Difference between revisions 443628 and 478561 on plwikisource

[[Indeks:Myśli (Blaise Pascal)]]






cudowną i niezrównaną przez swą naturę. Trzeba było, aby miała osobliwe błędy, aby siać się godną wzgardy; ale też. ma. takie, że niemasz nic pocieszniejszego. Jakaż jest wielka przez swą naturę! jakaż niska przez swoje błędy!
<center>366.</center>
{{tab}}Duch tego najwyższego sędziego świata nie jest tak niezależny, aby pierwszy lepszy zgiełk, jaki się uczyni wpodk-niego, nie groził mu zmąceniem. Nie trzeba ani huku dział, aby pogmatwać jego myśli; wystarczy szelest chorągiewki m» dachu, albo skrzyp bloku. Nie dziwcie się, jeśli W tej chwili nie rozumuje dobrze: mucha brzęczy mu koło uszu; to dość, aby go uczynić niezdolnym do roztropnego pomyślenia. Jeżeli chcecie aby mógł utrafić prawdę, wypędźcie to zwierzę które trzyma w szachu jego rozum, i mąci tę potężną inteligencję, władnącą miastami i królestwami. Ucieszny bóg, zaiste!' O ridlcolosisslmo eroe!
<center>367.</center>
{{tab}}Potęga much: wygrywają bitwy,') przeszkadzają duszy naszej działać, trawią nasze ciało.1)
<center>368.</center>
{{tab}}Kiedy nam powiadają,“) że ciepło jest jedynie ruchem drobin, a światło eon a tus recedendi\ którą odczuwamy, to nas dziwi. Jakto! rozkosz nie byłaby niczem innem jak tylko tańcem duchów?4) Mieliśmy o niej tak odmienne pojęcie! te uczucia zdają się nam tak odlegle od owych innych, tożsamych rzekomo z temi, które im przyrównywamy! Poczucie ognia, ów żar, który działa na nas w sposób* zupełnie inny niż dotknięcie, wrażenie dźwięku i światła, wszystko to zdaje się nam tajemnicze, a wszelako jest grube jak uderzenie kamieniem. Prawda, iż subtelność duchów.
wnikających w pory, dotyka innych nerwów, ale zawszeć rzecz sprowadza się do dotknięcia nerwów.
<center>369.</center>
{{tab}}Pamięć jest konieczna, dla wszystkich działań rozumu.
<center>370.</center>
{{tab}}Przypadek nasuwa myśli i przypadek je płoszy; niema sztuki zachowania ich ani nabywania.
Chciałem zapisać myśl, która mi uleciała: piszę, zamiast tego, to, że mi uleciała.
<center>371.</center>
{{tab}}Kiedy byłem mały, chowałem książkę; ponieważ zaś zdarzało mi się niekiedy.....') kiedym myślał, że ją schowałem. obawiałem się . . .
<center>372.</center>
{{tab}}Kiedy notuję moją myśl, umyka mi ona niekiedy; ale to ini przypomina moją słabość, o której zapominam co chwilę: 1o poucza mnie tyleż co zagubiona myśl, dążę bowiem jedynie do poznania mej nicości.
<center>373.</center>
{{tab}}Pyrrhonizm.') — Spiszę tutaj moje myśli bez porządku, ale być może ten zamęt nie jest bez planu: jest to prawdziwy porządek, który zawsze będzie cechował mój przedmiot samymże nieporządkiem. Za wiele zaszczytu uczyniłbym memu przedmiotowi, gdybym go traktował z porządkiem, skoro pragnę wykazać, że jest do tego niezdatny.
<center>374.</center>
{{tab}}Najbardziej zdumiewa mnie, gdy widzę, iż cały świat Tiie jest zdumiony swoją słabością. Wszystko odbywa się poważnie: każdy idzie za swoją koleją, nie dlatego iż W istocie dobrze jest iść za nią, skoro taki obyczaj, ale jak gdyby każdy wiedział pewnie, gdzie jest rozum i sprawiedliwość. Doznajemy zawodu co chwila; i, przez zabawną pokorę, mniemamy że to nasza wina, a nie wina sztuki,*) której posiad.i-
') Luka w rękopisie. a) Sceptycyzm. ') Sztuki życia.
PASCAL. MYŚLI. DZIAŁ VI. 129
niem się wciąż chełpimy. Ale dobrze je*t, aby na świecie było tylu ludzi nie będących pyrrhończykami, na chwałę pyr-rhonizmu, aby ukazać, iż człowiek zdolny jest do najbardziej niedorzecznych mniemań, skoro jest zdolny wierzyć, iż stanem jego jest nie owa naturalna i nieunikniona słabość, ale, przeciwnie, naturalna roztropność.
Nic bardziej nie umacnia pyrrhonizmu jak to, że istnieją ludzie nie będący pyrrhończykami: gdyby wszyscy nimi byli, byliby w błędzie.1)
<center>375.</center>
{{tab}}Spędziłem długą część życia, mniemając że istnieje sprawiedliwość, i w tem się nie myliłem; istnieje bowiem, « ile Bogu podobało się nam ją odsłonić. Ale ja nie brałem tego tak, i w tem się myliłem: wierzyłem bowiem, że nasza sprawiedliwość jest istotnie sprawiedliwa, i że mam w sobie zdolność poznania jej i sądzenia o niej. Ale złapałem się tyle razy na błędnych sądach, iż wreszcie popadłem w nieufność do siebie, a potem do drugich. Widziałem, iż wszystkie kraje i wszyscy ludzie zmieniają się; i tak, po wielu zmianach sądu tyczącego prawdziwej sprawiedliwości, poznałem, iż nasza natura jest jeno ustawiczną zmianą, i nie zmieniłem się już od tego czasu; a gdybym się zmienił, potwierdziłbym swoje zapatrywanie.
Pyrrhończyk Archesilaus, który stał się zpowrotem dogmatykiem.
<center>376.</center>
{{tab}}Ta sekta') umacnia się bardziej przez swych wrogów niż przez zwolenników; słabość bowiem człowieka ujawnia się o wiele więcej W tych, którzy jej nie znają, niż w tych, którzy ją znają.
<center>377.</center>
{{tab}}Rozprawy o pokorze są materją do pychy dla ludzi pysznych, a do pokory dla pokornych. Tak samo rozmowy
') To zn. niesłusznie wykazywaliby słabość natury ludzkiej, skoro wszyscy ludzie wnieśliby się do tego. co, wedle nich. jest najwyższą mądrością. ') Pywhonizm.
o pyrrhonizmie są materją do twierdzenia dla twierdzących; niewielu mówi o pokorze pokornie; niewielu o czystości czysto; niewielu o pyrrhonizmie wątpiąco. Jesteśmy jeno kłamstwem, dwoistością, sprzecznością; kryjemy się i maskujemy sami przed sobą.
<center>378.</center>
{{tab}}Pyrrhonizm. — Nadmierny rozum bywa oskarżany o szaleństwo, tak jak nadmierny jego brak; je'dynie pośrodek jest dobry. Tak uchwaliła większość, i kąsa każdego kto się jej umyka jakim bądź krańcem. Nie będę się upierał, godzę się tam pozostać, i nie chcę być u niskiego końca, nie dlatego że jest niski, ale że jest końcem: tak samo bowiem odmówiłbym, gdyby mnie posadzono u wysokiego. Wyjść z po-środka, znaczy wyjść z ludzkości. Wielkość duszy ludzkiej polega na tem, aby umieć się w nim trzymać. Nie'tylko wielkość nie zasadza się na tem,. aby zeń wyjść, ale wręcz polega na tem aby zeń nie wychodzić.
<center>379.</center>
{{tab}}Nie jest dobrze być zbyt wolnym; nie jest dobrze mieć wszystkie dogodności.
<center>380.</center>
{{tab}}Wszystkie dobre maksymy istnieją w świecie: chybia się tylko w ich stosowaniu. Tak, naprzykład, nikt nie wątpi o tem, iż należy narazić życie dla obrony dobra publicznego: ale dla religji, nie.
Trzeba, aby istniała nierówność między ludźmi, to prawda; ale, skoro się to uzna, oto już otwarta brama nie tylko dla bezwzględnego panowania, ale dla bezwzględnej tyranji.
Trzeba dać nieco folgi Umysłowi; ale to otwiera bramę ostatecznym wybrykom. Niechże ktoś określi krańce! Niema granic w świecie: prawa chcą je stworzyć, a duch nie może ich ścierpieć.
<center>381.</center>
{{tab}}Kiedy jesteśmy zbyt młodzi, nie mamy dobrego sądu o-rzeczach; zbyt starzy, tak samo.
Kiedy się nie zastanawiamy dosyć, kiedy się zastanawiamy nadto, upieramy się, zacietrzewiamy.
Jeśli oglądamy swoje dzieło bezpośrednio po wykonaniu, jesteśmy jeszcze zbyt uprzedzeni; jeśli w długi czas potem, już w nie nie wchodzimy.
Tak obrazy widziane z nazbyt daleka i z nazbyt bliska; jest tylko jeden niepodzielny punkt będący właściwem miejscem: inne są za blisko, za daleko, za wysoko lub za nisko. W sztuce malarstwa wyznacza go perspektywa; ale w rzeczach prawdy i moralności, kto go wyznaczy?
<center>382.</center>
{{tab}}Kiedy wszystko porusza się jednako, nic nie porusza się napozór: jak na statku. Kiedy wszyscy idą ku rozwiązłości, nie znać tego: ten który się zatrzyma, pozwala zauważyć wybryki innych, niby punkt stały.
<center>383.</center>
{{tab}}Ci, którzy żyją w bezrządzie, powiadają tym, którzy żyją w statku, że to oni oddalają się od natury, sami zaś myślą że idą za nią: tak jak będący na okręcie mniemają, iż ci którzy są na brzegu uciekają. Wszyscy mówią podobnie: trzeba mieć stały punkt aby o tem sądzić. Z portu sądzimy o tych którzy są na statku; ale gdzie znajdziemy port w zasadach moralnych?
<center>384.</center>
{{tab}}Przeczenie jest lichą oznaką prawdy.1) Wiele rzeczy pewnych spotyka się z zaprzeczeniem; wiele fałszywych uchodzi bez zaprzeczenia. Ani przeczenie nie jest cechą fałszu, ańi brak przeczenia oznaką prawdy.
<center>385.</center>
{{tab}}
<center>386.</center>
{{tab}}
<center>387.</center>
{{tab}}Pyrrhonizm. —- Każda rzecz jest tutaj częścią
prawdziwa, częścią fałszywa. Inaczej z prawdą zasadniczą: jest całkowicie czysta i całkowicie prawdziwa; ta miesza.-
') T. z
spotyka się z zaprzeć:
»
nina hańbi ją i unicestwia. Nic nie jest czystą prawdą; nic zatem nie jest prawdziwe, W rozumieniu czystej prawdy. Powie ktoś, iż prawdą jest, że mężobójstwo jest zie; tak. znamy bowiem dobrze zlo i fałsz. Ale o czem powiemy że jest dobre? Czystość? mówią że nie, świat bowiemby się skończył. — Małżeństwo? nie: powściągliwość stoi wyżej.1) Nie zabijać? nie, powstałby bowiem straszliwy bezrząd, i źli pozabijaliby wszystkich dobrych. Zabijać? nie, to bowiem niweczy naturę. — Posiadamy prawdę i dobro jedynie częściowo, i pomieszane ze ziem i fałszem.'') 580.
Gdybyśmy śnili co noc o tej samej rzeczy, przejmowałaby nas ona tyleż co przedmioty jakie widzimy codziennie. Gdyby wyrobnik był pewien, iż będzie śnił co noc przez dwanaście godzin że jest królem, sądzę, iż byłby prawie równie szczęśliwy, co król, któryby śnil cO noc przez dwanaście godzin że jest wyrobnikiem.
Gdybyśmy śnili co noc że nas ścigają nieprzyjaciele i tern podobne majaki, dni zaś spędzali na rozmaitych zatrudnieniach, jak lo bywa w podróży, cierpielibyśmy prawie tyle co gdyby to było prawdziwe, i lękalibyśmy ślę snu, tak jak lękamy się przebudzenia, kiedy obawiamy się popaść w takie nieszczęścia w rzeczywistości, i w istocie, taki sen sprawiałby może tyleż męki co rzeczywistość.
Ale. ponieważ sny są wszystkie inne, a nawel jeden i ten sam odmienia się, to co W nich widzimy przejmuje nas o wiele mniej niż to co widzimy na jawie, a to z przyczyny ciągłości, która wszelako nie jest tak jednostajna i równa aby się też nie zmieniała, ale mniej gwałtownie, chyba czasem tylko, -np. w podróży; wówczas powiadamy: „Zdaje mi się, że śnię“: życie bowiem jest snem nieco mniej niestałym.3) 387.
Może to być, że istnieją prawdziwe dowody: ale to nie jest pewne. Tak więc, nie dowodzi to niczego innego, jak tylko
'l I, Cor., VII, 38, 5) Por, Mont, II, 20. ') Por, Mont, Apol,(II, 12).
że nie jest pewnem aby wszystko było niepewnein, na chwalę pyrrhonizmu.
<center>388.</center>
{{tab}}
Zdrowy sens. — Zmuszeni są powiedzieć: Nie postępujesz z dobrą wiarą; my nie śpimy, etc. — Jakże innie cieszy widzieć ten hardy rozum upokorzony i błagający! Nie tak bowiem mówi człowiek, któremu wydzierają jego prawo, i który broni go z orężem i silą w ręku. Nie bawi się mówieniem iż nie działamy z dobrą wiarą, ale karci tę złą wiarę silą.
<center>389.</center>
{{tab}}Ekklezjasta wskazuje, iż człowiek bez Boga jest nieświadom wszystkiego1) i nieuchronnie nieszczęśliwy; nieszczęściem bowiem jest chcieć a nie móc. Owóż on chce być szczęśliwy i pewien jakiejś prawdy; a mimo to nie może ani wiedzieć ani nie pragnąć wiedzieć. Nie może nawet wątpić.
<center>390.</center>
{{tab}}Mój Boże! cóż to za głupie gadanie: „Czyż Bóg stworzyłby świat aby go potępić? czyżby żądał tyle od istot tak słabych?4 etc. Pyrrhonizm jest lekarstwem na tę chorobę i poskromi tę pychę.')
<center>391.</center>
{{tab}}Rozmowa. — Wielkie słowa: Religja, odrzucam ją.
Rozmowa. — Pyrrhonizm przysługuje się religji.
<center>392.</center>
{{tab}}Przeciw pyrrhonizm owi. — ... Osobliwa to rzecz, iż nie można określić tych rzeczy bez zaciemnienia ich.'1) Mówimy o tem z całą pewnością. Przypuszczamy, iż wszyscy pojmują je w ten sam sposób: ale przypuszczamy zupełnie dowolnie, nie mamy bowiem na to żadnego dowodu. Widzę
>) VIII, 17, -'l To jest: sądzić o sprawiedliwości Boga, znaczy przypuszczać iż posiadamy określenie bezwzględnej sprawiedliwości. “) „Geomclrja uczy tego doskonale. Nie określa żadnej z tych rzeczy.
dobrze, iż stosuje się te słowa w tych samych okolicznościach, i że, za każdym razem kiedy dwóch ludzi spostrzega, iż ciało jakieś zmieniło miejsce, .wyrażają obaj widok tego samego przedmiotu tem samem słowem, powiadając iż się poruszyło; i, z tej zgodności określenia, wnioskują z wielką silą o zgodności pojęć; ale to nie jest bezwzględnie, ostatecznie przekonywające, mimo iż możnaby się o to zakładać; wiadomo bowiem iż często można wyciągnąć te same wnioski z różnych przypuszczeń.
To wystarczy, aby co najmniej zamącić przedmiot. Nie gasi to bezwzględnie naturalnej jasności która nas upewnia o tych rzeczach: akademicy założyliby się'); ale przyćmiewa je, i miesza dogmatystów, na chwałę kliki pyrrhońskiej, wspierającej . się na tej dwuznucznej dwuznaczności i na niejakiej wątpliwej ciemności, której wątpienia nasze nie mogą odjąć całej jasności, ani nasze przyrodzone światło nie może rozproszyć wszystkich mroków.
<center>393.</center>
{{tab}}Uciesznie jest patrzyć, że istnieją w świecie ludzie, którzy, wyrzekłszy się wszystkich praw Boga i natury, uczynili sobie sami prawa, którym są ściśle posłuszni, jak np. żołnierze Mahometa, złodzieje, kacerze, etc. I tak samo logicy.
Zdawałoby się, że ich swawola powinna być bez żadnych granic ani zapór, zważywszy iż przekroczyli ich tyle, lak słusznych i tak świętych.
<center>394.</center>
{{tab}}Wszystkie zasady są prawdziwe, pyrrhończyków, stoików, ateuszów, etc. Ale ich Wnioski są fałszywe, ponieważ zasady przeciwne są również prawdziwe.
<center>395.</center>
{{tab}}Instynkt, Rozum. — Cierpimy na niemoc dowiedzenia, niezwalczoną dla całego dogmatyzmu. Mamy pojęcie prawdy, niezwalczone dla całego pyrrhonizmu.
<center>396.</center>
{{tab}}Dwie rzeczy pouczają człowieka o całej jego naturze, instynkt i doświadczenie.
niektórzy czytają gagu*,
1'fiifiiiiPHH
<center>397.</center>
{{tab}}Wielkość człowieka jest wielka w tein, iż on zna swoją nędzę. Drzewo nie zna swojej nędzy.
Nędzą tedy jest czuć swoją nędzę, ale wielkością jest wiedzieć że się jest nędznym.
<center>398.</center>
{{tab}}Wszystkie te nędze właśnie dowodzą jego wielkości; są to nędze wielkiego pana, nędze wydziedziczonego króla.
<center>399.</center>
{{tab}}Nie można być nędznym bez czucia: zrujnowany dom nie jest nędznym; jedynie człowiek jest nędzny: Ego vlr vldens.')
<center>400.</center>
{{tab}}Wielkość człowieka. Mamy tak wielkie pojęcie o duszy człowieka, że nie możemy ścierpieć aby miała nami gardzić, i abyśmy nie zażywali szacunku jakiejś duszy; całe szczęście ludzi zasadza się na tym szacunku.
<center>401.</center>
{{tab}}Chwała. — Zwierzęta nie podziwiają się. Koń nie podziwia swego towarzysza; nie iżby nie było między niemi współzawodnictwa v) wyścigu, ale to nic nie znaczy; skoro bowiem znajdą się w stajni, najbardziej ciężki i niewydarzony nie ustąpi owsa drugiemu, jak chcą ludzie, aby dla nich czyniono. Wartość ich zaspakaja się sama sobą.
<center>402.</center>
{{tab}}Wielkość człowieka w samejże jego chciwości, iż umiał wydobyć z niej cudowny porządek, i uczynić z niej obraz miłości bliźniego.2)
<center>403.</center>
{{tab}}Wielkość. — Racje uczynków wskazują wielkość człowieka, iż wydobył z chciwości tak piękny porządek.
| Jer. Thren. III. 1: „Ja, mąż widzący“. s) „Cóżby to było za miłosierdzie zbudować cały dom dla drugiego, umeblować, wysłać i oddać mu klucz do ręki? chciwość uczyni to rada... Trzeba było
społecznym, ktńry powściąga ią siłą i kieruje ku rzeczom użytecznym
Największą nikczemnością człowieka jest ubieganie się o chwałę, ale to właśnie jest największą cechą jego doskonałości; choćby bowiem posiadał największe dobra na ziemi, choćby się cieszył najlepszem zdrowiem i istotnemi Korzyściami, nie jest zadowolony, jeżeli nie ma szacunku u ludzi. Ceni tak wysoko pojęcie człowieka, iż jakiekolwiek miałby przewagi na ziemi, jeśli nie jest równie korzystnie usadowiony w pojęciu człowieka, nie jest zadowolony.' Jest to najpiękniejsze miejsce w świecie: nic go nie może odwrócić od tego pragnienia; jest to najbardziej niezatarta cecha ludzkiego serca.
A ci, którzy najbardziej gardzą ludźmi i równają ich z bydlętami, i tak chcą aby ich podziwiano i wierzono im, i przeczą sami sobie własnem uczuciem;1) ile że natura ich, mocniejsza nad wszystko, silniej przekonywa ich o wielkości człowieka, niż rozum o jego nikczemności.
<center>404.</center>
{{tab}}
<center>405.</center>
{{tab}}
<center>406.</center>
{{tab}}
<center>407.</center>
{{tab}}
ciwwaga. — Duma, przeciwwaga wszystkich nędz: albo ukrywa swoje nędze; albo, jeśli'Je odsłania, chlubi się tem, że je zna.
Pycha przeciwważy i przeważa wszystkie nędze. Otoć osobliwy potwór i obłęd bardzo widoczny: oto spadł ze swego miejsca,2) i szuka go z niepokojem. Oto czynności wszystkich ludzi, zobaczmyż kto je znajdzie.
Kiedy złośliwość ma słuszność po swojej stronie, staje się dumna i roztacza ją w całym jej blasku.
Kiedy zaparcie się świata albo surowość obyczajów nie osiągnęły prawdziwego dobra i trzeba im wrócić na drogę natury, dumna ) jest z tego powrotu.
<center>408.</center>
{{tab}}Zło jest łatwe, jest go nieskończona mnogość; dobro pranie jedyne; ale pewien rodzaj zła prawie równie trudno jest spotkać jak to co 'się nazywa dobrem, i często z tego pozoru podaje się to szczególne zlo za dobro.') Trzeba nawet nadzwyczajnej wielkości duszy aby dojść do niego, jak do dobra.
<center>409.</center>
{{tab}}Wielkość człowieka. — Wielkość człowieka jest tak widoczna, iż wylania się nawet z jego nędzy. To, co bowiem jest naturą u zwierząt, to u człowieka nazywamy nędzą; przez co uznajemy, iż, jeśli natura jego jest dziś podobna naturze zwierząt, osunął się w nią z lepszej natury, która mu była właściwą niegdyś. Któż bowiem czuje się nieszczęśliwym że nie jest królem, jeśli nie król wydziedziczony? Czyż kto uważał Pawia Emiljana za nieszczęśliwego, iż nie jest już konsulem? Przeciwnie, wszyscy znajdowali iż czul się szczęśliwym iż bywał nim wprzódy, ponieważniegodzilomusię być nim wiecznie. Natomiast Perseusza uważano za tak nieszczęśliwego iż nie jest królem, ile że dolą jego było być nim wiecznie, iż dziwiono się, że zdolen jest ścierpieć życie. Kio się czuje nieszczęśliwym, iż ma tylko jedne usta? a kto nie będzie nieszczęśliwym, mając tylko jedno oko? Nigdy chyba nie przyszło nikomu na mysi martwić się że nie ma trojga oczu, ale każdy jest niepocieszony kiedy ich nie ma zgolą.
<center>410.</center>
{{tab}}Perseusz, król Macedonji, Paweł Emiljan.2) Wyrzucano Perseuszowi że się nie zabija.
<center>411.</center>
{{tab}}Mimo widoku wszystkich naszych nędz które nas dotykają, które nas dzierżą za gardło, mamy jakiś instynkt, którego nie możemy zdławić, a który nas podnosi.
') Pascal ma. zdaje się. na myśli, wielkie postaci historii, jak np. Cezar, etc. (Por. Mont. I, 49; III. 9.) ») Cic. Tuscul. V, 40, cyt. u Mont; I. 19.
<center>412.</center>
{{tab}}Wojna domowa w człowieku między rozumem a namiętnościami.
Gdyby mial tylko rozum bez namiętności...
Gdyby mial tylko namiętności bez rozumu...
Ale, mając jedno i drugie, nie może być bez wojny, ile że nie może być w pokoju z jednym, nie wydając zarazem wojny drugiemu: tak więc, jest Wciąż W rozdwojeniu i sprzeczności z sobą.
<center>413.</center>
{{tab}}Ta wojna domowa rozumu przeciw namiętnościom sprawiła, iż ci którzy chcieli pokoju podzielili się na dwie sekty.') Jedni zamierzyli wyrzec się namiętności, i stać się bogami; drudzy wyrzec się rozumu, i stać się bydlętami: Des Barreaux.3) Ale ani jedni ani drudzy nie zdołali tego osiągnąć; zawsze pozostaje rgzum, który oskarża niskość i niegodziwość namiętności i mąci spokój tych, co im się oddają; i zawsze namiętności pozostają żywe w tych którzy chcą się ich wyrzec.
<center>414.</center>
{{tab}}Ludzie są tak nieodzownie szaleni, iż nie być szalonym, znaczyłoby być szalonym innym krojem szaleństwa.3)
<center>415.</center>
{{tab}}Naturę człowieka można uważać na dwa sposoby: jeden wedle jego celu, i wówczas jest on wielki i nieporównany; drugi wedle mnogości4) tak jak się sądzi o naturze konia albo psa, ryczałtem, patrząc na zdatność w biegu et animum arcendi; i wówczus człowiek jest obmierzły i szpetny. Oto dwie drogi, które każą o nim sądzić tak odmiennie i rodzą tyle dysput między filozofami.
Jeden bowiem przeczy przypuszczeniu drugiego; jeden powiada:,,Nie urodził się dla tego celu, ponieważ wszystkie
') Stoików i epikurejczyków. s) Des Barreaux (1602-1673). głośny ze swego epikureizmu. “) Mont. III, 7; III, 3. ') I. j. wedle pospolitego ogółu.
jego uczynki wzdragają się przed nim“: drugi powiadu: „Oddala się od swego celu, kiedy popełnia te niskie uczynki“.
<center>416.</center>
{{tab}}Wielkość i nędza. — Ponieważ o nędzy wnosi się z wielkości, a o wielkości z nędzy, jedni uznali nędzę za tem głębszą, iż za dowód jej wzięli wielkość, inni zaś okrzyknęli Wielkość z tem większą silą, iż ocenili ją na podstawie samejże nędzy. Wszystko, co jedni rzekli dla wykazania wielkości, posłużyło drugim jedynie za argument aby wnioskować o nędzy, ile że tem nędzniejszym jest, im bardziej kto z wysoka spadnie: drudzy, przeciwnie.1) Obracają się jedni i drudzy jakoby w niekończącem się kole; pewna bowiem jest, iż, wedle tego ile ludzie mają rozeznania, znajdują i wielkość i nędzę w człowieku. Jednem słowem, człowiek wie że jest nędzny: jest tedy nędzny, skoro nim.jest; ale jest bardzo wielki, skoro wie o tem.
<center>417.</center>
{{tab}}Ta dwoistość człowieka jest tak widoczna, iż niektórzy byli mniemania że mamy dwie dusze. Prosta jednostka zdawała się im niezdolna do tak wielkich i tak nagłych zmian, od bezmiernego zarozumlenia do okropnego upadku serca.
<center>418.</center>
{{tab}}Niebezpiecznie jest zanadto pokazywać człowiekowi jak bardzo równy jest zwierzętom, nie wskazując mu jego wielkości. Również niebezpiecznie jest zanadto mu ukazywać jego wielkość bez jego nikćzemności. Jeszcze niebezpieczniej jest zostawiać go nieświadomym i jednego i drugiego. Ale bardzo korzystnie jest ukazywać mu i jedno i drugie.
Nie trzeba, aby człowiek mniemał że jest równy bydlętom, ani aniołom, ani żeby nieświadom był i jednego i drugiego, ale aby widział i jedno i drugie.
<center>419.</center>
{{tab}}Nie ścierpię, aby miał spocząć w jednem ani w dru-giem; iżby, będąc bez oparcia i bez spoczynku...
') t.&nbsp;j. gdyby człowiek nie byl wielkim z natury, nic czułby
<center>420.</center>
{{tab}}Jeśli się chwali, poniżam go; jeśli się poniża, chwalę go; i sprzeciwiam mu się ciągle, aż pojmie że jest monstrum niepojętem.
<center>421.</center>
{{tab}}Jednako ganię i tych, którzy wzięli za zasadę chwalić człowieka, i tych, którzy mają zasadę al>y go ganić, i tych którzy imają się rozrywki; mogę pochwalić jedynie tych, którzy szukają jęcząc.
<center>422.</center>
{{tab}}Dobrze jest być znużonym i zmordowanym bezskutecznem poszukiwaniem prawdziwego dobra, aby.wyciągnąć ramiona do Oswobodziciela.
<center>423.</center>
{{tab}}Sprzeczności. Po wykazaniu nikczeinności i wielkości człowieka. — Niechaj teraz człowiek oszacuje się wedle wartości; niechaj się kocha, jest w nim bowiem natura zdolna do dobrego; ale niechaj dlatego nie kocha nikczemności jakie w nim są. Niechaj, gardzi sobą, ponieważ ta zdolność jest czcza, ale niechaj dlalego nie gardzi tą naturalną zdolnością. Niechaj się nienawidzi, niechaj się kocha: jest w nim zdolność poznania prawdy i zdoJ>ycia szczęścia, ale nie posiada prawdy ani stałej ani zadawalającej.
Chciałbym tedy skłonić człowieka aby pragnął ją znaleźć, aby był gotów, wyzwolony od namiętności, pójść za nią gdziekolwiek ją znajdzie, wiedząc jak bardzo namiętności zaćmiewają jego świadomość. Chciałbym bardzo, aby znienawidził w sobie żądzę która popycha go własną mocą, iżby go nie zaślepiała w wyborze, i nie zatrzymywała wówczas gdy wybierze.
<center>424.</center>
{{tab}}Wszystkie te sprzeczności, które zdawały się mnie najbardziej oddalać od poznania, od religji, zawiodły mnie właśnie najrychlej do prawdziwej religji.
DZIAŁ SIÓDMY.
<center>425.</center>
{{tab}}Część druga. Iż człowiek bez wiary nie tnoże poznać prawdziwego dobra ani sprawiedliwości. — Wszyscy ludzie silą się być szczęśliwi; niema tu wyjątku; mimo różnych. środków jakich w tem używają, wszyscy dążą do tego ceiu. To, że jedni idą na wojnę, a drudzy nie, wynika u obydwu z tego samego pVDZIAŁ SIÓDMY.
<center>425.</center>
{{tab}}Część druga. Iż człowiek bez wiary nie może poznać prawdziwego dobra ani sprawiedliwości. — Wszyscy ludzie silą się być szczęśliwi; niema tu wyjątku; mimo różnych. środków jakich w tem używają, wszyscy dążą do tego ceiu. To, że jedni idą na wojnę, a drudzy nie, wynika u obydwu z tego samego pragnienia, skojarzonego z odmiennym horyzontem. Wola nie czyni najmniejszego kroku inaczej jak ku temu celowi. Jest to pobudka wszystkich czynności wszystkich ludzi, nawet tego który się wiesza.
A mimo to, od tak wielkiej liczby lat, nikt bez wiary nie doszedł do tego punktu, gdzie wszyscy mierzą ustawicznie. Wszyscy się skarżą: monarchowie, poddani: szlachta i gmin; młodzi, starzy; silni, słabi; uczeni, prostaczkowie; zdrowi, chorzy; We wszystkich krajach, czasach! wiekach i stanach.
Tak długa, ciągła i jednostajna próba powinna nas była przekonać o niemożności dojścia do szczęśliwości Własneini wysiłkami. Ale przykład mało nas poucza; nie jest nigdy tak doskonale podobny, aby nie było jakiejś subtelnej różnicy; stąd, spodziewamy się, iż nasze właśnie oczekiwanie nie dozna zawodu. I tak, podczas gdy rzeczywistość nie zadawala nas nigdy, doświadczenie1) mami nas, i, z nieszczęścia W nieszczęście, prowadzi nas aż do śmierci, która jest jego wiekuistym bezmiarem.
Cóż więc jest to, co nam krzyczy owo pragnienie i owa niemoc, jeśli nie to, iż istniało niegdyś w człowieku prawdziwe
'j E x p ć r iinc «, co niektórzy komcentatorowie uważają za po-
szczęście, po którem został nam obecnie jeno znak i ślad zgoła próżny? Staramy się go daremnie wypełnić wszystkiem co nas otacza, szukając w nieobecnych rzeczach pomocy której nie otrzymuje od obecnych, ale wszystkie okazują się niezdatne: tę nieskończoną otchłań może wypełnić jedynie przedmiot nieskończony i niezmienny, to znaczy sam Bóg.
On jeden jest naszem prawdziwem dobrem: osobliwa rzecz, iż, od czasu jak nas opuścił, niema w naturze nic, coby było zdolne zastąpić nam jego miejsce: gwiazdy, niebo, ziemia, żywioły, rośliny, kapusty, pory,1) zwierzęta, owady, cielęta, węże, febra, zaraza, wojna, głód, występki, cudzołóstwo, kazirodztwo. I, od czasu jak stradaliśmy prawdziwe dobro, wszystko porówni może nam się niem wydawać, nawet nasze własne zniweczenie, mimo iż tak sprzeczne Bogu, rozumowi
Jedni szukają go2) we władzy, drudzy w osobliwościach i w naukach, inni W rozkoszy. Inni,') którzy w istocie bardziej się doń zbliżyli, osądzili, iż nie trzeba, aby dobro powszechne i upragnione wszystkim ludziom mieściło się w jednej z rzeczy poszczególnych, które może posiadać tylko jeden, i które, będąc podzielone, więcej mafrtwią swego posiadacza brakiem cząstki której mu zbywa, niż go zadawalają posiadaniem tych które ma. Zrozumieli, iż prawdziwe dobro powinno być takie, aby wszyscy mogli je posiadać naraz, bez uszczuplenia i zawiści, i aby nikt nie mógł go stracić wbrew swej woli. A argumentem ich jest, iż, skoro to pragnienie jest wrodzone człowiekowi, skoro znajduje się nieodzownie we wszystkich i niepodobna go nie odczuwać, wnoszą stąd ...
<center>426.</center>
{{tab}}Skoro pierwsza natura zatraciła się, wszystko staje się jego') naturą; tak samo, skoro prawdziwe dobro zatraciło się, wszystko staje się jego dobrem.
') Czczone u Egipcjan. (Jud. XX, 9.) “I Wciąż szczęścia. ») Stoicy. 4) Człowieka.
<center>427.</center>
{{tab}}Człowiek nie Wie, jakie miejsce ma zająć: jest Widocznie zbłąkany i strącony ze swego prawdziwego miejsca, bez możności odszukania go. Szuka go wszędzie z niepokojem i bez skutku, w nieprzeniknionych mrokach.
<center>428.</center>
{{tab}}Jeżeli to jest oznaką słabości dowodzić Boga przez naturę, nie pogardzajcie za to Pismem: jeżeli to jest oznaką siły poznać te sprzeczności, szanujcie za to Pismo.
<center>429.</center>
{{tab}}Nikczemność człowieka, aż do poddania się zwierzętom, aż do ubóstwienia ich.
<center>430.</center>
{{tab}}Początek, po wytłumaczeniu niepo jętości. — Wielkości i nędze człowieka są tak widoczne, iż prawdziwa religja musi nieodzownie uczyć, i że jest jakiś znaczny pierwiastek wielkości w człowieku, i że jest znaczny pierwiastek nędzy. Trzeba zatem, aby nam zdała sprawę z tych zdumiewających sprzeczności.
Aby uczynić człowieka szczęśliwym, trzeba aby mu pokazała że istnieje Bóg; że jest obowiązany go kochać; że prawdziwe nasze szczęście to być w nim, a jedyne nieszczęście być oddzielonym od niego; aby uznała, że jesteśmy pełni mroków, które nam przeszkadzają poznać go i kochać; i że, przez to iż obowiązki nasze każą nam kochać Boga, a żądze odwracają nas odeń, jesteśmy pełni nieprawości. Trzeba, aby nam zdała sprawę z owej naszej sprzeczności z Bogiem i wlasnem dobrem. Trzeba, aby nam wskazała leki na nasze niemoce i środki uzyskania tycli leków. Niechże kto zbada w tej mierze wszystkie religje świata, i przyjrzy się, czy jest prócz chrześcijańskiej inna, któraby czyniła temu zadość.
Czy. może filozofowie, którzy, za całe dobro, ofiarują nam te dobra, które są w nas? Czy to jest prawdziwe dobro? czy znaleźli lekarstwo na nasze niedole? czy to znaczy uleczyć zarozumienie człowieka, jeśli się go postawi narówni z Bo
giem? Ci, którzy nas przyrównali zwierzętom, i mahometanie, którzy dali nam uciechy ziemskie za cale dobro, nawet w wieczności, czyż dali nam przez to lekarstwo na nasze żądze?
Jakaż religja nauczy nas tedy leczyć pychę i pożądliwość? Jakaż religja ukaże nam wreszcie nasze dobro, obowiązki, słabości jakie nas odciągają, przyczynę tych słabości, środki zdolne je uleczyć i sposób znalezienia tych środków?
Inne religje nie umiały . tego. Zobaczmyż, co uczyni Mądrość boża.
Nie oczekujcie, powiada ona, ani prawdy, ani pociechy od ludzi, jam jest ta, któram was ukształtowała, i ja jedna mogę was pouczyć czem jesteście. Aie nie jesteście dziś już tacy. jakich was stworzyłam. Stworzyłam człowieka świętego, nięwinnego, doskonałego, napełniłam go światłem i rozumem': użyczyłam mu swojej chwały i swoich cudów. Oko człowieka widziało wówczas majestat Boga. Nie byljętości. — Wielkości i nędze człowieka są tak widoczne, iż prawdziwa religja musi nieodzownie uczyć, i że jest jakiś znaczny pierwiastek wielkości w człowieku, i że jest znaczny pierwiastek nędzy. Trzeba zatem, aby nam zdała sprawę z tych zdumiewających sprzeczności.
Aby uczynić człowieka szczęśliwym, trzeba aby mu pokazała że istnieje Bóg; że jest obowiązany go kochać; że prawdziwe nasze szczęście to być w nim, a jedyne nieszczęście być oddzielonym od niego; aby uznała, że jesteśmy pełni mroków, które nam przeszkadzają poznać go i kochać; i że, przez to iż obowiązki nasze każą nam kochać Boga, a żądze odwracają nas odeń, jesteśmy pełni nieprawości. Trzeba, aby nam zdała sprawę z owej naszej sprzeczności z Bogiem i własnem dobrem. Trzeba, aby nam wskazała leki na nasze niemoce i środki uzyskania tych leków. Niechże kto zbada w tej mierze wszystkie religje świata, i przyjrzy się, czy jest prócz chrześcijańskiej inna, któraby czyniła temu zadość.
Czy. może filozofowie, którzy, za całe dobro, ofiarują nam te dobra, które są w nas? Czy to jest prawdziwe dobro? czy znaleźli lekarstwo na nasze niedole? czy to znaczy uleczyć zarozumienie człowieka, jeśli się go postawi narówni z Bogiem? Ci, którzy nas przyrównali zwierzętom, i mahometanie, którzy dali nam uciechy ziemskie za cale dobro, nawet w wieczności, czyż dali nam przez to lekarstwo na nasze żądze?
Jakaż religja nauczy nas tedy leczyć pychę i pożądliwość? Jakaż religja ukaże nam wreszcie nasze dobro, obowiązki, słabości jakie nas odciągają, przyczynę tych słabości, środki zdolne je uleczyć i sposób znalezienia tych środków?
Inne religje nie umiały . tego. Zobaczmyż, co uczyni Mądrość boża.
Nie oczekujcie, powiada ona, ani prawdy, ani pociechy od ludzi, jam jest ta, któram was ukształtowała, i ja jedna mogę was pouczyć czem jesteście. Ale nie jesteście dziś już tacy. jakich was stworzyłam. Stworzyłam człowieka świętego, niewinnego, doskonałego, napełniłam go światłem i rozumem': użyczyłam mu swojej chwały i swoich cudów. Oko człowieka widziało wówczas majestat Boga. Nie był on wówczas w ciemnościach które go oślepiają, ani w śmiertelności i nędzach które go trapią. Ale nie mógł znieść tyle chwały, aby nie popaść w zarozumienie; zapragnął się uczynić sam swojem centrum i niezależnym od mojej pomocy. Uchylił się od mego panowania i, równając się ze mną pragnieniem znalezienia szczęśliwości w sobie samym, sprawił, iż zdałam go jemu samemu. Buntując stworzenia które mu były podwładne, uczyniłam mu je nieprzyjaciółmi, tak iż dzisiaj człowiek stal się podobny zwierzętom, i tak odda(contracted; show full)
.Podnieś oczy ku Bogu, mówią jedni; spójrz na tego, do którego jesteś podobny, i który cię stworzył abyś go ubóstwiał. Możesz siać mu się podobnym; mądrość zrówna cię z nim, jeżeli zechcesz iść za nim“. „Podnieście głowę, ludzie wolni,“ powiada Epiktet.') A inni znowuż powiadają mu: .Opuść oczy ku ziemi, ty nędzny robaku, i patrz na zwierzęta których jesteś towarzyszem.
*
Czem stanie się tedy człowiek? Czy będzie równym Bogu czy zwierzętom? cóż za przerażająca odległość. I Czemże tedy będziemy? kto nie widzi w tem wszystkiem, iż człowiek się zabłąkał, iż osunął się ze swego miejsca, szuka go z niepokojem i nie może odnaleźć? I któż go tam doprowadzi? najwięksi ludzie nie zdołali tego.
<center>432.</center>
{{tab}}Pyrrhonizm ma słuszność: ostatecznie bowiem, przed Jezusem Chrystusem, ludzie nie wiedzieli sami jak stoją, czy są wielcy czy mali. A ci, którzy twierdzili jedno lub drugie, nie wiedzieli w gruncie nic; zgadywali jeno bez racji i na-oślep; u nawet błądzili ciągle, wykluczając jedno lub'drugie.
Quod ergo ignorantes, quaeritis, religio annuntiat vobis.2)
<center>433.</center>
{{tab}}Zrozumiawszy całą naturę człowieka. -Nato aby religja była prawdziwa, trzeba aby poznała naszą przyrodę. Musi wprzód poznać wielkość i małość, i rację jednej i drugiej. Któraż to poznała, prócz chrześcijańskiej?
') Dl II. I. 18, 20. Acl. nposl. XVII, 23. „Czego tedy nie-
<center>434.</center>
{{tab}}Główne przewagi pyrrhończyków zostawiani na boku pomniejsze — są: iż nie mamy żadnej pewności prawdy tych zasad, poza wiarą i objawieniem, chyba w tem, ii czujemy je w sobie w sposób przyrodzony. Otóż, to naturalne poczucie nie jest przekonywającym dowodem ich prawdy. Skoro nie mamy pewności tego, poza wiarą, czy człowiek jest tworem dobrego Boga, złego ducha') lub przypadku, pozostaje wąt-

Czem stanie się tedy człowiek? Czy będzie równym Bogu czy zwierzętom? cóż za przerażająca odległość. I Czemże tedy będziemy? kto nie widzi w tem wszystkiem, iż człowiek się zabłąkał, iż osunął się ze swego miejsca, szuka go z niepokojem i nie może odnaleźć? I któż go tam doprowadzi? najwięksi ludzie nie zdołali tego.
<center>432.</center>
{{tab}}Pyrrhonizm ma słuszność: ostatecznie bowiem, przed Jezusem Chrystusem, ludzie nie wiedzieli sami jak stoją, czy są wielcy czy mali. A ci, którzy twierdzili jedno lub drugie, nie wiedzieli w gruncie nic; zgadywali jeno bez racji i na-oślep; u nawet błądzili ciągle, wykluczając jedno lub drugie.

Quod ergo ignorantes, quaeritis, religio annuntiat vobis.2)
<center>433.</center>
{{tab}}Zrozumiawszy całą naturę człowieka. Nato aby religja była prawdziwa, trzeba aby poznała naszą przyrodę. Musi wprzód poznać wielkość i małość, i rację jednej i drugiej. Któraż to poznała, prócz chrześcijańskiej?
') Dl II. I. 18, 20. Acl. nposl. XVII, 23. „Czego tedy nie-
<center>434.</center>
{{tab}}Główne przewagi pyrrhończyków zostawiani na boku pomniejsze — są: iż nie mamy żadnej pewności prawdy tych zasad, poza wiarą i objawieniem, chyba w tem, ii czujemy je w sobie w sposób przyrodzony. Otóż, to naturalne poczucie nie jest przekonywającym dowodem ich prawdy. Skoro nie mamy pewności tego, poza wiarą, czy człowiek jest tworem dobrego Boga, złego ducha') lub przypadku, pozostaje wątpliwem, czy te Wszczepione w nas zasady są prawdziwe, fałszywe, lub niepewne. Tem więcej, iż nikt nie ma pewności, poza wiarą, czy czuwa czy śpi, ile że w czasie snu wierzymy silnie że czuwamy; mniemamy, iż widzimy przestrzenie, kształty, ruchy; czujemy jak upływa czas, mierzymy go; słowem, działamy tak samo jak na jawie. Skoro tedy połowa życia spływa na śnie, w którym, wedle naszego własnego wyznania, mimo wszystko co się nam zdaje, nie mamy żadnego pojęcia i prawdzie (jako iż wszystkie nasze uczucia są wówczas złudzeniem); kto wie, czy ta druga połowa naszego życia, w której zdaje się nam że czuwamy, nie jest innym snem, nieco różnym ód pierwszego, z którego budzimy się, kiedy nam się zdaje że śpimy.
I czy można wątpić, iż, gdybyśmy śnili W towarzystwie, i gdyby, przypadkiem, sny się zgadzały, co jest dosyć częstem, a gdybyśmy czuwali w samotności, uwierzylibyśmy snadnie w przewrócony porządek rzeczy? Wreszcie, ponieważ często śnimy że śnimy, spiętrzając jeden majak senny na drugi, czyż samo życie nie jest tylko snem, na którym inne sny są zaszczepione, z którego budzimy się przy śmierci i podczas którego mamy równie słabe pojęcie o prawdzie i dobru co podczas snu naturalnego; rozmaite zaś myśli które nas zaprzątają, są może tylko złudzeniami, podobnie jak upływ czasu i inne czcze urojenia w naszych snach?
Oto główne argumenty z jednej i drugiej strony.®)
tystów i pyrrhończyków. Fragment ten zawiera jedynie argumentację ' tych drugich.


Pomijam drobniejsze, jako to wywody pyrrhończyków przeciw wpływom zwyczaju, wychowania, obyczajów, klimatu, i innych podobnych rzeczy, które, mimo iż pociągają większość pospolitych ludzi, budujących dowody jedynie na tych czczych podstawach, walą się za najmniejszem dmuchnięciem pyrrhończyków. Wystarczy zajrzeć do ich książek, jeśli któś nie jest dość przekonanym; przekona się o tem bardzo rychło, i może aż nadto.


Zatrzymuję się przy jedynej fortecy doginmatystów, mianowicie iż, mówiąc z dobrą wiarą i szczerze, nie można wątpić o naturalnych zasadach.


Przeciw czemu pyrrhoniści wyłączają w jednem słowie niepewność naszego pochodzenia, obejmującą wraz niepewność naszej natury; na co dogmatyści szukają jeszcze odpowiedzi od czasu jak świat istnieje.
I oto jawna wojna między ludźmi, w której trzeba aby każdy się oświadczył, i stanął z konieczności albo przy dog-matyzmie, albo przy pyrrhonizmie. Kto bowiem będzie mniemał iż pozostaje neutralny, będzie nawskroś p^rrhończykiem; ta neutralność jest istotą tej grpmady: kto nie jest przeciw nim, jest w pełnej mierze za nimi (w czem objawia się ich przewaga). Oni sami nie są za sobą: są neutralni, obojętni, zawieszeni jakoby w powietrzu, bez wyjątku.
I oto jawna wojna między ludźmi, w której trzeba aby każdy się oświadczył, i stanął z konieczności albo przy dogmatyzmie, albo przy pyrrhonizmie. Kto bowiem będzie mniemał iż pozostaje neutralny, będzie nawskroś pyrrhończykiem; ta neutralność jest istotą tej gromady: kto nie jest przeciw nim, jest w pełnej mierze za nimi (w czem objawia się ich przewaga). Oni sami nie są za sobą: są neutralni, obojętni, zawieszeni jakoby w powietrzu, bez wyjątku.

Cóż pocznie tedy człowiek w tym stanie? Czy będzie wątpił o wszystkiem? czy będzie Wątpił Że czuwa, że go ktoś szczypie, że go coś parzy? czy będzie wątpił że wątpi? czy będzie wątpił że jest? Niepodobna zajść tak daleko; i twierdzę z pewnością, że nie było jeszcze pyrrhończyka w całej doskonałości. Natura podtrzymuje bezsilny rozum i nie pozwala mu snuć swoich bredzeń aż tak daleko.


Czy powie zatem, przeciwnie, iż posiada z pewnością prawdę, on, który, jeśli go bodaj trochę przyprzeć do muru, nie może wywieść się z najmniejszych tytułów i zmuszony jest wypuścić zdobycz?
Cóż za monstrum jest tedy człowiek? cóż za osobliwość, co za potwór, co za chaos, co za zbieg sprzeczności, co za«
dziw! Sędzia wszechrzeczy, bezrozumny robak ziemny; skarbnik prawdy, zlew niepewności i błędu; chluba i zakała wszechświata.
Kto rozplącze ten zamęt? Natura pognębia pyrrhoń-czyków, a rozum pognębia dogmatystów. Cóż tedy poczniecie wy, o ludzie, którzy przyrodzonym rozumem dochodzicie jaka jest wasza' przyrodzona istota? Nie możecie uniknąć jednej, z tych sekt, ani też trwać w żadnej.
Cóż za monstrum jest tedy człowiek? cóż za osobliwość, co za potwór, co za chaos, co za zbieg sprzeczności, co za dziw! Sędzia wszechrzeczy, bezrozumny robak ziemny; skarbnik prawdy, zlew niepewności i błędu; chluba i zakała wszechświata.

Kto rozplącze ten zamęt? Natura pognębia pyrrhończyków, a rozum pognębia dogmatystów. Cóż tedy poczniecie wy, o ludzie, którzy przyrodzonym rozumem dochodzicie jaka jest wasza' przyrodzona istota? Nie możecie uniknąć jednej, z tych sekt, ani też trwać w żadnej.

Poznaj tedy, pyszałku, jakim bezsensem jesteś dla samego siebie. Ukorz się, bezsilny rozumie; umilknij, bezmyślna naturo: dowiedz się, że człowiek nieskończenie przerasta człowieka, i poucz się od swego pana o swym prawdziwym stanie, którego nie znasz. Słuchaj Boga.


Ostatecznie bowiem, gdyby człowiek nigdy nie uległ skażeniu, cieszyłby się w swojej niewinności i prawdą i szczęściem bez niepokoju; a gdyby człowiek zawsze był tylko skażony, nie miałby żadnego pojęcia ani o prawdzie ani o szczęśliwości. Ale oto my nieszczęśliwi — bardziej niż gdyby stan nasz był zgoła wyzuty z wielkości — mamy pojęcie o szczęściu, a nie możemy go dosięgnąć; przeczuwamy obraz prawdy, a posiadamy tylko kłamstwo; niezdolni do zupełnej niewiedzy i do pewnego poznania, tak bardzo oczywiste jest, iż byliśmy w stanie doskonałości, z któregośmy się nieszczęśliwie stoczyli!


Rzecz zadziwiająca jednakże, iż tajemnica najbardziej odległa od naszego poznania, mianowice tajemnica przekazywania grzechu, jest rzeczą, bez. której nie możemy mieć .żadnej św adomości samych siebie! To pewna bowiem, iż nic bardziej nie obraża naszego rozumu, niż twierdzenie iż grzech pierwszego człowieka uczynił winnymi tych, którzy, tak oddaleni od jego źródła, nie mogli mieć w niem napozór udziału. Następstwo to wydaje się nam nie tylko niemożliwe, ale nawet bardzo niesprawiedliwe; cóż bowiem przeciwniejszego zasadom naszej nędznej sprawiedliwości, niż skazywać na wieki dziecko pozbawione woli, za grzech w którym, najoczywiściej, miało tak mały udział, ile że popełniono go na sześć tysięcy lat przed jego urodzeniem? Z pewnością nic nas gwałtowniej nie razi niż ta nauka: a mimo to, bez tej tajemnicy, najbardziej niezrozumiałej ze
wszystkich, jesteśmy niezrozumiali dla samych siebie. Węzeł naszej natury czerpie swoje skręty i zwoje w tej otchłani; tak iż człowiek bardziej jest niepojęty bez tej tajemnicy, niż ta tajemnica jest niepojęta dla człowieka.


Z czego okazuje się, iż Bóg, pragnąc uczynić trudność naszej istoty niezrozumiałą dla nas samych, ukrył jej węzeł tak wysoko, lub, aby fzec lepiej, tak nisko, iż byliśmy zgoła niezdolni doń dotrzeć; tak iż nie przez pyszne miotanie/ się naszego rozumu, ale przez proste poddanie rozumu możemy prawdziwie się poznać.


Te podstawy, silnie umocowane na niewzruszonej powadze religji, dają nam poznać, iż są dwie prawdy wiary jednako stałe; jedna iż człowiek, w stanie stworzenia lub w stanie łaski, wzniósł się ponad całą naturę, uczynił się jakoby podobnym Bogu. i uczestnikiem jego bóstwa; druga iż, w stanie skażenia i grzechu, osunął się z tego stanu i stał się podobny bydlętom.
Te dwa twierdzenia są jednako silne i pewne. Pismo św. głosi je wyraźnie, kiedy powiada w którychś miejscach:
(contracted; show full)ty. Ponieważ jedni uważają naturę jako nieskażoną, drudzy jako nie do naprawienia, nie mogli uniknąć albo pychy albo lenistwa, tych dwu źródeł wszelakich błędów, ile że nie mają innej drogi jak tylko poddać się przez gnuśność albo też wyrwać się przez pychę. Jeżeli bowiem znali doskonałość człowieka, nie znali jego skażenia; tak iż unikali wprawdzie gnuśności, ale wpadali w pychę; jeżeli zaś poznawali niemoc natury, zapoznawali jej bóstwo; tak iż mogli wprawdzie uniknąć próżności, ale jedynie rzucając się 
Ww rozpacz.


Stąd pochodzą rozmaite sekty stoików i epikurejczyków; dogmatystów i akademików, etc. Jedynie religja chrześcijańska mogła uleczyć te dwa błędy, nie wypędzając jeden drugim, mądrością ziemi, ale wypędzając i jeden i drugi, prostotą Ewangelji. Uczy ona bowiem sprawiedliwych, których wznosi aż do uczestnictwa w samem bóstwie, iż, w tym wzniosłym stanie, jeszcze noszą źródło całego zepsucia, które ich, przez ciąg całego życia, poddaje błędowi, nędzy, śmierci, grzechowi; najbardziej zaś bezbożnym krzyczy'ona, że są zdatni do łaski Odkupiciela. Tak więc, przyprawiając o drżenie tych których usprawiedliwia, i pocieszając tych których potępia, miesza tak trafnie obawę z nadzieją (przez tę podwójną zdolność, która jest wspólna wszystkim, i laski i grzechu), iż poniża nieskończenie więcej niż sam rozum może uczynić, ale nie wtrącając W rozpacz; i wznosi nieskończenie wyżej niż naturalna duma, ale nie wzdymając pychą: ukazując tem jasno, iż, skoro sama jedna wolna jest od błędu i grzechu, jej tylko przystoi uczyć i poprawiać ludzi.


Kto może tedy wzdragać się uwierzyć tej niebiańskiej mądrości i nie uwielbić jej? Czyż nie jest bowiem jaśniejszem niż dzień, że czujemy w samych sobie niezatarte piętno doskonałości? i czyż nie jest tak samo prawdą, iż w każdej godzinie doświadczamy skutków naszego opłakanego stanu? Cóż nam tedy krzyczy ten chaos i to potworne zamieszanie, jeśli
nie prawdę tych dwóch stanów, i to głosem tak potężnym, iż niepodobna się mu oprzeć?
<center>436.</center>
{{tab}}Słabość. — Wszystkie zajęcia ludzi zmierzają do tego aby posiąść mienie; i nie jest w ich mocy mieć jakiś tytuł dla wykazania iż posiadają je przez sprawiedliwość, maiją bowiem jeno urojenie ludzkie, ani też siłę dla posiadania go pewnie. Tak samo jest z wiedzą, choroba bowiem odejmuje ją. Jesteśmy niezdolni i do prawdy i do dobra.
<center>436 bis.</center>
{{tab}}Wszystkie zajęcia ludzi zmierzają do tego aby posiąść mienie; a nie mają ani tytułu do posiadania go sprawiedliwie, ani siły do posiadania go pewnie; tak samo wiedza, przyjemności. Nie mamy ani prawdy ani dobra.
<center>437.</center>
{{tab}}Pożądamy prawdy, a znajdujemy w sobie jedynie niepewność.
Szukamy szczęścia, a znajdujemy jedynie nędzę i śmierć.
Jesteśmy niezdolni nie pragnąć prawdy i szczęścia, a nie jesteśmy zdolni ani do pewności ani do szczęścia. Pozostawiono nam to pragnienie, tak aby nas ukarać, jak aby nam dać uczuć skądeśmy spadli.
<center>438.</center>
{{tab}}Jeżeli człowiek nie jest stworzony dla Boga, dlaczego jest szczęśliwy tylko w Bogu? jeżeli człowiek jest stworzony dla Boga, dlaczego jest tak sprzeczny Bogu?
<center>439.</center>
{{tab}}Skażenie natury. — Człowiek nie działa na zasadzie rozumu, który stanowi jego Istotę.
<center>440.</center>
{{tab}}Skażenie rozumu objawia się w tylu rozmaitych i niedorzecznych obyczajach; trzeba było aby prawda przyszła, iżby człowiek nie żył już w samym sobie.
<center>441.</center>
{{tab}}Co do mnie, wyznaję, iż, z chwilą gdy religja chrześcijańska odsłoni zasadę, iż natura ludzka jest skażona i odsunięta od
Boga, otwiera to nam oczy tak, Iiż wszędzie widzimy tę prawdę: natura bowiem jest taka, iż wszędzie ukazuje zatraconego Boga, i w człowieku, i poza człowiekiem, i skażoną naturę.
<center>442.</center>
{{tab}}Prawdziwa natura człowieka, jego prawdziwe dobro, i prawdziwa cnota, i prawdziwa religja, to rzeczy których poznanie jest nierozłączne.
<center>443.</center>
{{tab}}Wielkość, nęd'za. Im wię'cej mamy światła, tem więcej odkrywamy wielkości i niskości w człowieku. Pospólstwo —; ci którzy stoją wyżej, filozofowie: zdumiewają pospolitych litudzi; — chrześcijanie: zdumiewają filozofów.
Któż będzie się tedy zdumiewał, widząc, iż religja poznaje jeno do dna to, co poznajemy tem lepiej, im więcej mamy światła?
<center>444.</center>
{{tab}}Co Indzie zdołali poznać najwyższą swą wiedzą, tego ta religja uczyła swoje dzieci.
<center>445.</center>
{{tab}}Grzech pierworodny jest niedorzecznością w oczach ludzi, ale podają go wam za taki; nie powinniście ml tedy zarzucać braku rozsądku w tej nauce, skoro ja ją przedstawiam jako będącą bez rozsądku. Ale ta niedorzeczność jest mądrzejsza niż cała mądrość ludzi: sapientius est ho mirt i bu mirtibus;1) bez niej bowiem jak określimy co jest człowiek? Cala jego istota zależy od tego niedostrzegalnego punktu. 1I w jaki sposób spostrzegłby róozumem, skoro to jest rzecz przeciw rozumowi, i skoro rozum nie tylko niezdolny jest wymyślić tego swojemi drogami, ale oddala się kiedy mu to nastręczyć?
<center>446.</center>
{{tab}}O grzechu pierworodnym. Szeroka tradycja grzechu pierworodnego wedle Żydów.
O ustępie z Genezy, VIII, 21: przyroda serca ludzkiego zła jest od dzfieciństwa. Rabbi Mojżesz I I a d-
') I Cor.,'25; „Mądra/c od ludzi,“

darschan: Ten zly zaczyn złożony jest w człowieku od godziny jego poczęcia.
Massechet Succa. Ten zły zaczyn ma siedm imion w Piśmie; nazywa się zło, mapletek, plugastwo, wróg,
wszystko to oznacza złośliwość ukrytą i odciśniętą w sercu człowieka.
Misdrach Tillim powiada toż samo, i także iż Bóg uwolni dobrą naturę człowieka od złej.
Ta złośliwość odnawia się każdego dnia przeciw człowiekowi, jako napisane jest Ps. XXXVII: „Bezbożnik śledzi sprawiedliwego, i szuka jakby go uśmiercił; ale Bóg go nie opuści.“ Ta złośliwość kusi serce człowieka w tem życiu, a oskarży go w tamtem. Wszystko to znajduje się w Talmudzie.
Misdrach Tillim o Ps. IV.: „Drżyjcie, a nie będziecie grzeszyli:“ Drżyjcie i przeraźcie waszą pożądliwość, a nie będzie was wiodła do grzechu. A o Ps. XXXVI: „Bezbożnik rzeki w swojem sercu: Niech lęk boży nie stoi przede mną“: to znaczy, iż złośliwość wrodzona ludziom mówi tak do bezbożnika.
Misdrach i Kohelet. „Lepsze jest dziecię ubogie i roztropne, niż król stary a głupi, który nie umie przewidzieć przyszłości.“ Dziecię, to jest cnota, a król to jest złośliwość ludzka. Jest ona nazwana królem, ponieważ wszystkie członki są jej posłuszne; a starym, ponieważ istnieje w sercu człowieka od dzieciństwa aż do starości; a głupim, ponieważ prowadzi człowieka na drogę zagłady, której on zgoła nie przewiduje.
To samo jest u Misdrach a Tillim.
Bereschit Rabba o Ps. XXXV: „Panie, wszystkie moje kości błogosławić cię będą, ponieważ wyzwalasz ubogiego od tyrana“: A czy może być większy tyran niż zly zaczyn? — A oPrzyp. XXV: „Jeśli twój wróg jest głodny, nakarm go“; to znaczy, jeśli zly zaczyn jest głodny, daj mu chleba mądrości, o którym powiedziano jest wPrzyp., IX; a jeżeli ma pragnienie, daj mu wody, o której powiedziano jest I s., LV.
Misdrach Tillim powiada to samo; i że Pismo W tem miejscu, mówiąc o naszym wrogu, rozumie zly zaczyn, i te, dając mu ten chleb i tę wodę, zgromadzi mu węgle na głowie.
Misdrach i Ivohelet o Ecçl., IX.; „Wielki król obiegi małe miasto.“ Ten wielki król, to zly zaczyn; wielkie machiny, któremi je otacza, to pokusy; i znalazł się człowiek roztropny a ubogi, który je ' oswobodził, to znaczy cnota.
Takoż o Ps. XLI: „Szczęśliwy, który ma wzgląd na biednych.“
A znowuż o Ps. LXXVIII: „Duch który odchodzi I już nie wraca“; z czego niektórzy wzięli powód aby bredzić przeciw nieśmiertelności duszy; ale znaczy to, że ten duch, to jest zlły zaczyn? — A oPrzyp. XXV: „Jeśli twój wróg jest głodny, nakarm go“; to znaczy, jeśli zly zaczyn jest głodny, daj mu chleba mądrości, o którym powiedziano jest wPrzyp., IX; a jeżeli ma pragnienie, daj mu wody, o której powiedziano jest I s., LV.
Misdrach Tillim powiada to samo; i że Pismo W tem miejscu, mówiąc o naszym wrogu, rozumie zły zaczyn, i te, dając mu ten chleb i tę wodę, zgromadzi mu węgle na głowie.
Misdrach i Ivohelet o Ecçl., IX.; „Wielki król obiegi małe miasto.“ Ten wielki król, to zły zaczyn; wielkie machiny, któremi je otacza, to pokusy; i znalazł się człowiek roztropny a ubogi, który je ' oswobodził, to znaczy cnota.
Takoż o Ps. XLI: „Szczęśliwy, który ma wzgląd na biednych.“
A znowuż o Ps. LXXVIII: „Duch który odchodzi I już nie wraca“; z czego niektórzy wzięli powód aby bredzić przeciw nieśmiertelności duszy; ale znaczy to, że ten duch, to jest zły zaczyn, który towarzyszy człowiekowi aż do śmierci i nie wraca przy zmartwychwstaniu.')
O Ps. CIII,“) toż samo.
O Ps. XVI.8)
<center>447.</center>
{{tab}}Mamyż rzec, Iż przez to, że powiedzieli jako sprawiedliwość opuściła ziemię'), ludzie znali grzech pierworodny? — Nemo ante obitum beatus est5); — to znaczy, iż wiedzieli, że przy śmierci zaczyna się wiekuista i prawdziwa szczęśliwość? '
<center>448.</center>
{{tab}}Milton widzi dobrze, że natura jest skażona, i że ludzie żyją sprzecznie z uczciwością: ale nie wie, dlaczego nie mogą wzbić się wyżej.
<center>449.</center>
{{tab}}Porządek. — Po skażeniu, powiedzieć: słusznie jest, aby wszyscy którzy są w tym stanie, znali go; i ci którzy sobie w nim podobają, i ci którzy sobie nie podobają; ale nie jest słusznem, aby wszyscy widzieli odkupienie.
'I Werset 39. Spiritus vndens et non rediens... “1 Werset 14: Quoniamipsenovitfigmc ipse novit figmentum nostrum. 'l Werset 2. DixiDominomeusestu:Bonitasmeanihil a d t c, ') Verg. Georg II, 474. ') „N.kt nic jest szczęśliwy przed
<center>450.</center>
{{tab}}Jeżeli kto nie wie o tem, iż pełen jest pychy, ambicji, żądzy, słabości, nędzy i nieprawości, jest bardzo ślepy. A jeżeli, wiedząc o tem, nie pragnie być od nich wyswobodzony, co można powiedzieć o takim człowieku?...
Cóż tedy, jeśli nie szacunek, można żywić dla religji. która zna tak dobrze błędy człowieka, i jeśli nie pragnienie, iżby prawdziwą była religja, która przyrzeka na nie tak upragnione lekarstwa?
<center>451.</center>
{{tab}}Wszyscy ludzie, ze swej natury, nienawidzą się wzajem. Posłużono się, jak się dało, pożądliwością1), aby jej kazać służyć powszechnemu dobru; ale to tylko sztuczka i fałszywy obraz miłości bliźniego; w gruncie bowiem to tylko nienawiść.
<center>452.</center>
{{tab}}Żałować nieszczęśliwych nie jest sprzeczne z pożądliwością1); przeciwnie, radzi jesteśmy, Iż możemy oddać to świadectwo przyjaźni, i zyskać sobie rozgłos tkliwego serca, nic nie dając.
<center>453.</center>
{{tab}}Ugruntowano wszystko na pożądliwości i dobyto z niej cudowne prawidła porządku, moralności i sprawiedliwości; ale w głębi, tej szpetnej głębi człowieka, owo. f i g in e n t u m m a lu  figinentum malum») jest tylko przykryte, ale nie usunięte.
<center>454.</center>
{{tab}}Niesprawiedliwość. — Nic znaleźli innego sposobu zadowolenia pożądliwości bez krzywdy drugich.
<center>455.</center>
{{tab}}JA“) jest nienawistne: ty, Mitonie*), pokrywasz je. ale go przez to nie usuwasz; jesteś tedy zawsze nienawistny. -Nie; skoro bowiem postępujemy, jak to czynimy, uprzejmie
wzglądem całego świata* znika powód aby nas nienawidzić. — To prawda, gdyby w owem j a nienawidziło sią jedynie przykrości, których przezeń doznajemy. Ale, jeśli go nienawidzę dlatego że jest niesprawiedliwe, że się czyni ośrodkiem wszystkiego, będę go nienawidzi! zawsze.
Jednem słowem, ja ma dwie właściwości: jest niespra-wiedliwem w sobie, w tem iż czyni się ośrodkiem wszystkiego; jest niewygodne drugim, w tem iż chce ich ujarzmić: każde bowiem j a{{roz|ja}} nienawidziło się jedynie przykrości, których przezeń doznajemy. Ale, jeśli go nienawidzę dlatego że jest niesprawiedliwe, że się czyni ośrodkiem wszystkiego, będę go nienawidzi! zawsze.

Jednem słowem, ja ma dwie właściwości: jest niesprawiedliwem w sobie, w tem iż czyni się ośrodkiem wszystkiego; jest niewygodne drugim, w tem iż chce ich ujarzmić: każde bowiem {{roz|ja}} jest wrogiem i chciałoby być tyranem wszystkich. Innych. Odejmujesz mu natręctwo, ale nie niesprawiedliwość; nie czynisz go przeto łubem tym, którzy nienawidzą jego niesprawiedliwości: czynisz je łubem jedynie i ludziom niesprawiedliwym, którzy nie znajdują już w nlem swego wroga; tak więc, pozostajesz nadal niesprawiedliwy i możesz być miły jeno niesprawiedliwym.
<center>456.</center>
(contracted; show full)

w niej w pokoju, wyciągają rękę ku temu kto ich ma podnieść, aby ich utrzymać stojących i niewzruszonych w przysionkach świętej Jeruzalem, gdzie pycha nie zdoła ich już pokonać i obalić, a którzy wszelako plączą, nie iż widzą spływające wszystkie znikome rzeczy unoszone strumieniem, ale przez pamięć swej drogiej ojczyzny, niebiańskiej Jeruzalem, którą wspominają bezustanku w ciągu swojego wygnania1)!
<center>459.</center>
{{tab}}Rzeki Babilonu toczą się, i spływają, i ponoszą.



O święty Syjonie, gdzie wszystko jest stałe i gdzie nic nie spływa!


Trzeba usiąść na rzekach, nie pod niemi ani W nich, ale na nich; nie stojący ale siedzący: aby być pokornym siedząc, i być pewnym będąc na nich. Zasię będziemy stać prosto w przysionkach Jeruzalem.


Przyjrzcie się, czy ta lubość jest stała czy płynąca: jeżeli mija, to rzeka Babilonu.
<center>460.</center>
{{tab}}Pożądliwość ciała, pożądliwość oczu, pycha etc. — Są trzy porządki rzeczy: ciało, duch, wola. Cieteśnicy, to bogacze, króle: za przedmiot mają ciało. Ciekawi i uczeni: mają za przedmiot ducha. Mędrcy: mają za przedmiot sprawiedliwość.
Bóg powinien władać nad wszystkiem, i wszystko ma się odnosić do niego. W rzeczach ciała, panuje zasadniczo pożądliwość; w rzeczach ducha, ciekawość; w mądrości, pycha. Nie iżby nie było można pysznić się z dóbr albo wiadomości, ale to nie jest siedziba pychy; przyznając bowiem człowiekowi iż jest uczony, bez trudu przekonamy go, iż nie ma racji być pysznym. Właściwem miejscem pychy jest mądrość, nie można bowiem przyznać człowiekowi iż osiągnął mądrość i że niesłusznie się tem pyszni: jest to bowiem sprawiedliwe. To też Bóg sam daje mądrość; i oto dlatego:
') Ustęp ten zestawiono z parafrazą iyi. Augustyna na tle Psalmu CXXXVI: Super flumina Babylonis... “) Jer.. IX. 23. „Kto
<center>461.</center>
{{tab}}Trzy pożądliwości zrodziły trzy sekty1), i filozofowie uczynili nie co insze, jak tylko poszli za jedną z trzech pożądliwości.
<center>462.</center>
{{tab}}Szukanie prawdziwego dobra. — Ogól ludzi mieści dobro w majątku i W dobrach zewnętrznych, lub co najmniej w rozrywce. Filozofowie pokazali czczość tego wszystkiego, i pomieścili je gdzie mogli.
<center>463.</center>
{{tab}}Przeciw filozofom którzy mają Boga bez Jezusa Chrystusa.
Filozofowi<br />
{{tab}}{{roz|Filozofowi}}e. — Wierzą, iż sam tylko Bóg godzien jest aby go kochano i podziwiano, i zapragnęli być kochani i podziwiani przez ludzi, a nie znają swojego skażenia. Jeżeli czują gorącą chęć ubóstwiania go i podziwiania i znajdują W tem swą główną radość, niechaj się uważają za dobrych, doskonale! Ale jeżeli się okazują w tem oporni, jeżeli nie mają innej skłonności jak tylko chcieć się usadowić w szacunku ludzi, i czerpią swą doskonałość jedynie W tem, iż, nie niewoląc ludzi, każą im znajdować szczęście w miłowaniu ich, powiem iż ta doskonałość jest ohydna. Jakto! poznali Boga, i nie zapragnęli jedynie aby ludzie go kochali, ale aby ludzie poprzestali na nich! Żądali być przedmiotem dobrowolnego szczęścia ludzi!
<center>464.</center>
{{tab}}Filozofowie.{{roz|Filozofowi}}e. — Jesteśmy pełni rzeczy, które nas wyrzucają na zewnątrz.
Instynkt daje nam uczuć, że trzeba nam szukać szczęścia poza sobą. Namiętności pchają nas na zewnątrz, nawet gdyby się nie nastręczały przedmioty dla pobudzenia ich. Przedmioty zewnętrzne kuszą nas same z siebie i wołają, nawet kiedy nie myślimy o nich. Tak więc, filozofowie daremnie mówią: «Schrońcie się w samych siebie, znajdziecie tam wasze
') Stoicy, epikurejczycy i dogmatyści.
(contracted; show full)
<center>641.</center>
{{tab}}Jest to oczywiście lud stworzony jimyślnie aby służył za świadectwo Mesjaszowi (Is. XLIII, 9; XLIV, 8). Przechowuje księgi, kocha je i nie rozumie ich. I wszystko to jest przepowiedziane: iż sądy boże będą im powierzone, ale jak zapieczętowana księga.
') Ibid. XXIX, 14. ') T.. niedokończone rozumowanie ino na. myśli, że prawo, o którem Bóg mówi musi być inne, ni* to co oni