Difference between revisions 478561 and 498585 on plwikisource[[Indeks:Myśli (Blaise Pascal)]] ⏎ ⏎ ⏎ ⏎ DZIAŁ SIÓDMY. <center>425.</center> {{tab}}Część druga. Iż człowiek bez wiary nie może poznać prawdziwego dobra ani sprawiedliwości. — Wszyscy ludzie silą się być szczęśliwi; niema tu wyjątku; mimo różnych. środków jakich w tem używają, wszyscy dążą do tego ceiu. To, że jedni idą na wojnę, a drudzy nie, wynika u obydwu z tego samego pragnienia, skojarzonego z odmiennym horyzontem. Wola nie czyni najmniejszego kroku inaczej jak ku temu celowi. Jest to pobudka wszystkich czynności wszystkich ludzi, nawet tego który się wiesza. A mimo to, od tak wielkiej liczby lat, nikt bez wiary nie doszedł do tego punktu, gdzie wszyscy mierzą ustawicznie. Wszyscy się skarżą: monarchowie, poddani: szlachta i gmin; młodzi, starzy; silni, słabi; uczeni, prostaczkowie; zdrowi, chorzy; We wszystkich krajach, czasach! wiekach i stanach. Tak długa, ciągła i jednostajna próba powinna nas była przekonać o niemożności dojścia do szczęśliwości Własneini wysiłkami. Ale przykład mało nas poucza; nie jest nigdy tak doskonale podobny, aby nie było jakiejś subtelnej różnicy; stąd, spodziewamy się, iż nasze właśnie oczekiwanie nie dozna zawodu. I tak, podczas gdy rzeczywistość nie zadawala nas nigdy, doświadczenie1) mami nas, i, z nieszczęścia W nieszczęście, prowadzi nas aż do śmierci, która jest jego wiekuistym bezmiarem. Cóż więc jest to, co nam krzyczy owo pragnienie i owa niemoc, jeśli nie to, iż istniało niegdyś w człowieku prawdziwe 'j E x p ć r iinc «, co niektórzy komentatorowie uważają za po- szczęście, po którem został nam obecnie jeno znak i ślad zgoła próżny? Staramy się go daremnie wypełnić wszystkiem co nas otacza, szukając w nieobecnych rzeczach pomocy której nie otrzymuje od obecnych, ale wszystkie okazują się niezdatne: tę nieskończoną otchłań może wypełnić jedynie przedmiot nieskończony i niezmienny, to znaczy sam Bóg. On jeden jest naszem prawdziwem dobrem: osobliwa rzecz, iż, od czasu jak nas opuścił, niema w naturze nic, coby było zdolne zastąpić nam jego miejsce: gwiazdy, niebo, ziemia, żywioły, rośliny, kapusty, pory,1) zwierzęta, owady, cielęta, węże, febra, zaraza, wojna, głód, występki, cudzołóstwo, kazirodztwo. I, od czasu jak stradaliśmy prawdziwe dobro, wszystko porówni może nam się niem wydawać, nawet nasze własne zniweczenie, mimo iż tak sprzeczne Bogu, rozumowi Jedni szukają go2) we władzy, drudzy w osobliwościach i w naukach, inni W rozkoszy. Inni,') którzy w istocie bardziej się doń zbliżyli, osądzili, iż nie trzeba, aby dobro powszechne i upragnione wszystkim ludziom mieściło się w jednej z rzeczy poszczególnych, które może posiadać tylko jeden, i które, będąc podzielone, więcej martwią swego posiadacza brakiem cząstki której mu zbywa, niż go zadawalają posiadaniem tych które ma. Zrozumieli, iż prawdziwe dobro powinno być takie, aby wszyscy mogli je posiadać naraz, bez uszczuplenia i zawiści, i aby nikt nie mógł go stracić wbrew swej woli. A argumentem ich jest, iż, skoro to pragnienie jest wrodzone człowiekowi, skoro znajduje się nieodzownie we wszystkich i niepodobna go nie odczuwać, wnoszą stąd ... <center>426.</center> {{tab}}Skoro pierwsza natura zatraciła się, wszystko staje się jego') naturą; tak samo, skoro prawdziwe dobro zatraciło się, wszystko staje się jego dobrem. ') Czczone u Egipcjan. (Jud. XX, 9.) “I Wciąż szczęścia. ») Stoicy. 4) Człowieka. <center>427.</center> {{tab}}Człowiek nie Wie, jakie miejsce ma zająć: jest Widocznie zbłąkany i strącony ze swego prawdziwego miejsca, bez możności odszukania go. Szuka go wszędzie z niepokojem i bez skutku, w nieprzeniknionych mrokach. <center>428.</center> {{tab}}Jeżeli to jest oznaką słabości dowodzić Boga przez naturę, nie pogardzajcie za to Pismem: jeżeli to jest oznaką siły poznać te sprzeczności, szanujcie za to Pismo. <center>429.</center> {{tab}}Nikczemność człowieka, aż do poddania się zwierzętom, aż do ubóstwienia ich. <center>430.</center> {{tab}}Początek, po wytłumaczeniu niepojętości. — Wielkości i nędze człowieka są tak widoczne, iż prawdziwa religja musi nieodzownie uczyć, i że jest jakiś znaczny pierwiastek wielkości w człowieku, i że jest znaczny pierwiastek nędzy. Trzeba zatem, aby nam zdała sprawę z tych zdumiewających sprzeczności. Aby uczynić człowieka szczęśliwym, trzeba aby mu pokazała że istnieje Bóg; że jest obowiązany go kochać; że prawdziwe nasze szczęście to być w nim, a jedyne nieszczęście być oddzielonym od niego; aby uznała, że jesteśmy pełni mroków, które nam przeszkadzają poznać go i kochać; i że, przez to iż obowiązki nasze każą nam kochać Boga, a żądze odwracają nas odeń, jesteśmy pełni nieprawości. Trzeba, aby nam zdała sprawę z owej naszej sprzeczności z Bogiem i własnem dobrem. Trzeba, aby nam wskazała leki na nasze niemoce i środki uzyskania tych leków. Niechże kto zbada w tej mierze wszystkie religje świata, i przyjrzy się, czy jest prócz chrześcijańskiej inna, któraby czyniła temu zadość. Czy. może filozofowie, którzy, za całe dobro, ofiarują nam te dobra, które są w nas? Czy to jest prawdziwe dobro? czy znaleźli lekarstwo na nasze niedole? czy to znaczy uleczyć zarozumienie człowieka, jeśli się go postawi narówni z Bogiem? Ci, którzy nas przyrównali zwierzętom, i mahometanie, którzy dali nam uciechy ziemskie za cale dobro, nawet w wieczności, czyż dali nam przez to lekarstwo na nasze żądze? Jakaż religja nauczy nas tedy leczyć pychę i pożądliwość? Jakaż religja ukaże nam wreszcie nasze dobro, obowiązki, słabości jakie nas odciągają, przyczynę tych słabości, środki zdolne je uleczyć i sposób znalezienia tych środków? Inne religje nie umiały . tego. Zobaczmyż, co uczyni Mądrość boża. Nie oczekujcie, powiada ona, ani prawdy, ani pociechy od ludzi, jam jest ta, któram was ukształtowała, i ja jedna mogę was pouczyć czem jesteście. Ale nie jesteście dziś już tacy. jakich was stworzyłam. Stworzyłam człowieka świętego, niewinnego, doskonałego, napełniłam go światłem i rozumem': użyczyłam mu swojej chwały i swoich cudów. Oko człowieka widziało wówczas majestat Boga. Nie był on wówczas w ciemnościach które go oślepiają, ani w śmiertelności i nędzach które go trapią. Ale nie mógł znieść tyle chwały, aby nie popaść w zarozumienie; zapragnął się uczynić sam swojem centrum i niezależnym od mojej pomocy. Uchylił się od mego panowania i, równając się ze mną pragnieniem znalezienia szczęśliwości w sobie samym, sprawił, iż zdałam go jemu samemu. Buntując stworzenia które mu były podwładne, uczyniłam mu je nieprzyjaciółmi, tak iż dzisiaj człowiek stal się podobny zwierzętom, i tak oddalony ode mnie, iż zaledwie pozostaje mu jakaś mglista świadomość swego stwórcy: tak wszystko jego poznanie zagasło lub śćmiło się. Zmysły, niezależne od rozumu, a często przewodzące rozumowi, pchnęły -go w poszukiwanie rozkoszy. Wszystkie stworzenia albo go trapią albo kuszą, i władają nad nim, albo niewoląc go silą. albo czarując słodyczą, które to panowanie bardziej jest straszliwe i tyrańskie. Oto, w jakim stanie ludzie znajdują się dzisiaj. Zostało im jakoweś mdłe poczucie szczęścia ich pierwotnej natury; toną w nędzach zaślepienia i pożądliwości, która stała się ich drugą naturą. Z tego źródła które wam odsłaniam, możecie poznać przyczynę tylu sprzeczności które wprawiały w osłupienie ludzi i podzieliły ich na tak różnorodne uczucia. Zważcie obecnie wszystkie drgnienia wielkości i chwały, skoro próba tylu nędz nie może ich zdławić, i oceńcie, czy przyczyna tego nie musi tkwić w drugiej naturze. — Napróżno, o ludzie, szukacie w sobie samych lekarstwa na swoje niedole. Cała wasza wiedza może tylko osiągnąć poznanie, że nie W sobie samych znajdziecie prawdę T dobro. Filozofowie przyrzekli wam to, i nie mogli tego sprawić. Nie znają waszego prawdziwego dobra ani waszego prawdziwego stanu. W jaki sposób mogliby dać lekarstwo na wasze niedole, których ani nawet nie poznali? Wasze główne choroby, to pycha która oddala was od Boga, pożądliwość która was Wiąże do ziemi; oni zaś umieli jeno podsycać co najmniej jedną z tych chorób, jeżeli wam ukazali Boga za cel, to jeno aby żywić waszą pychę: podsunęli wam myśl, że jesteście podobni jemu i pokrewni mu naturą. A ci, którzy widzieli czczość tego urojenia, wtrącili was w drugą przepaść, przekonywając was że natura wasza podobna jest do bydlęcej, i kazali wam szukać szczęścia w żądzach, które są udziałem zwierząt. To nie jest, zaiste, sposób, aby was uleczyć z waszych nieprawości, których ci mędrkowie nawet nie znali. Ja jedna mogę pokazać wam czem jesteście, ja... Adam, Chrystus. Jeśli się was kojarzy z Bogiem, to przez łaskę, a nie z natury. Jeśli się was poniża, to za pokutę, nie z natury. Tak Więc, ta podwójna zdolność... Nie jesteście w tym słanie, w jakim was stworzono. Skoro się odkryje te dwa stany, niepodobna, abyście ich nie poznali. Śledźcie swoje drgnienia, przyglądajcie się sobie samym, i baczcie czy nie znajdziecie w sobie żywych znamion tych dwu natur. Czy tyle sprzeczności mogłoby się znajdować w prostym przedmiocie? to — Niezrozumiałe.1) — To co niezrozumiałe, mimo to-istnieje: Liczba nieskończona. Przestrzeń nieskończona, równa skończonej. — Niewiarygodne, aby Bóg łączył się z nami,2) — Ta myśl wzięła się jedynie z widoku naszej lichości. Ale, jeżeli czujecie ją szczerze, idźcie za nią tak daleko jak ja, i uznajcie, że stoimy w istocie tak nisko, iż jesteśmy, własną swą mocą, niezdolni poznać, czy jego miłosierdzie nie może nas uczynić zdolnymi do tego złączenia. Chciałbym bowiem wiedzieć, skąd to zwierzę, które uznaje się tak slabem, ma prawo mierzyć-miłosierdzie Boga i stawiać mu granice wysnute z własnej fantazji. Tak dalece nie Wie co to Bóg, iż nie wie nawet co to on sam: i oto, do gruntu wstrząśnięty widokiem własnego stanu, śmie mówić, iż Bóg nie może go uczynić zdolnym-do obcowania z nim! Toż chciałbym go zapytać, czy Bóg żąda odeń czego innego, prócz tego tylko aby go kochał znając goj i dlaczego myśli, że Bóg nie może dać mu się poznać i pokochać, skoro jest z natury zdolny do miłości i poznania. Niema wątpienia, iż wie przynajmniej że jest') i że kocha cośkolwiek. Zatem, jeżeli widzi coś w ciemnościach w których tonie, i jeżeli znajduje jakiś przedmiot miłości wśród rzeczy będących na ziemi, dla czego, jeśli Bóg da mu jakiś promyk swej istoty, nie ma być zdolnym poznać go, i kochać w ten sposób, w jaki mu się spodoba nam udzielić? Jest tedy niewątpliwie nieznośna zarozumiałość w takich rozumowaniach, mimo iż zdają się oparte na pozornej pokorze, która nie jest ani szczera, ani-rozumna, o ile nie prowadzi do wyznania, iż, nie wiedząc sami z siebie czem jesteśmy, możemy się o tem dowiedzieć jedynie od Boga. Nie żądam, abyś mi poddał swą wiarę bez racji, i nie mam zamiaru ujarzmić cię tyrańsko. Nie zamierzam również zdać ci sprawy ze wszystkich rzeczy; aby pogodzić te {{pp|sprzecz|ności}}{{pk|sprzecz|ności}}, mam zamiar ukazać ci jasno, zapomocą przekonywających dowodów, boskie oznaki we mnie, któreby cię przekonały czem jestem, i zyskały mi powagę zapomocą cudów i dowodów niepodobnych do odtrącenia; i abyś następnie wierzył niezłomnie w rzeczy których cię nauczam, skoro nie znajdziesz żadnej przyczyny do odrzucania ich, chyba tę, iż nie możesz sam przez siebie poznać, czy one istnieją czy nie. Bóg chciał odkupić ludzi i otworzyć niebo tym, którzy go szukali. Ale ludzie okazują się tego tak niegodni, iż słuszna jest, aby, z przyczyny ich zatwardziałości. Bóg odmówił niektórym tego, czego udziela innym przez miłosierdzie które się im nie należy.') Gdyby chciał przemóc upór najbardziej zatwardziałych, mógłby to uczynić, objawiając się im tak oczywiście, iż nie mogliby wątpić o prawdzie jego istoty; jako ukaże się w ostatni dzień, w takim blasku piorunów i w takim przewrocie natury, iż umarli wstaną z martwych i najbardziej ślepi go ujrzą. Nie w taki to sposób chciał się ukazać w swojem łaskawem zjawieniu; ponieważ tylu ludzi okazuje się niegodnymi jego łagodności, postanowił zostawić ich bez dobra którego nie chcą. Nie było tedy słusznem, aby się objawił w sposób oczywiście boski i bezwarunkowo zdolny przekonać wszystkich ludzi; ale nie było też słusznem, aby przybył wsposób tak ukryty, aby go nie mogli poznać ci, którzy szukają go szczerze. Dla tych chciał być zgoła łatwym do poznania. Tak więc, pragnąc się ukazać jasno tym, którzy go będą szukali z całego serca, a zostać w ukryciu dla tych, którzy uciekają odeń z całego serca, miarkuje swoje poznanie w ten sposób, iż dal oznaki widzialne tym którzy go szukają, owym zaś którzy go nie szukają, nie. Dość jest światła dla tych którzy pragną widzieć, a dość ciemności dla tych którzy trwają w przeciwnem usposobieniu. <center>430 bis.</center> {{tab}}Wszystko, co jeśt niezrozumiałe, może, mimo to, istnieć. ') Czyli ^Łaskę, <center>431.</center> {{tab}}... Nikt inny nie poznał, iż człowiek jest najwyborniejszem stworzeniem. Jedni, którzy poznali jego istotną doskonałość, wzięli za nikczemność i niewdzięczność niskie uczucia, które z natury bidzie mają o sobie samych; inni, którzy dobrze poznali jak dalece ta nikczemność jest istotna, potraktowali jako śmieszną pychę te uczucia wielkości, również wrodzone człowiekowi. .Podnieś oczy ku Bogu, mówią jedni; spójrz na tego, do którego jesteś podobny, i który cię stworzył abyś go ubóstwiał. Możesz siać mu się podobnym; mądrość zrówna cię z nim, jeżeli zechcesz iść za nim“. „Podnieście głowę, ludzie wolni,“ powiada Epiktet.') A inni znowuż powiadają mu: .Opuść oczy ku ziemi, ty nędzny robaku, i patrz na zwierzęta których jesteś towarzyszem. Czem stanie się tedy człowiek? Czy będzie równym Bogu czy zwierzętom? cóż za przerażająca odległość. I Czemże tedy będziemy? kto nie widzi w tem wszystkiem, iż człowiek się zabłąkał, iż osunął się ze swego miejsca, szuka go z niepokojem i nie może odnaleźć? I któż go tam doprowadzi? najwięksi ludzie nie zdołali tego. <center>432.</center> {{tab}}Pyrrhonizm ma słuszność: ostatecznie bowiem, przed Jezusem Chrystusem, ludzie nie wiedzieli sami jak stoją, czy są wielcy czy mali. A ci, którzy twierdzili jedno lub drugie, nie wiedzieli w gruncie nic; zgadywali jeno bez racji i na-oślep; u nawet błądzili ciągle, wykluczając jedno lub drugie. Quod ergo ignorantes, quaeritis, religio annuntiat vobis.2) <center>433.</center> {{tab}}Zrozumiawszy całą naturę człowieka. Nato aby religja była prawdziwa, trzeba aby poznała naszą przyrodę. Musi wprzód poznać wielkość i małość, i rację jednej i drugiej. Któraż to poznała, prócz chrześcijańskiej? ') Dl II. I. 18, 20. Acl. nposl. XVII, 23. „Czego tedy nie- <center>434.</center> {{tab}}Główne przewagi pyrrhończyków zostawiani na boku pomniejsze — są: iż nie mamy żadnej pewności prawdy tych zasad, poza wiarą i objawieniem, chyba w tem, ii czujemy je w sobie w sposób przyrodzony. Otóż, to naturalne poczucie nie jest przekonywającym dowodem ich prawdy. Skoro nie mamy pewności tego, poza wiarą, czy człowiek jest tworem dobrego Boga, złego ducha') lub przypadku, pozostaje wątpliwem, czy te Wszczepione w nas zasady są prawdziwe, fałszywe, lub niepewne. Tem więcej, iż nikt nie ma pewności, poza wiarą, czy czuwa czy śpi, ile że w czasie snu wierzymy silnie że czuwamy; mniemamy, iż widzimy przestrzenie, kształty, ruchy; czujemy jak upływa czas, mierzymy go; słowem, działamy tak samo jak na jawie. Skoro tedy połowa życia spływa na śnie, w którym, wedle naszego własnego wyznania, mimo wszystko co się nam zdaje, nie mamy żadnego pojęcia i prawdzie (jako iż wszystkie nasze uczucia są wówczas złudzeniem); kto wie, czy ta druga połowa naszego życia, w której zdaje się nam że czuwamy, nie jest innym snem, nieco różnym ód pierwszego, z którego budzimy się, kiedy nam się zdaje że śpimy. I czy można wątpić, iż, gdybyśmy śnili W towarzystwie, i gdyby, przypadkiem, sny się zgadzały, co jest dosyć częstem, a gdybyśmy czuwali w samotności, uwierzylibyśmy snadnie w przewrócony porządek rzeczy? Wreszcie, ponieważ często śnimy że śnimy, spiętrzając jeden majak senny na drugi, czyż samo życie nie jest tylko snem, na którym inne sny są zaszczepione, z którego budzimy się przy śmierci i podczas którego mamy równie słabe pojęcie o prawdzie i dobru co podczas snu naturalnego; rozmaite zaś myśli które nas zaprzątają, są może tylko złudzeniami, podobnie jak upływ czasu i inne czcze urojenia w naszych snach? Oto główne argumenty z jednej i drugiej strony.®) tystów i pyrrhończyków. Fragment ten zawiera jedynie argumentację ' tych drugich. Pomijam drobniejsze, jako to wywody pyrrhończyków przeciw wpływom zwyczaju, wychowania, obyczajów, klimatu, i innych podobnych rzeczy, które, mimo iż pociągają większość pospolitych ludzi, budujących dowody jedynie na tych czczych podstawach, walą się za najmniejszem dmuchnięciem pyrrhończyków. Wystarczy zajrzeć do ich książek, jeśli któś nie jest dość przekonanym; przekona się o tem bardzo rychło, i może aż nadto. Zatrzymuję się przy jedynej fortecy dogmatystów, mianowicie iż, mówiąc z dobrą wiarą i szczerze, nie można wątpić o naturalnych zasadach. Przeciw czemu pyrrhoniści wyłączają w jednem słowie niepewność naszego pochodzenia, obejmującą wraz niepewność naszej natury; na co dogmatyści szukają jeszcze odpowiedzi od czasu jak świat istnieje. I oto jawna wojna między ludźmi, w której trzeba aby każdy się oświadczył, i stanął z konieczności albo przy dogmatyzmie, albo przy pyrrhonizmie. Kto bowiem będzie mniemał iż pozostaje neutralny, będzie nawskroś pyrrhończykiem; ta neutralność jest istotą tej gromady: kto nie jest przeciw nim, jest w pełnej mierze za nimi (w czem objawia się ich przewaga). Oni sami nie są za sobą: są neutralni, obojętni, zawieszeni jakoby w powietrzu, bez wyjątku. Cóż pocznie tedy człowiek w tym stanie? Czy będzie wątpił o wszystkiem? czy będzie Wątpił Że czuwa, że go ktoś szczypie, że go coś parzy? czy będzie wątpił że wątpi? czy będzie wątpił że jest? Niepodobna zajść tak daleko; i twierdzę z pewnością, że nie było jeszcze pyrrhończyka w całej doskonałości. Natura podtrzymuje bezsilny rozum i nie pozwala mu snuć swoich bredzeń aż tak daleko. Czy powie zatem, przeciwnie, iż posiada z pewnością prawdę, on, który, jeśli go bodaj trochę przyprzeć do muru, nie może wywieść się z najmniejszych tytułów i zmuszony jest wypuścić zdobycz? Cóż za monstrum jest tedy człowiek? cóż za osobliwość, co za potwór, co za chaos, co za zbieg sprzeczności, co za dziw! Sędzia wszechrzeczy, bezrozumny robak ziemny; skarbnik prawdy, zlew niepewności i błędu; chluba i zakała wszechświata. Kto rozplącze ten zamęt? Natura pognębia pyrrhończyków, a rozum pognębia dogmatystów. Cóż tedy poczniecie wy, o ludzie, którzy przyrodzonym rozumem dochodzicie jaka jest wasza' przyrodzona istota? Nie możecie uniknąć jednej, z tych sekt, ani też trwać w żadnej. Poznaj tedy, pyszałku, jakim bezsensem jesteś dla samego siebie. Ukorz się, bezsilny rozumie; umilknij, bezmyślna naturo: dowiedz się, że człowiek nieskończenie przerasta człowieka, i poucz się od swego pana o swym prawdziwym stanie, którego nie znasz. Słuchaj Boga. Ostatecznie bowiem, gdyby człowiek nigdy nie uległ skażeniu, cieszyłby się w swojej niewinności i prawdą i szczęściem bez niepokoju; a gdyby człowiek zawsze był tylko skażony, nie miałby żadnego pojęcia ani o prawdzie ani o szczęśliwości. Ale oto my nieszczęśliwi — bardziej niż gdyby stan nasz był zgoła wyzuty z wielkości — mamy pojęcie o szczęściu, a nie możemy go dosięgnąć; przeczuwamy obraz prawdy, a posiadamy tylko kłamstwo; niezdolni do zupełnej niewiedzy i do pewnego poznania, tak bardzo oczywiste jest, iż byliśmy w stanie doskonałości, z któregośmy się nieszczęśliwie stoczyli! Rzecz zadziwiająca jednakże, iż tajemnica najbardziej odległa od naszego poznania, mianowice tajemnica przekazywania grzechu, jest rzeczą, bez. której nie możemy mieć .żadnej św adomości samych siebie! To pewna bowiem, iż nic bardziej nie obraża naszego rozumu, niż twierdzenie iż grzech pierwszego człowieka uczynił winnymi tych, którzy, tak oddaleni od jego źródła, nie mogli mieć w niem napozór udziału. Następstwo to wydaje się nam nie tylko niemożliwe, ale nawet bardzo niesprawiedliwe; cóż bowiem przeciwniejszego zasadom naszej nędznej sprawiedliwości, niż skazywać na wieki dziecko pozbawione woli, za grzech w którym, najoczywiściej, miało tak mały udział, ile że popełniono go na sześć tysięcy lat przed jego urodzeniem? Z pewnością nic nas gwałtowniej nie razi niż ta nauka: a mimo to, bez tej tajemnicy, najbardziej niezrozumiałej ze wszystkich, jesteśmy niezrozumiali dla samych siebie. Węzeł naszej natury czerpie swoje skręty i zwoje w tej otchłani; tak iż człowiek bardziej jest niepojęty bez tej tajemnicy, niż ta tajemnica jest niepojęta dla człowieka. Z czego okazuje się, iż Bóg, pragnąc uczynić trudność naszej istoty niezrozumiałą dla nas samych, ukrył jej węzeł tak wysoko, lub, aby fzec lepiej, tak nisko, iż byliśmy zgoła niezdolni doń dotrzeć; tak iż nie przez pyszne miotanie/ się naszego rozumu, ale przez proste poddanie rozumu możemy prawdziwie się poznać. Te podstawy, silnie umocowane na niewzruszonej powadze religji, dają nam poznać, iż są dwie prawdy wiary jednako stałe; jedna iż człowiek, w stanie stworzenia lub w stanie łaski, wzniósł się ponad całą naturę, uczynił się jakoby podobnym Bogu. i uczestnikiem jego bóstwa; druga iż, w stanie skażenia i grzechu, osunął się z tego stanu i stał się podobny bydlętom. Te dwa twierdzenia są jednako silne i pewne. Pismo św. głosi je wyraźnie, kiedy powiada w którychś miejscach: Deli ciae meai ; esse cum filiis hominum. ) Effun- dam spiritun l m e u m super omnem carnem.“> Dii estis,1) el !c., w innych zaś powiada: Omnis caro f o en um.<) Ho mo assimilatus est jumentis insi- pien tibus, et similis factus est illis.6) Dix! in le meo df: filiis hominum, Eccl. 111.«) Przez co okazuje się jasno, iż człowiek, mocą łaski, stal się jakoby podobny Bogu i uczestniczący w jego boskości, i że, bez łaski, jest jakoby podobny do tępych bydląt. <center>435.</center> {{tab}}Bez tych boskich wiadomości, co mogli uczynić ludzie, jeśli nie albo wznieść się w wewnętrznem poczuciu które im ') P r o V., VIII, 30. „Rozkoszą moją jest być z synami ludzi.“ ») Joël. II. 28. „Wyleję ducha mego na wszelkie ciało.“ “) Psalm LXXXI, 6. „Jesteście bogami.“ J| Izai XL. 6. „Wszelkie ciało jest jak siano.“ '1 Psalm XLVIII. 13. „Człowiek przyrównany jest bezrozumnemu bydłu, i stał sic mu podobny.“ “) Werset 18. „Rzekłem w sercu mem zostało z minionej wielkości, lub też uniżyć się w widoku własnej obecnej niemocy? Nie widząc bowiem całkowitej prawdy, nie mogli dojść do doskonałej cnoty. Ponieważ jedni uważają naturę jako nieskażoną, drudzy jako nie do naprawienia, nie mogli uniknąć albo pychy albo lenistwa, tych dwu źródeł wszelakich błędów, ile że nie mają innej drogi jak tylko poddać się przez gnuśność albo też wyrwać się przez pychę. Jeżeli bowiem znali doskonałość człowieka, nie znali jego skażenia; tak iż unikali wprawdzie gnuśności, ale wpadali w pychę; jeżeli zaś poznawali niemoc natury, zapoznawali jej bóstwo; tak iż mogli wprawdzie uniknąć próżności, ale jedynie rzucając się w rozpacz. Stąd pochodzą rozmaite sekty stoików i epikurejczyków; dogmatystów i akademików, etc. Jedynie religja chrześcijańska mogła uleczyć te dwa błędy, nie wypędzając jeden drugim, mądrością ziemi, ale wypędzając i jeden i drugi, prostotą Ewangelji. Uczy ona bowiem sprawiedliwych, których wznosi aż do uczestnictwa w samem bóstwie, iż, w tym wzniosłym stanie, jeszcze noszą źródło całego zepsucia, które ich, przez ciąg całego życia, poddaje błędowi, nędzy, śmierci, grzechowi; najbardziej zaś bezbożnym krzyczy'ona, że są zdatni do łaski Odkupiciela. Tak więc, przyprawiając o drżenie tych których usprawiedliwia, i pocieszając tych których potępia, miesza tak trafnie obawę z nadzieją (przez tę podwójną zdolność, która jest wspólna wszystkim, i laski i grzechu), iż poniża nieskończenie więcej niż sam rozum może uczynić, ale nie wtrącając W rozpacz; i wznosi nieskończenie wyżej niż naturalna duma, ale nie wzdymając pychą: ukazując tem jasno, iż, skoro sama jedna wolna jest od błędu i grzechu, jej tylko przystoi uczyć i poprawiać ludzi. Kto może tedy wzdragać się uwierzyć tej niebiańskiej mądrości i nie uwielbić jej? Czyż nie jest bowiem jaśniejszem niż dzień, że czujemy w samych sobie niezatarte piętno doskonałości? i czyż nie jest tak samo prawdą, iż w każdej godzinie doświadczamy skutków naszego opłakanego stanu? Cóż nam tedy krzyczy ten chaos i to potworne zamieszanie, jeśli nie prawdę tych dwóch stanów, i to głosem tak potężnym, iż niepodobna się mu oprzeć? <center>436.</center> {{tab}}Słabość. — Wszystkie zajęcia ludzi zmierzają do tego aby posiąść mienie; i nie jest w ich mocy mieć jakiś tytuł dla wykazania iż posiadają je przez sprawiedliwość, mają bowiem jeno urojenie ludzkie, ani też siłę dla posiadania go pewnie. Tak samo jest z wiedzą, choroba bowiem odejmuje ją. Jesteśmy niezdolni i do prawdy i do dobra. <center>436 bis.</center> {{tab}}Wszystkie zajęcia ludzi zmierzają do tego aby posiąść mienie; a nie mają ani tytułu do posiadania go sprawiedliwie, ani siły do posiadania go pewnie; tak samo wiedza, przyjemności. Nie mamy ani prawdy ani dobra. <center>437.</center> {{tab}}Pożądamy prawdy, a znajdujemy w sobie jedynie niepewność. Szukamy szczęścia, a znajdujemy jedynie nędzę i śmierć. Jesteśmy niezdolni nie pragnąć prawdy i szczęścia, a nie jesteśmy zdolni ani do pewności ani do szczęścia. Pozostawiono nam to pragnienie, tak aby nas ukarać, jak aby nam dać uczuć skądeśmy spadli. <center>438.</center> {{tab}}Jeżeli człowiek nie jest stworzony dla Boga, dlaczego jest szczęśliwy tylko w Bogu? jeżeli człowiek jest stworzony dla Boga, dlaczego jest tak sprzeczny Bogu? <center>439.</center> {{tab}}Skażenie natury. — Człowiek nie działa na zasadzie rozumu, który stanowi jego Istotę. <center>440.</center> {{tab}}Skażenie rozumu objawia się w tylu rozmaitych i niedorzecznych obyczajach; trzeba było aby prawda przyszła, iżby człowiek nie żył już w samym sobie. <center>441.</center> {{tab}}Co do mnie, wyznaję, iż, z chwilą gdy religja chrześcijańska odsłoni zasadę, iż natura ludzka jest skażona i odsunięta od Boga, otwiera to nam oczy tak, iż wszędzie widzimy tę prawdę: natura bowiem jest taka, iż wszędzie ukazuje zatraconego Boga, i w człowieku, i poza człowiekiem, i skażoną naturę. <center>442.</center> {{tab}}Prawdziwa natura człowieka, jego prawdziwe dobro, i prawdziwa cnota, i prawdziwa religja, to rzeczy których poznanie jest nierozłączne. <center>443.</center> {{tab}}Wielkość, nędza. Im więcej mamy światła, tem więcej odkrywamy wielkości i niskości w człowieku. Pospólstwo —; ci którzy stoją wyżej, filozofowie: zdumiewają pospolitych ludzi; — chrześcijanie: zdumiewają filozofów. Któż będzie się tedy zdumiewał, widząc, iż religja poznaje jeno do dna to, co poznajemy tem lepiej, im więcej mamy światła? <center>444.</center> {{tab}}Co Indzie zdołali poznać najwyższą swą wiedzą, tego ta religja uczyła swoje dzieci. <center>445.</center> {{tab}}Grzech pierworodny jest niedorzecznością w oczach ludzi, ale podają go wam za taki; nie powinniście ml tedy zarzucać braku rozsądku w tej nauce, skoro ja ją przedstawiam jako będącą bez rozsądku. Ale ta niedorzeczność jest mądrzejsza niż cała mądrość ludzi: sapientius est homirtibus;1) bez niej bowiem jak określimy co jest człowiek? Cala jego istota zależy od tego niedostrzegalnego punktu. I w jaki sposób spostrzegłby rozumem, skoro to jest rzecz przeciw rozumowi, i skoro rozum nie tylko niezdolny jest wymyślić tego swojemi drogami, ale oddala się kiedy mu to nastręczyć? <center>446.</center> {{tab}}O grzechu pierworodnym. Szeroka tradycja grzechu pierworodnego wedle Żydów. O ustępie z Genezy, VIII, 21: przyroda serca ludzkiego zła jest od dzieciństwa. Rabbi Mojżesz I I a d- ') I Cor.,'25; „Mądra/c od ludzi,“ darschan: Ten zly zaczyn złożony jest w człowieku od godziny jego poczęcia. Massechet Succa. Ten zły zaczyn ma siedm imion w Piśmie; nazywa się zło, mapletek, plugastwo, wróg, wszystko to oznacza złośliwość ukrytą i odciśniętą w sercu człowieka. Misdrach Tillim powiada toż samo, i także iż Bóg uwolni dobrą naturę człowieka od złej. Ta złośliwość odnawia się każdego dnia przeciw człowiekowi, jako napisane jest Ps. XXXVII: „Bezbożnik śledzi sprawiedliwego, i szuka jakby go uśmiercił; ale Bóg go nie opuści.“ Ta złośliwość kusi serce człowieka w tem życiu, a oskarży go w tamtem. Wszystko to znajduje się w Talmudzie. Misdrach Tillim o Ps. IV.: „Drżyjcie, a nie będziecie grzeszyli:“ Drżyjcie i przeraźcie waszą pożądliwość, a nie będzie was wiodła do grzechu. A o Ps. XXXVI: „Bezbożnik rzeki w swojem sercu: Niech lęk boży nie stoi przede mną“: to znaczy, iż złośliwość wrodzona ludziom mówi tak do bezbożnika. Misdrach i Kohelet. „Lepsze jest dziecię ubogie i roztropne, niż król stary a głupi, który nie umie przewidzieć przyszłości.“ Dziecię, to jest cnota, a król to jest złośliwość ludzka. Jest ona nazwana królem, ponieważ wszystkie członki są jej posłuszne; a starym, ponieważ istnieje w sercu człowieka od dzieciństwa aż do starości; a głupim, ponieważ prowadzi człowieka na drogę zagłady, której on zgoła nie przewiduje. To samo jest u Misdrach a Tillim. Bereschit Rabba o Ps. XXXV: „Panie, wszystkie moje kości błogosławić cię będą, ponieważ wyzwalasz ubogiego od tyrana“: A czy może być większy tyran niż zły zaczyn? — A oPrzyp. XXV: „Jeśli twój wróg jest głodny, nakarm go“; to znaczy, jeśli zly zaczyn jest głodny, daj mu chleba mądrości, o którym powiedziano jest wPrzyp., IX; a jeżeli ma pragnienie, daj mu wody, o której powiedziano jest I s., LV. Misdrach Tillim powiada to samo; i że Pismo W tem miejscu, mówiąc o naszym wrogu, rozumie zły zaczyn, i te, dając mu ten chleb i tę wodę, zgromadzi mu węgle na głowie. Misdrach i Ivohelet o Ecçl., IX.; „Wielki król obiegi małe miasto.“ Ten wielki król, to zły zaczyn; wielkie machiny, któremi je otacza, to pokusy; i znalazł się człowiek roztropny a ubogi, który je ' oswobodził, to znaczy cnota. Takoż o Ps. XLI: „Szczęśliwy, który ma wzgląd na biednych.“ A znowuż o Ps. LXXVIII: „Duch który odchodzi I już nie wraca“; z czego niektórzy wzięli powód aby bredzić przeciw nieśmiertelności duszy; ale znaczy to, że ten duch, to jest zły zaczyn, który towarzyszy człowiekowi aż do śmierci i nie wraca przy zmartwychwstaniu.') O Ps. CIII,“) toż samo. O Ps. XVI.8) <center>447.</center> {{tab}}Mamyż rzec, Iż przez to, że powiedzieli jako sprawiedliwość opuściła ziemię'), ludzie znali grzech pierworodny? — Nemo ante obitum beatus est5); — to znaczy, iż wiedzieli, że przy śmierci zaczyna się wiekuista i prawdziwa szczęśliwość? ' <center>448.</center> {{tab}}Milton widzi dobrze, że natura jest skażona, i że ludzie żyją sprzecznie z uczciwością: ale nie wie, dlaczego nie mogą wzbić się wyżej. <center>449.</center> {{tab}}Porządek. — Po skażeniu, powiedzieć: słusznie jest, aby wszyscy którzy są w tym stanie, znali go; i ci którzy sobie w nim podobają, i ci którzy sobie nie podobają; ale nie jest słusznem, aby wszyscy widzieli odkupienie. 'I Werset 39. Spiritus vndens et non rediens... “1 Werset 14: Quoniam ipse novit figmentum nostrum. 'l Werset 2. DixiDominomeusestu:Bonitasmeanihil a d t c, ') Verg. Georg II, 474. ') „N.kt nic jest szczęśliwy przed⏎ <center>450.</center> {{tab}}Jeżeli kto nie wie o tem, iż pełen jest pychy, ambicji, żądzy, słabości, nędzy i nieprawości, jest bardzo ślepy. A jeżeli, wiedząc o tem, nie pragnie być od nich wyswobodzony, co można powiedzieć o takim człowieku?... Cóż tedy, jeśli nie szacunek, można żywić dla religji. która zna tak dobrze błędy człowieka, i jeśli nie pragnienie, iżby prawdziwą była religja, która przyrzeka na nie tak upragnione lekarstwa? <center>451.</center> (contracted; show full) <center>641.</center> {{tab}}Jest to oczywiście lud stworzony jimyślnie aby służył za świadectwo Mesjaszowi (Is. XLIII, 9; XLIV, 8). Przechowuje księgi, kocha je i nie rozumie ich. I wszystko to jest przepowiedziane: iż sądy boże będą im powierzone, ale jak zapieczętowana księga. ') Ibid. XXIX, 14. ') T.. niedokończone rozumowanie ino na. myśli, że prawo, o którem Bóg mówi musi być inne, ni* to co oni All content in the above text box is licensed under the Creative Commons Attribution-ShareAlike license Version 4 and was originally sourced from https://pl.wikisource.org/w/index.php?diff=prev&oldid=498585.
![]() ![]() This site is not affiliated with or endorsed in any way by the Wikimedia Foundation or any of its affiliates. In fact, we fucking despise them.
|