń u Somalów powiada:<br>
{{tab}}„Jesteś piękna, a członki twoje są tłuste — gdybyś jednak piła mleko wielbłądzie byłabyś jeszcze piękniejszą.“<br>
{{tab}}Również u Hindusów ceni się bardzo kobiety kor<br>
{{tab}}110<br>
{{tab}}pulentne, a w księdze praw Manu powiedzianem jest między innemi następująco:<br>
{{tab}}„Uważajcie, ażeby dziewczyna mająca wyjść zamąż, miała tak wspaniały chód jak młody słoń!“<br>
{{tab}}Jasną wobec tego jest rzeczą, że kobiety chcąc się stosować do panujących upodobań, muszą nieraz wbrew naturze znosić rozmaite cierpienia, a więc deformować sobie czaszkę, jakto w Ameryce do niedawna u dzikich ludów miało miejsce, skracać stopy, jak u Chinek, ściskać się gorsetami i pasami, jak obecnie u nas, albo też naodwrót tuczyć się lub wypychać, jeżeli dobra tusza w danej chwili jest modną.<br>
{{tab}}Tutaj więc stoimy na pograniczu kokieterji i mody.<br>
{{tab}}Moda każę kobiecie stosować się do pewnego w danej chwili przyjętego szablonu, przyczem rola jej niejako się kończy. Kokieterja zaś tem się nie zadawalnia, lecz zmusza kobietę do wyszukiwania sposobów zręcznego operowania wynalazkami mody, a to w celu jak najlepszego wyzyskania ich do działania na mężczyznę. Osiąga się to zwykle w ten sposób, że albo celem odróżnienia się od innych, kokietka przesadza w modzie lub też wprowadza w niej pewne poprawki podkreślające, poprawiające lub też imitujące jej wdzięki.<br>
{{tab}}MĘCZENNICE ZAZDROŚCI.<br>
{{tab}}Kobieta nie rzadko cierpi z powodu zazdrości rzekomo kochającego ją mężczyzny i dlatego musimy poświęcić kilka słów temu uczuciu.<br>
{{tab}}Zazdrosnym można być o osobę i jej właściwości lub też o jakąś rzecz martwą, a uczucie to polega na obawie utraty posiadania. Zazdrość jest uczuciem nizkiem i egoistycznem, nie liczy się zupełnie z podmiotem czy przedmiotem miłości, lecz skierowana jest li tylko<br>
{{tab}}111<br>
{{tab}}ku celom osobistym i z tego powodu nieraz może obrażać drugą osobę, rzucając na nią zupełnie nieuzasadnione podejrzenie. Może więc mają rację ci co mówią, że kto jest bez powodu zazdrosny, ten nie kocha prawdziwie drugiej osoby, lecz kocha tylko siebie, jako właściciela tej osoby, uważając ją niejako za przedmiot. Zazdrosny często nie widzi tego co jest, lecz coby być mogło i często sam zmusza okoliczności, by się tak składały jak on przypuszcza, lub nawet je stwarza, suggestjonując potem siebie i drugą nieszczęśliwą osobę. Drugim rodzajem zazdrości jest niemiłe uczucie wywołane tem, że nie posiadamy tego i posiąść nie możemy co inny posiada. Uczucie to jest już trochę wyższe, a odczuwane bez krzywdy dla drugiego, stać się może nawet źródłem szlachetnego współzawodnictwa. Jeżeli jednak zazdrościmy komuś tego, czego absolutnie sami nigdy osiągnąć nie możemy i działamy przytem na jego szkodę, wtedy zazdrość taka jest uczuciem złem i graniczy z nienawiścią.<br>
{{tab}}Zadajmy sobie pytanie, kiedy i z jakich powodów wystąpić może zazdrość mężczyzny o kobietę i odwrotnie?<br>
{{tab}}Zazdrość może być przedewszystkiem uzasadnioną lub zupełnie niezasadnioną, a są nawet ludzie chorobliwie o wszystko i o wszystkich zazdrośni. Zazdrość uzasadniona może mieć uzasadnienie tylko dla danego osobnika, będąc pozatem właściwie zupełnie nieuzasadnioną. Nierzadko naprzykład zazdrośni są małżonkowie o siebie z tego powodu, że istnieje między nimi duża różnica wieku. Starszy mężczyzna, żeniąc się z młodą panienką będzie o nią ciągle zazdrosny, bo obawia się, że może spotkać ona w życiu młodego człowieka, który zadziała na nią w ten sposób jak on już działać nie może. Zazdrosną jest też brzydka żona o pięknego lub sławnego męża, widząc, że tenże ma naokoło duże powodzenie u kobiet. Taksamo zazdrosny będzie mężczyzna niepewny uczucia kobiety<br>
{{tab}}112<br>
{{tab}}lub też gdy ta jest kokietką, albo też, zupełnie nawet niewinnie, lubi flirtować z innymi mężczyznami. Zazdrosnym wreszcie będzie jedno z małżonków, które jest chore i nie może dać drugiej połowie pełnego szczęścia.<br>
{{tab}}W wypadkach zupełnie analogicznych co do ewentualnych przyczyn powstania, występuje zazdrość częściej u mężczyzn jak u kobiet, a to z powodu, że każdy mężczyzna jako więcej zbrukany życiowo, widzieć będzie o wiele częściej nieraz to złe, o którem kobieta niema nieraz nawet pojęcia. Zazdrość jest uczuciem, które zaślepia, jest przytem nielogiczną i opiera się częste na pozorach i domysłach poniżając człowieka i zmuszając go do szpiegowania drugiej osoby. Że jest nielogiczną, dowodzi choćby tego nie rzadki fakt, że zazdrosny odczuwa to uczucie nieraz tylko w razie obecności swojej. Tak naprzykład nieraz mąż zazdrosny jest o to, gdy ktoś na żonę jego rzuci kilka razy spojrzenie w publicznym lokalu, natomiast ze spokojnem sumieniem wysyła ją na kilka tygodni do kąpiel, zupełnie nie troszcząc się o to, że tam ewentualnie miałaby ona sposobność dopiero zdradzać go i flirtować zupełnie bez skupułów.<br>
{{tab}}Zazdrość jest uczuciem, z którego nieraz żadnym sposobem ani dowodami otrząsnąć się nie można i choć przychodzą chwile jasności umysłu i sam zazdrosny z siebie się śmieje, to za chwilę popada znowu w to zaślepiające uczucie i dlatego zazdrość często jest nieuleczalną.<br>
{{tab}}Człowiek zazdrosny, mający bardzo silną wolę, zdaje sobie naprzykład dokładnie sprawę z niesłuszności lub podejrzeń, wstydzi się przed sobą, zmienia co chwila przedmiot działania zazdrości na ukochaną osobę, a mimo to oprzeć się temu uczuciu nie może, ba, nawet są tacy, którzy bez zazdrości byliby nieszczęśliwi! Zazdrość potrafi nieraz tłumić miłość a nawet przejść w pewien rodzaj sadyzmu, tak, że zazdrosny lubuje się<br>
{{tab}}Klęsk: Bolesne strony. 8<br>
{{tab}}113<br>
{{tab}}poprostu w znęcaniu się nad drugą osobą, a dopiero nieraz, zgnębiwszy ją zupełnie i widząc ją nieszczęśliwą, pragnie czułościami nagrodzić jej tę krzywdę. Zazdrość wreszcie może zaślepić do tego stopnia świadomość, że na wzór Ottela każe osobnikowi zabić drogą osobę, by potem z przerażeniem opamiętać się zapóźno i wić się w bólach i męce zbolałej duszy u zimnych zwłok kochanej a niewinnej istoty!<br>
{{tab}}KOBIETA NIEWOLNICA.<br>
{{tab}}Niektórzy uczeni są zdania, że najpierwotniejszą formą pożycia społecznego był matryjarchat, a dopiero potem zjawił się patryjarchat.<br>
{{tab}}Historyczne jednak wzmianki mówią nam jedynie o patryjarchacie, to jest władzy ojca rodziny, któremu podlegli byli wszyscy członkowie rodziny, a więc i kobiety.<br>
{{tab}}Jeżeli zapytamy się znowu, jak sprawa przewagi płci przedstawia się u zwierząt, to zobaczymy, że wszędzie tutaj spotykamy przewagę samców, którzy bronią swej rodziny i dostarczają jej pożywienia. Również i u ludów dzikich zwykle mężczyzna jest panem, któremu ślepo podlegać musi żona, względnie żony, gdy ma ich kilka. W sferach proletarjatu w obecnych czasach jeszcze również mężczyzna jest panem domu, o ile naturalnie posiada odpowiednią energję, dba o rodzinę i nie da się żonie zawojować. Wobec nowego ruchu kobiecego zaczynają kobiety żądać i na tem polu równouprawnienia, twierdząc, że czas już ostatni zrzucić ze siebie tyranję mężczyzny. Chcą więc kobiety być niezależne finansowo od męża, mieć swój własny kawałek chleba i sposób zarobkowania. Prąd ten jest bardzo pochwały godnym o ile rzeczywiście kobieta potrafi sobie sama jedna dać w życiu rady i gospodar<br>
{{tab}}114<br>
{{tab}}stwo domowe, jakoteż wychowanie dzieci na tem nie ucierpi. Żaden inteligentny mężczyzna nie będzie obecnie chyba żądał, by żona jego była niewolnicą, spełniającą tylko mechanicznie obowiązki domowe, lecz będzie chciał w niej widzieć człowieka i współtowarzysza w życiu. Jednak tutaj z drugiej strony poruszyć musimy kilka kwestji.<br>
{{tab}}Przedewszystkiem kobieta musi być inaczej jak dotąd wychowana, ażeby dorosła swemu zadaniu. Ponadto trzeba tu także wziąść pod uwagę, że w wielu wypadkach jednak i nadal mężczyzna będzie musiał decydować, gdyż są pewne kwestje czysto męzkiej natury, tak jak z drugiej strony mężczyzna w kwestjach macierzyńskich musi pozostawić kobiecie wolną rękę.<br>
{{tab}}Liczyć się także należy z tem, że natura kobiety ma to w sobie, że jednak mężczyzna musi jej czemś imponować, a gdy tego niema, kobieta traci dla mężczyzny zupełnie szacunek i staje się on w domu czemś podrzędnem, co w pospolitem tego słowa znaczeniu zowiemy pantoflarstwem, a co na każdym obserwującym, tak mężczyźnie jak i kobiecie, robi przykre wrażenie. Maks Nordau twierdzi, że niektórzy mężczyźni żenią się z tego powodu z kobietami prostemi, nawet z ludu, popełniając tak zwane mezalianse i czują się potem bardzo szczęśliwi.<br>
{{tab}}„Precz z tyranami“ wołają natomiast kobiety, których albo nikt nie chce, albo też mają tak nieznośną naturę, że nie potrafiłyby nigdy się do kogoś przystosować.<br>
{{tab}}Jak wspominaliśmy, kobiety proste uznają tę supremację mężczyzn, ba nawet nieraz kochają mężczyzn, którze je tyranizują, a nawet biją, a nieraz po śmierci takiego męża kobieta płacząc, zwierza się znajomym: „wprawdzie mnie często bił, ale był bardzo dobrym mężem!“ Niestety jednak i obecnie nieraz w małżeństwach wydarza się, że mężczyźni rzeczywiście tyranizują swoje bardzo dobre, łagodne i uległe żony.<br>
{{tab}}8*<br>
{{tab}}115<br>
{{tab}}Nie żałując sobie niczego i bawiąc się swobodnie poza domem, pragną, by żona była białą niewolnicą, nie myślą nigdy o uprzyjemnieniu jej życia, a na ich skromne prośby odpowiadają brutalnie.<br>
{{tab}}I dziwią się potem, gdy w kobiecie takiej z czasem odezwie się bunt i niewolnica zrzuca swoje jarzmo i ucieka od męża brutala.<br>
{{tab}}Niestety świat bierze zwykle wtedy w obronę męża, twierdząc, że kobieta nie powinna nigdy porzucić ogniska rodzinnego, chociażby w niem bardzo cierpiała i czuła się nieszczęśliwą.<br>
{{tab}}Ciekawą jest jednak rzeczą, że statystyki rozwodów i separacji dowodzą, że właśnie takie żony-niewolnice rozchodzą się z mężem znacznie rzadziej, jak żony, które miały w domu stosunkowo dużo swobody, a nie brak i takich, które opuszczają swoich mężów może właśnie dlatego, że byli dla nich za dobrymi i nie potrafili im zaimponować!<br>
{{tab}}Często niewolnicą staje się kobieta bardzo młoda, która wyjdzie zamąż za mężczyznę podeszłego wieku. Wtedy starzec obawia się na każdem kroku, ażeby jakiś młodszy mężczyzna nie uwiódł mu żony, a egoistyczna zazdrość zmusza go do tego, że gnębi on ją, nie dozwala jej nigdzie chodzić, nie urozmaica jej życia, strzegąc jej pilnie jak jakiej drogocennej rzeczy z obawy przed złodziejem.<br>
{{tab}}U ludzi prostych panują pod tym względem dziwne nawet zapatrywania, a bicie żony uważane jest za atrybut mężowski, przeciwko czemu nie może nikt obcy protestować. Dla ilustracji przytaczamy poniżej przykład:<br>
{{tab}}Pewien proboszcz, jadąc przez wieś swojej parafji, posłyszał jęki i wołanie o ratunek koło jednej chałupy. Zatrzymawszy konie, udał się na miejsce, gdzie spostrzegł wieśniaka, bijącego z całych sił swoją żonę.<br>
{{tab}}116<br>
{{tab}}Poruszony tym, zwrócił mu w ostrym tonie uwagę, że tak postępować nie można i na to, ku zdumieniu księdza, odezwała się żona podniesionym głosem: „Co Jegomościa to obchodzi, proszę się do nas nie wtrącać, to jest nasza rzecz, mężowi wolno robić co mu się podoba!“<br>
{{tab}}A chłopskie przysłowie mówi:<br>
{{tab}}„Gdy chłop baby nie bije,<br>
{{tab}}To w niej wątroba gnije.“<br>
{{tab}}Nie rzadko bywa kobieta niewolnicą męża, gdy tenże oddaje się jakiemuś nałogowi a zwłaszcza pijaństwu. Pijak zatraca zupełnie wszelkie uczucia rodzinne, a na wódkę gotów jest wydać cały zarobek i grosz ostatni. Nieraz potem upiwszy się, nie jest w stanie nawet sam powrócić do domu i nieszczęśliwa żona czyni za nim nieraz po nocy poszukiwania, by go wynaleźć, nie rzadko podnieść z rynsztoka ulicznego i odprowadzić do domu, gdzie potem odpłaca jej się za to tem, że robi awantury, bije ją i dzieci, tłucze wszystko naokoło siebie i niszczy. Byłem niedawno świadkiem w jednej kawiarni następującej sceny:<br>
{{tab}}Pewien pan, podpiwszy sobie, zaczął robić awantury i zachowywać się tak niemożliwie, że gospodarz zmuszony był zawezwać pomocy policji. Równoczaśnie zjawiła się żona i starała się męża zabrać do domu. Ten jednakże odepchnął ją od siebie i zaczął obrzucać brutalnemi wyzwiskami. Nadeszła policja i dwaj posterunkowi wobec oporu, musieli przemocą wyciągnąć go z kawiarni, przyczem nie obeszło się naturalnie, wobec energicznego oporu pijanego, od pewnych potrącań tegoż. I wtedy żona rzuciła się jak lwica w obronie męża, krzycząc: proszę go nie trącać i obchodzić się z nim delikatnie, on jest przecież bardzo porządnym człowiekiem, a że się upił, to nie jest jeszcze przy<br>
{{tab}}117<br>
{{tab}}czyną, żeby z nim postępować jak z pierwszym lepszym...<br>
{{tab}}Wypadek ten ilustruje nam dosadnie, jak nieraz dużo serca i wyrozumiałości posiada kobieta, która mimo tego, że mąż wtedy obchodzi się z nią źle i czyni jej krzywdę, w razie potrzeby zapomina o wszystkiem i staje energicznie w jego obronie!<br>
{{tab}}Bywają przecież wypadki, że mąż, nie mając pieniędzy na wódkę, przychodzi do domu i chce wydrzeć żonie pieniądze, potrzebne jej na konieczne wydatki domowe, że nieraz musi ona je chować przed nim, a gdy mu ich nie wyda, mąż bije ją, wiedząc, że jednak te pieniądze gdzieś się znajdować muszą. Broni też nieraz taka nieszczęśliwa kobieta dzieci przed brutalnością męża, przyczem naraża się bardzo sama. Jasną jest rzeczą, że najwięcej zawsze w tym wypadku cierpi kobieta, bo z jednej strony musi ona bronić dzieci, a z drugiej starać się przecież o to, by te dzieci nie straciły szacunku dla własnego ojca. Nieraz, jak wspominamy o tem na innem miejscu, rodzą się z takiego ojca-pijaka dzieci nienormalne, chore a nieraz idjotyczne, nad którymi mąż pastwi się jeszcze więcej, zupełnie zapominając, że on właśnie jest tego wszystkiego przyczyną.<br>
{{tab}}Rzadziej już oddają się ludzie innemu nałogowi, mianowicie morfinizmowi, a obecnie kokainizmowi. Bywają też wypadki, że mąż nakłania żonę do nałogu, chcąc mieć w niej przytem towarzyszkę. Sytuacja wtedy naturalnie jest bardzo tragiczna, a życie rodzinne i porządek domowy przedstawiają się wtedy beznadziejnie. Na szczęście pobieta normalna, nie zdegerowana, jest bardzo odporną na alkoholizm, w razie jednak, gdy się odda temu nałogowi, sprawa ta u niej przedstawia się znacznie gorzej jak u mężczyzny...<br>
{{tab}}118<br>
{{tab}}MIŁOŚĆ PROGIEM ŚMIERCI.<br>
{{tab}}Czyż to nie paradoks... miłość progiem śmierci, miłość — do której wzdychają wszyscy, od której nie byli wolni nawet bogowie nieśmiertelni, to wielkie, dziwne i płomienne uczucie, które budzi się w nas nieraz nagle, barwiąc zaraz świat czarownemi kolorami, wywołując w duszy cudne dźwięki tęsknoty i poezji, a nie rzadko dodając nam w życiu zapału, polotu i energji!<br>
{{tab}}Czyż może być zatem miłość zarazem progiem śmierci?<br>
{{tab}}Tak, niestety jest ona progiem śmierci i to bez względu na to, czy pojmować ją będziemy idealnie czy zmysłowo.<br>
{{tab}}Kurtzjusz w swych studjach socjologicznych słusznie przyrównuje miłość do mylnego instynktu ćmy, która, nie mogąc się oprzeć jakiejś magnetycznej sile, wabiącej ją do światła, leci ku niemu, by znaleźć w niem śmierć niechybną.<br>
{{tab}}Już świat zwierzęcy daje nam liczne dowody na to, że często stosunek miłosny jest zarazem wyrokiem śmierci dla kochanków.<br>
{{tab}}Podczas aktu miłosnego giną naprzykład trutnie, liczne widłonogi, wrotki, philoxsera, a samice jentek zdychają zaraz po złożeniu jajek, podobnie pasikoniki i samice wielu motyli, a nawet węgorzy.1) Samica koszenili meksykańskiej, pozbawiona jest skrzydeł i nóg, po złożeniu jaj ginie sama a ciało jej służy potem jako ochrona dla potomstwa. Również giną w pewien czas po złożeniu jaj samice chrząszcza majowego i turkucia podjadaka. Zapewne odruchowo z tego powodu wiele samic broni się wprost rozpaczliwie przed zbliżeniem<br>
{{tab}}*) Również nieraz ginie przy porodzie kobieta chora na serce, o czem mówimy na innem miejscu.<br>
{{tab}}119<br>
{{tab}}się samca, a niektóre nawet popadają przytem we wściekłość, ba, nawet zabijają lub zjadają żywcem małżonka w czasie stosunku, co nieraz u pająków i pasikoników ma miejsce. Podobnie zagryza samca modliszka i świerszcz, jakoteż samica węgorza morskiego. Nierzadkim u zwierząt jest sadyzm, to jest znęcanie się nad partnerem w czasie stosunku, co obserwujemy zwłaszcza u zwierząt drapieżnych z rodziny kotów a nawet u ptaków naprzykład u kór.<br>
{{tab}}Świetne upierzenie samców uważał Darwin za środek pozyskania sobie swą pięknością samic, tymczasem inni twierdzą, że chodzi tu może raczej o przestraszenie samicy i wzbudzenie w niej szacunku i uległości, co zwłaszcza potwierdza fakt, że wiele samców, naprzykład indyk i paw, roztaczają swe pióra taksamo przed samicami jak i przed nieprzyjacielem, chcąc go przez to nastraszyć.<br>
{{tab}}Lecz powie ktoś: to przecież z idealną miłością u ludzi niema nic wspólnego?<br>
{{tab}}A jednak tak jest, bo czyż często i w miłości ludzi nie spotykamy tych samych zgubnych pierwiastków?<br>
{{tab}}I kobiety cechuje w miłości ciekawość i lęk zarazem, a mężczyzn wojowniczość względem współzawodników i chęć zdobycia kobiety nieraz wprost brutalna. Nawet rzecz pozornie tak idealną, jak pocałunek, uważa wielu za zanikłe kąsanie i w niektórych wypadkach namiętny pocałunek nawet w nie przechodzi. Piękne upierzenie, czy ładny kolor futra u zwierząt zmienili ludzie w piękne suknie, a futra zabierają wprost ze zwierząt, a mając rozum, starają się oszołomić drugą osobę pięknemi słówkami i działaniem na zmysły z pomocą śpiewu i sztuk pięknych.<br>
{{tab}}Że miłość często jest antytezą zdrowia i życia, nie trudno udowodnić.<br>
{{tab}}Ludzie pozbawieni gruczołów płciowych przybierają na tuszy, a naodwrót osoby namiętne są szczupłe,<br>
{{tab}}120<br>
{{tab}}a tęsknota i miłość beznadziejna wywołuje nieraz opiewane przez poetów „usychanie z tęsknoty“:<br>
{{tab}}Odkąd zniknęłaś jak sen jakiś złoty,<br>
{{tab}}Omdlewam z żalu — usycham z tęsknoty.<br>
{{tab}}Słowacki w Szwajcarji.)<br>
{{tab}}Sama rozkosz miłosna polega na afekcie wyczerpującym nadzwyczaj silnie organizm przez wydalanie najlepszych soków tegoż, co w następstwie wywołuje opisywane często potem uczucie przygnębienia, smutku, które uważają niektórzy jako instynktowne odczuwanie śmierci.<br>
{{tab}}Idealna miłość nietylko ze nie jest wolna od cierpień, ale często właśnie z nich się składa. Młodzieniec wzdychający do swej ukochanej, pragnie nieraz tylko jednego jej spojrzenia i uśmiechu, gotów potem zaraz umrzeć, a w przysięgach naszych twierdzimy, że „kochamy nad życie“...<br>
{{tab}}W razie gdy dwoje kochających się ludzi z powodu przeszkód nie może się połączyć, postanawiają nieraz odebrać sobie życie, uważając samobójstwo za jedyną możność połączenia się na wieki.<br>
{{tab}}Tak więc miłość, ten dar bogów, ta cudna lecz straszna idylla, która słodzi nam smutki i wypogadza szare dni życia, jest zarazem strasznem misterjum, które wprowadza nas wprawdzie w cudną krainę czarów, lecz wzamian bierze krew naszą serdeczną a rwąc duszę w niebiańskich drganiach rozkoszy, rzuca potem zgnębione i niezdolne do życia ciało pod swe stopy.<br>
{{tab}}I ciągle widzimy całe zastępy ludzi, którym miłość złamała życie, zniechęciła do świata, a niema gazety, w której by się nie czytało: przyczyną samobójstwa była zawiedziona miłość.<br>
{{tab}}Człowiek upojony miłością zapomina, jak upojony narkotykiem, o wszystkiem, często miłość zaślepia, a dla osoby ukochanej każdy gotów jest poświęcić<br>
{{tab}}121<br>
{{tab}}całe swe dotychczasowe nabytki, zasługi, pracę i poważanie u innych.<br>
{{tab}}Miłość nieraz każe człowiekowi popełnić zbrodnię i zabić rywala, czego by bezwarunkowo w innych warunkach nigdy nie uczynił. Nieraz też po śmierci najdroższej istoty, życie dla pozostałej niema już żadnej wartości i dlatego odbiera ona je sobie.<br>
{{tab}}Nierzadko wydarza się znowu, że gdy życie zaczyna gasnąć (co nieraz u suchotników spostrzegamy), równocześnie z tem miłość, jakby dla ironji, coraz więcej się zwiększa i łudzi biedną istotę stojącą nad grobem, osładzając jednak nieraz przez to, te straszne i gorzkie jej chwile.<br>
{{tab}}Wielcy myśliciele i poeci, odczuwali intuicyjnie tę bezbrzeżną głębię miłości i twierdzili, że wątłe serce ludzkie nie jest w stanie na dłuższy czas pomieścić jej w sobie, bo miłość jest uczuciem nadziemskiem, unosi nas w światy nieznane i uszlachetnia, lecz ukazując w tęczowej dali cudne miraże, podrywa zarazem te nikłe struny, które łączą nas ze światem, każąc nam za te rozkoszne chwile płacić cierpieniem, lub nieraz w zamian biorąc życie. Prawdziwa i głęboka miłość, często na świecie z tego powodu, kończy się rychło, przechodząc w spokojnie uczucie przywiązania, lub co też bywa, zmieniając się w nienawiść.<br>
{{tab}}Miłość jest antytezą egoizmu, bo ten dba tylko o własne dobro, własne cele i korzyści. A miłość jest altruistyczną i dlatego każe matkom walczyć w obronie swych dzieci, wzbudza zapał w żołnierzu bohaterze, karząc mu ginąć na polu walki z miłości dla ojczyzny, bo najszczytniejszym dowodem prawdziwej miłości, jest poświęcanie się dla drogiej osoby, choćby to poświęcenie życiem przypłacić było trzeba...<br>
{{tab}}Z tych też powodów, nazwano słusznie, miłość progiem śmierci, trwa ona czasem u osoby nawet mimo to, że druga już nie żyje, rozciągając się niejako, jeszcze poza grób.<br>
{{tab}}122<br>
{{tab}}MORDERCA<br>
{{tab}}(Urywek z pamiętnika wdowca)<br>
{{tab}}Umarła..., moja najdroższa Janka, umarła, a ja ją zabiłem — ach, to straszne, bo zabiłem ją, pragnąc gorąco jej życia i kochając ją z całej duszy! Żyliśmy ze sobą tak pogodnie i szczęśliwie, aż tu nagle zaczęła mi słabować. Poszliśmy do lekarza, on rozpoznał u niej poważne cierpienie, zakazał wszelkich wzruszeń i znacząco przytem na mnie popatrzył. Wróciliśmy do domu, a ja siadłszy przy niej, zacząłem głaskać jej cudne złote włosy, nie zbliżałem się do niej i nie całowałem jej, znając siebie dobrze. Lecz ona sama przysunęła się blisko do mnie i, całując mnie gorąco, zapytała:<br>
{{tab}}— Czy mnie już nie kochasz, Olu? Może dlatego, że jestem chora?<br>
{{tab}}— Ależ nie, dziecino.<br>
{{tab}}— No więc całuj mnie tak jak dawniej!<br>
{{tab}}— Ja na to wpiłem się z jakąś dziwną żarłocznością w jej rozchylone blade usteczka i ssałem z nich rozkosz wraz z jej życiem!<br>
{{tab}}I ciągle potem było to samo — na jej widok ogarniała mnie zawsze z początku rzewność i czułość, brałem ją w ramiona i wtedy wybuchała we mnie jakaś dziwna żywiołowa namiętność i jak wampir wysysałem z niej siły!<br>
{{tab}}Stawałem się z dnia na dzień coraz więcej namiętnym, a ona coraz więcej słabła. Aż raz, gdy miałem ją w swych rękach, rzekła cichym głosem:<br>
{{tab}}— Olu, nie męcz mnie dziś, taka jestem jakaś słaba... — a ja na to rzekłem szeptem:<br>
{{tab}}— Janko, tylko dzisiaj...<br>
{{tab}}Westchnęła i oddała mi się całą duszą. Potem znowu było to samo, ona nigdy już nie protestowała, a tylko ciche westchnienia były jej obroną. A ja tego wtedy nic nie czułem, nie widziałem jej spojrzeń błagalnych,<br>
{{tab}}123<br>
{{tab}}zdawało mi się, że ją przez to kocham coraz więcej, że gwałtowna miłość moja uzdrowić ją musi!<br>
{{tab}}Nagle zmieniła się, sama zaczęła domagać się pieszczot, a ja głupi cieszyłem się, że to jest objawem jej powrotu do zdrowia.<br>
{{tab}}Spostrzegłem się dopiero zapóźno... zacząłem unikać bliższej z nią styczności, lecz ona stała się natarczywa, aż raz...<br>
{{tab}}— Boże! pamiętam to doskonale... po kolacji kazała podać likier i mimo mych protestów piła jeden kieliszek po drugim...<br>
{{tab}}— Janko, nie pij błagałem... lecz ona podniecona — rzuciła kieliszkiem o ziemię, siadła mi na kolanach, a zarzucając mi ręce na szyję, krzyknęła jakimś dziwnym nie swoim głosem:<br>
{{tab}}— Wszystko furda, Olu, było nie było, popieśćmy się!<br>
{{tab}}Jakoś dziwnie ukłuły mnie te cyniczne słowa, wypowiadziane poraz pierwszy przez nią, zawsze tak skromną, tak subtelną...<br>
{{tab}}— Janko, co mówisz?<br>
{{tab}}— Co mówię, no furda, było nie było, wszystko mi jedno, wiem, że muszę umrzeć, wiem, że życie moje wisi na włosku, więc poco sobie mam żałować, poco odmawać cudnych chwil? Będziemy dziś szaleć — Olu, pij — upijmy się, ja tak chcę, ja tak każę!<br>
{{tab}}Błagałem ją napróżno na klęczkach! Zacząłem nawet płakać, a ona ciągle mnie kusiła, dysząc poprostu z namiętności, tańczyła, śpiewała, stała się rozpasaną, aż wkońcu uległem i odezwał się we mnie dziki człek jaskiniowy, który siedzi w każdym z nas! Rzuciłem się na nią, gryzłem ją, wpijałem się poprostu w jej biedne ciałko, a ona oddawała mi pieszczoty z jakąś dziwną szaloną namiętnością!<br>
{{tab}}Nagle obwisła w mych ramionach...<br>
{{tab}}— Janko... — krzyknąłem — co ci jest?<br>
{{tab}}— Olu, kochasz mnie? — zapytała szeptem.<br>
{{tab}}— Dziecino, wiesz, że kocham cię i jesteś mi wszystkiem.<br>
{{tab}}— I ja cię kocham nad życie — szeptała — więcej jak me życie... ucałuj mnie... umieram... daruj, że zabieram ci siebie ze świata, ale nie mam już sił żyć, bądź zdrów...<br>
{{tab}}Skonała!<br>
{{tab}}Siedziałem przy niej całą noc, trzymając jej małą biedną, zimną rączkę w swych dłoniach, płakać nie mogłem...<br>
{{tab}}Umarła... Moja najdroższa, najukochańsza, Janka, moje całe szczęście, umarła, a ja ją, zabiłem — a zabiłem ją, pragnąc gorąco jej życia i kochając ją z całej duszy...<br>
{{tab}}DZIWNY WPŁYW PEWNYCH KOBIET NA ROŚLINY<br>
{{tab}}Rośliny są taksamo żyjącym i czującym organizmem jak zwierzę, a nawet odczuwają one sympatje i antypatje. Wiemy naprzykład, że pewni ludzie nie mają szczęścia do sadzenia i pielęgnowania roślin, podczas gdy innym znakomicie się to udaje.<br>
{{tab}}Najciekawszy jednak może jest zgubny wpływ, jaki wywierają pewne kobiety na rośliny, zwłaszcza w okresie miesiączkowania, naco zwrócił uwagi dr. Schick na posiedzeniu Towarzystwa Lekarskiego w Wiedniu. Obserwował on mianowicie kobietę, która w czasie perjodu nie mogła żadnego kwiatu wziąść do ręki, gdyż tenże sechł potem bardzo szybko, mimo tego, że był włożony zaraz do wody. I ja również obserwowałem jedną panią, żonę adwokata ze Lwowa, która opowiedziała mi, że jako narzeczona była poprostu nieszczęśliwą, gdy w czasie słabości narzeczony ofiarowywał jej kwiaty,<br>
{{tab}}125<br>
{{tab}}albowiem gdy je wzięła do ręki zaraz potem więdły, czemu się narzeczony dziwił, a przyczyny mu przecież powiedzieć nie mogła. Działanie u niej było tak silne, że gdy w czasie słabości pociągnęła palcem po jakimś liściu, naprzykład napisała datę, to w kilka godzin data ta stała się widoczną wskutek usychania tkanki liściowej w tem miejscu.<br>
{{tab}}Znanem to zdaje się było i dawniej, gdyż w wielu miejscowościach na wsi istnieje zabobon, że skoro kobieta podczas menstruacji wejdzie do winnicy lub ogrodu owocowego i dotknie się roślin, to takowe więdną.<br>
{{tab}}W dużych hodowlach roślin naprzykład w Harlemie istnieją nawet pod tym względem przepisy, zakazujące kobietom pracować w okresie menstruacji. Obserwowano też fermentowanie wina, konfitur, ciasta i&nbsp;t.&nbsp;d., które było w styczności z pewnemi kobietami. W wiekach średnich nazywano nawet kobietę w czasie menstruacji, „animal venenosum“. Kobiety karmiące nie mają zwykle regularności. Natomiast obserwowano nieraz ciężkie zaburzenia u osesków w razie, gdy karmiąca dostała perjodu.<br>
{{tab}}Najsilniejsze działanie jest w pierwszym dniu regularności. Profesor Jager zwraca uwagę, że woń niektórych kobiet wtedy jest bardzo przykra i przypomina gnijące śledzie. Niewierny jeszcze dokładnie, na czem to trujące działanie polega, niektórzy odnoszą go do jakiegoś ciała przypominającego arszenik.<br>
{{tab}}ZASTĘPCZE CHOROBY<br>
{{tab}}Jeżeli mówimy o erotycznem życiu kobiety, to nie możemy pominąć pewnego bardzo ciekawego objawu wydarzającego się zwłaszcza nieraz u kobiet zawiedzionych w miłości lub też mających mężów, którzy je zaniedbują, w postaci tak zwanych zastępczych cho-<br>
{{tab}}126<br>
{{tab}}rób, przez które rozumiemy nic innego jak tylko zastępowanie, czego dany osobnik niema, czemś innem.<br>
{{tab}}Odnosi się to zwłaszcza do wielu cierpień noszących miano nerwic, powodujących jednak objawy w pewnych organach, a występujących u osobników z przeczulonym systemem nerwowym, obarczonych dziedzicznie, o słabej woli, a nieraz z objawami histerji lub neurastenji.<br>
{{tab}}Choroba nieraz jest dla danego osobnika wtedy jedynym ratunkiem, do którego się ucieka, bo nic innego mu nie zostało na świecie i zapełnia nim swoje puste życie. Freud zwrócił uwagę, że często pewne przypady chorobowe powodowane są tak zwaną konwersją, to jest przemianą pewnych załamań duchowych w jakieś cierpienie inne, ewentualnie organiczne. Załamania te pacjent ma głęboko na dnie duszy, a choć zdaje mu się, że ich w sobie niema, gdyż skryły się one w podświadomość, to jednak one właśnie są przyczyną jego obecnego cierpienia i projekcją na zewnątrz głęboko ukrytych cierpień.<br>
{{tab}}Objaśnimy to najlepiej przykładem z życia wziętym.<br>
{{tab}}Jedna z moich chorych kocha się bez nadziejnie w narzeczonym swojej siostry. Naturalnie kryć musi to uczucie, będąc uczciwą, stara się nawet taić to sama przed sobą, cierpiąc bardzo z zazdrości. W podświadomości swojej łączy owe przykre uczucie z cierpieniem wątroby i żółci, gdyż nieraz słyszała, że zgryzliwość jest objawem cierpienia wątroby. I zjawia się też u niej rzeczywiście cierpienie wątrobowe, jako konwersja depresyjnego stanu psychicznego.<br>
{{tab}}Zrozumiałą jest rzeczą, że tutaj leczenie samej wątroby nie wiele wskóra, trzeba leczyć główną przyczynę, a więc wykluczywszy organiczne cierpienie, dojść drogą psychoanalizy do źródła cierpienia i takowe najpierw usunąć.<br>
{{tab}}Nierzadko ucieka się do choroby zaniedbywana<br>
{{tab}}127<br>
{{tab}}żona, której mąż spędza czas poza domem. Naprzykład uporczywe bóle głowy, bezsenność i&nbsp;t.&nbsp;d. występujące tu nieraz stają się poprostu koniecznością dla owej kobiety, bo z jednej strony usprawiedliwiają jej ciągłe siedzenie w domu przed znajomemi, z drugiej mogą wzbudzić litość u męża i pobudzić go, by żoną się więcej zajął.<br>
{{tab}}Prócz tego choroba taka jest dla danej osoby wygodną, a nie mając nic innego do roboty, zabiją nią czas, ciągle się lecząc. I tu znowu każdy zrozumie, że chcąc wyleczyć taką chorobę, musimy albo usunąć główną jej przyczynę, to jest poprawić pożycie małżeńskie, albo też gdy nie da się tego uczynić, trzeba tej biednej kobiecie wzamian za tę chorobę dać co innego i powstałą stąd pustkę wypełnić. Radzą też lekarze wtedy koniecznie kobiecie nie mającej lub nie mogącej mieć dzieci, by wzięła na wychowanie jakąś małą istotkę, a gdy to jest nie możebne, lub osoba nie posiada wyraźnych uczuć macierzyńskich, zachęca się ją, by zajęła się jakąś pracą, w razie zdolności poświęciła się sztuce, oddała filantropi i&nbsp;t.&nbsp;p. Taki „kompleks“ psychiczny spotykamy nieraz u młodych bezdzietnych mężatek mających nie dobre pożycie domowe.<br>
{{tab}}Chore na zastępcze choroby kobiety uznaje się za historyczki, nie można jednak twierdzić, że one zawsze chorobę udają. Chore są one rzeczywiście, bo cierpienie duszy jest też poważnem cierpieniem, a wskutek ścisłego związku ducha z ciałem, może wywoływać prawdziwe przypadłości fizyczne. Z drugiej jednak strony zadziwia nas wtedy zmienność i niestałość przypadów chorobowych.<br>
{{tab}}Oto kobieta leżąca „bez duszy“ godzinami na kanapie, nie mogąca niczem w domu się zająć, nagle wieczorem przed balem zyskuje siły i energję, potrafi godzinami stać przed lustrem przy ubieraniu się, idzie na bal i tańczy tam bez ustanku do białego rana, czując się wtedy zupełnie zdrową i silną.<br>
{{tab}}128<br>
{{tab}}Nic też dziwnego, że treścią życia niektórych kobiet jest wobec tego choroba, a ktoś złośliwy wypowiedział zdanie:<br>
{{tab}}„Kobieta może być tylko matką, kochanką lub histeryczką.“<br>
{{tab}}Zapewne na to zdanie oburzą się może kobiety, które znalazły jakiś cel w życiu, mają swoje stanowisko i ulubioną pracę!<br>
{{tab}}O tych tutaj nie mówimy, lecz mówimy o kobietach wychowanych według dawnych zasad, które od dziecka „tresowane“ były na panny na wydaniu, nie umiały nic innego, jak tylko ciągle pracować nad tem i myśleć, by być pięknemi lub pięknemi się wydawać, a marzeniem ich i ostatecznym celem życia było małżeństwo, które miało być dla nich tym, niejako portem, do którego ich łódź życia w końcu przybić musiała, by potem kołysać się bezczynnie na falach spokojnego i pozbawionego wszelkich burz życiowych oceanu.<br>
{{tab}}Niestety smutna rzeczywistość przekonała je, że w życiu bywa często inaczej. Nie znalazły one w mężu czego szukały (a mąż też tego nie znalazł), nie zaznały słodyczy macierzyństwa, nie umią się niczem zająć, nie mają żadnego celu w życiu, została wtedy pustka, którą, nie mogąc wypełnić czemś innem, wypełniają chorobą.<br>
{{tab}}CHOROBY KOBIECE A ŻYCIE EROTYCZNE.<br>
{{tab}}Jeżeli kobiety uważa się często za męczennice miłości, w znaczeniu moralnem, to ja jako lekarz, muszę im ten sam tytuł przyznać w znaczeniu fizycznem. Niema żadnego porównania, o ile pod względem płciowym muszą kobiety znacznie więcej cierpieć od mężczyzn. Tak naprzykład w tym wieku, kiedy młody osobnik niema jeszcze pojęcia o życiu płciowem, młoda<br>
{{tab}}Klęsk: Bolesne strony. 9<br>
{{tab}}129<br>
{{tab}}dziewczyna musi już nieraz co miesiąc znosić wielkie dolegliwości podczas regularności. I potem także wyszedłszy zamąż bardzo często słabuje tak, że nawet utarło się zapatrywanie, że kobieta lepszej sfery, zupełnie zdrowa płciowo, należy do wyjątków!<br>
{{tab}}Co chwila grożą kobiecie rozmaite cierpienia, a nawet ciążą która powinna być aktem fizjologicznym, wywołuje nieraz u naszych pań komplikacje wymagające interwencji lekarskiej. A cóż dopiero mówić o porodzie? Pomijam tu kwestję złej budowy kobiety, która może spowodować bardzo ciężkie powikłania porodowe a nawet wymagać operacji. Są jednak i inne przyczyny, z powodu których ciąża i poród może dla kobiety przedstawiać wielkie niebezpieczeństwo.<br>
{{tab}}Przedewszystkiem odnosi się to do chorób serca. Poród i bóle porodowe, jakoteż potrzebne przytem parcie, celem wydalenia płodu, są nawet dla zdrowego serca kobiety wielkim wysiłkiem i nie rzadko spotykamy potem chwilowe rozszerzenie tego organu. Cóż dopiero mówić o sercu chorem, a zwłaszcza wadach serca nie wyrównanych. Tutaj poród może być wprost groźnym dla życia!<br>
{{tab}}Plesch w dużej swojej statystyce wykazał, że mężatki i kobiety odbywające poród a cierpiące na nie wyrównane wady serca, prawie nigdy nie przekraczają 40 roku życia, a 65% z nich zaledwo znosi jako tako pierwszy poród.<br>
{{tab}}Cóż wobec tego dziwnego, że lekarze wprost odradzają kobietom poważnie chorym na serce wychodzenie zamąż. Czyż jednak kobiety się do tego stosują?<br>
{{tab}}Nie! Twierdzą one, że uczucie i miłość są pierwsze i dlatego nazywam je męczennicami miłości.<br>
{{tab}}Jedna z moich kuzynek bardzo poważnie chora na serce zakochała się. Raz w rozmowie zwróciłem jej uwagę na to, że ryzykuje bardzo wiele chcąc wyjść zamąż z tak słabem sercem. Na to dostałem odpowiedź: wy lekarze bierzecie wszystko na zimno i nie możecie<br>
{{tab}}130<br>
{{tab}}zrozumieć, że istnieć mogą uczucia tak głębokie i gorące, że się z niczem liczyć nie mogą. Wobec tego prosiłem ją, by choć uważała trochę na siebie i nie zachodziła w ciążę. Wyszła za mąż i po roku urodził jej się szczęśliwie synek. Pokazując mi go powiedziała: patrz na to śliczne maleństwo, gdybym była ciebie posłuchała, nigdy nie zaznałabym tego szczęścia, jakie dziś zaznaję. Cóż mogłem na to odpowiedzieć? Nic — chyba przyznać w duchu, że czasem my jako lekarze się mylimy. W dwa lata potem, żyjąc przez ten czas idealnie ze swoim mężem, zaszła znowu w ciążę i w czasie porodu nagle skończyła życie, zostawiając oszalałego z rozpaczy męża z dwojgiem maleńkich sierot!<br>
{{tab}}Wobec tego, że ciągle słyszymy o dziedziczności gruźlicy, a zarazem, że choroba ta jest bardzo częstą, nasunąć się nam musi też pytanie, czy osobnik chory na piersi, może wstępować w związki małżeńskie?<br>
{{tab}}Odpowiedź na to dać nam może jedynie doświadczenie lekarskie i statystyka.<br>
{{tab}}A co one nam powiadają?<br>
{{tab}}Powiadają one, że dzieci zrodzone z rodziców gruźliczych w 20% przypadków umierają (na szczęście) zaraz po urodzeniu, a z pozostałych przy życiu co trzeci cierpi na niedokrwistość, zołzy czyli skrofuły, choroby kiszek i&nbsp;t.&nbsp;p.<br>
{{tab}}Kwestja dziedziczności gruźlicy jest sporną jako taka. Jedni twierdzą, że dziedziczy się wprost gruźlicę a inni są zdania, że dziedziczy się skłonność do tej choroby, a dziecko będąc skłonne, zaraża się dopiero po urodzeniu od matki lub ojca, którzy rozsiewają w około siebie prątki. Nie jest obojętnem czy chorym na gruźlicę, jest ojciec lub matka. Gdy chorym jest ojciec, rodzi się dwa razy więcej chorych, jak gdy cierpiącą jest matka, natomiast w razie choroby matki jest więcej zakażeń późniejszych.<br>
{{tab}}Jeżeli co do syfilisa i pijaństwa istnieją w społe<br>
{{tab}}9*<br>
{{tab}}131<br>
{{tab}}czeństwie pewne skrupuły i zastrzeżenia przy zawieraniu związków małżeńskich, to niestety co do gruźlicy nikt nie robi tu sobie żadnych skrupułów i niemal codzień zawierają związki małżeńskie chorzy na piersi ze zdrowymi, a co gorzej chorzy z chorymi i to w stadium ostrem! A jednak przecież gruźlicę da się często wyleczyć lub choćby podleczyć, trzeba jednak do tego dobrej woli i dużej dozy cierpliwości. Bardzo często żenią się ludzie doskonale wiedząc, że są chorzy i zdając sobie sprawę ze swego stanu zdrowia, wstępują w związki małżeńskie nawet gorączkujący twierdząc, że ciągnie ich nieprzeparcie miłość i że drugi osobnik wie o stanie ich zdrowia i zgadza sę dzielić dolę i nie dolę z chorym!<br>
{{tab}}Znaną jest rzeczą, że chorzy na piersi w ciężkiem stadjum są zwykle erotycznie do tego podnieceni, ale zapominają ci ludzie, że chodzi tu nie tylko o nich lecz o przyszłe potomstwo!<br>
{{tab}}Wobec tych smutnych faktów koniecznem jest, jak to wspominamy na innem miejscu, by ludzie pragnący wstępować w związki małżeńskie musieli się wykazać świadectwem lekarskiem, że stan ich zdrowia pozwala na zawarcie związku tak ze względu na siebie jak partnera i na ewentualne potomstwo, a dalej by ludzie chorzy na cięższe formy gruźlicy najpierw sumiennie się leczyli, a dopiero potem myśleli o zawieraniu małżeństwa.<br>
{{tab}}Prócz tego ciąża pogarsza nieraz bardzo stan płuc kobiety cierpiącej na gruźlicę, a cierpienie to, jak wiadomo, jest bardzo częstem i najgroźniejszem właśnie w tym wieku, kiedy kobieta dojrzewa. To samo odnosi się do cierpienia nerek, które również może podczas ciąży lub porodu tak się pogorszyć, że wywołuje zupełne ustanie funkcji nerek i zatrucie organizmu, cechujące się utratą przytomności i drgawkami czyli chorobą zwaną: rzucawką porodową (Eclampsia).<br>
{{tab}}Wobec tych wszystkich niebezpieczeństw grożących<br>
{{tab}}132<br>
{{tab}}kobiecie lekarze walczą o to, aby tak ze względu na samą kobietę i jej szczęście małżeńskie, jakoteż zdrowie przyszłego potomstwa, wychodziły zamąż tylko te kobiety, których stan zdrowia pozwala na to, by zostały matkami.<br>
{{tab}}W niektórych krajach, a zwłaszcza w Ameryce, przed zawarciem małżeństwa wymaga się, by tak narzeczony jak i narzeczona, dali się zbadać przez lekarzy i przedłożyli świadectwo zdrowia i wtedy dopiero związek może być zawarty.<br>
{{tab}}Prawdziwą zaś męczennicą bywa nieraz kobieta przez to, że mężczyzna zaraża ją wenerycznie, a chodzi tu przedewszystkiem o dwie choroby mianowicie: zakaźny katar dróg moczy-płciowych zwany tryprem (rzeżączka) i ogólną chorobę bardzo ciężką syfilis. Niestety młodzi ludzie bardzo często chorują na te choroby, a nieraz nie mając pieniędzy na leczenie, lub też powodowani fałszywym wstydem, nie leczą się gruntownie i potem zarażają dalej kobiety, ewentualnie swoje żony.<br>
{{tab}}Tryper wywołać może u kobiety bardzo ciężkie komplikacje, a nawet być śmiertelnym. Kobieta taka kwęka potem nieraz całe życie, jest często bezpłodną lub dziecko przy porodzie nabawić się może cierpienia oczu prowadzącego czasem nawet do ślepoty. Z tego też powodu arkuszerki mają obecnie polecenie, by każdemu dziecku po urodzeniu zapobiegawczo zakraplać oczy.<br>
{{tab}}Również i syfilis jest chorobą bardzo ciężką, a co smutne, przenoszącą się na potomstwo, przyczem kobieta może sama nie wykazywać śladu zakażenia. Wspominamy na innem miejscu, że na szczęście mamy obecnie pod tym względem bardzo cenną próbę krwi dr. Wassermanna, której bezwarunkowo powinien<br>
{{tab}}133<br>
{{tab}}poddać się każdy, który przebył te chorobę, a chce wstąpić w związki małżeńskie.<br>
{{tab}}Syfilis nie leczony, lub leczony wadliwie, może wywołać bardzo ciężkie powikłania chorobowe i później mężczyzna taki będąc już nieraz ojcem rodziny staje się nie uleczalnym kaleką, którego potem musi pielęgnować żona i dbać o cały dom.<br>
{{tab}}Bezwarunkowo więc każdy mężczyzna, który przebył jakąkolwiek chorobę weneryczną powinien przed wstąpieniem w związki małżeńskie poddać się sumiennemu badaniu lekarskiemu.<br>
{{tab}}Kwestją nieraz dla lekarza bardzo przykrą jest sprawa tak zwanej tajemnicy lekarskiej.<br>
{{tab}}Zgłasza się naprzykład do lekarza mąż, który pozamałżeńsko nabawił się jakiejś choroby wenerycznej i zarazem powołuje się na dochowanie tajemnicy lekarskiej, to jest, by go lekarz przed żoną nie zdradził. Lekarz wtedy jest rzeczywiście w wielkim kłopocie, z jednej bowiem strony obowiązuje go ta tajemnica lekarska, a z drugiej wie dobrze, jakie niebezpieczeństwo grozi żonie, musi więc tutaj dopiero użyć całej swojej dyplomacji, by pogodzić ze sobą obie te sprawy. Gorzej przedstawia się sprawa przy pozamałżeńskiem zakażeniu się syfilisem, tu bowiem zachodzi nawet obawa przeniesienia choroby drogą poza płciową, naprzykład przez pocałunek, przyrządy do jedzenia i&nbsp;t.&nbsp;p. Lekarz w tym wypadku postąpi najlepiej umieszczając chorego w szpitalu, nie zdradzając jednak ewentualnie przed żoną (bez zezwolenia męża) właściwej istoty choroby.<br>
{{tab}}Również lekarz jest nieraz w wielkim kłopocie, gdy przychodzi na świat dziecko z wybitnemi objawami syfilisa dziedzicznego, a żona nic zupełnie nie wie o chorobie męża, albo też na odwrót mąż nie wie o tem, że żona, czy to w poprzedniem małżeństwie, czy też poza małżeńsko, nabawiła się tej choroby.<br>
{{tab}}Widzimy z tego, jak ważną jest ta sprawa, jak nie<br>
{{tab}}134<br>
{{tab}}raz w rękach lekarza leży poprostu całe dalsze szczęście rodzinne pacjentów, jak lekkomyślnymi, jeżeli już nie zbrodniczymi są ci, którzy nie leczą się przedtem, tają swą chorobę nie namyśliwszy się, że nieraz jednak w końcu zgubne jej skutki wyjdą na jaw!<br>
{{tab}}Czy są na to jakie środki zaradcze?<br>
{{tab}}Są i nawet obecnie zaczynają znajdować szerokie zastosowanie. Lekarze szkolni w swoich pogawędkach higjenicznych powinni bezwarunkowo (w wyższych klasach) poruszać sprawę chorób wenerycznych i zgubnego ich wpływu w razie nie leczenia na spółeczeństwo. Prócz tego od czasu do czasu odbywać się powinny wykłady publiczne dla starszych z obrazami świetlnemi lub kinomatograficznemi z zakresu chorób wenerycznych. Wykłady te powinny być dostępne dla każdego, a więc bezpłatne, albo za minimalną zapłatą i urządzane osobno dla mężczyzn, a osobno dla kobiet. Prócz wykładów dobre usługi oddają też popularne rozprawki i broszury pisane jednak przez fachowych lekarzy, a nie przez jakichś partaczy. Gazety codzienne powinny bezwarunkowo nie umieszczać na łamach pisma rozmaitych reklamowanych środków i sposobów leczenia, podawanych bardzo często przez ludzi nie mających o medycynie żadnego pojęcia, a które mają potem ten skutek, że pacjent ufając im nie idzie do lekarza, leczy się sam, wydaje dużo pieniędzy, a choroba rozwija się w nim coraz dalej. Obowiązkiem wreszcie każdego uczciwego mężczyzny, choćby nawet był wyleczony, jest przyznać się do przebytej choroby przed kobietą, która, jeżeli go prawdziwie kocha i jest w tej sprawie uświadomiona, z pewnością przebaczy mu, wiedząc, że nieraz nie był on temu winien. Przez takie szczere postępowanie z jednej strony mężczyzna uspokoji swoje sumienie, będzie mógł spokojnie w razie potrzeby leczyć się ewentualnie zapobiegać możliwemu zakażeniu, uniknie się wielu przykrych niespodzianek, a wreszcie, co najważniejsze, wpłynie to korzystnie<br>
{{tab}}135<br>
{{tab}}na zdrowie przyszłych pokoleń, które cierpią, nieraz za lekkomyślny krok ich ojca w młodym wieku.<br>
{{tab}}W każdym mieście powinny wreszcie istnieć poradnie dla chorób wenerycznych, w których by młodzi ludzie a nawet i starsi, znajdowali bezpłatną, a dyskretną poradę, jakoteż pouczenie w postępowaniu na przyszłość.<br>
{{tab}}Zdarzają się wypadki, że dany osobnik nawet niewie o tem, że przebył chorobę weneryczną, naprzykład syfilis, gdyż z jednej strony przebiegała ona lekko, a z drugiej niema on pojęcia o objawach tej choroby. Syfilis powoduje też bardzo często poronienia u kobiet, otóż w wypadkach takich, gdy kobieta często roni, powinno się bezwarunkowo myśleć o utajonym syfilisie, iść do lekarza, dać sobie zbadać krew i ewentualnie leczyć się, zwłaszcza, gdy próba wypadnie dodatnio.<br>
{{tab}}Wreszcie wspomnieć tu musimy o nie rzadkiej chorobie u kobiet, występującej nieraz zamiast nagrody za jej liczne porody i karmienia, a jest nią rak, który z lubością usadawia się często u kobiet w dwóch organach stojących w związku z macierzyństwem: to jest w piersi i macicy. Ponieważ cierpienie to jest jak wspominamy częste, a nie leczone na czas, staje się nieuleczalnem i powoduje często śmierć w wielkich męczarniach, przeto podam tu dla przestrogi kobiet kilka szczegółów.<br>
{{tab}}Rak piersi rozwija się u kobiet, które często karmiły, zwykle koło 40 roku życia. Wystąpić on może jednak i u kobiet młodszych, które nigdy nie karmiły. Rozpoczyna się małem niewinnym guzikiem, który następnie rośnie, raz szybko to znowu powoli, zajmując w końcu całą pierś i wywołując charakterystyczne wciągnięcie brodawki. W piersi wydarzyć się mogą jednak także i inne niewinne guzy, kobieta niepowinna jednak czekać, aż guz okaże się rakiem, lecz trzymać się zasady, że: każdy guz w piersi,<br>
{{tab}}136<br>
{{tab}}który nie ustępuje pod wpływem leczenia powinien być operacyjnie jak najszybciej usunięty!<br>
{{tab}}Gorzej przedstawia się sprawa z rakiem macicy, gdyż tenże przebiega bardzo często skrycie nie dając z początku wyraźnych objawów i nie sprawiając wybitniejszych dolegliwości. Z tego też powodu każda kobieta, zwłaszcza ta, która przechodziła porody, cierpi na jakieś upławy, nieregularne krwawienie, ma cuchnące odchody, albo też bez wybitnej przyczyny zaczyna mizernieć, powinna udać się do lekarza, by tenże ją zbadał, wykluczył jakąś poważniejszą chorobę, ewentualnie, w razie podejrzenia, nakłonił do operacji. Niestety kobiety zgłaszają się do lekarzy często późno i choć wtedy daje się jeszcze technicznie usunąć nowotwór, to jednak i tak w pewien czas potem tworzą się gdzieś w organiźmie, albo też istnieją już tak zwane przerzuty lub recydywy i kobieta kończy w jeden do dwóch lat życie.<br>
{{tab}}Obecnie mamy w leczeniu radem i promieniami Röntgena jeszcze ostatnią deskę ratunku dla tych nieszczęśliwych istot i chociaż w wypadkach rozpaczliwych lub też przy nawrotach pooperacyjnych, nie udaje się tych chorych uratować od śmierci, to jednak przynajmniej łagodzi się im cierpienia, powoduje podgajanie się owrzodzeń, jakoteż chwilową poprawę stanu ogólnego.<br>
{{tab}}Rak obecnie, zwłaszcza u kobiet, staje się coraz to częstszym i co gorzej występuje u osób coraz to młodszych.<br>
{{tab}}Jeżeli mówiliśmy, że rak występuje często u osób, które kilkakrotnie karmiły i odbywały porody, to nie piszemy to w myśli, by przez to kobiety od tych czynności odstraszać, gdyż jak wspominaliśmy, rak wystąpić może taksamo dobrze u panien lub kobiet, które nigdy nie rodziły i nie karmiły, a z drugiej strony nieraz osoby, które miały po kilkanaście dzieci, są<br>
{{tab}}137.<br>
{{tab}}najzdrowsze. Rak jest cierpieniem bardzo często dziedzicznem, i dlatego pewne ostrożności zachować powinna kobieta pochodząca z takiej rakowatej rodziny, zwłaszcza naprzykład gdy wiadomą jest rzeczą, że jej matka, babka lub siostry i ciotki chorowały lub zmarły na raka piersi lub macicy. Wtedy naturalnie, zwłaszcza gdy kobieta nie jest zdrową, powinno się zachować ostrożność i powściągliwość co do ilości dzieci i karmienia, ewentualnie zrzec się potomstwa, by z jednej strony nie narażać kobiety samej, a z drugiej nie płodzić dzieci rakowato dziedzicznie obciążonych. Pozatem jednak tak karmienie jak ciąża i poród u kobiety zdrowej i szanującej się nie tylko, że nie pociągają za sobą żadnych — zgubnych skutków, ale owszem nieraz dobroczynnie wpłynąć mogą na jej rozwój i zdrowie.<br>
{{tab}}Sprawę zakażeń wenerycznych w małżeństwie zorusza bardzo umiejętnie i rzeczowo Prof. Lenartowicz w swojej cennej broszurze, a łaskawie mi przez autora przesłanej: „Czem są i czem grożą choroby weneryczne“.<br>
{{tab}}Pozwolę sobie tu przytoczyć parę wyjątków z tej pracy:<br>
{{tab}}Nieświadomość, niezachwiana wiara w męża lub mężczyznę wogóle, a bardzo często i wstyd kobiecy są przyczyną, że kobiety zgłaszają się do lekarza ze swem cierpieniem bardzo późno, kiedy już wyleczenie i to zupełnie jest trudne, a dałoby się je uzyskać mniejszem nakładem czasu i mniejszemi ofiarami wcześniej.<br>
{{tab}}Przypatrzcie się na te kobiety niegdyś młode, wesołe, zdrowe i pełnią życia tchnące, które wkrótce po wyjściu za mąż tracą swą krasę i chęć do życia, popłakują wieczorami i rankami, więdną przedwcześnie i nikną w oczach. Przypatrzcie się na nie, jak przy<br>
{{tab}}138<br>
{{tab}}kute do łoża boleści wiecznie postękujące i z bolesnym wyrazem na twarzy, dźwigają się z trudem po kilka-kroć dziennie, aby dziecko zabawić lub mężowi strawę ugotować!<br>
{{tab}}I patrzcie się na nie i policznie trupy tych, które zaraz po pierwszym porodzie giną na uogólnienie się zakażenia rzeżączkowego!<br>
{{tab}}Policzcie wreszcie te setki i tysiące kobiet bezdzietnych, wyczekujących z utęsknieniem jedynego celu ich życia, jedynego pragnienia — macierzyństwa.<br>
{{tab}}O bo rzeżączka wniesiona w łoże małżeńskie przez męża zdolną jest pozbawić je wszystkiego: i spokoju rodzinnego i wiary w ludzi i w życie i zdrowia i sił i urody i macierzyństwa.<br>
{{tab}}Policzcie! A dowiecie się, że jedna czwarta chorób kobiecych z takim trudem i mozołem leczonych przez ginekologów, a przynajmniej cztery piąte małżeństw bezdzietnych, to wina mężów, to skutki lekceważonej, a przez to zaniedbywanej i nie leczonej należycie choroby, nabytej jeszcze za czasów kawalerskich lub niestety już po zawarciu małżeństwa!<br>
{{tab}}A nieco dalej mówi:<br>
{{tab}}300.000 ślepców liczyła do niedawna Europa, ślepców od urodzenia z winy tylko samej rzeżączki i to dlatego, że dzieci te zrodzone z matek rzeżączką dotkniętych przechodząc przez drogi porodowe zakażały sobie oczy, te oczy, które miały oglądać świat Boży, a w rzeczywistości nigdy go nie oglądały!<br>
{{tab}}Zaprawdę, gdy się policzy ten ogrom szkód, strat i nieszczęść to z głośnym wyrzutem i zgrozą pytać się godzi: kto dał jednostce, kto dał mężczyźnie prawo rozporządzania zdrowiem i życiem kobiety, kto dał im prawo skazywania jej na nędzę i niedolę, na ból i niedomagania, kto dał mu prawo pozbywania jej najcenniejszego jej dobra, bo ziszczajnej nadzieji macierzyństwa, kto śmie ją zmuszać do wydawania na świat<br>
{{tab}}139<br>
{{tab}}dzieci ślepych lub zaraz w początkach zagrożonych ślepotą?<br>
{{tab}}Przytoczyłem tu kilka ustępów, które dosadnie kreślą ten straszny nieraz stan biednej młodej, i niewinnej kobiety, która w zupełnem zaufaniu wierzy w mężczyznę, oddaje się takowemu i poświęca mu swoje życie i zdrowie. A nieraz potem mimo tego, że jest świadomą, iż wszystkie swoje cierpienia i nieszczęścia zawdzięcza temu mężczyźnie, to nawet nie czyni mu gorzkich wyrzutów, kocha go nadal i mimo wątłego zdrowia poświęca się nieraz ponad swe siły ciężkiej pracy domowej i wychowaniu dzieci!<br>
{{tab}}Dr. Piotr Vachet w pracy swej: Niepokój płciowy (tłómaczenie polskie) powiada słusznie, że pod tym względem lekarze pokładają i położyć mogę wielkie dla społeczeństwa zasługi uświadamiając społeczeństwo w wykładach popularnych i pogadankach hygjenicznych o niebezpieczeństwie chorób wenerycznych, badając kandydatów do małżeństwa, działając pocieszająco w sensie psychoterapeutycznym w razie upadku na duchu. i neurastenji płciowej osobnika.<br>
{{tab}}HISTERJA.<br>
{{tab}}Może o żadnej chorobie nie mówi się ciągle tak dużo, a zarazem tak mylnie jak o histerji. Przeciętny człowiek ma też dlatego o tej chorobie zupełnie mylne zapatrywanie, a miano histeryczki równa się omal obeldze dla kobiety. Pochodzi to stąd, że histerję miesza się z najrozmaitszemi chorobami, jakoteż twierdzi, że właściwie nie jest ona chorobą, ile raczej jakimś rozkapryszeniem, czy udawaniem. A tymczasem sprawa przedstawia się zupełnie inaczej i prawdziwa histerja nie jest wcale żadnem udawaniem ale ciężką, poważną, choć bardzo często uleczalną chorobą. Również błędne<br>
{{tab}}140<br>
{{tab}}są zapatrywania co do przyczyny powstawania tej choroby. Sama nazwa histerji pochodzi od greckiego wyrazu „hystera“, co oznacza na polskie macicę, gdyż dawniej przypuszczano, że jest to choroba występująca tylko u kobiet i stojąca w ścisłym związku z organami płciowemi, zwłaszcza z macicą. Temu zapatrywaniu hołduje jeszcze obecnie wielu lekarzy, gdy słynny Freud wyraził się, że histerja ma zawsze za tło seksualizm w postaci jakiegoś urazu psychicznego z lat dziecinnych, który siedzi niejako uwięzgnięty w psyche kobiety, a nie mogąc się wyswobodzić, przeradza się (konwersja) w inne objawy chorobowe, które są jakby symbolami tej właściwej przyczyny. Chcąc więc taką chorą uleczyć, trzeba przedewszystkiem dojść do właściwego punktu bolesnego duszy, a więc owego urazu psychicznego, drogą rozmaitych dociekań, co zowiemy psychoanalyzą. Tymczasem zapatrywanie to (to znaczy, że histerja ma zawsze tło seksualne) jest mylne. Tło to bez wątpienia w wielu wypadkach daje się wykazać, ale nie jest wcale jedynem i zawsze obowiązującem. Przedewszystkiem przeciwko temu przemawia fakt, że histerja (wprawdzie rzadziej) występuje u mężczyzn, a nawet i dzieci. Ponadto w wielu wypadkach histerja zjawia się dopiero u kobiety (przedtem zupełnie zdrowej) w późniejszym wieku a w wielu wypadkach przyczyna powstania choroby leży w obciążeniu dziedzicznem, naśladownictwie, gnuśnem życiu, a nie rzadko po nagłym afekcie naprzykład strachu.<br>
{{tab}}Natomiast wszyscy zgadzają się obecnie na tym punkcie, że istota histerji polega na oderwaniu się pewnej grupy psychicznej od całokształtu umysłowego, co zowiemy dissocjacją. Ta oderwana grupa może niejako pędzić potem samoistny żywot, a więc mieć swoją odrębną pamięć, uczucia, a nawet świadomość, co w ciężkich przypadkach prowadzi do tak zwanego rozdwojenia osobowości, występującego nieraz ata<br>
{{tab}}141<br>
{{tab}}kami. Atak taki może przypominać żywo zwykłą epilepsję, przyczem jednak chora wykonuje pewne ruchy czy czynności i przybiera pozy, które są niczem innem jak symbolem owego uwięzgniętego urazu psychicznego, ale często tak zmienionego, że wyrobić sobie o nim właściwego zdania bez dłuższego badania nie można.<br>
{{tab}}W ciężkich wypadkach przychodzi do rozdwojenia osobowości, chora traci na chwilę przytomność, a potem staje się jak gdyby zupełnie inną osobą. Nie rzadko charakter i usposobienie są wręcz przeciwne jak w stanie normalnym. Pamięta ona doskonale wszystkie przeżycia z poprzedniego ataku, natomiast absolutnie nic nie wie o właściwej swej istocie, o której często twierdzi, że jej nie zna. W hypnozie udaje się nieraz połączyć te dwie osobowości ze sobą, co zarazem działa znakomicie leczniczo. Wspominaliśmy, że często twierdzi się w życiu, że histeryczka nie jest chorą, ale udaje chorobę, pochodzi to stąd, że objawy histeryczne są najrozmaitsze, łudzą nieraz wszystkie niemal inne cierpienia, zjawiać się mogą na zawołanie i nagle i również nagle ustępować, czem tłumaczymy sobie cudowne czasem wyleczenie ciężkich chorób, opierających się dotąd wszelkiemu leczeniu. Niektóre objawy w histerji są tak częste i typowe, że znane są nawet laikom; należy tutaj naprzykład ból uciskowy głowy przypominający wbijanie gwoździa (clavus hystericus), uczucie kuli w przełyku (globus hystericus), zaburzenia smaku, powonienia, czucia dotyku i bólu, porażenia (abasia), kończyn dolnych, nagłe zaniewidzenia i&nbsp;t.&nbsp;p. Typowe są również objawy w sferze duchowej. Najczęściej występuje kapryśność, ciągła zmiana usposobienia, płacz, to znowu śmiech, obawy, zwidywania, oskarżania siebie lub innych (naprzykład o niemoralne prowadzenie się, zgwałcenie), chorobliwe bujanie fantazji, prowadzące nieraz do kłamstw,<br>
{{tab}}142<br>
{{tab}}w które chora sama święcie wierzy (pseudologia phantastica). Doprowadziło to już nieraz do bardzo przykrych spraw sądowych.<br>
{{tab}}Histeryczki są bardzo podatne na suggestję obcą czy też własną, czyli autosuggestję i z tego też powodu u osobników takich na widok jakiegoś cierpienia wystąpić ono może w tej chwili i u niego, czem tłumaczymy sobie tak zwane epidemje duchowe, naprzykład po klasztorach, pensjonatach żeńskich, wsiach i&nbsp;t.&nbsp;d. Tak naprzykład nierzadkie w średnich wiekach opętania przez czarta, nawiedzania w nocy kobiet przez wilkołaków (succubi) nie były niczem innem, jak tylko ciężkiemi atakami histerji, występującemi epidemicznie.<br>
{{tab}}Nieraz lekarz przez nieostrożne zapytania o dany objaw, ze zdziwieniem zauważa, że na drugi dzień u chorej jest on już wyraźnym. Osoba cierpiąca na ciężką histerję, może przez autosuggestję wywołać u siebie nawet zmiany anatomiczne, naprzykład pęcherze i wynaczynienia skóry, obrzęki i krwawienia, co nieraz spotyka się pod postacią tak zwanej stygmatyzacji.<br>
{{tab}}WYGASANIE MIŁOŚCI.<br>
{{tab}}Jakkolwiek czytamy ciągle u poetów o dozgonnej miłości i chociaż młode zakochane pary ślubują sobie nieraz „miłość aż do śmierci“, to jednak w życiu codziennem sprawa ma się zwykle inaczej. Są wprawdzie wypadki, że ta gorąca miłość trwa rzeczywiście dozgonnie, niestety są to wyjątki, natomiast częściej po pewnym czasie miłość wygasa lub też zmienia się w szlachetne uczucie przywiązania.<br>
{{tab}}Zadajmy więc sobie pytanie, jakie mogą być przyczyny wygasania miłości?<br>
{{tab}}143<br>
{{tab}}Natężenie uczucia miłości, jakie zjawia się z początku, nie może być przytem zupełnie miarodajnem, owszem, nieraz widzimy rzecz wprost przeciwną i miłaść gwałtowna nieraz tem rychlej wygasa, albo nawet co gorzej, zmienia się w nienawiść lub wstręt. Tłumaczyć sobie możemy to tem, że przy gorącej miłości wchodzi w grę nieraz pierwiastek zmysłowy i piękno fizyczne, w razie więc jakiejkolwiek zmiany pod tym względem musi nastąpić rychło pewne otrzeźwienie, a ponieważ podkład duchowy był tu tylko nieznaczny, więc i miłość wygasa.<br>
{{tab}}Bardzo też często jeden z partnerów kochający rzekomo „nad życie“ drugiego osobnika, w razie, gdy tenże ulegnie oszpeceniu lub stanie się kaleką, stygnie do niego nieraz bardzo szybko.<br>
{{tab}}Przytoczę tu przykład z moich wspomnień wojennych:<br>
{{tab}}Na oddziele moim w czasie wojny leżał młody przystojny legjonista z ciężkim postrzałem prawej nogi. Odwiedzała go jego narzeczona, okazując mu wiele serca i czułości, a gdy tenże zapytał się jej, czy nie ostudzi się jej uczucie, gdyby pozostał kaleką, oburzyła się nawet na to zapytanie. Niestety stan chorego pogarszał się stale i celem ratowania życia przystąpić musiałem do wysokiej amputacji uda. Gdy po kilkudniowej nieobecności narzeczona zjawiła się i dowiedziała się o fakcie, zaczęła okropnie płakać i współczuć z biedakiem. Od tego jednak czasu wizyty jej zaczęły się stawać coraz to rzadsze, aż w końcu przestała przychodzić do niego i napisała mu list następującej treści:<br>
{{tab}}„Mój drogi Stachu!<br>
{{tab}}Starałam się walczyć ze sobą, zdawało mi się, że fakt, który zaszedł, nie osłabi mego uczucia, niestety przekonałam się, że tak nie jest, a nie chcąc Cię łudzić i będąc szczerą, wolę ci odrazu napisać,<br>
{{tab}}144<br>
{{tab}}że jakkolwiek mam dla Ciebie wiele serca, wiele współczucia, cenię Cię jako bohatera — to jednak żoną Twoją być nie mogę. Daruj mi i przebacz!<br>
{{tab}}Twoja Janka.“<br>
{{tab}}Trzeba więc prócz miłości wielkiej szlachetności, ażeby w podobnych wypadkach nadal kochać, a są nawet wyjątkowo osoby, które wtedy, mimo wszystko, tem większe okazują uczucie nieszczęśliwemu człowiekowi lub kalece.<br>
{{tab}}Nie rzadko naprzykład mąż zupełnie zdrowy i silny latami całemi tkliwie opiekuje się swoją chorą żoną, mimo tego, że takowa, rozżalona do świata jest dla niego nawet przykrą i zgryźliwą w pożyciu.<br>
{{tab}}Dalszemi przyczynami wygaśnięcia miłości jest zawód, zrażenie się i pomyłka życiowa. Nie rzadko naprzykład młody osobnik zakochuje się „bez pamięci“, ale rychło przekonuje się, że się pomylił, względnie trafia potem na swój właściwy typ, który „leczy go“ z nierozważnego uczucia. Naturalnie miłość wygasnąć może, gdy osobnik, którego kochamy zdradzi nas, źle się obchodzi lub też niestety okaże się przy bliższem poznaniu zupełnie innym niż przypuszczaliśmy. Nieraz miłość znowu wygasa (co zwłaszcza u mężczyzn ma często miejsce) w razie długiej rozłąki. Z początku podtrzymuje uczucie częsta i czuła korespondencja, która jednak staje się coraz rzadszą i zimniejszą, aż w końcu ustaje zupełnie.<br>
{{tab}}Naodwrót nieraz pozornie zagasła miłość może wybuchnąć na nowo, co znowu również częściej wydarza się u mężczyzn. Prowadzi nas to do dalszej kwestji, mianowicie pytania, czy można się szczerze i prawdziwie kochać kilka razy?<br>
{{tab}}Wobec tego że niejednokrotnie wspominaliśmy, że kochamy właściwie swój ideał w sobie a nie drugą osobę, odpowiedzieć możemy na to w sensie dodatnim. Nie wyklucza to jednak tego iż są ludzie, którzy mogą<br>
{{tab}}Klęsk: Bolesne strony. 10<br>
{{tab}}145<br>
{{tab}}tylko raz w życiu szczerze i prawdziwie kochać, a gdy stracą drogą osobę na zawsze, wtedy żadna inna już jej zastąpić nie może (może być, że chodzi tu właśnie o utratę owej platońskiej drugiej połowy duszy). Często natomiast w życiu łudzimy się tylko miłością i zdaje się nam, że na swój typ natrafiliśmy; nic też dziwnego, że miłość taka łatwo może wygasnąć, gdy natrafimy na typ więcej nam odpowiadający. Są wreszcie ludzie zwani erotomanami, którzy stale w kimś się kochać muszą i bez miłości niema dla nich życia, są to jednak wszystko tylko złudzenia miłosne i dogadzanie sobie samemu, a nie prawdziwa i głęboka miłość.<br>
{{tab}}Ogółem jednak wziąwszy, kobiety w miłości są wierniejsze i stalsze jak mężczyźni i dlatego częściej spotyka je rozczarowanie.<br>
{{tab}}PSYCHOLOGJA KOBIETY WDOWY.<br>
{{tab}}Przypominam sobie, że gdy przed kilku laty w kole dobrych moich znajomych i przyjaciół mówiliśmy o tem, który typ kobiet jest najciekawszy i dla mężczyzn zarazem bardzo pożądany, jeden z obecnych, który ożenił się z wdową, odpowiedział bez namysłu: najciekawszym typem jest bezwarunkowo wdowa!<br>
{{tab}}Zaczęliśmy więc rozmawiać na ten temat i podaję tu poniżej główne punkta tej ciekawej naszej rozmowy.<br>
{{tab}}Bardzo często wdowami pozostają kobiety młode, których mąż umarł nagle, lub też wskutek tego, że cierpiąc na jakąś ciężką chorobę, naprzykład serca, nerek, syfilis, cukrzycę i&nbsp;t.&nbsp;p. lekcewaył sobie to cierpienie, nie poradził się przed ślubem lekarza w przypuszczeniu, że jest zdrów bezwzględnie, lub że jego choroba jest chroniczną i nie przeszkadza zawarciu małżeństwa. Wspominaliśmy na innem miejscu, że w takich wypadkach człowiek nie powinien wstępować w związki małżeńskie bez wyraźnego zezwolenia leka<br>
{{tab}}146<br>
{{tab}}rza. Niestety jednak ludzie zasłaniają się tutaj uczuciem gorącej miłości, a nawet twierdzą, że druga osoba wie o tej chorobie, lecz mimo to chce zawrzeć związek małżeński, bo bez ukochanej istoty już żyćby nie mogła!<br>
{{tab}}I tu nagle, jak grom z jasnego nieba, śmierć zabiera tej młodej kobiecie męża, który nieraz wprawdzie był w bardzo dobrych stosunkach finansowych, lecz nie miał jeszcze czasu zebrać majątku, a nawet przez głowę mu nie przeszło myśleć o przyszłości i zaopatrzeniu żony, zwłaszcza, że będąc chorym, bał się asekurować, wględnie poddać badaniu lekarskiemu.<br>
{{tab}}Zostaje więc taka młoda istota nieraz z dziećmi zupełnie nie zaopatrzona i bezradna, gdyż często mąż, kochając ją i pieszcząc, nie pozwalał jej się niczem zajmować, ani też nie wtajemniczał ją w swoje interesa. Dla kobiety takiej, zwłaszcza jeżeli ma dzieci, nie pozostaje nic innego, jak powtórne wyjście zamąż. Tu jednak zaczynają się wysuwać rozmaite ciekawe problemy. Gdy kobieta miała pierwszego męża dobrego, to bać się będzie, czy drugi nie będzie gorszy, a gdy miała męża złego, to znowu będzie może się wahała wyjść zamąż w obawie, czy to złe pożycie się nie powtórzy, lub co gorzej, czy ten drugi mąż nie będzie jeszcze gorszy! Z tego też powodu młode wdowy są zwykle na punkcie mężczyzn bardzo nieufne i powściągliwe, serce ich jest trudno zdobyć i z tych też powodów mają one wielki urok dla mężczyzn przyzwyczajonych w życiu do łatwych podbojów.<br>
{{tab}}Równocześnie i rola mężczyzny żeniącego się z wdową bywa nieraz później trudną. Bardzo wielu z mężczyzn, choć kochają potem swoje żony, to są nieraz o pierwszego męża zazdrośni, bojąc się, że porównanie z nieboszczykiem wyjdzie na ich niekorzyść, zwłaszcza, że objawia się tutaj nieraz bardzo ciekawa strona natury kobiecej. Nie rzadką bowiem jest rzeczą, że kobieta, która w pożyciu z mężem czuła się bardzo nieszczęśliwą, ciągle na męża tego narzekała, twierdząc<br>
{{tab}}10*<br>
{{tab}}147<br>
{{tab}}nawet, że ją gębi lub katuje, po śmierci tegoż zapomina o tem wszystkiem i pamięć nieboszczyka zachowuje w jakiemś świętem poszanowaniu, przyczem nieraz zbyt go apoteozuje, przez co drugi mąż, nawet taki, który jest lepszy, wydaje się jej bez porównania gorszym od pierwszego.<br>
{{tab}}Nie rzadko wdowa, która w pożyciu nie była szczęśliwą, szuka potem mężczyzny z przeciwnym charakterem i usposobieniem jak jej zmarły małżonek, znajduje takowego, a tymczasem ku swemu przerażeniu spostrzega, że tenże jest dla niej jeszcze mniej odpowiedni jak tamten!<br>
{{tab}}Stosunkowo jeszcze może najlepiej żyje wdowa z takim człowiekiem, który starał się o nią gdy była panną, kochał się w niej szalenie i nie przestał jej kochać mimo tego, że wyszła za kogo innego. Jest mu za to wdzięczną i człowiek taki zwykle szanuje to uczucie kobiety, nie jest o nieboszczyka zazdrosny, bo czuje, że była to ze strony kobiety pomyłka życiowa i że marzenia jego w końcu się spełniły.<br>
{{tab}}Niestety jednak czasem bardzo młodo owdowiałe kobiety są tak oszołomione i przygniecione strasznym ciosem, który je spotkał, że bojąc się walki życiowej, zwłaszcza gdy mają dzieci, wychodzą rychło zamąż, korzystając z pierwszej nadarzającej się sposobności, popełniając przez to nieraz omyłkę życiową, której się już naprawić potem nie da.<br>
{{tab}}Wychodzą też zamąż i starsze wdowy bez względu na to, czy były z pierwszym mężem szczęśliwe lub nie, a chodzi tu zwykle o byt materjalny, wychowanie dzieci, przyzwyczajenie do ogniska domowego, ewentualnie nawet o miłość i to nie rzadko do młodych bardzo mężczyzn, przez co kobieta chce niejako we własnych oczach się odmłodzić. W takich wypadkach potrafi starsza już nieraz wdowa zapomnieć o swoich obowiązkach i dzieciach, a nawet wprost rywalizować ze swoją dorastającą córką.<br>
{{tab}}148<br>
{{tab}}Dodać tu jednak musimy, że spotyka się kobiety, które tak kochały mężów, że po stracie ich, życie miłosne dla nich przestaje istnieć, czczą one ciągle pamięć nieboszczyka, odwiedzają stale latami jego grób, zachowują w poszanowaniu jego rzeczy, poświęcają się z całem zaparciem dla dzieci, mimo tego, że są ciągle, będąc przystojnemi, otaczane przez wielbicieli i starających. Nie zwracają na nich wcale uwagi, są bowiem ciągle pod tak silną suggestją niewygasłej swojej miłości, że żaden z mężczyzn nie może iść z nieboszczykiem w porównanie, a co najwyżej wyszukują sobie one tylko jakiegoś wiernego i dobrego przyjaciela, z którym łączą je stosunki czysto idealnej natury.<br>
{{tab}}Kobiety takie są wzorami wszelkich cnót, wychowują dzieci tak pięknie, że zwykle z nich wyrastają później dzielni ludzie, wychowali się oni bowiem od dziecka w atmosferze szlachetności i kultu dla zmarłego ojca, którego może nawet zupełnie nie pamiętają.<br>
{{tab}}Jakżesz wobec tego wygląda znowu wychowanie dzieci rodziców, którzy źle żyją ze sobą, ciągle się kłócą, wyzywają albo co gorzej rozchodzą!<br>
{{tab}}Dzieci takie nie mają żadnego wzoru i drogowskazu w życiu, tracą szybko szacunek do rodziców, nie umiejąc cenić tego świętego słowa, jakim jest ojciec lub matka!<br>
{{tab}}Jakżesz mogą oni potem mieć szacunek dla instytucji małżeńskiej, kiedy wychowali się w czemś całkiem przeciwnem, w czemś co zadaje kłam pojęciu szczęścia rodzinnego i urąga wszelkim najszlachetniejszym uczuciom!<br>
{{tab}}PRZEJŚCIOWE LATA KOBIETY.<br>
{{tab}}Przez przejściowe lata kobiety rozumiemy okres życia, w którym ustaje działalność gruczołów płciowych, co jednak nie jest równoznacznem zupełnie ze starzeniem się organizmu, bo choć wprawdzie często<br>
{{tab}}149<br>
{{tab}}okresowi przejściowemu towarzyszyć zaczyna starzenie się, to nie brak na odwrót wypadków, że właśnie kobieta potem niejako rozkwita na nowo. Zwłaszcza spostrzegamy to w przypadkach, w których kobieta wyniszczaną była dotąd przez częste krwotoki i bóle i obecnie po ustaniu tychże czuje się w okresie przejściowym jakby odrodzoną.<br>
{{tab}}Początek lat przejściowych cechuje się w pierwszym rzędzie ustaniem regularności co zwykle ma miejsce u kobiet pomiędzy 45 — 50 rokiem życia.<br>
{{tab}}Kobiety zaczynają wtedy doznawać dość typowych przypadłości. Przedewszystkiem niepokoi je nienormalne tycie mimo tego, że nawet jedzą teraz mniej. Zjawiają się dalej przypadłości ze strony serca i naczyń krwionośnych w postaci napadowych uderzeń do głowy, potów, bicia serca i ogólnego podrażnienia. Po takich potach doznaje kobieta naodwrót uczucia chłodu. Nic też dziwnego, że nieraz w wagonie kolejowym starsze panie raz każą okno otwierać, to znów zamykać, co według powyższego tłumaczenia nie jest wcale ich grymasem.<br>
{{tab}}Najwięcej jednak obchodzą nas tutaj objawy ze strony nerwowej i psychicznej. Kobiety takie są wtedy bardzo drażliwe, niecierpliwe, kapryśne, często same nie wiedzą właściwie, czego chcą.<br>
{{tab}}Co do odczuwania popędu seksualnego, to sprawa przedstawia się bardzo rozmaicie i nieraz zupełnie niezależnie od tego, jaki przedtem temperament posiadała kobieta. I tak kobiety przedtem namiętne stać się mogą zimnemi, te, które nie miały temperamentu i nadal mogą go niemieć, lecz nie brak przypadków, że właśnie wtedy kobieta staje się najnamiętniejszą i dlatego wiek ten nazwano niebezpiecznym.<br>
{{tab}}Każda kobieta pragnie jak najdłużej być młodą, a przynajmniej za takową uchodzić, a gdy przychodzi chwila, że niejako „wychodzi już z obiegu towarzyskiego“, nie chce tego nawet w myśli przypuścić<br>
{{tab}}150<br>
{{tab}}i owszem, naodwrót zaczyna wtedy kokietować mężczyzn, zachęcać ich, co bywa nieraz powodem rozmaitych romantycznych przygód pań w wieku przejściowym.<br>
{{tab}}Ta zmiana odbić się jednak musi w formie reakcji na całej konstrukcji duchowej kobiety. Po okresie chwilowego podniecenia, przychodzi zwykle depresja, łatwa skłonność do nużenia się, zniechęcenie, a nieraz wprost stan graniczący niemal z melancholją. Zwłaszcza spotykamy to wybitnie zaznaczone u kobiet, które dawniej były nerwowe.<br>
{{tab}}Nierzadko też w tym okresie życia popełniają kobiety samobójstwa. Na szczęście przypadłości te z czasem przechodzą, trwając przeciętnie jeden do dwóch lat.<br>
{{tab}}Kobieta przyzwyczaja się powoli do myśli, że jednak musi ustąpić już miejsca innym, młodszym, zaczyna odpowiednio się ubierać, a do mężczyzn, zwłaszcza młodszych, zwraca się już z więcej macierzyńskiem uczuciem, przechodząc powoli w okres czcigodnej matrony.<br>
{{tab}}Ciekawą jest rzeczą, że są jednak kobiety, które właściwie się nie starzeją, a najczęściej wydarza się to nie u kobiet, które żyły spokojnie i pilnowały ciągle ogniska domowego, ale naodwrót u wielu artystek, słynnych dam półświatka i kochanek, które nieraz w późnym jeszcze wieku olśniewają swoją pięknością, żywością i ciągle jeszcze mają wielbicieli.<br>
{{tab}}Mimo woli zadać sobie musimy pytanie, jaka tegoż może być przyczyna?<br>
{{tab}}Przecież wydałoby się, że kobiety takie, nie szanując się, często nadużywając alkoholu i nie śpiąc po nocach, powinny się prędzej starzeć od tych, które żyły ciągle higjenicznie?<br>
{{tab}}Odpowiedź na to może być tylko ta, że główną rolę u człowieka w starzeniu się jego, względnie w zachowaniu młodości, odgrywa jednak duch, a względnie ożywczy wpływ tegoż na ciało. Wiemy naprzykład,<br>
{{tab}}151<br>
{{tab}}że ludzie o usposobieniu zgryźliwem i pesymiści starzeją się o wiele prędzej, jak weseli i pełni życia, mimo tego, że prowadzą bardzo higjeniczny tryb życia, a drudzy ciągle się bawią i nie liczą się ze swem zdrowiem.<br>
{{tab}}Dlatego też kobiety żyjące ciągle pod wpływem uroku nowych wrażeń, bawiące się, pozbawione trosk życiowych i zgryzot, zachowują dłużej świeżość i młodość i jak się wyraziła jedna ze słynnych naszych artystek „nie mają czasu na to, by się zestarzeć“.<br>
{{tab}}CIELESNE A DUCHOWE STARZENIE SIĘ.<br>
{{tab}}Kwestja starzenia się jest dla każdego człowieka bardzo ważną, a tembardziej dla kobiety, nic też dziwnego, że poruszaną jest ona ciągle i zajmuje umysły najtęższych badaczy, którzy starają się wynaleźć sposoby zapobiegania temu, względnie odmładzania. Starzenie się, jakkolwiek często występuje wspólnie z ustawaniem funkcji płciowej kobiety (o czem mówimy w rozdziale o wieku przejściowym kobiety) nie jest z nią identyczną i bardzo często spotykamy kobiety pod względem seksualnym zupełnie normalne a przedwczśnie zestarzałe, jak i naodwrót fizycznie młode, lecz okazujące wybitny zanik funkcji płciowych.<br>
{{tab}}Uderzyć niejednego musiał już fakt, że czasem poznając jakiegoś człowieka nie możemy określić dokładnie jego wieku, bo jeden wydaje się nam za stary na swe lata, względnie stanowisko, a o innych znów sądzimy, że są znacznie młodsi.<br>
{{tab}}Dowodzi to jasno, że wygląd nie stanowi o wieku, tak, że nawet utarło się przysłowie: każdy ma tyle lat — na ile wygląda!<br>
{{tab}}Wprawdzie mamy pewne cechy właściwe dla każ<br>
{{tab}}152<br>
{{tab}}dego wieku i przy ocenie kierujemy się niemi, lecz właśnie dlatego nieraz mylimy się, bo cechy te wystąpić mogą zbyt wcześnie lub też zbyt późno.<br>
{{tab}}Natomiast w kwestji starzenia się mniej uwagi zwraca się na bardzo ważny moment, a jest nim nie tyle fizyczne ile duchowe starzenie się, które nieraz decyduje właśnie o stanie organizmu.<br>
{{tab}}Iluż naprzykład znamy ludzi młodych wiekiem, którzy jednak właściwie są już starcami i mimo młodego wieku okazują już wybitne cechy starości, co odbija się na ich wyglądzie, ruchach, chodzie, stanie naczyń krwionośnych i serca, a przedewszystkiem usposobieniu i upodobaniach. Ludzie ci wprawdzie są młodzi, lecz duchowo już się zestarzeli, bo duch wpływa bardzo na ciało.<br>
{{tab}}Naodwrót znowu nieraz podziwiać musimy w starym człowieku żywotność, energję, ochotę do życia i wszelkie cechy właściwe młodości. Ludzie ci starzeją się zwykle wolno i zachowują długo odporność na tak zwany ząb czasu.<br>
{{tab}}Są znowu wreszcie ludzie, którzy właściwie nigdy nie są ani młodymi, ani starymi. Z wyglądu nie można absolutnie, ocenić ich wieku, konserwują się oni, jak mówimy, doskonale i wyglądają zawsze jednakowo nawet nieraz do śmierci.<br>
{{tab}}Przy starzeniu się, jak mówiłem, odgrywa duch przedewszystkiem decydującą rolę. Kto duchowo czuje się już starym, temu nie pomogą żadne lekarstwa, żadne zabiegi i operacje, co najwyżej chwilowo może stan cielesny się poprawić, rychło jednak proces starzenia się zacznie nieubłagalnie posuwać się naprzód.<br>
{{tab}}Cóż z tego wynika?<br>
{{tab}}Wynika z tego prosty wniosek, że prócz szanowania zdrowia i zachowywania higjeny, powinno się dbać przedewszystkiem o świeżość i młodość ducha i nie dopuszczać się do starzenia się tegoż, zwłaszcza przedwczesnego.<br>
{{tab}}153<br>
{{tab}}Trudno naturalnie powiedzieć komuś: bądź ciągle wesołym, nie martw się niczem, nie przejmuj się i&nbsp;t.&nbsp;p., zwłaszcza do tego, gdy ma z natury usposobienie melancholijne lub pesymistyczne, ale przecież postępować tak mogą choć ci, którzy nie mają smutnego usposobienie, a tylko sobie sami z czasem je wyrabiają.<br>
{{tab}}Cechą ludzi pogodnych i wesołych jest między innemi to, że chcą w około siebie widzieć również pogodnych i wesołych, a względnie wpływać dodatnio i pocieszająco na smutnych. Natomiast nie brak ludzi, którzy nietylko że sami nigdy nie mają pogody ducha, ale wzięli sobie niejako za zadanie innych jadem swego pesymizmu zatruwać, co czynią nawet wtedy i w takich miejscach, gdzie ludzie zwykli się schodzić celem rozrywki, wypoczynku i zabawy. Ludzi takich należy unikać o ile możności jak ognia!<br>
{{tab}}Jestem lekarzem i przeważnie z tego powodu stykać się muszę z ludźmi smutnymi, nieszczęśliwymi i z powodu swej choroby pesymistycznie nastrojonymi. Lecz mimo to staram się im przyjść zawsze nietylko z lekarską ale i duchową pomocą, pocieszając ich i dodając im otuchy i wiary w przyszłość. Jestem też głęboko przekonany, że gdybyśmy wszyscy starali się względem siebie postępować w ten dodatni sposób, nie zatruwali się wzajemnie, a smutki swoje zostawiali w domu i dla siebie, a od życia żądali radosnych i miłych chwil, byłoby znacznie lepiej na świecie!<br>
{{tab}}Na nie rzadkie obecnie zbyt szybkie starzenie się na tle przedwczesnej starzyzny ducha, nie pomoże jod, nie pomoże żaden preparat gruczołowy, ani operacja Steinacha czy Woronoffa!<br>
{{tab}}Unikać powinniśmy wszystkiego, co zionie nienawiścią do radości życia, choćby to było dzieło sztuki lub książka wybitnego autora, tem bardziej, że nie brak przecież jasnych, słonecznych, pogodnych a mimo to wielkich i potężnych dzieł sztuki!<br>
{{tab}}Niestety nasze obecne czasy lubują się dziwnie w ta<br>
{{tab}}154<br>
{{tab}}kich ponurych tematach, a ma to teraz propagatora swego w kinie ze swojemi „wstrząsającemi do głębi“ dramatami i ponuremi powikłaniami życiowemi! Mało ludziom tragedji życia i smutku codziennego, szukają jeszcze coraz to silniejszych wrażeń, lubując się w rozmaitych teatrach okropności, opisywaniu dramatów i obserwowaniu patologicznych typów!<br>
{{tab}}A tuż koło nich roztacza swe cudne spokojne blaski natura, tuż koło nich ciągną ku sobie swoją spokojną naturalnością i beztroską zwierzęta i kwiaty, tego ludzie nie widzą i widzieć nie chcą, a zamiast w chwilach wolnych przebywać na łonie natury, starają się wypoczywać w ten sposób, że niszczą zdrowie, używają sztucznych podniet, napinają ciągle nerwy i zajmują ciągle umysł patrzeniem lub słuchaniem rzeczy przykrych i denerwujących!<br>
{{tab}}Cóż więc dziwnego, że starzejemy się obecnie szybko mimo komfortu, postępów techniki i higjeny!<br>
{{tab}}Ta kwestja starzenia się a tembardziej naturalnie przedwczesnego, jest bardzo ważną zwłaszcza dla kobiety, bo mężczyzna nawet stary, bywa inaczej towarzysko traktowany i dłużej uchodzić może za młodego jak starsza kobieta, co jest również wielką niesprawiedliwością. Gdy na jakiejś zabawie tańczy ochoczo starszy pan, to podziwia się jeszcze jego żywotność i energję. Niechby to uczyniła jednak jakaś starsza lub na starszą wyglądająca kobieta, a z pewnością wywoła w około śmiech łub złośliwe uwagi!<br>
{{tab}}Dlatego też każda kobieta starać się powinna (a pomagać jej powinien w tem mężczyzna i społeczeństwo) jak najdłużej zachować młodość. Nie pomogą tutaj żadne kuracje ani sztuczne środki lecznicze czy upiększające, trzeba przedewszystkiem nie dopuszczać do starzenia się ducha! Żyć więc o ile możności w pogodzie i spokoju, kontentować się tem, co się ma, nie żądać od życia i innych za wiele, a przedewszystkiem nie wynajdywać sobie samemu coraz to nowych zmart<br>
{{tab}}155<br>
{{tab}}wień i przykrości i to nieraz na tle zwykłych i błachych drobnostek i przykrości życiowych.<br>
{{tab}}Kiedy niestety jednak przyjdzie chwila, gdy starość w nieubłaganym pochodzie zagarnie ciało pod swoje skrzydła, powinna kobieta zrozumieć to, pogodzić się z tą myślą i dostosować tak swe życie jak ubiór i postępowanie do swego rzeczywistego wieku. Wtedy nie będzie śmieszną i narażaną na rozmaite złośliwe przycienki, lecz każdy będzie się odnosił do niej z należytym dla jej wieku szacunkiem i poważeniem, zwłaszcza gdy spełniła swoje najwyższe zadanie, to jest wychowała dobrze dzieci.<br>
{{tab}}Niestety obecnie kobiety ogarnął jakiś szał „wiecznej młodości“. Żadna nie chce być starą! Poważne nawet panie ubierają się jak podlotki, malują i chcą koniecznie konkurować we wdzięku i świeżości ze swojemi córkami! Prowadzi to do rozmaitych czasem wesołych lecz częściej bardzo smutnych konfliktów życiowych, które również wyzyskuje sztuka będąca refleksem życia codziennego.<br>
{{tab}}KOBIETA BEZPŁODNA<br>
{{tab}}Jak to już niejednokrotnie wspominaliśmy najszczytniejszem zadaniem kobiet jest macierzyństwo i stanowi ono jeden z najważniejszych kompleksów duszy kobiecej. Nic też dziwnego, że bardzo często u kobiety niepłodność jest przyczyną nietylko niesnasek małżeńskich, ale wywołuje zarazem rozmaite przypadłości nerwowe, a nawet umysłowe. U pewnych ludów, naprzykład izraelitów, niepłodność jest powodem rozwodu.<br>
{{tab}}W każdym wypadku niepłodności powinna kobieta zwrócić się do lekarza, gdyż bardzo często da się to<br>
{{tab}}156<br>
{{tab}}wyleczyć choćby nawet chodziło o jakieś wady organiczne.<br>
{{tab}}Niestety w obecnych czasach bardzo często kobiety same nie pragną mieć dzieci zwłaszcza w początkach małżeństwa, nie chcąc się odrazu wiązać domem i chcąc użyć jeszcze życia. O wskazaniach lekarskich usuwania płodu mówiliśmy na innem miejscu.<br>
{{tab}}Do wskazań wyjaławiania kobiety przybyły jeszcze obecnie dwa nowe, mianowicie eugeniczne i socjalne.<br>
{{tab}}Wskazania eugeniczne mają na celu uchronienie społeczeństwa od przyszłych kalek, idjotów i niedołęgów, a więc przedewszystkiem w wypadkach, gdy albo kobieta sama jest nienormalną lub chorą, albo też zdrowa kobieta została zapłodnioną przez chorego lub nienormalnego mężczyznę.<br>
{{tab}}Socjalne wskazania występują znowu wtedy, gdy złe stosunki majątkowe i nędza, jakoteż wielka już ilość dzieci, każą przypuszczać, że dalsze potomstwo nie będzie mogło być dobrze wychodowane.<br>
{{tab}}Zastanowimy się tutaj jakie cierpienia są dziedziczne, to jest przenoszone z rodziców na potomstwo, powodując potem rodzenie się osobników będących dla społeczeństwa i rodziców ciężarem?<br>
{{tab}}Należy tu przedewszystkiem kretynizm, padaczka (epilepsja) chroniczny alkoholizm, ciężkie cierpienia układu nerwowego, głuchoniemota, rozmaite poważne cierpienia oczu, wrodzona ślepota, wybitne zniekształcenia, ciężkie choroby umysłowe i&nbsp;t.&nbsp;p.<br>
{{tab}}Wskazanie eugeniczne wystąpi jednak dopiero wtedy, gdy z jednego lub obu chorych rodziców dotąd urodzone dzieci lub przeważna ich ilość rodzi się stale nie normalna. Kretynizm dziedziczy się naprzykład w 75% przypadków, zmiany degeneracyjne u dzieci alkoholików w 20%, a padaczka w 33%.<br>
{{tab}}Wskazanie socjalne bardzo często łączy się zarazem z lekarskiem. O ile naprzykład przy gruźlicy lub chorobie serca osoby zamożnej można liczyć na poprawę zdro<br>
{{tab}}157<br>
{{tab}}wia przez leczenie i dobre warunki życiowe, a przez to możność dalszych normalnych ciąży i porodów, o tyle u biednej wyrobnicy cierpiącej na wspomniane choroby i nieraz ciężko pracującej, widoki na poprawę są prawie wykluczone wobec czego socjalne wskazanie łączy się tu ściśle z lekarskiem.<br>
{{tab}}Miłość macierzyńska objawia się w całej pełni dopiero u kobiety, która mimo tego, że ma dziecko nienormalne, zniekształcone lub idjotyczne, kocha jednak je gorąco, stara się o nie, leczy, otaczając je nieraz większą tkliwością jak swe inne dzieci, normalne.<br>
{{tab}}Jednym z wielkich postępów na polu wychowania jest zakładanie obecnie po większych miastach tak zwanych szkół specjalnych dla chorych, niedorozwiniętych lub upośledzonych dzieci. Nauka odbywa się tu, zupełnie inaczej jak w szkołach powszechnych, a prowadzona jest przez specjalistów psychopedagogów. Inteligencję dzieci oblicza się w procentach za pomocą tak zwanych testów. Liczbę 100 uważa się za normalną, do 50 są jeszcze widoki wykształcenia, a raczej poprawy stanu umysłowego, takiego dziecka, poniżej zaś 50, dziecko jako kretynowate lub idjotyczne nie nadaje się do żadnej nauki.<br>
{{tab}}Wobec tego, że brak dzieci w małżeństwie jest często przyczyną wielkiego rozdźwięku, przyjmują ludzie dzieci obce za swoje czyli adoptują.<br>
{{tab}}Ponieważ wydarzyć się jednak może iż po adoptacji rodzice mogą spłodzić własne dziecko, nie należy z tem się nigdy zbyt spieszyć, gdyż zachodziły już wypadki, że albo potem własne dziecko było lepiej traktowane jak przyjęte, albo co gorzej, pierwsze dorastając, dowiedziało się, że jest prawdziwem dzieckiem swoich rodziców i wyrzucało to potem adoptowanemu nazywając go znajdą, przybłędą i&nbsp;t.&nbsp;p.<br>
{{tab}}Przy adoptacji powinni jednak rodzice dokładnie przedtem się poinformować z jakiej rodziny biorą<br>
{{tab}}158<br>
{{tab}}dziecko i mieć na uwadze wyżej wspomniane fakta i dlatego nie powinno się nigdy tego czynić bez porady i pomocy lekarza.<br>
{{tab}}ODMŁADZANIE<br>
{{tab}}Być zawsze młodym i nie zestarzeć się, względnie starzejąc się odmłodzić jest pragnieniem każdego człowieka, a nawet marzy o tem uczony Faust w swojej ponurej pracowni.<br>
{{tab}}Czyż dziwić się więc należy, że tembardziej pragnie pozostać młodą przekwitającą kobieta, której nieraz jedynym celem życia było to, by być świeżą, młodą i czarującą!<br>
{{tab}}Już w starożytności próbowano rozmaitych kuracji odmładzających. W Indjach naprzykład kuracji takiej trzeba było poświęcić aż sześć miesięcy życia, a przez ten czas odżywiał się osobnik tylko mlekiem, ryżem i cukrem, rano i wieczór brał zimne kąpiele i zażywał rozmaite lekarstwa drogą nosa lub zapomocą lewatyw. Egipcjanie starali się odmładzać przez wywoływanie ciągłych wymiotów i pocenie się. Król Dawid (o czem wspominamy na innem miejscu) odmładzał się za poradą kapłanów przez przebywanie z młodą dziewczyną Abisak Sunem (stąd nazwa sunamityzm) twierdzono bowiem, że ciągłe przebywanie w atmosferze młodych ludzi lub zwierząt, wpływa odmładzająco na starego człowieka. Kurację taką stosował też Barbarossa i Rudolf Habsburgski.<br>
{{tab}}Z chwilą, gdy przekonano się, że krew jest najżywotniejszym sokiem w organizmie, zaczęto próby odmładzania przez puszczanie tejże i wlewanie w jej miejsce krwi młodych osobników. Ludwikowi XIII. królowi Francji, w ostatnim roku życia puszczano dlatego dlatego 47 razy krew. Papież Innocenty VIII. polecił sobie<br>
{{tab}}159<br>
{{tab}}zrobić celem odmłodzenia, przelanie krwi z trzech małych dzieci.<br>
{{tab}}W podobny sposób stara się odmładzać ludzi w Paryżu nasz rodak Jaworski. Zupełnie w innym kierunku poszły badania nowszych czasów. Wspominamy niejednokrotnie w naszej pracy, że gruczoły płciowe w czasie dojrzałości wydzielają ze siebie pewne substancje zwane hormonami. Natomiast z chwilą zaniku funkcji owych gruczołów, prawdopodobnie znika także działalność hormonów i organizm zaczyna się starzeć. Profesor Steinach w Wiedniu po przeprowadzeniu doświadczeń na zwierzętach, zaproponował odmładzanie starego organizmu przez odpowiednią operację na gruczole płciowym i w kilku wypadkach osiągnął pomyślne rezultaty. Dalej poszedł jeszcze profesor Woronoff, który wszczepia gruczoły płciowe z małpy człowiekowi celem odmładzania. Wyniki osiągnięte, przez tego ostatniego są bardzo zachęcające, niestety jednak skutek operacji trwa do dwóch lat, poczem trzeba operację powtórzyć.<br>
{{tab}}Zachodzi pytanie, czy takie chwilowe odmłodzenie starszej osoby ma rację bytu?<br>
{{tab}}Podług naszego zdania nie, gdyż wywołuje ono tylko chwilowe podniecenie organizmu, nie rzadko tylko pod względem seksualnym, osobnik taki wyniszcza się więc znowu niepotrzebnie, korzystając z chwilowej poprawy, by potem popaść jeszcze w gorszy stan.<br>
{{tab}}O wiele większą rację bytu miało by takie odmładzanie u ludzi przedwcześnie zestarzałych. Do takiego przedwczesnego zestarzenia się usposabia zwłaszcza nadmierne palenie, nadużywanie alkoholu, rozmaite choroby, zwłaszcza zakaźne, a przedewszystkiem ciężka praca i troski życiowe.<br>
{{tab}}O młodości człowieka, a względnie starzeniu się decyduje bardzo często stan ducha, o czem także wspominamy na innem miejscu. Jeżeli ktoś jest młody duchem, to zwykle i ciało u niego się nie starzeje, przy-<br>
{{tab}}160<br>
{{tab}}najmniej tak prędko. Natomiast pesymiści, zgryźliwi, jakoteż ludzie żyjący w trudnych i ciężkich warunkach życiowych, a niemający silnej energji, starzeją się znacznie szybciej jak ich rówieśnicy o wesołem usposobieniu lub dobrze sytuowani. Jasną jest rzeczą, że odmłodzenie starego ciała u człowieka ze starym duchem niewiele pomoże, co najwyżej chodzić tu może o chwilowe suggestywne działanie. Z tego też powodu jestem także przeciwnikiem wszelkich prób odmładzania zestarzałych kobiet, zwłaszcza gdy takowe pod względem psychicznym są również stare, a właśnie takie potrzebowałyby odmłodzenia, bo młode duchem nawet w podeszłym wieku konserwują się znakomicie.<br>
{{tab}}Przysłowie mówi: „Tajemnica długiego życia i długiej młodości polega na tem, by życia nie skracać i pogodą ducha nie dopuścić do starzenia się.“<br>
{{tab}}Na posiedzeniu Towarzystwa Lekarskiego lekarze wiedeńscy, którzy odbyli studja u profesora Woronoffa, wyrazili się o operacjach odmładzających bardzo sceptycznie. Dr. Schleyher, główny referent tej sprawy, operował pięć osób lecz wybitnych, a zwłaszcza trwałych skutków nie zauważył. Również cztery wypadki operowane w klinice profesora Eiselsberga, nie dały wybitnych wyników zwłaszcza pod względem odmłodzenia. Dr. Schwarz przytoczył klasyczny przypadek operowany przez dr. Harmsa. Otóż dr. H. 17letniemu staremu zgrzybiałemu psu, wszczepił czterokrotnie gruczoły z młodego psa. Wprawdzie za każdym razem był pewien chwilowy wynik, niestety jednak po czwartej operacji „omłodzony“ pies zdechł. Wyniki operacji obserwuje się głównie w początkach, to jest wtedy, gdy soki wszczepionych gruczołów dostają się do krwi operowanego osobnika. Obserwuje się wtedy podniesienie ogólnego stanu, poprawę oddechu, sprężystszy chód, a przedewszystkiem podniesienie na duchu pacjentów, co jednak wiele autorów odnosi do autosuggestji. Niestety wszczepione gruczoły po pewnym<br>
{{tab}}Klęsk: Bolesne strony. 11<br>
{{tab}}161<br>
{{tab}}czasie ulegają wessaniu i zanikowi, zwłaszcza dlatego, że wszczepia się człowiekowi gruczoły zwierzęce a nie ludzkie. U zwierząt wyniki są o tyle lepsze, że rozporządzać tu możemy tkankami wyciętymi z tego samego gatunku zwierzęcia.<br>
{{tab}}RYWALIZACJA KOBIET<br>
{{tab}}W świecie zwierzęcym spotykamy przeważnie tylko rywalizację i walki samców o samice, podobnie i u ludów dzikich, natomiast cechą więcej ludzką jest rywalizacja płci żeńskiej o mężczynę tak, że nawet niektórzy uważają to za pewien objaw kultury, a raczej może degeneracji. Rywalizacja kobiet o mężczyznę ma zwykle tło miłosne, chociaż przytem mężczyzna może zupełnie nie żywić do żadnej z rywalek uczucia, a nawet może im być osobiście nie znanym.<br>
{{tab}}Rywalizacja kobiet może je tak zaślepiać, że tracą one przytem wszelkie uczucia szlachetniejsze i celem dopięcia swego używają najrozmaitszych, nieraz podłych sposobów, które mogą zaszkodzić przytem także i mężczyźnie, o którego się walka toczy. Rywalizują też nieraz matka z córką o mężczyznę, rywalizują dwie siostry lub serdeczne przyjaciółki, rywalizuje żona z kochanką męża, a nawet ze swą służącą!<br>
{{tab}}Bardzo rzadko natomiast kobiety, na wzór mężczyzn, załatwiają takie sprawy w drodze honorowej.<br>
{{tab}}Nie dawno odbył się w Budapeszcie pojedynek na szable pomiędzy pewną córką bankiera a baletnicą o mężczyznę, przyczem baletnica została przez przeciwniczkę silnie zraniona w ramię, co wywołało w następstwie dla niej trwałe zeszpecenie dekoltu.<br>
{{tab}}Historja notuje również kilka wypadków pojedynków pomiędzy kobietami. Mimo emancypacji kobiet stają się one jednak coraz to rzadsze, a to z powodu,<br>
{{tab}}162<br>
{{tab}}że i między mężczyznami pojedynki obecnie należą już do rzadkości.<br>
{{tab}}Za czasów Richelieu’a odbył się pojedynek na pistolety pomiędzy markizą Nesle a hrabiną Polignac o ukochanego mężczyznę. Pierwsza strzeliła markiza i trafiła w drzewo, następnie strzeliła hrabina i trafiła swoją rywalkę w ucho. W epoce Ludwika XIV. pojedynki między kobietami były nawet w modzie, a wielką sławę zyskała sobie na tem polu pewna artystka, która pojedynkowała się zaciekle nietylko z kobietami ale i z mężczyznami.<br>
{{tab}}Znany z historji jest też pojedynek w wieku XVII dwóch dam z towarzystwa z powodu hrabiego de Riome, który później został opatem. Hrabia dowiedziawszy się o pojedynku udał się na miejsce spotkania i rzucił się pomiędzy strzelające do siebie rywalki i uległ zranieniu, wskutek czego rywalki pogodziły się natychmiast i z całem poświęceniem pielęgnowały potem chorego.<br>
{{tab}}W roku 1867 odbył się znów pojedynek pomiędzy dwoma artystkami teatru Variete Silly i sławną Schnejderką. Silly chybiła, a Schnejderka wobec tego strzeliła w powietrze. W następnym roku pojedynkowały się znów w Nicei dwie paryżanki, z których jedna strzaskała drugiej rękę. W rok potem w Waszyngtonie odbył się pojedynek dwóch pań, z których jedna, córka znanego przemysłowca, została zraniona w ramię. Rzadko przychodzi do kilkakrotnego spotkania. W roku 1870 w okolicach Wallencji odbył się pojedynek pomiędzy dwoma kuzynkami pannami Gonzalez. Warunki były bardzo ciężkie, bo pierwsze cztery strzały miały być wymienione z odległości dwudziestu kroków, następne cztery z odległości piętnastu, a ostatnie cztery z odległości dziesięciu kroków. Po piątym strzale padła jedna z kuzynek trupem, wobec czego przeciwniczka i dwie sekundantki zemdlały z przerażenia!<br>
{{tab}}n*<br>
{{tab}}163<br>
{{tab}}I u nas w roku 1907 odbył się we Lwowie pojedynek między dwoma żonami oficerów austrjackich. W roku 1919 pojedynkowały się na szable dwie Meksykanki Marta Durand i Żaneta Luna, z których pierwsza przepłaciła to życiem na placu boju.<br>
{{tab}}Częściej, jak wspominaliśmy, natomiast używają kobiety do zwalczenia przeciwniczki innych sposobów, które mają na celu usunięcie rywalki przez ośmieszenie jej, zniesławienie lub co gorzej oszpecenie, pod postacią oblania twarzy jakimś płynem żrącym. Nieraz ma to właśnie miejsce w kościele podczas ślubu ukochanego mężczyzny z inną kobietą. Ciekawą jest rzeczą, że nie rzadko kobieta, usunąwszy rywalkę, nawet mimo tego, że mężczyzna stanie potem po jej stronne, traci jednak dla niego uczucie, a nawet robi mu wyrzuty, że całkiem bez potrzeby o niego walczyła, gdyż on nie jest wart tego. Nie rzadko żal jej się robi skrzywdzonej rywalki, a nawet stara się ona potem jej tę wyrządzoną krzywdę nagrodzić sercem i przyjaźnią. Wydarza się to zwłaszcza u kobiet bardzo ambitnych, które nie mogą tego przeboleć, że zamiast tego, żeby same wybrały mężczyznę lub tenże się o nią starał, musiały o niego walczyć.<br>
{{tab}}MIŁOŚĆ KOBIETY W LITERATURZE.<br>
{{tab}}Miłość jako jedno z najważniejszych uczuć ludzkich jest zarazem przez to najczęstszym tematem w literaturze, zajmując w niej nawet specjalny dział w postaci romansu. Zajmiemy się tu jednak kwestją znowu czysto kobiecą, a mianowicie jak miłość traktują i przed stawiają kobiety jako autorki.<br>
{{tab}}Otóż uderza nas przedewszystkiem fakt, że kobieta autorka pisząc o miłości, przedstawia najczęściej samą siebie. Gdy jest piękną to pyszni się swojemi sukcesami<br>
{{tab}}164<br>
{{tab}}miłosnemi, albo też, gdy spotkają ją zawody miłosne wylewa swoje gorzkie żale i łzy goryczy. Z tego też powodu najulubieńszą formą kobiet są pamiętniki, liryka, listy i romanse. Zapewne też z tego powodu zwykle pierwsze dzieło autorki, w którem nie rzadko opisuje samą siebie, jest najlepsze, a następne są zwykle jak gdyby przeróbkami i dalszym ciągiem lub też coraz mierniejszemi tworami. Wiele słynnych autorek zerwało z konwencjonalizmem towarzyskim, kierowało się tylko sercem i nie krępowało się opinją; do(contracted; show full){{tab}}Karol Ludwig Schleich:<br>
{{tab}}Każdy człowiek może być zdrowym<br>
{{tab}}<br>
{{tab}}DR. M. HODANN<br>
{{tab}}IDEALNE MAŁŻEŃSTWO<br>
{{tab}}Fizjologja i technika<br>
{{tab}}przełożył Dr. Adolf Klęsk<br>
{{tab}}ARS MEDICA<br>